visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Moolaadé

Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 138 milionów kobiet żyjących obecnie na świecie doświadczyło obrzezania. Corocznie 2 miliony przechodzą przez to piekło. W samej Wielkiej Brytanii żyje w strachu przed obrzezaniem 24 tysiące dziewczynek poniżej szesnastego roku życia. Codziennie przeprowadzane są w moim mieście operacje przywracania łechtaczki i odwracania dramatycznych skutków tego barbarzyńskiego zabiegu, w wyniku którego tysiące kobiet umiera, a te, które żyją cierpią na liczne choroby narządów rodnych, przy oddawaniu moczu, podczas miesiączki, a każdorazowe uprawianie seksu jest dla nich drogą przez piekło.

Obejrzałam niedawno film najbardziej znanego afrykańskiego reżysera, pochodzącego z Senegalu, Ousmane Sembene, który zmarł w zeszłym roku w wieku 84 lat. Film noszący tytuł "Moolaadé" nakręcił mając 81 lat i chwała mu za to. Niewiele jest filmów traktujących o tym niewdzięcznym temacie, a każdy rozgłos w walce z procederem obrzezania dziewczynek jest potrzebny. Sembene był bardzo ważną postacią w świecie filmu, praktycznie stworzył kino afrykańskie, był pierwszym, który kręcił niezależne filmy w Afryce okresu pokolonialnego. Walczył we francuskiej armii w czasie II Wojny Światowej, pisał książki, działał społecznie, kształcił się w Rosji i Francji, a swoimi filmami nawoływał do pokoju między religiami i grupami etnicznymi w Afryce, a także do poprawy losu uciskanych kobiet.

Akcja filmu rozgrywa się w małej wiosce w Burkina Faso. Zbliża się uroczystość obrzezania i cztery dziewczynki w lęku przed zabiegiem przybiegają po pomoc do osady, w której mieszka Collé, znana w wiosce z tego, że jako jedyna nie pozwoliła obrzezać przed laty własnej córki. Collé ogłasza moolaadé, czyli ochronę nad dziewczynkami, której nie można znieść nie naraziwszy się na zemstę złych mocy. Zawiesza przed wejściem do osady kolorowy sznurek, który symbolizuje obszar, w którym dziewczynki mogą czuć się bezpieczne i którego nikt obcy nie może bez jej zgody przekroczyć. Collé jest drugą żoną Bathily, należącego do starszyzny zarządzającej wsią. Pierwsza i trzecia żona stają w obronie Collé, czym doprowadzają do rozłamu między matkami dziewczynek, pragnącymi, by ich córki poddano obrzezaniu i samymi kobietami, które ten zabieg przeprowadzają (nie znam nazwy na ten zawód) a kobietami z osady. Także mężczyzni bronią tradycji zabiegu i uczciwie wyznają, że żaden z nich w życiu nie poślubiłby bilakoro (nieobrzezanej kobiety). Zaczyna się walka o los dziewczynek i autorytet w wiosce.

"Moolaadé" jest jednym z bardziej fascynujących filmów, jakie oglądałam w ostatnich miesiącach. Przedstawia temat, który znałam dotychczas jedynie z lektur, artykułów prasowych i specjalistycznej literatury (czytałam o procederze obrzezania podczas studiów). Jednak sam zabieg to tylko tło (nie umniejszając nic jego wadze), by pokazać rytm życia wioski afrykańskiej z jego muzyką, kolorami, surową przyrodą, zajęciami domowymi. Relacje męsko-damskie, stosunki między ludzmi są tu najciekawsze. Kto oczekuje stylistyki znanej z zachodnich filmów, zawiedzie się. Kto jednak ma ochotę zgłębić zupełnie hermetyczną kulturę, popatrzeć choćby przez dwie godziny na najprawdziwszą Afrykę w całej swej brutalności, surowości, ale także cieple i humorze, ten zostanie oczarowany.

Myślę, że zwłaszcza kobiety podejdą do tego filmu bardzo emocjonalnie. Z jednej strony mamy matki, które chcą świadomie zadać córkom ból, mimo iż niektóre z nich straciły wcześniej przynajmniej jedną w wyniku komplikacji pozabiegowych. Kobiety ślepe na błagania własnych dzieci, by je oszczędzić, a wszystko to w imię tradycji, w imię kaprysu mężczyzn. Z drugiej strony mamy Collé, która sama cierpi z powodu własnego obrzezania i nie wahała się wystąpić przeciwko całej wiosce, by swej córce oszczędzić tego losu. W kulminacyjnym momencie miałam łzy w oczach, gdy widziałam niezwykłą solidarność kobiet, które jedna po drugiej ogłaszały, że nie dadzą swoich córek obrzezać, że żałują tych, które już przeszły ten zabieg. Ważną rolę odgrywa tu także jeden jedyny mężczyzna, przeciwstawiający się barbarzyństwu, właściciel jedynego sklepu we wsi. Ciekawie pokazany jest rozdzwięk między tradycją, za którą opowiadają się głównie mężczyzni (tradycją, zauważmy, która tak bardzo zaważa na życiu kobiet, a do której oni tak lekko podchodzą, tradycją będącą dziwną mieszanką wartości islamskich i pradawanych wierzeń plemiennych), a posuwaniem się naprzód w cywilizacji. Bo brak poszanowania dla praw człowieka, zadawanie mu bólu, okrutna ingerencja w jego ciało, nie ma nic wspólnego z szacunkiem wobec tradycji. Obrzezanie jest tu zwykłym narzędziem w rękach mężczyzn, by podporządkować sobie kobiety, by zadać gwałt ich godności i niezależności, nie wspominając już o czysto fizycznych aspektach tego procederu.

Wątków jest wiele, postacie mają wiele twarzy - odważna Collé traci swoją pewność siebie w kontaktach z mężem, jej córka ma jej w pewnym momencie za złe matce, że nie została obrzezana, gdyż teraz nie ma co liczyć na małżeństwo z bogatym, wykształconym synem 'wodza' wioska, który ma właśnie przybyć z Paryża, by znalezć sobie żonę. Nie chcę zdradzać wszystkiego, by pozostawić Wam także jeszcze wiele do odkrycia, gdyby udało Wam się obejrzeć ten film. Polecam gorąco, jestem przekonana, że nie zostawi on nikogo obojętnym.

sobota, 26 kwietnia 2008, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/04/26 16:41:46
Jak to dobrze, że dane nam było urodzić się w innej kulturze, w której nie ma takich nakazów, obrzędów czy też tradycji. Współczuję kobietom, które muszą przez obrzezanie przechodzić.
-
2008/04/27 13:11:29
Do tej pory tylko czytałam o obrzezaniu. Mam nadzieje, ze uda mi się zobaczyc ten film, nie tylko na sam problem poruszany, ale na wszystkie te aspekty poboczne, o ktorych pisalas, ze sa widoczne w filmie.
Obrzezanie kojarzy mi sie nierozlacznie z bandazowaniem stop w Chinach, podczas ktorego tez wiele dziewczynek umieralo w wyniku infekcji. Zastanawiam sie czemu taki przejaw checi zniewolenia kobiet ma sluzyc. Nie rozumiem tego mechanizmu podporzadkowania poprzez oslabienie fizyczne, bo anatomia sprawia, ze jestesmy i tak slabsze fizycznie od mezczyzn. A silny hart ducha nawet okaleczenie nie jest w stanie zlamac. Przynajmniej ja w to wierze.
-
2008/04/28 11:23:51
Matylda_ab: Tez uwazam sie za szczesciare, ze urodzilam sie w tej, a nie innej kulturze. Byc niewolnikiem takiego procederu, jakim jest obrzezanie to prawdziwa tragedia.

Ekolozkaa: Rzeczywiscie, mozna porownac obrzezanie do bandazowania stop, choc dla mnie okleczenie stref intymnych wydaje sie jakos gorsze, bardziej uwlaczajace i gorzej dzialajace na psychike (i problemy z tego wynikajace tez wydaja mi sie bardziej dokuczliwe - w koncu nie da sie uniknac korzystania z toalety czy bolesnosci miesiaczki).
W bardzo duzym skrocie - oslabienie fizyczne kobiety poprzez lamanie stop czy obrzezanie powoduje, ze kobieta nie mysli o zdradzie. Z oklaeczonymi stopami nie ucieknie, gdy cierpi podczas uprawiania seksu tez nie w glowie bedzie jej zdradzanie meza. A ze nienawidzi mezczyzny, z ktorym jest? Coz, w wielu kulturach zwiazek mezczyzny i kobiety wcale nie jest oparty na milosci, sympatii i zrozumieniu...
-
2008/04/28 13:22:14
Najbardziej przygnębia mnie świadomość, że kobiety, którym przytrafiło się coś podobnego, nawet nie wiedzą, że gdzieś na świecie kobiety żyją inaczej, mają swój świat, mogą być niezależne, pracować, decydować o sobie - one nie mają o tym mglistego pojęcia - dlatego przyjmują naturalnie podobne zwyczaje. Kilka lat temu ukazała się książka jednej Afrykanki, modelki chyba, która we wstrząsający sposób opowiedziała o swoim doświadczeniu obrzezania, o ucieczce i o życiu potem. Ale ona sama przyznawała ze smutkiem, że jej książka niewielu pomoże, bo gros kobiet w Afryce nie potrafi czytać... Ważne, że to my, tu, w tzw. bardziej cywilizowanym świecie, o tym wiemy i cokolwiek możemy z tym zrobić, choćby tylko nie zgadzać się z takimi praktykami.
-
2008/04/28 21:45:16
Molinari: Slyszalam bardzo wiele o tej ksiazce, ta modelka nazywa sie Waris Dirie. Rzeczywiscie wiele kobiet nie ma pojecia o innym swiecie, swiecie, w ktorym kobiety maja prawo decydowac o sobie. Ale tez wiele wie, ze to, co sie z nimi robi, jest niewlasciwe. W filmie te dziewczynki uciekly od matek, dwie uciekaly do duzego miasta, gdzie liczyly na fachowa pomoc, cztery przybiegly do osady Colle (w wieku 6-10 lat maja pojecie, ze nie musza byc obrzezane, ze moga uzyskac pomoc). Czytalam tez wiele o mlodych dziewczynkach, ktore sa swiadome, ze istnieja organizacje walczace z obrzezaniem, ze moga uciec nawet do innego kraju i zostac uchodzca (sluchaja radia, w ktorym prawdopobodobnie puszczane sa audycje na ten temat). Problem lezy w tym, jak edukowac mezczyzn! Jak ich przekonac, ze kobieta nieobrzezana tez moze byc dobra, wierna i kochajaca zona i matka? W nastawieniu mezczyzn jest pies pogrzebany.
-
2008/04/30 17:15:54
Mialam łzy w oczach tylko czytając twoją recenzję, na filmie chyba ryczałabym jak bóbr. Na pewno masz rację, że nastawienie mężczyzn jest kluczowe, ale dla mnie najbardziej pzerażające jest, że często na straży takich tradycji stoją właśnie kobiety, zwłaszcza starsze. Całe życie uciskane, uważają podporządkowanie się mężczyźnie za jedyny "właściwy" sposób życia. Widziałam kiedyś program, w którym młoda kobieta z bodajże afgańskiej rodziny opowiadała jak okrutnie biła i poniżała ją głównie teściowa i inne kobiety w domu męża. W świecie, w którym kobiety są niewolnikami krzywi się ich psychika, staje się "niewolnicza" i kobiety te nieraz wolą walczyć między sobą, wyżywać się na sobie wzajemnie, niż wyrwać się z błędnego kręgu poniżenia i przemocy. Najgorsze, że potem wychowują swe córki i synów wg tych samych wzorców. Nie bronię tu wcale mężczyzn, po prostu smutne jest, że chyba niewiele kobiet ma tyle odwagi co bohaterka tego filmu, by stanąć murem za własną córką. Ale racja, że w świecie, w którym mężczyźni mają fizyczną, finansową i prawną przewagę, bardzo trudno jest się zbuntować.