visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
The House of Victor & Rolf

To już nie jest moda, to sztuka - myślałam zwiedzając 'wystawę' w Barbicanie poświęconą sztuce Victora Horstinga i Rolfa Snoerena, dwóch ekscentrycznych holenderskich projektantów mody. I myślałam też, że z jednej strony szkoda, że muzea i galerie tak mało widzą potencjału tkwiącego w modzie, ale z drugiej strony - niewielu artystów jest właśnie artystami, potrafiącymi nie tworzyć zwykłych ubrań, ale dzieła sztuki.

Wystawa obejmuje wszystkie pokazy mody, które stworzył duet. Pokazanych jest wiele kreacji, które aż chce się dotknąć, by poczuć pod palcami miękkość najlepszego jedwabiu czy śliskość satyny. W centrum ekspozycji stoi olbrzymi, sięgający drugiego piętra, dom dla lalek. W środku zaś 55 miniaturowych lalek, prezentujących miniaturowe kreacje wzorowane na tych dla ludzi. Za wielkimi lalkami, stojącymi w mniejszych salach, ubranymi w naturalnej wielkości kreacje, puszczane są filmy z pokazów mody, tak więc można obejrzeć całą karierę projektantów, od pierwszego pokazu z 1993 roku do tego ostatniego. Mogłam na żywo zobaczyć koszulę, która tak mnie zachwycała przed laty - koszulę z kilkoma kołnierzami, wyrastającymi jeden z drugiego. Mogłam zobaczyć piękną jedwabną bladoróżową suknię z nogawką szarych spodni i królujące w całej kolekcji czerwone pantofelki rodem z "Czarnoksiężnika z Krainy Oz". Obejrzałam pokaz i kreacje zainspirowane rosyjską babą, gdzie na scenie stała tylko jedna modelka, Maggie Rizer, a Victor i Rolf ubierali ją w kolejne szaty, jedna na drugą. Szalone instalacje, gdy modelki chodziły po wybiegu ze stelażami i w niesamowitych holenderskich, pięknie malowanych chodakach. I coś jakby specjalnie dla mnie - modelki z przyczepionymi z tyłu głowy wielkimi poduszkami (jakże pomocne z podróży).

Kreacje Victora i Rolfa nie są zwykłymi ubraniami. To poszczególne dzieła, nie bardzo przeznaczone do codziennego noszenia, ale opowiadające każde jakąś konkretną historię, zależnie od wyobrazni patrzącego na nie. To żyjące własnym życiem stroje, nawiązujące do literatury, historii, malarstwa, muzyki, filmu... Zwłaszcza literackich nawiązań mogłam się tam doszukać co niemiara. Widziałam w kreacjach opowiadania Cortazara, Edgara Allana Poe, "Śmierć w Wenecji" i wiele innych. Nie ma jasnych, oczywistych kopii stylu, są inteligentne, pełne fantazji skojarzenia dla wtajemniczonych (oczywiście innym mogą się te kreacje kojarzyć inaczej niż mnie). Victor i Rolf absolutnie nie patrzą na współcześnie panujące trendy. Nie tworzą mody, którą kopiują ulice. To moda pojmowana jako część człowieka, styl ubierania się, dla ludzi zainteresowanych sztuką, dla ludzi, którzy chcą się bawić materiałami, a nie widzieć w ubraniu funkcjonalną sztukę odzieży mającą zadanie ukryć wady sylwetki i uwypuklić jej zalety, mającą pokazać, że jest się kobietą chcącą wyglądać ładnie. I całe szczęście! Victor i Rolf czerpią silnie z holenderskiego dekonstruktywizmu, wynalezionego przed laty przez słynną szóstkę antwerpskich projektantów, którymi pózniej tak bardzo zafascynowali się japońscy projektanci tworzący teraz głównie w Paryżu. To zresztą na dzieła Holendrów i Japończyków patrzę od lat z największą ciekawością, w odróżnieniu od pięknej mody Włochów czy Amerykanów, których ubrania jednak zapomina się tak szybko, jak tylko odwróci się od nich wzrok. Włosi i Amerykanie tworzą modę użytkową, sezonową, do noszenia i epatowania urodą. Holendrzy i Japończycy tworzą zaś kreacje dla ludzi z osobowością, niekonwencjonalnych, nie oglądających się na innych. To kreacje, które można postawić w pokoju i po prostu patrzeć na nie jak na obraz, tyle jest w nich głębi. A Victor i Rolf czerpią z dekonstruktywistycznych tradycji to, co najlepsze, dodając własne poczucie humoru (którego u tradycyjnych projektantów właściwie nie widzę) i naprawdę ogromne oczytanie i inteligencję.

Wychodziłam z wystawy przekonana, że po zamknięciu muzeum i upewnieniu się, że nie pozostał żaden człowiek, lalki ożywają, włączają muzykę i zaczynają swój własny lalkowy show z makabrycznym kukiełkowym tańcem...

poniedziałek, 28 lipca 2008, chihiro2
Tagi: moda wystawa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/28 15:16:26
Genialne! Zazdroszczę możliwości obejrzenia wystawy! A Twój wpis? Nic dodać, nic ująć :)
-
2008/07/28 15:16:52
Jeszcze raz piszę, żeby było jasne, że to ja:Genialne! Zazdroszczę możliwości obejrzenia wystawy! A Twój wpis? Nic dodać, nic ująć :)
-
2008/07/28 15:20:00
Ja zawsze się zastanawiam, kto i po co robi takie dziwaczne kostiumy. Bo z pewnością nie jest to moda, żadne kreacje, tylko dziwne kostiumy z pogranicza fantazji i koszmarów (bo przecież nikt na co dzień tego nie ubierze i na ulicę w tym nie wyjdzie). To bardziej sztuka niż moda. Z tym się zgodzę. A z pewnością oglądanie takich wystaw jest ciekawym przeżyciem. No i skojarzenia i wrażenia w trakcie patrzenia na takie cuda muszą być miłe; ile głów tyle interpretacji tego, co człowiek widzi.
-
2008/07/28 16:29:38
ciekawa wystawa...jednak na pewno nie nosiłabym na sobie czegoś z prezentowanych na zdjęciach strojów...Matylda ma rację, że to poniekąd kostiumy. Jednak na pewno jest to coś, co też kiedy chętnie bym obejrzała...pozdrawiam ;)
-
2008/07/28 16:31:22
Kemotalamot: Tez uwazam, ze Victor & Rolf sa absolutnie genialni!

Matylda: Widzisz, ja mody zupelnie nie traktuje uzytkowo, w znaczeniu: ubrania do noszenia. I nie oczekuje od projektantow, ze beda tworzyc stroje do noszenia na ulice. Od tego mam firmy odziezowe i zwykle sklepy. Od projektantow oczekuje fantazji i stworzenia widowiska, swiata jak z bajki (lub koszmaru - to tez lubie!). A ze dla mnie nic co jest sztuka nie jest dziwaczne, tak samo tych kostiumow nie uwazam za dziwaczne. Podoba mi sie idea przebierania sie, a nie ubierania, ale sama nie mam odwagi, by te idee wcielic w zycie. Tym bardziej podziwiam osoby takie jak Bjork, ktore te odwage maja.
-
2008/07/28 16:32:30
Chiara: Odpowiedz takze na Twoj post jest w odpowiedzi do Matyldy :)
-
2008/07/28 16:38:08
każdy ma swoje zdanie;) ja mam inne, i na szczęście nie musimy się zgadzać ze sobą, czyż nie?Są projektanci i projektanci, niektórzy tworzą ubrania oryginalne a jednak nie stwarzające wrażenia przebrania. Ale prawdopodobnie się nie znam na modzie , więc wyłączam się z dyskusji;)
-
2008/07/28 16:58:29
Chiara: Oczywiscie, tak samo jak wiele jest opinii na temat tego, czym jest sztuka, tak samo wiele jest tych dotyczacych mody.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/28 19:26:09
Ja często też się zastanawiam po co ktoś wymyśla takie wymyślne stroje. Ale uważam, że podobnie można powiedzieć:po co ktoś maluje obrazy, tworzy różne instalacje, rzeźbi itp. Nie wyobrażam sobie założyć na siebie czegoś takiego, co proponują tego typu projektanci, ale miło mi jest to wszystko popatrzeć i podziwiać, że ktoś ma chęć i odwagę pokazać innym swoją pasję. Podoba mi się też to, że nie wszystkie się takie coś podoba i że wynikła tu pewnego rodzaju dyskusja na ten temat :)
-
2008/07/28 19:27:07
ostatni komentarz to znowu ja!już zapamiętuje tu u Ciebie Chihiro mój login i hasło, aby takie anonimowe pisanie w przyszłości mi się nie zdarzyło!
-
2008/07/29 17:29:54
Wiesz co, może w przyszły poniedziałek wybiorę się na tę wystawę! Szczególnie ten dom dla lalek mnie zainteresował i w ogóle pomysł, by lalki (które właśnie jak lalki wyglądają a nie jak manekiny) ubrać w te stroje.
Ja należę do tych, którzy nie bardzo znają się na modzie, na sztuce zresztą też słabo. Ale myślę, że projektanci, jak piszesz, powinni bawić się konwencjami i wytwarzać dzieła sztuki, a nie modele do noszenia. Bo potem ulica i sieciówki mają się czym inspirować, z czego czerpać natchnienie w wytwarzaniu jak najbardziej użytkowych ubrań, które naturalnie będą tylko dalekimi echami pierwowzorów, ale tak właśnie ma być.
-
2008/07/29 22:37:46
wybieram sie na ta wystawe i wybieram i wybrac nie moge... po twoim swietnym wpisie moze w koncu sie wybiore, tym bardziej, ze mam rzut beretem z pracy! obym za dlugo nie zwlekala, bo mi sprzatna wystawe sprzed nosa! pozdrawiam i dziekuje za komentarz na londynku!
-
2008/07/30 09:07:16
Prace tej spółki projektantów przypominają mi projekty architektów, gdyż tak konstruowane są ich dzieła - piękne do popatrzenia i wybrania malutkiej inspiracji nadajęcej sie do noszenia na co dzień.Zazdroszczę skumulowanych wrażeń wzrokowych.
-
Gość: Libreria, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/30 20:54:39
Dla mnie to jest cos niesamowitego. Nie dziwi mnie wcale chęć projektowania takich nietypowych rzeczy. mogłabym godzinami podziwiać takie rzeczy i chodzic na takie wystawy. Każda forma wyrażania siebie poprzez rozmaite formy przemawia do mnie w stu procentach. Oczywiście zdarzaja się "dzieła", które odrzucam i nie podobaja mi się natomiast sam fakt ich tworzenia, kreowania sprawia, ze chyle ukłony, może to przez to, ze mam ogromną estymę do artystów:-)
-
2008/07/31 21:50:50
Kemotalamot: Otoz to! Victor & Rolf tworza takze ubrania do noszenia na co dzien (choc tak naprawde wszystko zalezy od tego, co sie robi na co dzien, niektorzy tylko imprezuja :)), a te kreacje nie sluza koniecznie noszeniu, ale wlasnie podziwianiu. Sa czysta sztuka grajaca z utartymi schematami, i to mi sie w nich podoba.

La_Polaquita: Wybierz sie, naprawde polecam! Co do Twojej opinii - nic dodac nic ujac :)

Shyja: Wystawa potrwa do 21 wrzesnia, wiec troche czasu jeszcze masz. Ja dostalam dwa darmowe bilety na prywatny pokaz plus kieliszek alkoholu po wystawie, bo jestem czlonkinia Barbicanu (koszt karty zwrocil mi sie juz kilka razy). Data byla ustalona, inaczej pewnie tez wybieralabym sie i wybierala i mimo ze generalnie sporo wychodze, tez kilka wystaw sprzatnieto mi sprzed nosa, bo sie nie wyrobilam...

Nutta: Masz racje, o porownaniu ich do architektow nie pomyslalam, ale to bardzo trafna uwaga. Rzeczywiscie ubrania Victora i Rolfa sa bardziej konstruowane niz szyte.

Librera: Ciesze sie, ze podzielasz moje zachwyty :) Ja mysle, ze im wiecej 'dziwactwa' tym lepiej, wystarczajaco duzo jest miernoty w sklepach i na ulicach, a lubie jak ludzie wyrazaja siebie takze poprzez stroj (nawet jak mi samej brakuje odwagi i zwycieza wygoda w ubieraniu sie, lubie jak inni ubieraja sie niepraktycznie, a by pokazac artystyczna strone swojej natury).
-
2008/07/31 21:54:50
poleciłam tę wystawę wczoraj pisząc list do przyjaciółki w Londynie, która po ciężkich chwilach do siebie powoli dochodzi i wlaśnie pisała mi, że na nowo zaczęła chodzić do muzeów i galerii, więc wykorzystałam Twoją rekomendację;0)
-
2008/07/31 22:35:43
Chiaruniu, nie wiem, czy ta wystawa podziala terapeutycznie, ale moze chociaz odwroci na chwile uwage od problemow...
-
2008/08/01 13:23:26
ona sama fotografuje, pisze itd, więc sądzę, że dla niej to może być naprawdę ciekawa wystawa...mam nadzieję, że jakoś jej, jak napisałaś, pozwoli po prostu na chwilę oderwać się od problemów...