visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Casa Milà i hiszpańskie Belle Epoque

Wpis Kemotalamot o filmie "Belle Epoque" przypomniał mi, że nie pokazałam zdjęć, które zrobiłam w marcu w Barcelonie, a które przedstawiają tradycyjny apartament zamożnej rodziny w okresie belle epoque, czyli wczesnych latach XX wieku. Nadrabiam więc zaniedbanie.

Apartament mieści się w słynnym budynku Gaudíego zwanym Casa Milà, a powszechnie kojarzonym jako La Pedrera. Poza mieszkaniem rodziny mieszczańskiej można zwiedzić w nim małe muzeum poświęcone sztuce architekta, który poza budynkami projektował także przedmioty codziennego użytku jak krzesła, drzwi, lampy, klamki itp. Dach natomiast, zwany Espai Gaudí ('Przestrzeń Gaudiego'), jest dość surrealistycznym terenem, a o wielkich rzezbach kominowych mówi się, że zainspirowały George'a Lucasa do stworzenia rycerzy w "Gwiezdnych Wojnach".

Budynek należał do pana Pedro Milà i Camps, który opłacił projekt architekta. Pani Milà nie była wielką fanką Gaudíego i podobno po zakończeniu urządzania wnętrza kazała wyrzucić wszystkie przedmioty zaprojektowane przez niego. W mieszkaniu mieszkała pózniej pani Comes i Abril, narzekająca, że nie ma gdzie postawić fortepianu. Sugestia Gaudíego pewnie zbiła ją z tropu: "Droga pani, proponuję, by nauczyła się pani grać na flecie".

Wchodzimy do przedpokoju, w którym służąca zapewne przyjmowała gościa, brała od niego wizytówkę i kazała w fotelu grzecznie czekać na odpowiedz, czy pan / pani domu może go przyjąć.

Wprowadzano gościa do saloniku, gdzie sadzano przy stole i podawano herbatę z ciasteczkami.

W salonie stoi także uroczy gramofon, można więc było umilać sobie czas słuchaniem muzyki.

Z salonu przechodzimy do sypialni państwa (a może tylko pani domu - wydaje mi się, że w tamtych czasach małżeństwa dobrze sytuowane spały oddzielnie) ze ślicznym łóżeczkiem dziecięcym.

Jest także całkiem spora łazienka, ale nie jestem pewna, czy wanna jest oryginalna, bo chyba w tamtych czasach królowały wanny na nóżkach. Za to umywalka strasznie mi się podoba (zdjęcie nieostre, bo coś przestawiłam w aparacie akurat przed zrobieniem tego zdjęcia).

Jest także w mieszkaniu specjalny pokój na kufry i walizy. Prawda, że te nalepki wyglądają niezwykle stylowo?

W kolejnej sypialni sfotografowałam szafę ze szklanymi drzwiczkami mieszczącą koronkowe kreacje, w których pani domu udawała się zapewne do teatru czy opery (sądząc po widocznym lorgnonie).

Kuchnia w apartamencie jest duża i bardzo wygodna. Sztuczne owoce na stole, wiszące kolby kukurydzy, piękny młynek do kawy i mozdzierze niestety nie objęte zdjęciem - chętnie sama bym tam gotowała.

Tuż obok kuchni znajduje się pokój służącej. Bardzo porządny, żadna klitka, jak to zapewnie bywało w niektórych domach (a bywały też na pewno mieszkania, w których służąca spała na rozkładanym łóżku w kuchni).

Służąca musiała też umieć szyć, cerować, prasować i naprawiać zniszczone ubrania. Zajmowała się tym w specjalnym pokoju z prześliczną maszyną do szycia Singera.

Pokój dziecięcy odwiedziłam na samym końcu. Chłopiec i dziewczynka mieli wspólny pokoik pełen wspaniałych zabawek. Na wieszaku wisiały marynarskie ubranka dziecięce, w fotelu bujała się lalka należąca do dziewczynki.

Na koniec zwiedzania zostawiłam wielki domek dla lalek, który wygląda z bliska jeszcze okazalej niż całe mieszkanie naturalnej wielkości.

środa, 06 sierpnia 2008, chihiro2
Tagi: Barcelona

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/08/06 15:46:08
ale fajne!
Secesję kiedyś uwielbiałam, teraz mi przeszło, nagle wydaje mi się zbyt jej dużo, zbyt jakoś natłok, ale sentyment dalej jest, na pewno w sztuce plakatu na przykład, niekoniecznie już we wnętrzach (gdzie nagle, ku mojemu zdziwieniu, zyskał sympatię styl Art Deco), ale z wielką przyjemnością obejrzałam!
-
2008/08/06 18:04:14
Oglądając takie wnętrza zawsze próbuję wyobrazić sobie, jak ja bym tam żyła, jak wyglądała... A ponieważ raczej nie należę do osób lubiących perfekcyjnego porządku oraz sztywnego i stylowego wystroju mieszkania, czuję, że takie czasy nie dla mnie. Ale bardzo miło ogląda się takie wnętrza z różnych epok i z różnych stylów. Najbardziej to chyba lubię w sztuce barok, a dokładniej rokoko, za umiłowanie kiczu, jak ja to sobie nazywam, dużo różnych drobiażdżków, lusterek, aniołków, muszelek i zupełnie zbędnych elementów, które tworzą nastrój sielskości i słodkości. Rokoko mnie zawsze fascynowało (moja praca magisterska była nawet związana z rokokiem, tyle że w literaturze). A secesja z La Belle Époque też mi się podoba, myślę, że za swoją falistość w sztuce, za roślinną ornamentykę i wpływy sztuki japońskiej.
-
2008/08/06 18:30:15
Chiara: Tez bardzo lubilam secesje, teraz rowniez jakby mniej, niemniej jednak z przyjemnoscia ogladam secesyjne budowle czy wnetrza. Art Deco jest faktycznie bardzo modne teraz, mnie sie zwlaszcza podoba artdekowska bizuteria.

Matylda: Ja rowniez do osob wielbiacych porzadek nie naleze. I w takim wnetrzu tez nie moglabym w zyciu mieszkac, zbyt mieszczanskie. Ja musze miec chociaz troche nieladu, ksiazek, etnicznych elementow, mieszanki stylistycznej. W ogole o wnetrzach dlugo bym mogla rozprawiac, bo mam bardzo jasne poglady na to co lubie, a czego nie. Rokoko mi nie odpowiada, mam wrazenie, ze dusilabym sie w takich wnetrzach, zreszta bardzo nie lubie nachalnego podkreslania kobiecosci, a rokoko to taki cukierkowy slodki ulepek tej kobiecosci, ktorej nie trawie.
Pomyslalabym, ze Ty moglabys raczej pisac prace z okresu powojennej literatury, a tu taka niespodzianka... :)
-
2008/08/06 18:41:46
Wiesz, właśnie ta cukierkowatość w rokoku mnie powala, wręcz czuję się jak w domu. Pochłaniam wzrokiem każdy najmniejszy elemencik i kiczowaty szczególik. Ale tylko oglądając takie wnętrza! Bo nigdy nie chciałabym mieć takiego domu! ;-)) O nie, nie!Należe raczej do kobiet zdecydowanych, twardych i do tej lekkości i kokieteryjności rokoka wręcz mi daleko. Ale to chyba potwierdzenie, że przeciwieństwa się przyciągają. A temat pracy był zupełnie przypadkowy. Nie trafiłam do takiej grupy seminaryjnej, jaką chciałam, więc spośród tego co mogłam wybrać, wybrałam coś, co było mi zupełnie obce. Ale nie żałuję. ;-))
-
2008/08/06 23:06:27
właśnie rzucając okiem na zdjęcia, pomyslałam sobie, ze przypominają mi pewien dom projektu Gaudiego - a tu prosze, rzeczywiście! pamietam, że największe wrazenie zrobiła tam na mnie kuchnia. i sklep z pamiątkami, z którego najchetniej wyniosłabym 2/3 (te wszystkie zabaweczki-cacka w stylu epoki!). Niestety (a może na szczęście) nie było mnie na to stać;). No i niesamowita jest wędrówka po dachu domu, wśród tych Rycerzy Zaklętych. I zobaczenie jak Gaudi przystępował do tworzenia swoich projektów, te lustrzane odbicia, za których pomocą tworzył sklepienia.
Wygląda na to, że dzisiaj przyśni mi sie Barcelona;).
-
2008/08/07 09:00:00
Lubię zwiedzać wnętrza domów ludzi różnych klas społecznych. Dziękuję za możliwość odbycia takiej podróży:)
-
2008/08/07 09:53:47
Pikne! Chetnie sama urzadziłabym tak moje mieszkanie! W takich wnętrzach świetnie czułabym się. Uwielbiam stare meble, przedmioty, ozdóbki i duperelki! Mają swój niepowtarzalny klimat i duszę. A będąc w Barcy na pewno zwiedzę ten dom, ale boję się, że nie będę mogła z niego wyjść zachwycona klimatem w nim panującym. To tak jakbym przeniosła się w czasie (a zawsze marzyłam o tym )...
Dziękuję Ci za urocze zdjęcia i uroczą blogową podróż do Casa Milo.
-
2008/08/07 21:39:16
Matylda: Cos z tym jest, ze czasem fascynuja nas przedmioty czy styl, ktory zupelnie nie jest w naszym guscie... Takie zainteresowanie czyms obcym. Tez widze w Tobie zdecydowana, twarda kobiete, ktora nie da sobie w kasze dmuchac, stad moje zdziwienie tym rokoko :) Moze to taka slabosc kobeca :)

Peek-a-boo: I co, przysnila sie? Mnie sie dzis snily kroliki giganty :) A sklepik faktycznie cudny, tez bym wykupila wszystko do "magicznego pokoju z zabawkami", gdybym taki miala, ale ceny porazajace w wiekszosci. Zwykla mala karuzela papierowa kilkadziesiat euro!

Nutta: Prosze bardzo, mnie tez fascynuja cudze mieszkania, marze czasem, by byc malym duszkiem i wlatywac do tych mieszkan, ktore mnie interesuja z zewnatrz...

Kemotalamot: Oj, to bedzie Ci sie Barcelona bardzo podobac! Takze lubie starocie, ale wychowalam sie w domu pelnym antykow, w dodatku czesto zmieniajacych sie (zwiazane to jest z zawodem taty) i mam przesyt. Ale zwiedzac i przenosic sie w czasie uwielbiam :) Udanej podrozy!
-
2008/08/09 15:12:38
mnie w pedrerze (czy jak by ja tam odmieniac) rozczulily oldskulowe zabawki w muzealnym sklepiku. Ale oczywiscie wybor byl za duzy i nic nie kupilem :)
-
Gość: Libreria, ery10.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/20 08:46:47
fantastyczne:) miłej podróży:)
u mnie trochę zastój i ciągłe zmiany nie mogę wyjść z zamętu ale czuję, że w ten weekend wróci wszystko do normy o czym marzę:)
mój nowy blog w przygotowaniu więc jeszcze nic nie podaję, ciągle zmieniam adresy nie mogę się zdecydować:)
pozdrawiam i do zobaczenia
Libreria