visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Z mojego sąsiedztwa

1) Zawsze się dziwiłam, jak Francuzi dają radę wprowadzać się do nowego mieszkania, zwłaszcza jeśli znajduje się na czwartym czy piątym piętrze. Winda, jeśli budynek w ogóle ją posiada, z reguły jest malutka (nasza np. jest chyba najmniejszą windą świata i jest pierwszym tematem rozmowy każdego odwiedzającego nas - mieszczą się w niej dwie bardzo szczupłe osoby stojąc ściśnięte obok siebie ALBO jedna walizka). Jak więc można wnieść do mieszkania kanapę, szafę czy, nie daj Boże, fortepian? Mogłam niedawno zaobserwować, jak się to odbywa, ponieważ w budynku naprzeciwko akurat wprowadzała się rodzina do mieszkania na piątym piętrze. Jak widać na zdjęciu, specjalny dzwig wwozi wszystkie paczki i meble na górę, nie trzeba wyczyniać akrobacji na schodach, by się wszystko zmieściło. Ważne oczywiście, by mieszkanie miało duże okna i - idealnie - balkon. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co się dzieje, gdy okna są rozmiarów takich, jak w polskich blokach z płyty...

A mówiąc o 'sąsiadach' (choć trudno nazwać tak ludzi, których widzi się tylko przez okna z drugiej strony ulicy) - urządzili się nadzwyczaj szybko. Już następnego dnia ściany pomalowane były na czerwono i cztery osoby zajmowały się układaniem książek na regałach i ustawianiem mebli. Siedząc wieczorem przy stole  przy komputerze mogę podpatrzeć (nie mam lornetki, więc bardzo wyraznie nie widzę, ale też nie zamierzam zamienić się w rasową podglądaczkę, więc specjalnego sprzętu sobie nie kupię) jak przytulnie u nich jest, gdy ktoś gotuje w kuchni kolację, a inni siedzą w pokojach ( od strony ulicy należą do nich cztery okna), czytają lub słuchają muzyki.

2) Przynajmniej raz w tygodniu odkąd przyjechałam mam okazję być świadkiem demonstracji nielegalnych imigrantów we Francji. Maszerują przez plac Republique, by pod moimi oknami pójść dalej ze swoimi transparentami i okrzykami. Prezydent Nicolas Sarkozy jest zdecydowanie przeciwny napływowi imigrantów do Francji, ale poprzez istnienie strefy Schengen trudniej kontrolować, kto wjeżdża do kraju. We Francji, podobnie jak w wielu krajach unijnych, społeczeństwo jest bardzo mało przychylnie nastawione do osób starających się o status uchodzcy i chcących zostać w kraju pomimo otrzymania decyzji odmownej. Uważa się powszechnie, że ludzie ci zabierają pracę obywatelom przebywającym w kraju legalnie. W bardzo wielu przypadkach pogląd ten mija się z prawdą. We Francji bardzo trudno otrzymać kartę stałego pobytu i w związku z tym uzyskać prawo do pracy. Ludzie sans papiers (czyli 'bez dokumentów') tkwią w stanie zawieszenia, nie mogą albo nie chcą wrócić do kraju skąd pochodzą, często z powodu tamtejszego braku bezpieczeństwa, nie mogą też legalnie przebywać we Francji, pracować tutaj i samodzielnie, zgodnie z prawem utrzymać siebie i swoją rodzinę. Wielu z tych ludzi naprawdę chce tu pracować i korzystać z praw przysługujących pracownikom legalnym, nie chce czuć się jak obywatele gorszej kategorii. Wielu faktycznie pracuje, mimo że pracodawcy zatrudniającemu nielegalnego pracownika grozi kara do 15 000 euro. Niestety wielu nielegalnych pracowników jest wykorzystywanych i nie ma się do kogo zwrócić o pomoc. Na ratuszu w Dziesiątej dzielnicy na mojej drodze do szkoły wisi wielki transparent, głoszący, iż pracownicy ratusza wyrażają solidarność z dziećmi rodziców przebywających tu nielegalnie. Nielegalni imigranci protestują regularnie od kilku miesięcy o prawo do przyznania im statusu legalnych obywateli i uznanie ich wkładu w gospodarkę francuską, umożliwiające im jednocześnie korzystanie ze wszystkich przywilejów, jakie powinny im się należeć.

piątek, 21 listopada 2008, chihiro2

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/11/21 20:01:13
miałam okazję mieszkać w prywatnym mieszkaniu i też się zastanawiałam, jak oni się wprowadzają, aż do kamienicy ciotki osoby, z którą tam wtedy byłam, nie wprowadziła się matka z córką. One miały firmę, która miała dźwig, ale kamienica nie była największa , bo chyba ta, która jest na zdjęciu, jest wyższa...I Wiesz, też lubiłam sobie pooglądać w okien, co słychać w domach naprzeciwko...powiem Ci, że miałam takie "ulubione" mieszkanko, w którym mieszkała dziewczyna otoczona gronem adoratorów. Super było patrzeć, jak ona jest przez 5 czy 6 panów dosłownie noszona na rękach;) pyłki spod jej stóp zmiatali;)) z pozdrowieniami.
-
Gość: tsun_am, dor198.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/21 20:10:22
Bardzo interesujące te obserwacje - takie właśnie najbardziej lubię czytać. Wiesz co, chihiro, rozkręciłaś się z tym blogiem, może naprawdę niedługo zaczniesz zarabiać na pisaniu?;-)
-
2008/11/21 21:25:55
Ja lubię zawsze zaglądać komuś w okna! Nie to, żebym była nałogową podglądaczką, ale idąc ulicą w nadarzających się okazjach podpatruje, jak wyglądają mieszkania i zastanawiam się, kto w nich mieszka... Z mojego okna także co nieco widać w sąsiednim bloku ;)
W Barcelonie mieszkaliśmy na Starym Mieście, gdzie jak pewnie wiesz są wąziutkie uliczki i stojąc na balkonie nie mogłam nie zaglądać do innych mieszkań i patrzeć, co robią ich mieszkańcy. I doszłam do wniosku, że Barcelończycy to bałaganiarze! Jeden balkon cały zapełniony był plastikowymi butelkami. Od podłogi do końca barierek! Mam gdzieś nawet jego zdjęcie!
Poza tym takie bliskie sąsiedztwo kamienic i balkonów sprzyjało łatwemu nawiązywaniu kontaktów!
Dziękuję za informacje dotyczące imigrantów, choć co nieco o tym czytałam!
-
2008/11/22 09:09:10
piękne te francuskie kamienice! a propos podglądania, chętnie zobaczyłabym ponownie film "Okna", widziałaś? ps. w poniedziałek wysłałam w końcu kartkę :)
-
Gość: elwirajulita, nor75-12-82-230-64-215.fbx.proxad.net
2008/11/22 11:31:19
Tematy, ktore poruszylas sa baaaardzo francuskie:-)
Wlasnie, takie sa realia mieszkania w zabytkowych kamiennicach. Z przeprowadzka jeszcze mozna sobie poradzic, dzwigu uzywa sie tutaj naprawde czesto. Gorzej, gdy np. ma sie male dziecko i trzeba wozeczek znosic kilka razy dziennie, a potem jeszcze wracac po maluszka, zeby go do tego wozeczka wsadzic. Odkad jestem mama, patrze bardziej praktycznie. Marzylam o mieszkaniu w pieknej kamiennicy, ale po odwiedzeniu kilku z nich, od razu wiedzialam, ze nie moge dac sie poniesc tylko moim estetycznym pragnieniom.
Mysle, ze i tak macie farta, ze jest w waszym budynku winda, w wielu kamiennicach nie ma. Zreszta, jak sie nie ma malych dzieci, to przeciez zaden problem.
My zdecydowalismy sie na kompromis, mieszkamy w budynku bardziej nowoczesnym, ale za to mamy do dyspozycji dwie standardowe windy, a pieknem zabytkowych kamiennic zachwycamy sie "od zewnatrz" na spacerach:-)
Ten temat mozna zreszta pociagnac dalej, paryskie metro, tak praktyczne, pozwalajace przemiescic sie przez cale miasto w 30 minut, jest udreka dla mamy z wozkiem. Ruchome schody w metrze to rarytas;-)

Co do kwestii "sans papier" nie odwaze sie wypowiedziec, bo sama mam obiekcje, nie umiem opowiedziec sie w 100% za badz przeciw, to problem bardzo zlozony i bardzo aktualny.

Pozdrawiam cieplo
Elwira
-
2008/11/22 17:10:57
los uchodzcow rowniez i mnie dotyka. nie wiem ile w tym polityki anty emigracyjnej a ile prawdy, ale pamietam zamieszki z tamtego roku bodajze, gdy emigranci palili samochody na peryferiach Paryza. jakas ogromna jatka to byla. nie wiem jakie byly skutki tych dzialan, jako ze byla to przypadkowa informacja, rzadko ogladam wiadomosci. akcja wygladala jednak dosc przerazajaco, plomienie, krzyki, biegajacy bez celu ludzie. jak dokument z frontu. po czyms takim chyba tez niechetnie patrzylabym na emigrantow, z calym moim wspolczuciem dla ich losu.
co do podgladania- tez uwielbiam zagladac w okna! mam taka szczegolna trase autobusowa, prowadzi poprzez male uliczki z wiktorianska zabudowa. widac, ze tym ludziom nie brakuje pieniedzy. Jakie piekne maja mieszkania!
-
2008/11/23 17:03:41
Chiara: Fajna ta historia! W filmie "Paris" (po polsku "Niebo nad Paryzem") bohater obserwuje czasami przez okno dziewczyne, ktora mu sie podoba - to takie paryskie!

Tsun_am: Ale o czym mialabym pisac, i dla kogo? Gdyby mi jakies pismo zaproponowalo pisanie, rozwazylabym powaznie te propozycje, ale sama nawet nie wiedzialabym do kogo sie zwrocic. Ale rozkrecilam sie, tak, tematy same wpadaja mi do glowy, moglabym pisac niemal 24h na dobe!

Kemotalamot: Ja uwielbiam zagladac do mieszkan, czasem mam ochote po prostu przystanac i sie wpatrywac, zamiast tylko zerkac ukradkiem. I moim marzeniem jest moc byc czasem niewidzialna latajaca istota, ktora moglaby fruwac nad miastem i zagladac ludziom do mieszkan...

Holkapolka: Nie, nie widzialam "Okien", nie slyszalam w ogole o tym filmie w Anglii, ale poszukam.

Elwirajulita: Wyobrazam sobie, jak bardzo uciazliwe musi byc mieszkanie w takiej kamienicy dla rodzicow z dzieckiem, albo dla osoby niepelnosprawnej - tacy w ogole sobie nie poradza, przeciez z wozkiem inwalidzkim nie da sie zjechac schodami! W ogole Paryz jest bardzo nieprzystosowany do osob niepelnosprawnych, nigdzie niemal nie ma podjazdow, schodow ruchomych i innych udogodnien. Ba, czesto kamienice maja w bramie wysoki prog, nie do pokonania dla osoby na wozku! Dzis bylismy w muzeum historii imigracji w 12. arrondisement, a tam do wejscia prowadza wysokie schody i rodzice zwiedzajacy muzeum z dziecmi musieli wnosic wozki dzieciece na gore (zadnego podjazdu, zadnej windy, w glowie mi sie nie miesci!).
Ja w kwestii osob 'sans papiers' wiem za malo, by sie opowiadac 'za' albo 'przeciw', ale sercem jestem po stronie potrzebujacych... Taka emocjonalna ze mnie dziewczyna :)

Shyja: Sa bardzo rozni imigranci, zarowno ci bardzo porzadni, jak i zwykli kryminalisci. Polityka panstwa do niedawna opowiadala sie za zachowaniem 'czystego' centrum miasta, spychajac wszelkie problemy na przedmiescia, tzw. banlieues. Jesli widzialam film "La Haine" ("Nienawisc"), to tam to jest swietnie pokazane. Teraz dazy sie raczej do wymieszania ludnosci, nie segregowania ich na tych lepszych Paryzan i tych gorszych imigrantow. Dokladnie nie wiem, co bylo przyczyna tych zamieszek (zaczely sie w 2005 roku, wtedy byly najgorsze rozruchy) i jak sie one zakonczyly, ale Sarkozy bardzo sie wtedy narazil imigrantom i osobom wrazliwym na ich los, mowiac, ze trzeba oczyscic przedmiescia z zarazy, czy jakos tak. Jednoczesnie oczywiscie zyskal popularnosc u rasistow i osobm, ktore za wszelkiem problemy tego kraju obwiniaja imigrantow i naplyw obcych.
Anglicy miewaja przepiekne mieszkania, w moim sasiedztwie w Islington ludzie mieli cudne wnetrza, idac codziennie do domu zagladalam do okien domow na moim placyku, te kolorowe sciany i setki ksiazek dzialaly mi na wyobraznie. Szczegolnym plusem jest to, ze nie zaslaniaja tak szczelnie okien i mozna sobie troszke podpatrzec :)
-
2008/11/23 19:44:43
"Okna" są włoskim filmem sprzed paru lat, oryginalny tytuł, to "La Finestra di fronte" (2003)
-
2008/11/23 21:46:28
o "Oknach" pisałam nieco tu:

chiara76.blox.pl/2006/06/Okna-Ferzan-Ozpetek.html

film według mnie dobry, ciekawe, czy Tobie by się spodobał...
-
Gość: , eqd250.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/24 10:26:46
O tak, to byłoby cudowne! Hmm, całą noc tak latałabym ;) Choć, nie, w nocy nie, wieczorami! Po zachodzie słońca.
-
2008/11/24 12:37:28
Ja również lubię podpatrywać ludzi, łącznie z dyskretnym zaglądaniem w odsłonięte okna. Idąc chodnikiem, zdarza mi się zerkać w okna, obserwować, jak urządzone są mieszkania, wyobrażać sobie ludzi żyjących w tych wnętrzach, zastanawiać się, kto tam może mieszkać.

W Olsztynie bardzo blisko okien moich pokoi była sąsiednia kamienica, siedząc przy biurku widziałam, co robią jej mieszkańcy. Kiedyś w Warszawie mieszkałam na przeciwko hotelu i również czasem można było dojrzeć różne postacie za oknem. Teraz mieszkam w bloku, z którego widać tylko parking i park, więc nie mam możliwości podglądania, ale za to mam widok na drzewa :)


W Polsce również istnieje poważny problem emigrantów i uchodźców. Wielu z nich przebywa nielegalnie, bez statusu uchodźcy czy zgody na pobyt tolerowany.
Istnieją ośrodki i domu dla uchodźców, gdzie mieszkają emigranci przebywający w Polsce legalnie i nielegalnie - często ci, którzy czekają na przyznanie statusu uchodźcy albo już dostali decyzję odmowną.
Problematyką uchodźców zajmuje się u nas kilka organizacji (np. PAH, Helsińska Fundacja Praw Człowieka), co roku organizowany jest dzień Uchodźcy, jakiś czas temu powstał spektakl Pasjans" z udziałem uchodźców. Jest ciekawa gazeta uchodźców - refugee.pl. Coś się niby dzieje, ale wciąż nie wystarczająco. I mimo, że nigdy nie spotkałam się z tego rodzaju protestami na ulicach Warszawy, to jestem świadoma tego, że los uchodźców jest tu równie ciężki. Nie jest łatwo uzyskać status uchodźcy i korzystać z wszelkich praw, nie jest łatwo znaleźć pracę czy włączyć się w społeczeństwo, zostać zaakceptowanym. Warunki w ośrodkach często są straszne (byłam i widziałam), a uchodźcy tam przebywający odizolowani od społeczeństwa.
A niektórzy naprawdę chcą tu zostać, pracować, żyć i jednocześnie nie być traktowanym jak ktoś gorszej kategorii. Chociaż migranci czasem traktują Polskę jako kraj przejściowy, pragnąc docelowo pojechać gdzieś dalej na zachód.

Zresztą, samo przyznanie statusu uchodźcy eliminuje wiele problemów, ale nie wszystkie. Wciąż pozostaje kwestia uprzedzeń i dyskryminacji, akceptacji oraz odnajdywania swojego miejsca w społeczeństwie. Dodatkowo, wielu z emigrantów wciąż nosi w sobie traumatyczne doświadczenia ze swoich krajów, często ogarniętych konfliktami zbrojnymi.

Są wśród nich również dzieci ...
Kiedyś byłam wolontariuszką w świetlicy dla dzieci uchodźców, głównie z Czeczenii, ale nie tylko. Niezapomniane doświadczenie.

-
2008/11/24 13:24:01
Eqd250: Masz racje, lepiej nie latac w nocy, gdy wszyscy spia, ale tak po zapadnieciu zmroku :)

E.milia: Stosuknowo niezle znalam kiedys sytuacje uchodzcow w Polsce, bylam stazystka w UNHCR i pomagalam organizowac jeden z Dni Uchodzcow. Przeczytalam tez kilka ksiazek o uchodzcach, m.in. najlepsza chyba o osrodkach uchodzcow na calym swiecie, pt. "Human cargo". Moja praca magisterska tez byla poswiecona uchodzcom, dokladnie kobietom uchodzcom w Niemczech, zreszta w Berlinie pomagalam tez rodzinie uchodzczej z Bosnii.
Uchodzcy stanowia w Polsce duzy problem, jednak jest ich na tyle niewiele, ze znacznie latwiej kontrolowac ich status i latwiej poprawic ich sytuacje, niz w krajach, w ktorych uchodzcow sa setki tysiecy, nie mowiac juz o osobach, ktore otrzymaly decyzje odmowna i przebywaja w kraju nielegalnie. Masz racje piszac o tym, ze samo przyznanie statusu nie likwiduje problemow, ale przynajmniej mozna legalnie poslac dzieci do szkoly, ale przede wszystkim odpada stres zwiazany z zyciem na pograniczu prawa i niepewnosci co do wlasnego losu (oczywiscie ten stres zawsze bedzie, ale jak pobyt jest prawnie uregulowany, to jest to juz pewna ulga) - ta niepewnosci jest najgorsza, bo niweczy czesto efekty terapii. Najtrudniej jednak walczyc z uprzedzeniami innych i poczuciem bycia odsunietym od reszty spoleczenstwa...
-
2008/11/24 13:25:39
Holkapolka, Chiara: Dziekuje za namiary, mysle, ze film podobalby mi sie. Musze poszukac!
-
2008/11/24 13:44:04
To rzeczywiście musisz mieć całkiem sporą wiedzę na temat sytuacji uchodźców. Ja się tym zainteresowałam właściwie tylko przez chwilę, przy okazji wolontariatu z dziećmi w świetlicy PAH. Też raz pomagałam w organizacji Dnia Uchodźcy, ale głównie części skierowanej do dzieci.
Oczywiście, zgadzam się, że o wiele łatwiej jest, mając status uchodźcy i uregulowaną sytuację prawną, zarówno ze względów ekonomicznych, społecznych jak i psychicznych. Ma się wtedy jakieś poczucie bezpieczeństwa. I niestety to prawda, że najtrudniej walczyć z uprzedzeniami i poczuciem izolacji.
-
2008/11/24 19:05:54
E.milia, moim marzeniem jest praca z uchodzcami, wiec sie tym interesuje. Ale nie jestem na biezaco w kwestii legislacji i w ogole nie wiem, jak sie ich sytuacja zmienia w roznych krajach. No i nigdy osobiscie nie bylam w zadnych osrodku dla uchodzcow, ale z tego co czytalam i widzialam na roznych zdjeciach, to z reguly sa one okropne i bardzo przygnebiajace.
-
Gość: , eqg145.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/25 23:16:35
P.S. Tym gościem piszącym o lataniu byłam ja!! ;)
-
2008/11/25 23:17:20
Ale jestem mądralka. Znowu się nie podpisałam - tymi dwoma gośćmi jestem ja!!
-
2008/11/25 23:24:05
Kemotalamot: Tak myslalam, ale na wszelki wypadek nie napisalam tego, zeby potencjalny anonimowy czytelnik (prawdopodobienstwo, ze to nie Ty zawsze istnialo) sie nie obrazil... Pozdrowienia :)