visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
"Unaccustomed Earth" - Jhumpa Lahiri

Większość osób kochających książki preferuje powieści niż opowiadania. Ja niezupełnie. Często niestety, gdy opowiadania są bardzo krótkie, zbyt szybko je zapominam. Opowiadania Jhumpy Lahiri są jednak w sam raz. Nie za krótkie, ale i nie za długie. Na tyle długie, by można było zaprzyjaznić się z bohaterami, poznać ich całkiem dobrze i zainteresować się ich losem. Po przeczytaniu "Tłumacza chorób" poczułam, że znalazłam 'swoją' autorkę, po lekturze "The Namesake" tylko się w tym upewniłam i z niecierpliwością czekałam na kolejną książkę. "Unaccustomed Earth" kupiłam już parę miesięcy temu, ale dopiero teraz poczułam ochotę na zagłębienie się znów w kwestii tożsamości indyjsko-amerykańskiej. Parę lat temu namiętnie zaczytywałam się powieściami Amy Tan, fascynowało mnie zderzenie kultury chińskiej z amerykańską, obecnie zaś przerzuciłam się na 'konflikt' indyjsko-amerykański.

Bo na pewno można tu mówić o konflikcie. Bohaterowie opowiadań Jhumpy Lahiri wszyscy jak jeden mąż mają problem z pogodzeniem dwóch różnych światów, nawet jak pozornie tego rozdarcia nie widać. Na kobietach Stany Zjednoczone wywierają presję, by się samookreśliły. Już nie mogą, tak jak w Indiach, być jedynie przykładnymi córkami, siostrami, żonami i matkami. W USA często pozbawione rodziny muszą znalezć życie dla siebie, życie nie odbijające życia innych. Ambitne mogą wreszcie poczuć wiatr w skrzydłach, poczuć się wolne w swoich wyborach, lecz niestety zbyt często grozi to odcięciem od swoich indyjskich korzeni i poczuciem, że zawiodły oczekiwania rodziców. Mam zresztą wrażenie, że rodzice indyjscy często oczekują zbyt wiele od dzieci, cokolwiek by one nie robiły, rodzice zawsze znajdą jakąś wadę. Lahiri pisze w niezwykle elegancki i subtelny sposób, nikogo nie oceniając, dając każdemu szansę na opowiedzenie własnej historii. Nie ma obiektywnej prawdy w tym, jak bohaterowie postrzegają swój świat, tu każdy ma na swój sposób rację, awrażliwość i elegancja w wyrażaniu jej jest czymś pięknym w prozie Lahiri.

"Unaccustomed Earth" składa się z sześciu opowiadań, wszystkie opisują losy imigrantów z Kalkuty w USA, starających się prowadzić szczęśliwe, godne życie, zapewniając swoim dzieciom lepszy start i większe możliwości rozwoju. W "Hell-Heaven" bohaterka po latach wspomina przyjazń rodziców z innym Bengalczykiem, który tak jak oni przyjechał do Bostonu, by robić doktorat na MIT. Nie widziała dawniej tego, co widzi wyraznie teraz - miłości matki do przyjaciela, który ożenił się z Amerykanką i stracił kontakt ze społecznością bengalską. Bohaterowie "A Choice of Accomodation" przeżywają pełen niespodzianek weekend we dwoje, bez dzieci, podczas którego biorą udział w ślubie koleżanki ze szkoły głównego bohatera. "Only Goodness" opowiada o skomplikowanych relacjach między siostrą a bratem, któremu ona dała do spróbowania pierwsze piwo, zaś teraz próbuje nie obarczać siebie samej winą za jego alkoholizm. "Nobody's Business" to fascynująca opowieść o dziewczynie, której współlokator, chcąc nie chcąc zostaje uwikłany w jej związek z przystojnym, ale bardzo dziwnie zachowującym się egipskim profesorem. W tytułowym opowiadaniu Ruma, prawniczka, zauważa, że woli powielać model własnej matki i poświęcić się wychowywaniu dzieci w nowym mieście, dokąd sprowadził rodzinę awans męża Rumy. Jej ojciec odwiedzający ją po śmierci matki Rumy, stara się przekonać córkę, by wracała do pracy, by nie zasklepiała się w czterech ścianach, jak jej nieszczęśliwa z tego powodu całe życie matka. Nie zapewniwszy szczęścia żonie, stara się przemówić do rozsądku córce, której serce jednak mówi, że największe spełnienie osiągnie nie pracując zawodowo. Nie sposób nie odnieść sytuacji Rumy do sytuacji samej autorki, która w wywiadach zawsze powtarza, że na pierwszym miejscu zdecydowanie stawia rodzinę, pisanie zaś jest na szarym końcu wszystkich obowiązków. Z pewnością jednak, gdy ktoś pisze w tak ujmujący, głęboki i zajmujący sposób, może także i w karierze znalezć spełnienie zawodowych ambicji.

Drugą część książki zajmuje długie, stustronicowe opowiadanie, składające się z trzech części pt. "Hema and Kaushik". Narratorem jest raz Hema, dziś profesor łaciny, a raz Kaushik, ceniony fotograf jeżdżący w niebezpieczne rejony świata, by portretować przejmującą rzeczywistość. Oboje wspominają, jak mieszkali razem w dzieciństwie przez kilka miesięcy, gdy rodzice Kaushika zdecydowali się po mieszkaniu w USA i kilkuletnim pobycie w Bombaju, jednak wrócić do Stanów. Zatrzymali się u rodziców Hemy na czas szukania własnego domu. Hema wspomina, jak jej rodzice ze zgorszeniem zauważyli, że pobyt w Indiach uczynił z nich prawdziwych Amerykanów, że niewiele już łączy obie rodziny. Dalej Kaushik przywołuje wspomnienia śmierci matki i ponownego małżeństwa ojca, z którym także stracił wspólny język. Po latach Hema i Kaushik spotykają się ponownie.

Lahiri porusza wciąż te same kwestie - na ile kształtuje nas kultura, w której się wychowaliśmy, nasze korzenie, a na ile ta kultura, w której przeszło nam żyć. Czy musimy wybierać, samookreślać się, czy możemy żyć czerpiąc pełnymi garściami z obu. Czy pielęgnując nasze tradycje nie zasklepiamy się przypadkiem w przeszłości, której nie ma, co blokuje jednocześnie korzystanie z dobrodziejstw świata otaczającego nas. Nie daje odpowiedzi, bo też odpowiedzi nie ma. Zależy od nas samych, od naszego otwarcia na świat, od zaakceptowania naszych lęków i przyznania przed samymi sobą, że jeśli wybieramy życie w innej kulturze niż ta, w której dorastaliśmy, to skazujemy siebie i nasze dzieci na wieczną tułaczkę, na jąkanie się przy odpowiadaniu na pytanie: "Skąd jesteś?", na rozbieżność w tym jak my siebie widzimy i jak nas widzą inni. Ta tułaczka nie jest niczym złym, wzbogaca nas, ale musimy stawić jej czoło, nie udawać, że nas nie dotyczy.

wtorek, 09 grudnia 2008, chihiro2

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/12/09 16:11:16
oj, narobiłaś mi smaku na tę książkę;) U nas chyba to się nie ukazało...
-
2008/12/10 12:20:56
Książka brzmi ciekawie, ale jak Chiara podejrzewa, obawiam sie, że w Polsce nie do dostania.
Zawsze zastanawiało mnie jak dochodzi do zderzenia dwóch kultur. Podobnie interesującym tematem jest szok kulturowy. Co sprawia, że niektórzy pomimo wielu dłuzszych pobytów mają dużą trudność adaptacji, a inni nie. Czy łatwiej jest się przystosować ludziom z okreslonych kręgów kulturowych, czy macierzysta kultura nie gra tu znaczenia.
Pozdrawiam! :))
-
2008/12/10 15:37:32
Śliczna recenzja Chihiro :) I podobnie, jak Ty uważam, że opowiadania Jhumpy Lahiri są takie w sam raz (plus świetnie się je czyta).
-
2008/12/10 15:44:06
Wiesz, że kusisz? ;)
Mam "Imiennik", ale jeszcze nie czytałam.
-
2008/12/10 20:48:01
Chiara: No wiem... Mysle tez, ze Tobie by te opowiadania przypadly do gustu.

Ekolozkaa: Ta ksiazka ukazala sie dopiero kilka miesiecy temu po angielsku, mam nadzieje, ze szybko zostanie przetlumaczona (tak jak to sie stalo z innymi ksiazkami Lahiri) i ze bedziecie mialy okazje po nia siegnac.
Jesli chodzi o adaptacje kulturowa to mysle, ze wiele wynika z naszego nastawienia. Czy emigrujemy dobrowolnie, czy zmuszaja nas do tego okolicznosci (albo rodzina), jak otwarci jestesmy na nowa kulture, jak otwarci jestesmy w ogole na swiat i nowe rzeczy, jaki mamy stosunek do kultury macierzystej itd. Ale mysle tez, ze ludzie z niektorych krajow trudniej sie adaptuja, tak samo jak sa kraje, w ktorychy adaptacja przychodzi trudniej. Ja np. mialabym problem z adaptacja w Hiszpanii, nie odpowiada mi tamtejsza kultura i styl zycia, wielka trudnosc sprawiloby mi znalezienie tam swojego miejsca.

Zosik: Dziekuje, ciesze sie, ze sie ze mna zgadzasz :)

Germini: Przeczytaj w takim razie "Imiennik", to jedna z wazniejszych ksiazek, jakie przeczytalam w ciagu ostatnich kilku lat, duze wrazenie na mnie zrobila. I moze potem skusisz sie na "Unaccustomed Earth"? Moze bedzie juz przetlumaczona?
-
2008/12/10 21:02:42
Hm, brzmi zachęcająco, nawet bardzo, a to znak, że będę musiała sięgnąć po książki Lahirii, chociaż może na razie te wydane po polsku :)
Zastanawiałam się, skąd kojarzy mi się imię i nazwisko tej autorki i przypomniałam sobie, że kiedyś mój chłopak przyniósł z pracy zaproszenie na film oparty na książce "Imiennik". Czytałam wtedy coś o tym filmie i przy okazji o książce, ale w końcu nie udało nam się na niego dotrzeć. Ktoś z Was oglądał może ten film?
-
2008/12/10 21:30:08
E.milio, ja widzialam takze ten film, oparty wlasnie na "Imienniku". Rozczarowalam sie okrutnie, a wiele sie spodziewalam po Mirze Nair, rezyserce mojego ukochanego "Monsunowego wesela". Film jest potwornym uproszczeniem tresci zawartych w powiesci, ksiazka jest naprawde znakomita, tyle glebi i madrosci, a film to wszystko splycil i pokazal bardzo powierzchownie. Jesli masz ochote zapoznac sie z Jhumpą Lahiri, zacznij po kolei, od "Tlumacza chorob", potem "Imiennika" i "Unaccustomed earth" - wiecej na razie nie napisala. Ja juz czekam z niecierpliwoscia na kolejna jej ksiazke.
-
2008/12/10 22:16:06
A no to nie mam czego żałować, że na nim nie byłam. Sięgnę po książki w takim razie :)
-
2008/12/11 22:42:15
Chihiro, wyróżniłam Twój blog nagrodą Uber Amazing Blog. Dziękuję Ci za możliwość poznawania świata dalekiego i bliskiego. Za mądrość, recenzje i odwagę podążania własną drogą.
-
2008/12/12 15:03:00
E.milia: Ano nie masz :)

Lis_ka: Coz za cudowna wiadomosc, dziekuje Ci przeogromnie! Twoje uznanie wiele dla mnie znaczy, naprawde :) Ostatnio dostalam kilka wyroznien, czuje sie wrecz, jakbym urodziny obchodzila :))) Pozdrawiam cieplutko!