|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Najromantyczniejsze kino w Paryżu
Ten tytuł zdecydowanie należy się kinu La Pagode, które mieści się w Siódmej Dzielnicy przy 57bis rue de Babylone. Na początku XX wieku manager luksusowego domu handlowego Bon Marché kazał wybudować na ziemi graniczącej z jego rezydencją japońską pagodę dla swojej żony, która wielbiła wszystko co japońskie i chińskie. Sprowadzono specjalne drewno z Japonii, architekt starał się jak mógł, a efekty jego pracy okazały się nadzwyczaj imponujące. W pagodzie urządzano eleganckie przyjęcia i bale. Małżeństwo wkrótce jednak rozpadło się i budynek zaczęto wynajmować na imprezy. W latach 30-tych przekształcono go na kino. Szklane okna przyciemniono drewnianymi panelami i dobudowano mały budyneczek w ogrodzie służący jako kinowe lobby. W latach 50-tych i 60-tych w kinie pokazywano filmy, które wypadły już z obiegu. Kilkanaście lat pózniej La Pagode stało się tzw. art movie theatre, gdzie publiczność mogła rozkoszować się filmami o wysokiem poziomie artystycznym. W latach 80-tych zaczęto w Paryżu budować multipleksy i La Pagode przechodziłoby kryzys wśród publiczności nie przepadającej za kurzem, stęchłym zapachem i niską jakością obrazu gdyby nie niezależny producent filmowy Gaumont , który zbudował drugą salę kinową i zmodernizował lobby. Zlikwidowano mur okalający kino, dzięki czemu dziś można podziwiać piękny ogródek i kino z ulicy. Ulepszono program kinowy, odrestaurowano budynek i seanse w La Pagode znów cieszyły się powodzeniem. W latach 90-tych kinu zagrażał upadek, jako że producent zdecydował się je sprzedać, a nowy właściciel zamierzał zamienić kino na restaurację. Na szczęście Ministerstwo Kultury postanowiło uznać kino za zabytek i nakazało właścicielowi pozostać przy funkcji budynku jako kina. W Paryżu wiele jest kin w pełni poświęconych starym filmom, poza tymi specjalizującymi się w filmach niezależnych i niekomercyjnych. Można wciąż oglądać filmy z braćmi Marx, filmy nieme, słodkie musicale z lat 50-tych. Mimo że taniej jest wypożyczyć stary film na dvd lub nawet go kupić, na puste sale podobno tego typu kina nie narzekają. La Pagode pokazuje obecnie współcześnie kręcone filmy, raczej te komercyjne niż niszowe. Oglądaliśmy tam "Slumdog Millionaire", którego nie można nazwać filmem artystycznym. Jednak sam budynek z jego historią powoduje, że seans kinowy tam jest czymś specjalnym. To nie bezpłciowy moloch z rozwrzeszczaną młodzieżą i zapachem popcornu, ale miejsce z klasą, dokąd przychodzi się, by spędzić czas w miłym otoczeniu. Na sali praktycznie same eleganckie damy i panowie, jak przystało na jedną z najzamożniejszych dzielnic Paryża (mimo że cena biletu kinowego jest niższa niż w sieci multipleksów z filmami artystycznymi MK2 - tak, jest coś takiego). Jeżeli ktoś z Was będzie miał kiedyś ochotę wybrać się do kina w Paryżu, polecam właśnie La Pagode ze względu na zupełnie nietypowe otoczenie. Zwłaszcza latem może być bardzo przyjemnie usiąść przed seansem czy po nim na ławeczce w malutkim ogródku i podziwiać delikatne zdobienia pagody. poniedziałek, 02 marca 2009, chihiro2
Tagi:
Paryż
TrackBack
Komentarze
2009/03/02 16:05:37
Sama historia tego miejsca jest i niezwykła, i smutna. W takim kinie można z przyjemnością ogadać wszystkie stare filmy.
2009/03/02 19:11:32
Kino pozbawione zapachu popcornu i takie, w którym nie ma się wrażenia, że wkroczyło się do labiryntu brzmi w dzisiejszych czasach wręcz nierealnie ;) U mnie w mieście było do niedawna takie małe, niszowe kino (może nie z taką atmosferą jak La Pagode, ale było ;) ), ale niestety nie utrzymało się i zostało zamknięte.
Chihiro, dostałam dzisiaj kartkę z Paryża :) Bardzo mi miło, dziękuję :)
Gość: elwirajulita, nor75-12-82-230-64-215.fbx.proxad.net
2009/03/02 21:39:41
Wlasnie, jak podroz?
Nie znam tego kina, musi byc bardzo magiczne, na pewno odwiedze :-) 2009/03/02 22:44:06
Dla mnie to kino wygłada jak dekoracja zywcem wyjeta z "labiryntu fauna", takie troche straszne zmyślenie. Miło ze jednak zaglądasz na bloga:)
2009/03/03 09:56:22
Zagladam na bloga, ale na bardzo krotko. Na pisanie notek z podrozy szkoda mi tu czasu. Pojutrze wyjezdzamy z Hong Kongu. Wyspa zaskoczyla mnie bardzo. Banalem byloby stwierdzenie, ze to miasto kontrastow, ale to prawda. Olbrzymie wiezowce, cala masa centrow handlowych, przy ktorych te najwieksze warszawskie wygladaja jak mrowki. Pomiedzy nimi zrujnowane bloki mieszkalne, w ktorych ludzie mieszkaja jak w klatkach z okratowanymi oknami. Ale wystarczy wejsc w mniejsze uliczki, by odkryc prawdziwie stare chinskie miejsca - knajpki z daniami opisanymi tylko po chinsku, male swiatynie buddyjskie i taoistyczne, stoiska z warzywami. Zadziwia niewiarygodny wprost porzadek, tu nie ma papierkow na ulicach, za smiecenie, plucie i niesprzatanie po psie groza wysokie kary i wszedzie spotkac mozna sprzataczy. Plaze tutejsze sa spokojne i piekne, choc otoczone luksusowymi apartamentowcami. Ale przynajmniej pozwalaja odetchnac od miejskiego gwaru. W kazdym razie wyczuwa sie wyraznie atmosfere jak z filmow Wong Kar-waia, bylam nawet (trudno nie trafic) do schodow ruchomych znanych z filmu "Chungking Express" - rewelacja!
Pozdrawiam serdecznie, ciesze sie, ze kartki dochodza i ze tu zagladacie! 2009/03/03 10:57:34
Przepiękne to kino, musi mieć niezwykłą atmosferę. A jak tam Slumdog Millionaire? Warto iść?
Zazdrosczę wrażeń z Hong Kongu i dzięki za krótkie podzielenie się nimi! Chiquito mi jedzie za 2 tygodnie służbowo do Shanghaju, ciekawa jestem, jak mu się tam spodoba i co mi przywiezie, hehe:). A Ty ciesz się każdą chwilą Twojej podróży! PS Wiesz, ja w Kolumbii, kiedy nie miałam dostępu lub czasu na komputer, wszystkie pomysły na notki a nawet całe teskty zapisywałam w zeszycie. Bardzo to pomaga, jak trzeba po powrocie "nadrabiać zaległości" :) 2009/03/03 20:15:57
Przepiękne kino. Ja w Warszawie mam kilka ulubionych, małych kin studyjnych, które wyświetlają bardziej ambitny repertuar. Jednak urodą nawet odrobinę nie przypominają tego zaprezentowanego przez Ciebie! Ach, ileż w tym Paryżu cudnych miejsc, ile uroku. Aż żal mi, że w najbliższym czasie tam się nie znajdę.
Pozdrawiam ciepło i fajnie, że się tu pojawiasz. 2009/03/04 17:07:44
Ciekawy podarunek dla malzonki... :) Ale tak na serio, to kino wyglada nierealnie, raczej jak z jak wyobrazni niz z rzeczywistosci. Bardzo mi sie podoba.
Ciesze sie, ze podroz przebiega ciekawie. Serdecznie pozdrawiam! 2009/03/05 11:47:28
Przepraszam, ze nie mam czasu odpowiadac na kometarze indywidualnie, tak jak dotychczas robilam. Jestem teraz na lotnisku w Singapurze, czekam na lot do Tokio i mam zaledwie 15 darmowych minut. Kino jest przepiekne, bylismy tam, gdy jeszcze bylo jasno i po filmie obejrzelismy ogrodek jeszcze raz - inne wrazenie robi w dzien i inne w nocy.
La_Polaquita: Zawsze w podrozy prowadze tez notatnik pisemnie. Tyle mysli, obserwacji, nie wszystko eda sie sfotografowac, a tak wiele moze uleciec... Pewnie po powrocie przez wiele tygodni bede Was tu raczyc, az do znudzenia, relacjami z podrozy, a poki co publikowac bede zalegle teksty :) O "Slumdog Millionaire" napisalam recenzje, juz jakis czas temu, poszukaj, jesli Cie interesuje. Ja uwazam, ze warto isc na ten film, ale nie mozna oczekiwac tego, co po filmach artystycznych. Natomiast jest wiele blogowiczek, ktorym sie ten film nie podobal i ktore on irytowal. Kwestia gustu i podejscia, tak mysle. Pozdrowienia serdeczne! 2009/03/16 22:01:17
Szkoda, że tam nie dotarłam :( ale i tak wiele widziałam :)
Bardzo, bardzo Ci dziękuję za kartkę z HK. Ściskam mocno i życzę nadal udanej podróży :) 2009/05/20 14:39:01
Chichiro, oczarowało mnie to miejsce...zdjęcia przedstawiają je uroczo, a kolory niesamowicie działają na moją wyobraźnię!...Uwielbiam taką plastykę, połączenie zieleni płytkiego jeziorka z głęboką, butelkową zielenią szkła, mieniącej się i odbijającej światło, z matem drewna, zgaszonym turkusem rzeźb i artystycznymi detalami :)) I te długie, prostokątne, eleganckie okna...i delikatne malowidła na jasnobrązowym tle...Mogłabym tam przyjść nie dla seansu, kina, tylko by podziwiać to miejsce, być w nim na chwilę...
Dobrze zrozumiałam, to jest coś w rodzaju patio wewnątrz podwórka? Ciekawa jestem jak się prezentuje w środku, czy jest dobudowana sala kinowa? Czy jest zadaszone? Co prezentują zdjęcia- chyba wnętrze, bo front to oświetlone wejście? |
Jak tam podróż? Rozumiem, że dopadłaś netu;)
Pozdrawiam.