visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
"The Way Home" i "Treeless Mountain", czyli dzieciństwo po koreańsku

Czy to jakieś zjawisko społeczne w Korei Południowej, że mamy, których nie stać na utrzymanie dzieci, oddają je pod opiekę krewnym? Można by tak pomyśleć oglądając dwa filmy, które właśnie tym wydarzeniem się zaczynają.

W "Treeless Mountain" (reż. So Yong Kim) dwie siostry, z których starsza ma zaledwie sześć lat, lądują u ciotki, w mieście. Świat dzieci ogranicza się do najbliższego otoczenia - dziewczynki bawią się na ulicy, chodzą na górkę nieopodal, odwiedzają mieszkającego po sąsiedzku chłopca z zespołem Downa, który bardzo chce się z nimi zaprzyjaznić. Ale przede wszystkim zbierają pieniądze, mama bowiem przyrzekła, że wróci, gdy skarbonka dziewczynek będzie pełna. Skarbonka-świnka jest pokaznych rozmiarów, ale dziewczynkom szybko udaje się ją zapełnić. Zarabiają swoje pierwsze w życiu pieniądze zbierając na łące koniki polne, prażąc je nad ogniem i sprzedając uczniom pobliskiej szkoły jako przekąski. Ale mama nie wraca.

W "The Way Home" (reż. Lee Yeong-hyang) chłopiec trafia na wieś do niemej babci, której chyba nigdy wcześniej nie poznał. Nastawiony bardzo buntowniczo, oderwany od szkoły, kolegów i wszystkiego, co do tej pory znał, cierpi katusze musząc spędzać czas ze staruszką, z którą nie można porozmawiać, która nie wie, co to Playstation i KFC. Chłopiec zwiedza trochę okolicę (a trzeba przyznać, że prowincja koreańska jest cudna), ale przez większość czasu narzeka, marudzi i zrzędzi, nie chcąc nawet zaprzyjazniać się z lokalnymi dziećmi i pomóc schorwanej babci.

Ciekawy jest stosunek dorosłych do dzieci. Babcia chłopca z "The Way Home" pokornie znosi obelgi, mimo że jest bardzo biedna sama chodzi w rozwalających się pantoflach, ale wydaje oszczędności na kolorowe adidasy, których zapragnął wnuczek. Stara się mu dogodzić jak może, jej miłość do dziecka jest absolutnie bezwarunkowa. Może nie sprawdziła się jako matka dla własnej córki, może cieszy się, że wreszcie jest z nią ktoś z rodziny, choć wnuk przysparza jej więcej kłopotów niż radości. Bezowocnie pokazuje chłopcu swoim przykładem, że dobrocią, cierpliwością i spokojem zdziałać mozna więcej niż agresją, złośliwością i buńczucznością. Ciotka dziewczynek z "Treeless Mountain" z kolei nie traktuje ich zbyt dobrze. Dziewczynki przez cały dzień pozostawione są same sobie. Mają obowiązki domowe, ale ciotka skąpi na ich utrzymanie. Nie pozwala też okazywać im uczuć, choć to zrozumiałe, że dziewczynki mają prawo płakać z tęsknoty za matką, zwłaszcza że nie mają od niej żadnych wieści. Zdaje się, że trudności dnia codziennego wytworzyły u ciotki mechanizm obronny - trzeba być twardym i nie mazgaić się, by znieść ciężki los.

Najcenniejsze w obu filmach jest to, że oba dalekie są od taniego sentymentalizmu.  Są liryczne, poetyckie, każdy na swój sposób, ale widz nie czuje się oszukany, że oto pokazano mu biedne dzieci, które matka zostawiła, by wycisnąc mu łzy spod powiek. Świat dziecięcy pokazany jest w obu filmach z perspektywy dziecka, które ma dwa wyjścia: albo buntować się i cierpieć albo przystosować się do sytuacji i jakoś sobie poradzić (co wcale nie zmniejsza cierpienia, ale pomaga oswoić się z nim). Nie ma tu tanich happy-endów, nie ma prostej konkluzji typu "przyjmij reguły świata dorosłych, jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć" czy "bądz wrażliwy i dobry dla innych, a świat odpowie Ci tym samym". To nie takie czarno-białe. W życiu rzadko co jest czarno-białe i pięknie udało się to twórcom obu filmów pokazać. Oba filmy bardzo mnie wzruszyły, chyba głównie tym, że zarówno w jednym jak i w drugim ludziom nie jest łatwo, ale znoszą cierpienie z godnością - nieważne czy mają sześć lat czy osiemdziesiąt. Dojrzałość naprawdę nie ma nic wspólnego z wiekiem, zależy od podejścia do życia, filozofii płynącej z serca a nie z mądrych książek. Oby więcej było tak uroczych, mądrych filmów!

piątek, 03 lipca 2009, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/03 21:55:43
Nastrojowe te filmy. Ja kilka dni temu obejrzałam "Lalki" i jakoś tak mi się melancholia udzieliła... I tęsknota za takim prawie nierealnym poświęceniem w miłości ... Mają te filmy azjatyckie coś co, nie pozwala o nich tak szybko zapomnieć. Te, o których piszesz, też wydają się ciekawe.
-
2009/07/04 09:55:33
Z koreańskich filmów do tej pory widziałam tylko pierwsze 30 min "My Little Bride" i jestem na razie zachwycona :) Niestety nie mogę go skończyć, bo mam zepsute dvd :( No, ale mam nadzieję, że wkrótce będę mogła nadrobić nie tylko ten koreaniec, ale i inne :)
-
2009/07/04 12:50:41
Szkoda, że u mnie takich filmów nie uświadczysz, bo zaciekawiasz bardzo opisem. Napisz Chichiro, jak kończy się historia z chłopcem i dziewczynkami, bo mała jest szansa, że trafią na mój kraniec świata
Odczuwając ból, rozczarowania, cierpienie całymi sobą, dostaje się również - nie wiadomo skąd- siłę na oswojenie i przezwyciężenie ich. Czegoś nas to uczy, choć nie wiem, czy można się nauczyć "zastępczo", przez filmy czy książki...? Raczej nie.Jednak przykłady czy to filmowe, czy książkowe, czy życiowe, pokazujące, że ktoś się nie złamał w obliczu trudności, cierpień, bólu są właśnie tym, czego potrzeba każdemu. Najłatwiej uciec, tyle jest możliwości, mało kto mówi, że w rzeczywistości nigdy się nie ucieka, bo ból jest jak cień, który wszędzie podąża za człowiekiem...Fajne te filmy, które opisałaś Chichiro. Chciałabym je obejrzeć.
-
2009/07/04 15:59:17
"The Way Home" to jeden z moich ulubionych filmow. Ani ta babcia, ani ten chlopiec nie byli profesjonalnymi aktorami przed tym filmem. Rezyser specjalnie szukal "normalnych" ludzi, zeby film byl bardziej wzruszajacy.
A jesli chodzi o dzieci zostawione same sobie, to czy widzialas "Nobody Knows" (Daremo shiranai)?
-
2009/07/05 10:14:35
Lubie takie filmy , naszczescie jeden z tytulow jest w ofercie lovefilm wiec mam nadzieje , ze zaniedlugo sie z nim zapoznam .
'Nobody Knows' nie znam , ma swietne opinie , wiec chetnie obejrze , dzieki Anno za podpowiedz .
-
2009/07/05 20:15:21
Bardzo podoba mi się to zdjęcie z dwiema dziewczynkami i trzema pomarańczowymi kulami...
Jak również Twój opis tych filmów, o kórych istnieniu dobrze wiedzieć :))
-
2009/07/05 22:04:02
Matylda: O tak, niezwykle sa. "Lalki" to jeden z moich ulubionych filmow, zwlaszcza historia z para zakochanych urzeka estetyka i minimalizmem narracji, a takze ogromna symbolika.

Hasita: A nie widzialas zadnych filmow Kim Ki-duka? One sa w Polsce dosc popularne. Nie slyszalam o "My Little Bride", poszukam sobie.

Porcelanka: Dobrze, pisze, jak sie koncza historie: Historia z chlopcem - chlopcu przybywa troche wrazliwosci, widzi, ze babcia poswieca sie dla niego. Wie, ze niedlugo przyjedzie do niego mama i chce utrzymac jakis kontakt z babcia. Babcia nie ma telefonu, nie mowic, czytac i pisac, ale chlopiec wymysla, ze narysuje jej kilka kartek: jedne z buzka usmiechnieta, inne ze smutna i jak babcia bedzie w odpowiednim nastroju, to niech wysle mu odpowiadajaca nastrojowi kartke (on tez bedzie jej wysylal podobne). Jak wysle smutna, to chlopiec bedzie wiedzial, ze babci jest zle. Mama przyjezdza po chlopca i razem odjezdzaja, chlopiec placze, ale pozniej widzimy babcie, jak dostaje kartki od wnuka z buzkami.
Historia z dziewczynkami: Mama nie przyjezdza po nie, bo szuka po kraju bylego meza (juz nie pamietam, czy z powodu pieniedzy, czy ze dostala wiadomosc, ze on ma klopoty). Pisze, ze jeszcze nie moze przyjechac po dziewczynki. Ciotka jednak nie chce albo nie stac ja na utrzymywanie dalej dziewczynek i wywozi je do babci i dziadka na wies. Dziewczynki z poczatku smutne, odnajduja sie jednak w wiejskiej rzeczywistosci i z przyjemnoscia pomagaja w gospodarstwie, odnajdujac u babci i dziadka milosc i czulosc.
Ladnie napisalas o bolu i sile w przezwyciezaniu ich. Mysle, ze zastepczo mozna troche tej sily uszczknac, albo chociaz zobaczyc, ze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie, ze nawet jak jest bardzo zle, moze byc lepiej i warto o to lepsze walczyc.

Anna_w_japonii: "Nobody knows" chodzi za mna od baaaardzo dawna. Chcialam ten film obejrzec juz wiele miesiecy temu, ale zawsze na cos innego mialam nastroj. Teraz zas marze o tym filmie, bo czytalam niejednokrotnie, ze jest wspanialy. Moja biblioteka go nie ma, wiec albo wreszcie zapisze sie znow do wypozyczalni dvd online albo go sobie kupie. Dziekuje za przypomnienie! Aha - i chce jeszcze obejrzec drugi film tego samego rezysera (od "Nobody knows") - "After life".

Royal-blue: Lovefilm jest boskie, korzystalam z tej wypozyczalni przez prawie cztery lata i bardzo ja sobie chwalilam.

Logosviator: Zdjecia sa ladne w obu filmach, nieprzeladowane, umiarkowanie nastrojowe, skromne.



-
2009/07/06 09:29:20
Moja wiedza o filmach koreańskich jest dość nikła... dopiero nie dawno zaczęłam się tym tematem interesować :)
-
2009/07/06 10:25:54
Hasita: To na poczatek goraco polecam obejrzenie pieknego filmu "Wiosna, lato, jesien, zima i...wiosna" Kim Ki-duka. Latwo dostepny w Polsce od kilku lat, uspokajajacy w widokach, pelen bogatej symboliki buddyjskiej, dla mnie mistrzostwo!
-
2009/07/10 14:21:03
Jesli chodzi o filmy koreanskie tak w ogole, to polecam "Memories of Murder"(dir. Joon-ho Bong) - chyba moj ulubiony film, to ze jest koreanski, to akurat przypadek.
Inne koreanskie warte ogladniecie to "Brotherhood" (dir. Je-gyu Kang), "Oasis" (dir. Chang-dong Lee). Wiem ze ludzie sie zachwycali "Old Boy" (dir. Chan-wook Park) ale ja tego filmu nie lubie i fanka tego rezysera nie jestem.
-
2009/07/10 18:11:54
Anna: Nie przepadam za filmami akcji i sensacyjnymi/policyjnymi/thrillerami itp., wole raczej skromne, obyczajowe dramaty. Takie pozornie o niczym, ale mowiace o najwazniejszym - o codziennosci. Dziekuje za polecanki, zastanowie sie nad nimi.
-
2009/07/13 15:25:49
"Memories of Murder" to cos wiecej niz policyjny kryminal. I dlatego jest moim ulubionym filmem. A jesli lubisz dramaty, to wtedy oczywiscie "Oasis." :)
-
2009/07/13 18:22:56
Anno, szukalam "Oasis" i nie znalazlam, ale wyczytalam, ze bedzie dostepne na dvd w Anglii w sierpniu. Nie omieszkam obejrzec :)