visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
"Journey by Moonlight" - Antal Szerb

I znów trafiło mi się cacko, istna perełka! Powieść węgierskiego pisarza z pierwszej połowy XX wieku przypominała mi miejscami "Nostalgię" Cărtărescu i właściwie równie dobrze mogłaby nosić tytuł "Nostalgia", bo o nią tu głównie chodzi. Jedni widzą w niej satyrę na mieszczaństwo, inni - poszukiwanie duchów przeszłości, niektórzy dostrzegą przede wszystkim elementy metafizyczne. Tej książki nie można jednogłośnie zaszufladkować, jej siła wymyka się etykietkom.

Od zawsze pociągali mnie ludzie niekonwencjonalni. Grający czasem innych niż są, żonglujący cechami własnego charakteru, konwencjami, bawiący się utartymi schematami, kwestionujący powszechnie panujące wartości. W dalszym ciągu tak mam, ciągnie mnie do osób wyróżniających się w jakiś sposób, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tego nie widać. Drażni mnie wyrazne mieszczaństwo i porządek (szczególnie w myśleniu), rutyna i nadmierne planowanie. Pociągają niektóre choroby psychiczne i sprawy, których nie da się wytłumaczyć tylko rozumem. Bohater Mihály, węgierski biznesmen, jest trochę takim niekonwencjonalnym mężczyzną. Podróżuje po Włoszech ze swoją nowo poślubioną żoną - to ich miesiąc miodowy. Już na początku dzieje się coś, co przywołuje przeszłość i głęboką przyjazń z rodzeństwem Tamásem i Évą Ulpius, która nie była nigdy typową przyjaznią, a polegała w dużej mierze na odgrywaniu precyzyjnie ustalonych ról. Podróż zostaje zakłócona, drogi nowożeńców dosłownie rozchodzą się, a dla Mihály'ego tak naprawdę dopiero zaczyna się życiowa przygoda. Czym jest miłość? Na czym polega związek erotyki ze śmiercią? Dlaczego ciągnie go do świata umarłych i jednocześnie ucieka on od niego?

Powieść Szerba przywodziła mi niekiedy na myśl film Bertolucciego "Konformista", bo tu także, jak w filmie, bohater przechodzi wewnętrzną walkę z mieszczaństwem, w książce Węgra jednak dobitniej zaznaczoną. Postaci zarysowane są mistrzowsko, wspaniale wkomponowane w melancholijny, choć pozornie ciepły i radosny klimat włoskich miast i miasteczek Umbrii i Toskanii. Otrzymujemy tygiel mistycyzmu i filozofii, romansu i przygody, reportażu z podróży po Włoszech z ujmującymi krótkimi opisami krajobrazu i elementami powieści grozy, bez poczucia, że nic do siebie nie pasuje. Kilka celnych sformułowań wygłaszanych przez bohaterów pozostanie ze mną na dłużej ("Listopad to w Londynie nie nazwa miesiąca, to stan umysłu."). Wielu recenzentów jednak dostrzegało w powieści wielki komizm, którego ja nie mogę się doszukać w wielu fragmentach. Prawdopodobnie Anglicy lepiej mogą pogodzić mieszczańskie zachowanie ze psychiką bohemy, ja traktuję sprawę tak poważnie jak sam bohater książki, z mniejszym dystansem.

Z facynacją podchodziłam do wątków związanych z tajemniczymi zbiegami okoliczności, w których bohater słusznie, moim zdaniem, dopatrywał się działania siły wyższej. Ta przejmująca nostalgia za czasem, którego już nie ma, za ludzmi, którzy odeszli, za sobą samym, którym było się dawniej to w moim odczuciu najsilniejsze strony książki. Przekonanie, że spokój i spełnienie można osiągnąć jedynie poprzez śmierć jest chyba w jakiś sposób bliskie każdej niespokojnej naturze. Przez nostalgię Mihály przenosi się z miasta do miasta, szukając przyjaciółki z młodości, przez nostalgię rozpada się jego małżeństwo, przez nostalgię ucieka on od normalności i goni coś tak ulotnego, czego nawet nazwać się nie da. Jego wędrówka wciąga czytelników, pokonywanie razem z nim - zależnie od punktu widzenia - kolejnych kręgów piekielnych albo stopni do raju sprawia wielką przyjemność. Bardzo się cieszę, że ta powieść została doceniona w Wielkiej Brytanii i wyróżniona wieloma nagrodami. Mimo iż napisana została w 1937 roku i wydana tutaj wiele lat po śmierci pisarza, cieszy się tu uznaniem (aczkolwiek do bestsellerów nie należy i nigdy nie znajdzie się na stole z książkami w ofercie "Kup trzy, zapłać za dwie"). A mnie fascynuje fakt, że takich skarbów kryje się w świecie literackim więcej i chęć ich przeczytania skutecznie odciąga mnie od jakiegokolwiek myślenia o śmierci...

poniedziałek, 14 września 2009, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: janomadka, *.b-ras2.blp.dublin.eircom.net
2009/09/14 14:39:02
Zaintrygowalas mnie wielce, do tego stopnia, ze zamowilam wlasnie te ksiazke. Dam Ci znac za pare dni jak ja przeczytam!
-
2009/09/14 20:26:58
Szkoda, że nie jest wydana w Polsce. Coś czuję, że spodobałaby mi się ooogromnie!
-
2009/09/14 21:34:51
Słyszałam o tej książce parę la temu w jednym z niemieckich programów o książkach i zanotowałam sobie wtedy ten tytuł. Nie udało mi się jej jeszcze zdobyć, ale szczerze muszę przyznać, że jakoś specjalnie się za nią nie rozglądałam. Ot, czekam aż mi kiedyś przypadkiem padnie w ręce. Po Twojej recenzji widzę, że naprawdę warto tę powieść przeczytać.

@Kemotalamot: ależ ta powieść została wydana w Polsce - nosi tytuł "Podróżny i światło księżyca". Być może od wielu lat nie była wznawiana ale pewnie dostać ją można w bibliotekach czy antykwariatach, poszukaj :)
-
2009/09/14 22:00:18
Ha, tak wlasnie Podróżny i światło księżyca (rok wydania 1972, ciekawe ile stron brakuje) jest nawet w mojej bibliotece! Do której musze sie niedlugo wybrac, paramparam ;).
-
2009/09/15 14:06:25
To mnie cieszy Twoja wiadomość. Szukałam w Internecie i empiku polskiego wydania i nie znalazłam.. Ale jeśli piszesz, że jest to przeszukam zaraz katalogi bibliotek do których jestem zapisana w poszukiwaniu jej! Dziękuję za wiadomość! :*
-
2009/09/15 16:56:54
Znalazłam na allegro ;) Stare wydanie, ale ja lubię czytać stare książki.
-
2009/09/16 00:18:55
ha! juz wpisana na liste:) sama wzmianka, ze przypomina Cartarescu wzbudzila we mnie zywe zainteresowanie. skoro takie problemy z dostaniem jej w pl, calkiem mi radosnie, ze jestem dwujezyczna!do wyjazdu do pl mi daleko, a tutaj zapewne nie bedzie trudno ja znalezc. tematyka ksiazki jest mi rowniez bardzo bliska, szczegolnie jesli odbierac ja tak, jak opisalas. sorry, nie wyrazam sie zbyt jasno moze, bo ciezki dzien mialam i pozno juz, ale od komentarza tym razem nie moglam sie powstrzymac:) dzieki za kolejne polecenie!
-
2009/09/16 10:46:12
@Janomadka: Witaj :) Prosze, co za reakcja, zeby moja recenzja wywolala taki impuls...

@Kemotalamot: Sama nie wiedzialam, ze zostala wydana, a tu dzieki nieocenionym czytelniczkom taka niespodzianka :) Kupilas ja na allegro?

@Weisse_Taube: Jak najbardziej warto! A pamietasz moze, co o niej mowili w Niemczech? Czy Reich-Ranicki sie o niej wypowiadal, czy to byl ktos inny?

@Weisse_Taube, Peek-a-boo: Dziewczyny, jestescie nieocenione! Wszystko wyszperacie :)

@Shyja: Wyrazasz sie bardzo jasno, dokladnie wiem, o co Ci chodzi :) Cartarescu ona przypomina, ale nie "Dlaczego kochamy kobiety" (ktore juz zdazylam przeczytac), zdecydowanie bardziej "Nostalgie". Ja ciekawa jestem jeszcze drugiej powiesci Szerba, "The Pendragon Legend"...
-
2009/09/17 11:08:50
Niestety nigdy nie było mi dane obejrzeć Das literarische Quartett (a bardzo bym chciała), program o którym mówię to prowadzony przez Elke Heidenreich "Lesen!", emitowany swego czasu na ZDF - niestety zawieszono emisję, czego bardzo ale to bardzo żałuję :((( Heidenreich polecała w nim książki, które ostatnio przeczytała i na które warto zwrócić uwagę, niekoniecznie bestsellery, niekoniecznie nowości wydawnicze, były tam zarówno powieści bardziej jak i mniej ambitne, czasem poezja, ciekawe biografie czy wspomnienia. W każdym odcinku był też gość, który opowiadał o swojej ulubionej książce. Bardzo lubiłam ten program i wyłapałam z niego kilka tytułów, które po paru miesiącach czy latach ukazały się i u nas i cieszą się dużym uznaniem wśród czytelników (np. taka "Eve Green" Susan Fletcher). Co prowadząca konkretnie mówiła o powieści Szerba nie pamiętam, ale tak jak powiedziałam - ona opowiadała tylko o książkach, które jej zdaniem warto poznać, więc na pewno coś pozytywnego :)
Ostatni odcinek programu można obejrzeć na www.lesen.zdf.de w Mediatece :)
-
2009/09/18 10:15:52
We mnie też pojawił się impuls, by tę książkę kupić - jak najszybciej, żeby mi już tu od razu była! Poruszana tematyka - w połączeniu z włoskim krajobrazem - po prostu muszę ją mieć. (Poszukam po pracy...)
-
2009/09/18 10:32:53
@Weisse_Taube: Podoba mi sie idea tego programu, chetnie zobacze jeden odcinek, wiec dziekuje za link! A "Das literarische Quartett" tez nigdy nie widzialam, ale ogladalam wystapienie Reicha-Ranickiego chyba w zeszlym roku czy dwa lata temu, gdy odmowil przyjecia nagrody od ZDF, oburzony poziomem, jaki prezentowala gala, na ktorej rozdawano nagrody. I widzialam tez potem program, w ktorym rozmawial z Gottschalkiem chyba o roli telewizji - bardzo ciekawe!

@Joan_Johnson: Cieszy mnie to bardzo :)))
-
2009/09/19 22:07:18
To wystąpienie Ranickiego też widziałam. A program Elke Heidenreich zdjęto z anteny, bo ona poparła Ranickiego i potem jeszcze gdzieś tam źle się wypowiadała o stacji ZDF, w której emitowano "Lesen!".
-
2009/09/21 11:35:33
@Weisse_Taube: Szkoda, ze przez takie osobiste interesy zdejmuje sie z anteny ciekawe programy. Coz, tego rodzaju biznes rzadzi sie swoimi prawami i wszedzie trzeba sie podlizywac.
-
2009/09/23 18:38:51
Kupiłam!Za całe 13 zł z przesyłką. Niezbyt dobrze utrzymaną, ale podobno wszystkie strony ma ;)
-
2009/09/25 11:35:46
@Kemotalamot: Gratulacje! Koniecznie zdaj relacje, jak juz przeczytasz :)