visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
"Koktebel", reż. Boris Khlebnikov i Aleksei Popogrebsky

Lubię filmy drogi. Pokonywanie kilometrów lądem (rzadko o filmach z podróżą statkiem mówi się, że są filmami drogi) i obok tej podróży fizycznej doświadczanie także podróży w głąb siebie - to mnie pociąga. Wybrałam się więc z bohaterami filmu Khlebnikova i Popogrebsky'ego z Moskwy na Krym. Niełatwa była to podróż, usiana przeciwnościami losu, ale niezwykle satysfakcjonująca - głównie dla mnie, dla bohaterów chyba mniej.

Bohaterów poznajemy pewnego ranka, gdy budzą się po nocy spędzonej z cementowej rurze gdzieś w głuchym polu. Jedziemy potem z nimi na gapę pociągiem towarowym, obserwujemy ich dowiadując się niewiele o ich przeszłości i celu podróży. Ojciec (Igor Csernyevics) z niewiadomych przyczyn zostawił w Moskwie pracę inżyniera (budował samoloty) i z 11-letnim synem (Gleb Puskepalis) stara się dotrzeć na Krym, gdzie mieszka jego siostra. Matka chłopca zmarła jakiś czas temu, ojciec zaś miał za sobą problemy z alkoholizmem. Bohaterom potrzebne są pieniądze, pracują więc przez jakiś czas przy naprawie dachu u pewnego emerytowanego oficera armii, mieszkającego w lesie, i po mało wesołych przygodach zatrzymują się u młodej lekarki, próbującej pomóc im odpocząć przed dalszą podróżą.

Wspaniale ukazany jest w filmie związek ojca z synem. Z początku ojciec jest przewodnikiem, inicjatorem wydarzeń, opiekunem. Chłopiec podporządkowuje się, ale w pewnym momencie zaczyna narastać w nim bunt. Ma wrażenie, że ojciec zbacza z drogi, że traci cel podróży sprzed oczu, że zmęczenie ogarnęło go do tego stopnia, iż grozi to poddaniem się, zostaniem, tam gdzie są - w lesie, u lekarki, gdzie nie ma co robić. Wyobrażam sobie, co czuje ojciec, że po latach pracy i znoszeniu trudów w komunistycznej Rosji chce po prostu zwykłego życia, codzienności z dala od niszczącej osobowość machinerii państwa. Szczęściem jest dla niego zrywanie jabłek z drzew, rąbanie drewna, budzenie się i zasypianie w spokoju w ciepłych objęciach spragnionej czułości kobiety. Syn zaś jeszcze nie przeżył rozczarowania życiem, ono jeszcze przed nim. Na razie za złe ma ojcu, że porzuca go emocjonalnie, a zdawało się, że są tak blisko celu. Razem - syn z ojcem.

Khlebnikov i Popogrebsky jak wielu innych rosyjskich reżyserów czerpią z poetyckiej estetyki Andrei'a Tarkovsky'ego. Przygaszone kolory, minimalna liczba przedmiotów w kadrze, statyczność ujęć, surowa przyroda uspokajają i współgrają z szorstkością zachowań bohaterów. Na szczególną uwagę zasługuje właśnie przyroda, której żywiołu nie da się ogarnąć i opanować. Czy będzie to bezmiar lasów, rzęsisty deszcz czy wzburzone morze rozciągające się, jak każde morze, aż po horyzont - człowiek czuje się mały i przytłoczony, nie bardzo zdolny do przecistwawiania się naturze. Albo będzie postępował według jej reguł, albo zostanie zdeptany, unicestwiony. Bohaterowie zmierzają się z przyrodą, ale ratunku szukają wśród ludzi, nawet w sobie samych, gdy nie mogą liczyć na nikogo innego. I cokolwiek by się nie działo, ich życie toczy się dalej. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na odrobinę melancholii w chłodne jesienne wieczory.

wtorek, 08 września 2009, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/09/08 17:51:15
Dziękuję za ciekawą recenzję i rekomendację :) Nigdy nie słyszałam o tym filmie, a już wiem, że chcę go obejrzeć. Z kilku powodów. Również lubię filmy drogi z których wynika jeszcze jakaś głębsza podróż, wgłąb siebie, to raz. Odpowiada mi estetyka kina rosyjskiego, z całą swoją melancholią, surowością i jakimś spokojem, to dwa. Chętnie zobaczę rosyjskie i krymskie krajobrazy, to trzy. A cztery, to że byłam na Krymie, w Koktebel :)
-
2009/09/08 18:44:39
Dopisalam do listy, dziekuje :)
-
Gość: krepinska, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/09 10:18:51
Ja teraz też mam ochotę na takie zwyczyajne życie - m.in. zbieranie owoców z ogródka... co do filmu to pewnie trudno go zdobyć...
-
2009/09/09 11:20:26
@E.milia: Ale fajnie, bylas w Koktebel?! To faktycznie powinnas ten film zobaczyc, bo to moze byc jedyny, w ktorym to miasto pelni tak duza role :) Chyba jesli chodzi o filmy, to nasze gusty bardzo sie pokrywaja, tak mi sie wydaje :)

@Matylda2000: Nie ma za co :) Pozdrawiam serdecznie.

@Krepinska: W Wielkiej Brytanii jest latwo dostepny, ale jak jest gdzie indziej to nie wiem. Chyba nastala mala moda na rosyjskie filmy, wiec moze i ten trafi do jakiegos polskiego dystrybutora - warto byloby go takze w Polsce wypromowac, co jest piekny.
-
2009/09/09 11:45:04
Chciałabym kiedyś zobaczyć Rosję, pociąga mnie ona, lubię filmy drogi i po zdjęciach sądzę, że odpowiada mi ta estetyka - na pewno zobaczę ten film :)
-
2009/09/09 12:34:02
Byłam w Koktebel i właśnie dlatego jak zobaczyłam tytuł pomyślałam, że muszę to zobaczyć. W Koktebel spędziliśmy kilka przyjemnych dni, w spokojnej okolicy tego miasta oraz nad wreszcie przyjemnym morzem mogliśmy odetchnąć trochę i odpocząć od zgiełku i betonowej szarości innych krymskich miejsc. Zostało nam w pamięci to miast i mimo że tak naprawdę niewiele jest w nim do zobaczenia, to dzięki atmosferze i pięknym widokom wspominamy je być może nawet najmilej z całego Krymu.

Chihiro, ja oglądam bardzo mało filmów i starannie dobieram tytuły, ale chyba tak, nasze gusta się pokrywają, jak sądzę :) Filmami Tarkowskiego zaraził mnie mój chłopak, a oglądałaś może "Stalkera"?
-
2009/09/09 13:41:03
@Mandzuria: Sadze, ze spodobalby ci sie ten film :) PS. Wyslalam Ci emaila.

@E.milia: Gucio tez byl na Krymie, ale akurat nie w Koktebel. Sprawdzilam, ze nazwa w jezyku krymsko-tatarskim (?) oznacza 'ziemie niebieskich wzgorz', brzmi pieknie. Mysle wlasnie, ze zabudowania sa tam brzydkie, betonowe, tak jak ukazane w filmie i na ostatnim zdjeciu tutaj molo, ale ze morze przynajmniej jest piekne.
"Stalkera" jeszcze nie widzialam, ale widzialam kilka innych filmow Tarkowskiego i wszystkie bardzo mi sie podobaly, choc do latwych one nie naleza. Ale ja lubie wlasnie takie klimaty w kinie. Ten rodzaj metafizyki, melancholii i refleksyjnosci.
-
2009/09/09 19:06:07
No właśnie na Krymie tak jest, że przeważają betonowe, brzydkie zabudowania socjalistyczne. Czasem przytłaczają one bardzo, tak że ciężko dotrzeć do ciekawych przecież, nierzadko pięknych zabytkowych miejsc i dostrzec w tym wszystkim urok.
A w Koktebel było o tyle dobrze, że można było uciec od tego betonu, znaleźć spokojniejszą okolice. Pojechaliśmy tam już niemal na końcu, gdy zobaczyliśmy parę innych miejsc i zrobiło na nas to miasteczko pozytywne wrażenie. W dodatku mieszkaliśmy w takim miejscu, na samym początku miasta, gdzie niemal nie było widać tych strasznych, betonowych zabudowań. Nad morzem było pięknie, dużo ładniej niż gdziekolwiek indziej w tamtych stronach. W innych miastach nabrzeże było często betonowe albo zaśmiecone czy niezmiernie zatłoczone, a najczęściej wszystko na raz. A w Koktebel znaleźliśmy kawałek pustej, czystej plaży z niesamowitym widokiem :)

To prawda, że filmy Tarkowskiego do łatwych nie należą, ale to również zdecydowanie moje klimaty. A pytam o Stalkera, gdyż to był pierwszy film Tarkowskiego, jaki widziałam i zrobił na mnie wrażenie.
-
2009/09/10 08:16:04
Obejrzalam go kilka tygodni temu , bardzo mi sie podobal , spokojny , ale w ciekawy sposob :]
-
2009/09/10 12:25:30
@E.milia: Mnie dlatego malo ciagnie do tego rejonu swiata, bo wydaje mi sie, ze nie bede potrafila (jeszcze!) dostrzec uroku w tej brzydocie. Czasem beton i ohyda moga byc poruszajace, melancholijne, ale na dostrzezenie tego i poczucie trzeba miec nastroj. Mnie tak brzydota betonu i tandety zniechecila do chorwackiego Cres, ale i tam sa miejsca bardzo ladne, malutkie dzikie plaze i gaje oliwne, trzeba tylko mieszkac gdzies na uboczu, nie w samym miasteczku.
PS. Emilko, przepraszam, ze nie odpowiadam jeszcze na twojego emaila, zastanawiam sie :)

@Royal-blue: Ciesze sie bardzo, ze Ci sie podobal :) Ale wiesz, ja lubie spokojne filmy, wiec raczej powiedzialabym o jakims "Niespokojny, ale w ciekawy sposob" :)))
-
2009/09/11 09:47:40
Chihiro: Rozumiem, że kogoś może nie ciągnąć w te rejony. Faktycznie, czasami ciężko jest dostrzec w tym jakiś urok i odnaleźć coś dla siebie, no i trzeba mieć do tego nastrój. Mnie od czasu do czasu pociągają takie właśnie pozornie brzydkie miejsca, w których jednak może kryć się coś więcej, jak na przykład resztka orientalizmu, widoczna jeszcze na Krymie. Za to mój chłopak ogólnie fascynuje się Rosją i tą częścią wschodu, a podróż na Ukrainę i Krym była jego marzeniem, więc się zdecydowaliśmy tam pojechać. A mimo to i nas czasem przytłaczała ta cała betonowa brzydota i złościliśmy się, widząc bałagan i zaniedbanie i jakże obrazki: albo betonowe budowle, niszczące urok pięknych przecież krajobrazów, albo np. mało subtelna, przesadnie złocona cerkiew w samym środku starożytnych ruin.
Cieszę się jednak, że tam byłam, że to widziałam i udało mi się odnaleźć jakiś skryty czar. Zresztą, nie zawsze chodzi mi o to, żeby podziwiać piękne krajobrazy.. Jednak nie polecam tych miejsc wszystkim. Czasami wręcz odradzam, gdy mam przeczucie, że nie odpowiadałyby mu takie klimaty :)

Z mailem nie musisz się spieszyć, bez problemu poczekam, w tej chwili przecież to nie jest to nic pilnego :)
-
2009/09/11 09:56:53
A wracając do tematu samego Koktebel, to gdy dotarliśmy do tego miasta i poszliśmy nad brzeg morza, to było takie objawienie, jakaś ulga. Wreszcie coś, gdzie naokoło jest po prostu ładnie i gdzie na horyzoncie nie ma przytłaczającego betonu :) Też nie wszędzie oczywiście, ale tam przynajmniej dało się w pobliżu odnaleźć takie miejsce. Pewnie przez to, że właśnie zatrzymaliśmy się bardziej na uboczu Koktebel i nie od razu trafiliśmy do centrum, zresztą potem też nie chodziliśmy tam zbyt często. No i to jest nieduże miasto, więc łatwiej chyba o takie ustronne miejsca, o troszkę przyrody czy puste kawałki plaży, która się rozciąga, wychodząc poza miasto i nie jest ograniczona jakąś miejską przestrzenią, jak to było gdzie indziej.
-
2009/09/11 14:30:45
@E.milio, rozumiem zarowno Wasze zainteresowanie tymi okolicami, jak i ulge, jaka czuliscie na widok piekna brzegu morza. Mnie tez bywa, ze pociagaja pozornie brzydkie miejsca, niektorym pipidowki amerykanskie sie nie podobaja, ja tam widzialam duzo uroku. Tak samo moglabym dostrzec na Krymie. Nie wiem czy znasz wegierskiego rezysera, nazywa sie Bela Tarr, kreci czarno-biale filmy z bardzo dluuuugiiiiimi ujeciami i pokazuje wlasnie takie niczym nie wyrozniajace sie miejsca. Ogladalam w dodatkach na DVD wywiad jego z jakims dziennikarzem i ten dziennikarz zapytal: "Dlaczego pokazuje pan taka brzydote?", na co Tarr rozesmial sie skrepowany i odparl cos w rodzaju: "Wie pan, ja w tym widze duzo piekna. Tak patrze, takie otoczenia mam dookola siebie, to mi sie podoba i to chce pokazywac". Wiec - piekno i brzydota sa pojeciami bardzo wzglednymi :)
-
2009/09/11 23:09:35
włozyłam tu jakieś czas temu komentarz ale widze, że sie nie zapisał, już nie pamiętam o co mi chodziło w każdym razie Koktebel nie widziałam, za to film chętnie obejrzę jak tylko go zdobędę...
-
Gość: una invitada, *.cable.ubr20.sgyl.blueyonder.co.uk
2009/09/14 08:04:32
mam film w mojej bardzo skromnej kolekcji. a ze jestem goraca fanka literatury i sztuki rosyjskiej, podobal mi sie, co latwo zgadnac. raz jedyny bylam w Rosji, wiele lat temu, i wcale nie tak daleko od Krymu. piekne rejony, piekny kawal swiata.
pozdrawiam!
-
2009/09/14 13:17:38
@Mojasciezka: Naprawde polecam goraco!

@Invitada: No prosze, tego sie nie spodziewalam, ze jestes fanka lit. i sztuki rosyjskiej :) Milo, ze film Ci sie podobal i rejony nieopodal Krymu takze. Pozdrowienia!