visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
"The Night of Truth", reż. Fanta Régina Nacro

Odkupienie, wybaczenie, pokój. Wielkie słowa. Słowa, które nie powinny być rzucane na wiatr. Do których trzeba być gotowym, by z podniesioną głową wymówić je stojąc obok wroga. Wróg? Cóż to za dziwny twór? I ja i większość z Was żyjemy w spokojnych krajach, w których nie mamy wrogów. A jednak w wielu miejscach na kuli ziemskiej wciąż toczą się wojny, gdzie postać wroga jest bardziej realna niż matki czy ojca, których ów wróg mógł nam odebrać.

„The Night of Truth” to pierwszy pełnometrażowy film z czarnej Afryki nakręcony przez kobietę. Pochodząca z Burkina Faso Fanta Régina Nacro obrała sobie niełatwy temat, ale podeszła do niego z wielką wrażliwością. Akcja filmu dzieje się w nienazwanym kraju afrykańskim, w którym po dziesięciu latach brutalnej wojny zarządzono pokój. Jest przedzień spotkania, w którym pułkownik Theo, przywódca rebeliantów z plemienia Bonandé zawrze rozejm z prezydentem z rządzącego plemienia Nayaków. Prezydent wraz z żoną i swoimi żołnierzami mają przyjechać do domu pułkownika i jego rodziny i wziąć udział w całonocnych uroczystościach. Oboje zdają się być gotowi do zawarcia pokoju, w trakcie wieczoru padają wielkie słowa i znaczące gesty. Gotowa do przebaczenia jest także żona pułkownika, mimo że jej ojciec zabity został w strasznych okolicznościach. Jednak jest ona w stanie złożyć ofiarę zmarłym z obu plemion, zarządzić przyrządzenie specjalności kulinarnych obu kultur i zrezygnować z bębnów w spektaklu muzycznym, których rytm kojarzy się ludności z nawoływaniem do chwycenia za broń. Także nowo przybyła Fatou, która w czasie wojny żyła poza wioską i która straciła całą rodzinę, potrafi wyciągnąć dłoń na zgodę. Jedyna osoba, która nie może i nie chce przebaczyć to żona prezydenta, nie będąca w stanie pogodzić się z morderstwem jej 10-letniego syna. Nie chce jechać na uroczystości, obawia się nie nie tyle konfrontacji z mordercami, a z własną nienawiścią.

Nie trzeba wielkiej wyobrazni, by dostrzec, iż film odnosi się do rzeczywistości wielu krajów afrykańskich, targanych konfliktami zbrojnymi, w tym Rwandy, Kongo, Sudanu, Sierra Leone, ale także bliższej Europejczykom Jugosławii. Sama reżyserka powiedziała w jakimś wywiadzie: „Jugosławia przypomniała ludziom na całym świecie, że kraje afrykańskie nie mają monopolu na horror”. Film nakręciła, by uhonorować wuja, który zginął w podobnych okolicznościach, co jeden z bohaterów filmu. Obróciła swój ból i żałobę w sztukę, nie pielęgnowała w sobie nienawiści i agresji. Mówi się często, że to kobiety są w stanie przebaczać łatwiej niż mężczyzni, że spokojniej mogą koncetrować się na przyszłości, nie oglądając się w przeszłość. Film dał mi do myślenia, bo pokazał sytuację w której jedna kobieta jest w stanie iść naprzód, a druga nie. To matka, która straciła dziecko, nie potrafi znalezć w sobie siły do przebaczenia. Mówi mordercy: „Przebaczenie to sprawa Boga, nie moja”. Myślę też, że trudniej jest przebaczyć, gdy widzi się ślady dawnych krzywd, gdy nosi się w sobie dziecko gwałciciela albo patrzy na resztkę amputowanej przez oprawcę nogi. Jest taka scena w filmie gdy siedzące w kółku dzieci opowiadają sobie, co strasznego ich spotkało: jednej dziewczynce obcięto nogę, inny chłopiec widział, jak jego ojciec został zabity itp. Po reakcji żony pułkownika, która słyszy wymianę zdań, dowiadujemy się, iż to nie pierwszy raz dzieci wspominają tragiczne wydarzenia. Ale mówią o nich bez gniewu, czasem ze śmiechem, na swój sposób chyba próbując oswoić je sobie, mówić o nich ile się da, by wyrzucić krzywdę z siebie, by stała się czymś obcym, jak obięta noga – niby moja, ale już nie należąca do mnie.


Siła tego kameralnego dramatu nie leży w treści, która miejscami bywa do przewidzenia. Leży w przesłaniu, że trzeba nie tylko wybaczyć wrogowi, ale spojrzeć mu w oczy, podać rękę, zaufać. Przeszłość należy do przeszłości, jak mówi powiedzenie: „Dajmy zmarłym grzebać zmarłych”. Niekiedy trzeba słuchać głosu rozsądku a nie serca, jeśli mamy żyć obok siebie w zgodzie. Najsilniejszy jest lęk – przed obrazami, które wracają nocą i dniem, a także lęk przed tym, że w pewnym momencie chęć pokoju osłabnie, złość dojdzie do głosu i konflikt znów wybuchnie z siłą wulkanu – jak to w filmie wyraził pułkownika: „Chwila nieuwagi, słabości powoduje, że nasze serce się otwiera i wnika do niego demon wojny”. Słowa prezydenta, przypominającego, że cały potężny baobab wyrasta z małego ziarnka można odnieść zarówno do kwestii pokoju, ale jeszcze bardziej do wojny. Historia zna wiele przypadków potwierdzających słuszność tej mądrości ludowej. Najtrudniej jest zaakceptować samego siebie, dopuścić do głosu różne uczucia, te dobre i te złe także, ale nie pozwolić słabościom osiągnąć przewagi nad dobrą stroną charakteru. Zemsta może przynieść chwilową ulgę, ale człowiek zostaje po niej z jeszcze większym bólem.

Régina Nacro pokazała, jak wiele kryje się za decyzją o pokoju i jak bardzo nie zależy ona wyłącznie od osób wysoko postawionych, a każdego człowieka z osobna. I tego, na którego oczach zamordowano całą rodzinę i tego, kto stracił tylko jedną osobę. Wyciągnięcie ręki do wroga nie jest oznaką słabości czy poddaństwa, jest oznaką największej siły, jaką można sobie wyobrazić.

czwartek, 07 stycznia 2010, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/07 22:52:22
To musi być poruszający film, Twoja recenzja zrobiła na mnie wrażenie. Temat wybaczania, walczenia z nienawiścią i strachem przed złem, wszystko to jest bliskie moim ideałom. Poszukam tego filmu, dzięki za recenzję!
-
2010/01/08 10:47:54
@Mandzurio, bardzo poruszajacy! Fascynujacy jest ten kontrast obu matek i fakt, ze dzieci, ktore tak wiele przeszly, potrafia smiac sie nawet ze swoich doswiadczen, opowiadac o nich, jakby przydarzylo sie to komus innego i bylo dosc zabawne. Intuicyjnie wyczuwaja, jak postepowac, by uszczerbek na ich zdrowiu psychicznym nie byl wielki. Zapewne psycholog mialby tu duze pole do popisu w wyjasnieniu zachowan bohaterow, ja sie o tym nieco uczylam i nieco czytalam i wielkie wrazenie zrobila na mnie wymowa tego filmu.
-
2010/01/10 19:16:28
Jak malo znam filmow z Afryki! Dziekuje Ci Chihiro za recenzje tej bardzo ciekawej produkcji, chetnie poszukam tego filmu. Rezyserka ma racje - Afryka nie ma monopolu na horror, ani na wiele innych spraw. Za to bez rozglosow i felshow tworzy naprawde niezwykle filmy. Pamietam dobrze Moolade, ktory byl bardzo przejmujacym dramatem o wladzy.
-
2010/01/11 17:28:50
@Maga-mara: Niestety filmy afrykanskie nie sa w Anglii powszechnie ogladane, ale te, ktore sa dostepne, sa naprawde dobre i cenione przez krytykow i widzow. Przypuszczam, ze mozna dostac sporo filmow z tego kontynentu w specjalistycznych sklepach afrykanskich, ale sporo tez kreci sie w Afryce kiepskich produkcji, telenowelowatych (czytalam kiedys o Nollywood, czyli kinematografii nigeryjskiej, ktora liczba filmow dorownuje Bollywoodowi - pewnie jakoscia wiekszosci filmow takze).
"Moolaade" jest doskonale, na mnie wielkie wrazenie zrobilo tez "Bamako", nie wiem, czy widzialas? Jesli nie - polecam goraco!
-
2012/02/19 12:35:02
Witam. Wiem, że to po latach, ale to co piszesz w blogu po prostu nie jest prawdą. Nie wiem skąd pomysł, że Fanta Regina Nacro jako pierwsza kobieta nakręciła pierwszy pełnometrażowy film w Afryce Czarnej. Sarah Maldoror z Angoli nakręciła film w 1970 roku, a Safi Faye z Senegalu w 1975roku. Od tego czasu liczne filmy nakręciły Flora Gomes, Tsitsi Dangaremgba czy Ngozi Onwurah. Podejrzewam, że przynajmniej 50 jak nie więcej filmów zostało nakręconych przez kobietę zanim Nacro nakręciły swój film.
-
2012/02/19 12:39:41
@1maruti1, dziękuję za poprawienie mnie. Nie pamiętam już, gdzie wyczytałam, że ten film jest pierwszym pełnometrażowym filmem z czarnej Afryki nakręconym przez kobietę. Musiałam uwierzyć temu, kto to napisał, bez sprawdzania tego, sama tego nie wymyśliłam. Ale skoro piszesz, że to błąd, a znasz się ewidentnie lepiej niż ja, przepraszam.