visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Electric Hotel, czyli pokoje melancholii

Mam słabość do amerykańskich moteli. Podróżując po Stanach Zjednoczonych cieszyłam się, gdy byliśmy na głuchej prowincji i późnym wieczorem, czasem nocą już, wypatrywaliśmy neonu z napisem "Motel" i dodatkowo mniejszego "Vacancy" ("Wolny pokój"). Czasem podawano od razu na neonie cenę pokoju, czasem trzeba się było dopytać w recepcji. Parkowaliśmy samochód przed naszym pokojem, wyjmowaliśmy bagaż, przekręcaliśmy klucz w drzwiach pokoju, zapalaliśmy światło i naszym oczom ukazywało się nowe wnętrze. Nowe, ale jakże podobne do dziesiątek tych, w których już spędziliśmy noc. W każdym oknie zasłony były zasunięte, nie sposób było dostrzec, co dzieje się w środku. Wyobraźnia, karmiona licznymi filmami, podpowiadała coraz to nowe mniej lub bardziej prawdopodobne scenariusze. Najciekawsze były proste scenki: ktoś ogląda telewizję, małżeństwo się kłóci, ktoś uprawia seks, ktoś inny siedzi na łóżku i patrzy na brudną ścianę.

Electric Hotel 2

Wybraliśmy się kilka dni temu na spektakl pt. "Electric Hotel" w reżyserii Davida Rosenberga. Organizowany przez teatr muzyczny Sadler's Wells spektakl miał miejsce jednak nie w klasycznym teatrze, a na powietrzu, za stacją kolejową King's Cross. Specjalnie na potrzeby przedstawienia zbudowano piętrowy hotel w stylu art deco, z pokojami, barem na górze oraz neonowymi napisami. Publiczność siedziała przed budynkiem na krzesłach, a dźwięki (w spektaklu nie było dialogów) dochodziły do uszu przez słuchawki, które każdy dostawał przy wejściu. O 21:45 polecono założyć je na uszy i usłyszałam niepokojący odgłos kroków zbliżających się po wysypanej kamykami drodze i czyjś oddech za moimi plecami. Rolety w oknach hotelu wolno unosiły się do góry i moim oczom ukazał się widok kilku pokoi i korytarza hotelowego oraz baru z gośćmi na najwyższym piętrze budynku. Usłyszałam plusk wody w basenie i zaraz na dachu ukazała się kobieta, wychodząca z basenu na drabince, która założyła szlafrok i zaczęła wolno iść do swego pokoju. Spektakl rozpoczął się.

Electric Hotel 3

Przez następną godzinę obserwowaliśmy szereg dziwnych wydarzeń, rozgrywających się w hotelu. "Electric Hotel" to przedstawienie w dużej mierze taneczne i choreografia była znakomita. Ciężarna pływaczka wirowała w swoim malutkim pokoju, pokojówka stepowała na korytarzu przy wózku z czystymi ręcznikami, wysoki i szczupły chłopak z piórem zatkniętym za ucho grał na gitarze, a potem skakał w takt rockowej muzyki, w barze do mikrofonu śpiewał tajemniczy mężczyzna w białym garniturze i białym kapeluszu kowbojskim. Wiele krótkich scenek było mistrzowsko zsynchronizowanych. Duch Davida Lyncha lewitował nad hotelem, na myśl przychodziło szczególnie "Mulholland Drive" (gdy motocyklista w kasku próbował dostarczyć komuś dziwne pudełko, świecące na niebiesko od wewnątrz), "Zaginiona autostrada" (niektóre postaci zmieniały swą zewnętrzną postać - raz były mężczyzną, raz kobietą), "Blue Velvet" (wymowne zdanie samotnej, czekającej na coś, na kogoś kobiety, które wypowiedziała po wejściu do pokoju młodego gitarzysty z siekierą w dłoni: "Mamusia potrzebuje chwilki czasu dla siebie"). Od czasu do czasu zza zamkniętych drzwi pokoju dobiegał przeraźliwy krzyk kobiety, po czym zapadała cisza. W różnych pokojach dzwonił niekiedy telefon. Część wydarzeń rozgrywała się ponownie, niczym w "Dniu Świstaka" - pływaczka znów kłóciła się ze swoim partnerem, młoda dziewczyna w różowym swetrze i grubych okularach, wyglądająca jak Velma z bajek o Scooby-doo, wychodziła z pokoju, a na jej miejsce przychodził mężczyzna w identycznym swetrze, okularach i fryzurze, "włamywacze" w czapkach na głowach znów próbowali dostać się do jednego z pokojów... Konfguracja wydarzeń jednak zmieniała się, niektóre kończyły się inaczej, innym towarzyszyła odmienna muzyka, dochodziły też nowe. Chwilami można było mieć wrażenie oglądania filmów z cyklu "Cremaster Cycle" Matthew Barney'a, kiedy wystarczy nacisnąć na pilocie odpowiedni przycisk, a scenki ułożą się według życzenia widza.

Electric Hotel 1

Człowiek często ma potrzebę rozumienia tego, czego jest świadkiem. Problem z podejściem do sztuki abstrakcyjnej czy generalnie nowoczesnej wynika w dużej mierze z tego, iż wiele osób pragnie "zrozumieć" to, co widzi przed sobą. Tymczasem duża część instalacji, obrazów czy przedstawienia takie jak to, które obejrzałam, nie poddaje się prostej intepretacji bazującej na naszej wiedzy, rozumieniu związków przyczynowo-skutkowych ani na umiejętności logicznego myślenia. Takie spektakle czuje się sercem, choć oczywiście mogą one odnosić się do podświadomości. Odkryłam, że dość niepewnie się czuję, gdy słyszę dźwięki, takie jak czyjś odech tuż za mną, czy zbliżające się kroki, a nie widzę osób, które te dźwięki wywołują. Ciekawe, że ktoś może niefizycznie naruszać moją granicę prywatności, jedynie - nie będąc nawet tego świadomym, bo przecież dźwięki są nagrane - poprzez zmysł słuchu. Liczne skojarzenia wzmagają efekt działania przedstawienia. Hitchcockowski klimat "Okna na podwórze" podkreślony został przez światło i niektóre elementy rodem z lat 1960-tych. Pojedyncze scenki - mężczyzna w białej koszuli opierający się o barierkę na dachu przywołał film "A Single Man", tylko palmy brakowało do dopełnienia atmosfery LA. Brunetka w szkarłatnej sukience czekająca na łóżku przywodziła na myśl oszczędne i melancholijne obrazy Edwarda Hoppera. Przejmująca była w przedstawieniu atmosfera chłodu emocjonalnego, obcości. Widzowie oddzieleni byli od postaci szybami pokojów hotelowych, ale między samymi bohaterami, mimo że miała miejsce interakcja między nimi, również brakowało bliskości i prawdziwej więzi. Tak jak w przeciętnym hotelu, każdy jest anonimowy, każdy udaje, że poza nim nie ma innych gości, ale w głębi serca każdego chyba choć odrobinę interesuje, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami pokoi, które mija się idąc korytarzem.

***

Bardzo podoba mi się wykorzystanie przestrzeni publicznych na potrzeby sztuki. W Londynie - i domyślam się, że tak jest w większości miast - ma to miejsce szczególnie latem. W Regent's Park jest niewielka scena, która przez całe lato służy do wystawiania spektakli pod gołym niebem. Na stacjach metra organizuje się pokazy filmów (Secret Cinema). Pokazy filmów na powietrzu odbywają się także w innych miejscach w mieście. Opuszczony peron na Waterloo, z którego dawniej odjeżdżały pociągi Eurostar do Paryża i Brukseli został wykorzystany jako scena do przedstawienia "The Railway Children" (polski tytuł: "Przygoda przyjeżdża pociągiem") na podstawie książki Edith Nesbit, wraz z autentycznym, starym parowcem jako elementem przedstawienia. Dziś idziemy na koncert Grizzly Bear i Efterklang w części parku należącej do Serpentine Gallery, choć koncerty na powietrzu to już standard. W przyszłym miesiącu opera "The Duchess of Malfi" będzie miała miejsce w pustym wieżowcu biurowym. Niezwykle popularne są tzw. galerie czy sklepy pop-up, które w danym budynku istnieją tylko przez krótki czas (od kilku tygodni do kilku miesięcy), po czym przenoszą się albo do innych budynków albo w ogóle do innych miast, podobnie jak teatry czy kina objazdowe. Przedstawienie "Electric Hotel" także ma charakter objazdowy i powędruje do kilku brytyjskich miast, w których scenografia hotelowa zostanie zbudowana na nowo.

poniedziałek, 28 czerwca 2010, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/28 14:42:09
Świetny pomysł! Takie podglądanie ludzi wcale nie musi mieć negatywnych skojarzeń. Bardzo mi się to spodobało. ;)
-
Gość: krepinska, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/28 16:21:20
Tak propos neonów i ich uroku, polecam Ci serię obrazów Sławomira Tomana z lat 2007-2008.
www.galeries.nl/mnkunstenaar.asp?artistnr=40375&vane=1&em=&meer=&sessionti=55465671
Znalazłam artykuł na ten temat w 2 nr 'artluku', na internecie trudniej o reprodukcje.
-
2010/06/28 21:38:38
Podoba mi się ten pomysł, chętnie zobaczyłabym to przedstawienie. Zwłaszcza, że lubię teatr połączony z muzyką i tańcem.
Wysłałam maila :)
-
2010/06/30 11:06:50
@Matylda: Tak, to takie podgladanie usprawiedliwione :) A ja lube podgladac ludzi na wieczornym spacerze, zajrzec w okno na kilka sekund i ogarnac wzrokiem wnetrze (zupelnie niewinnie, z czystej ciekawosci, bardziej wnetrz niz ludzi).

@Krepinka: Dziekuje za link, obejrzalam z zainteresowaniem, choc ciekawsze wydaja mi sie same neony niz obrazy przedstawiajace neony. Ciekawe jest zastosowanie roznej czcionki w neonach - wyraznie widac, co np. jest amerykanskie, a co polskie (mam w pamieci warszawskie neony z Placu Konstytucji, bardzo oldskulowe).

@Mandzuria: Ja tez bardzo polubilam teatr taneczny. Tak jak filmow musicali nie znosze, tak taniec w teatrze uwielbiam (ale tez nie kazdy, i tez nie w postac musicalu, jakich tu pelno na West Endzie). Lube szczegolnie nowatorskie przedstawienia, otwarte do interpretacji. Nawet nie wiedzialam, ze tak w tym rozsmakuje :)
Za emaila dziekuje bardzo, odpisze wkrotce :)
-
2010/07/01 22:30:39
Cześć Chichirko;)
Electric Hotel...wiesz zastanawiam się co by na te przedstawienie...no wiesz na ten spektakl który oglądasz, oglądałaś... powiedział Twój dziadek... Jak myślisz czy to zdrowe z punktu widzenia staruszka? chodzi mi o to czy nasi dziadkowie widząc taki Electrik Hotel nie podrapali by się po głowie, a może popukali by w szybę i powiedzieli że to za bardzo na pokaz...obnażające , mało skromne. Gdzie podział się dziś wstyd? Bo może o to chodziło w tym spektaklu byśmy spotkali charakter naszych dziadków czy pradziadków , babek i prababek które były , byli, o wiele bardziej skromni niż my?
Tak sobie pomyślałem o tym "Elektrycznym Internecie" w którym jesteśmy na pokaz tacy Skype i gadu gadu , tacy " Forum Romanum" - centrum polityczne, religijne i towarzyskie Rzymu...
Więc może jesteśmy za szybą naszych komputerów ....ale gdzie jest widownia ?
Widownia to jestem czasem "ja" a czasem "ty" a czasem ktoś inny. Jak czytasz mój wpis to ty jesteś moja widownią ...pisząc zaś swój blog tworzysz sztukę o sztuce a ja jestem twoją widownią....
aharon art ...
Ps. Na wsi jest cudownie . Gdy jechałem samochodem i było dziś bardzo gorąco dwoje ludzi zatrzymywało mój samochód - chcieli się dostać do domu bo szli pieszo z pracy/ Ona i On.
Wzięłem ich ze sobą i strasznie mi się zrobiło ich żal bo ów starszy człowiek około 60 lat wracał z pracy i gdy ich wziąłem do samochodu to on się żalił że w taki upał kazano im pracować na polu i zbierać kamienie...Upał był na słońcu chyba około 40 stopni ...Oko miał całe zaczerwienione i tak mi go było strasznie żal ...
Cholera gdzie ja żyję? Ten świat mnie przeraża!
-
2010/07/01 23:28:38
@Aharonart: Ciesze sie, ze na wsi bylo cudownie :) Upal nie upal, pracowac wiekszosc osob musi. Pogoda nie wybiera, praca na wybiera, szczegolnie praca na polu. Niestety.
Co do spektaklu - nie rozumiem, dlaczego moj dziadek czy ktokolwiek starszy spojrzalby na przedstawienie inaczej? Co jest w tym niezdrowego? Co tam jest obnazajacego, malo skromnego? A wstyd? Wstydzic to sie mozna swoich zlych emocji, ktore sie zywi do drugiej osoby, wstydzic sie mozna przestepstwa, ktore sie popelnilo. Wstydzic sie mozna generalnie zlego. Ale wstydzic sie obnazania siebie (psychicznego czy fizycznego)??? Dla mnie to absurdalne. W dodatku nie widze zadnej, ale to zadnej roznicy w podejsciu do rzeczywistosci miedzy ludzmi w roznym wieku, to kwestia osobowosci a nie wieku.
Poza tym ja nie tworze sztuki dla sztuki piszac blog. Nie wiem, czy tworze sztuke, zapewne nie, to sa TYLKO teksty o mnie (bo nawet piszac recenzje ksiazek obnazam w jakis sposob siebie), przede wszystkim dla MNIE. Ja jestem tworca i swoja wlasna widownia. A czy ktos inny to jeszcze przeczyta, to efekt uboczny, nie pisze dla innych!
-
2010/07/02 23:17:37
No ja nie wiem...ja myślę że chyba jednak nasi dziadkowie albo pradziadkowie to widząc zdjęcie nr 3 od góry licząc ...to jednak uznaliby je za mało skromne. Domy bez ścian a zamiast ścian szyby? Toż to było by dla nich dziwne , ja myślę że to było by dla nich mało skromne. Tak myślę. Moja babcia już nie żyje ale pamiętam jak nie raz mówiła że Rosyjskie filmy to są porządne bo tam się nie rozbierają a na tych Polskich tyle golizny. Mówiła że to bezwstyd. Myślę że gdyby widziała elektrik Hotel to ona by mimo wszystko popukała w te okna nawet jeśli to byłby tylko telewizor czy scena z życia wzięta. Myślę że wiek ma znaczenie i że ludzie z wiekiem się zmieniają ich poczucie rzeczywistości jest inne niż ludzi młodych. Tak myślę. No ja wiem że nie wszyscy się do tej starości przyznać potrafią i udają przed sobą samym że ich pogląd się zmienia, chcą być wiecznie młodzi w swoim choćby doznaniu, ale coś mi mówi że ludzi z wiekiem albo stają się szczerzy albo oszukują samych siebie , wmawiają sobie że podoba im się taki electrik Hotel a tak naprawdę to ucieliby sobie chętnie drzemkę we własnym łóżku. Więc z punktu widzenia staruszka to raczej to przedstawienie teatralne w elektrycznym Hotelu specjalnie nie elektryzuje zmysłów bo one wiekiem zmęczone są.
No może z wyjątkiem tej babki - kobitki na piętrze twojej trzeciej fotografii od góry Chichirko którą jak mniemam udało ci się zauważyć i w pewien sposób uwiecznić obnażanie ciała. Piszesz że : "Ale wstydzic sie obnazania siebie (psychicznego czy fizycznego)??? Dla mnie to absurdalne"
Dla mnie absurdalne jest gdy Żonaty kawaler idzie do kościoła albo gdy Adam przepoławia jabłko na trzy częśći lub gdy syn bezdzietnej matki układa się do snu. Nie widzę nic absurdalnego w wyrażeniu wstydu. Nie wiem, może inaczej rozumiem pojęcie absurdu. Ja jakoś mimo wszystko uważam że obnażenie siebie jakoś nas ludzi wyjaławia z tajemnicy która w swej istocie piękna jest i pociąga głębsze pokłady naszych uczuć. Może wielką stratą jest pokazać wszystko co piękne przed ślubem. Piękno rozłożone w czasie smakuje w pełni , szybko spożyte - obnażone staje się niezauważalne .
Tak myślę ale miło mi również słyszeć twojego zdania i tego co ty myślisz. Piszesz na końcu że nie piszesz dla innych i że jeśli ktoś to czyta co napiszesz to to jest już tylko efekt uboczny....czy to znaczy że moje pragnienie czytania Twojego blogu jest dla ciebie jedynie efektem ubocznym? nie rozumiem...
Zapraszam Cię do mojego małego albumu
arturhei.jalbum.net/KwiaTy/
oraz
arturhei.jalbum.net/Przywa%C5%BCka/

Napisałaś na końcu swojego wpisu do mnie tak oto:
"Nie wiem, czy tworze sztuke, zapewne nie, to sa TYLKO teksty o mnie (bo nawet piszac recenzje ksiazek obnazam w jakis sposob siebie), przede wszystkim dla MNIE"

No ja nie wiem czy to zdrowe? Obnażać się dla siebie ? Przedewszystkim dla sibie? A w łóżku :) z mężem to jak będzie?
Oczywiście ba końcu żartuję, nie musisz odpowiadać na te pytania. ja tylko tak Chichirko piszę i mam nadzieję że mnie już troszkę poznałaś że mam dla ciebie więcej niż tylko uboczną uwagę...
A swoją drogą to ja też lubię Lincza no tego reżysera od marzeń, wariacji na temat ludzkiej podświadomości, i fobii... Och przepraszam pisze się Lyncha , Davida Lyncha.

pa pa całusy sto dwa.
wstydzic sie obnazania siebie (psychicznego czy fizycznego)??? jedna z większych pereł jakimi może się szczycić "dziewczyna z perłą" i coś mi mówi że jesteś do niej podobna...

polskiwdwunastce.edu.pl/pliki/vermeer-dziewczyna-z-perla.jpg
-
2010/07/03 12:20:34
@Aharon: Coz, widze, ze mamy zupelnie inne podejscie do nagosci, bo dla mnie nagie cialo jest tym, czym jest: nagim cialem, w zadnym wypadku powodem do wstydu? Wstydzic sie nagosci??? Naprawde nie jestem w stanie tego zrozumiec, cialo to cialo, jak najbardziej naturalna rzecz na swiecie. Jak mozna wstydzic sie naturalnosci?

Mysle, ze popelniasz ogromny blad kategoryzujac podejscie ludzi do roznych kwestii przez pryzmat wieku. Naprawde nie ma znaczenia, ile czlowiek ma lat. Ludzie mlodsi niekoniecznie sa bardziej otwarci, to kwestia, jak pisalam, osobowosci, wychowania, kultury, w ktorej zyja. Dziwie sie, ze masz takie silne przekonania, ze osoba starsza jest bardziej tradycyjna, moze w Polsce tak jest, ale Polska to nie caly swiat, a ja nie umiem myslec tak bardzo lokalnymi kategoriami. Zreszta nawet w Polsce sa starsze osoby bardzej otwarte niz mlodsze - znow powtorze: to nie jest kwestia wieku!

Co to jest za paradoks: zonaty kawaler? Albo zonaty albo kawaler. Ja zreszta tez mam zupelnie inne niz Ty - na ile moge sie zorientowac z tego co napisales - podejscie do idei rodziny, malzenstwa i zwiazku. Na Twoje poglady bardzo silnie wplywa religia, ktora wyznajesz, to przebija z kazdego Twojego komentarza i jest w tym pewien brak otwartosci na fakt, ze miliony ludzi na calym swiecie maja odmienne podejscie do tak wielu spraw, o ktorych piszesz. Jesli moglabym cos polecic - sprobuj wyjsc poza swoje poletko, poznac ludzi wyznajacych inne religie, lub nie wyznajacych zadnych, ludzi zyjacych inaczej. Czynisz wobec ludzi, wobec czlowieczenstwa wiele zalozen, ktore sa z gruntu bledne. Chocby to, ze mam meza. Nie mam i moj partner prawdopodobnie nigdy nie zostanie moim mezem, bo dla nas instytucja malzenstwa jest czyms malo zdrowym, niepotrzebnym. Ponadto masz czesto nastawienie oceniajacy. Mnie jest wszystko jedno, czy moje pisanie jest w Twoim mniemaniu "zdrowe" czy nie. Mysle kompletnie innymi kategoriami niz Ty, a podejscie chrzescijanskie, jak pisalam nie raz, jest mi bardzo, bardzo obce. To wszystko zapewne wplywa na to, ze wiele osob mowi Ci, ze ciezko sie Ciebie czyta.
Czy Twoje czytanie mojego bloga to efekt uboczny? Tak, tak wlasnie jest. I nie chcialabym nigdy, by ktos sie ludzil, ze pisze dla moje teksty dla innych - poza nielicznymi wyjatkami, gdy czasem podkreslam, ze tekst jest dla kogos.
-
2010/07/03 23:51:19
Niestety nie. Nie jestem Chrześcijaninem choć to pewnie piękne nim być.
Jeśli chodzi o te słowa : "Co to jest za paradoks: zonaty kawaler? Albo zonaty albo kawaler... to ja to wziołem z wikipedii. O z tąd
pl.wikipedia.org/wiki/Absurd_(pojęcie)

Bo ja widzisz Chichorko nie jestem taki mądry jak Ty i nawet nie wiem dokładnie co to jest absurd. :)
Moje pisanie do Ciebie to nie jest z intencją oceniania. Przepraszam ale nie. Ja po prostu wyrażam swoje zdanie i czasami po prostu jest one inne niż twoje. czy to coś złego?
Chichirko piszesz do człowieka który nie ma takiej wiedzy jak Ty. No ja mógłbym wywiesić flagę jak mój przyjaciel kret który ma dość upału :) ale wtedy nie było by rozmowy. Zgadzając się z Tobą nie mielibyśmy o czym rozmawiać a tak mamy:) Różnica zdań nie musi męczyć można w niej dopatrywać się różnych punktów widzenia i nie wyciągać wniosków że ktoś kogoś osądza czy ocenia. Ja z tym mężem to taki przykład dałem i nie miałem na myśli tego że jesteś czy nie jesteś mężatką. Przecież to nie moja sprawa jakie jest twoje życie osobiste, pisząc do ciebie poruszam różne sprawy ale nie bierz ich tak do siebie. Nie wiem jakimi kategoriami myślę i nie wiem jakimi myślisz ty. To że czytałem w życiu wiele Chrześcijańskich książek i to że się urodziłem w Katolickim kościele nie czyni mnie Katolikiem ani Chrześcijaninem nawet moje myślenie w kategoriach filozofii Chrześcijańskich jeśli się mieści to to też nie czyni z człowieka CHrześcijaninem. Chrześcijanin to zupełnie coś innego . Jeśli wiesz co to jest być Chrześcijaninem to mi napisz , chętnie posłucham bo ja mimo wielu książek nie wiem ale chyba czuję sercem. Czy słyszałaś kiedyś o Hezychazmie i modlitwie serca? O górach Atos?

Przykro mi że twój ostatni wpis do mnie jest zupełną pomyłką ale jak chcesz to ja mogę być tym za kogo mnie bierzesz.
Dziś byłem na wsi i krecik wystawił flagę chcesz to zobacz

arturhei.jalbum.net/kret%20i%20upa%C5%82/

Ps. Ja pisząc do ciebie wyrażam coś na temat tego co piszesz o czymś i to jest tylko takie moje głośne myślenie . Proszę o wyrozumiałość.Jeśli zastanawiam się nad czymś czy to jest zdrowe czy nie to nie dlatego że to jest chore czy zdrowe ale zastanawiam się jedynie z punktu widzenia staruszka czy staruszki i staram się patrzeć ich oczyma.
Ty mnie nie znasz Chichirko i nie wiesz kim jestem nie wiesz ile w życiu poznałem i co poznałem ile religii i jakie znam światopoglądy . Książki to nie jedyny sposób na poznanie świata i tego wszystkiego czym jest tajemnica Kwantu. Czytałem kiedyś książkę Dalajlamy "Wszechświat w Atomie" Podobała mi się . Było w niej wiele o prawdzie i o tym że nie zawsze to co widzimy jest tym co widzimy ...
o innych też...:)
Wszystko się zmienia, nasz pogląd na innych też się zmienia i zależy nie tylko od podmiotu ( jego stanu i cech mechanicznych itd) ale również od osoby oceniającej ów podmiot. TO że widzisz czy ja widzę Cię tak a nie inaczej nie jest przecież prawdą absolutną bo ta jest w świetle najnowszych teorii kwantowych ciężka do uchwycenia. Tak więc całe nasze pisanie i ocenianie itd itp to jest tyle warte co iluzja , co sen. I to jest właśnie pustka i nieistnienie tak naprawdę . Elektrik Hotel tak naprawdę może wcale nie istnieje?. Może to tylko takie chwilowe doznanie które dziś jest a jutro znika?

no ale już kończę ....zobacz flagę krecika w linku powyżej.
pa pa.
jeśli coś nie tak napisałem to przepraszam ale ja inaczej pisać nie umiem ale z czasem może się nauczę być taki jakim ty byś chciała abym był ,,,ale czy to będzie zdrowe?
-
2010/07/04 14:04:31
@Aharon: Absolutnie nie chce, by ktokolwiek stawal sie takim, jakim bym chciala. Nie mam zamiaru nikogo zmieniac, niech sobie wszyscy beda jacy beda.
Ciekawe, wydawalo mi sie, ze jestes chrzescjaninem, bo w Twoich zdaniach, myslach jest tak wiele chrzescijanskiego tla, zadnego odnoszacego sie do innych religii. To prawda, nie znam Cie. Wyrazasz swoje zdanie, owszem, i to nic zlego, ale wyrazasz je takze w imieniu osob, ktorych nie znasz (np. hipotetycznych starszych osob). Nie chodzi mi nigdy o to, by wszyscy mieli takie samo zdanie, co ja, ale nie lubie, gdy ktos wklada slowa w usta osob, ktore tych slow nie wypowiedzialy. Przyklad (cytuje Ciebie): "ja myślę że chyba jednak nasi dziadkowie albo pradziadkowie to widząc zdjęcie nr 3 od góry licząc ...to jednak uznaliby je za mało skromne." Na jakiej podstawie tak myslisz, w dodatku w imieniu moich dziadkow lub pradziadkow?
-
2010/07/04 16:46:02
Masz rację . Zbyt uogólniłem swoją wypowiedź , przecież Twoich dziadków nie znam.

Ale moich znałem i wiem na przykład że moja Babcia była przeciwna goliźnie w mediach , filmy itd. :)
Bardzo ją kochałem i była mi bardzo bliska. Niestety już nie mam dziadków . Wszyscy umarli. Ale moja pamięć o nich jest we mnie żywa i może piastuję w sobie troszkę ich osobowości. Może jestem ich kolejną reinkarnacją...Ja wyrabiam swój światopogląd Chichirko. Wiesz ...ja myślę że coś z naszych dziadków i pradziadków w nas żyje....jakieś ich ego zostało nam (mówię ogólnie , żeby nie było że mam teraz na myśli ciebie :) więc ja myślę że jakieś część "ego" z naszych przodków się w nas Ludziach, np. we mnie odkłada. Moi przodkowie to są Ukraińcy, Litwini, Austriaccy Żydzi , Polacy..taka mieszanka Germańsko Słowiańska. Więc ja myślę że w moich żyłach płynie ich krew i ich życie również w jakimś stopniu stało się częścią mnie. Jestem spadkobiercą ich tradycji i czasami tą tradycję akceptuję i wychowuję w sobie a czasami jest mi ona niepotrzebna, może wadzi w rozwój mojego bądź co bądź życia.
Więc ja wierzę w reinkarnację moich przodków i w to że się oni odrodzili we mnie i mam prawo mówić to co oni myśleli bo jestem częścią ich życia i "przedłużeniem".
A wszystko to bo ich znałem. Myślę że kto zna swoich dziadków może wyrażać się w ich imieniu zwłaszcza jeśli ów znajomość miała więzy nie tylko czysto rytualne , ale również więzy emocjonalne , oparte na wspólnym przebywaniu z dziadkami ,mieszkaniu z nimi , nocowaniu u nich. Ja na przykład uwielbiałem u mojej babci spać z moim bratem. Chodziliśmy tam do niej na wakacje przez takie duże ogrody , spać. Ona na nas czekała w swoim pięknym małym domku. Miała przytulny pokój na poddaszy dla nas w którym wisiał obraz Jezusowego serca. Te chwile były dla nas rozkoszą a widok okolicznych ogrodów niósł się w nas zapachem wiersza z Twojego blogu:


Przez okno duszy spoglądam na świat wirujący

w barwach dźwięków

labiryncie kolorów

symfonii zapachów

I nie mogę przystanąć ani na chwilę ulotną

Wszystko napiera

porywa do tańca modlitwy maratonu

Tu jaśmin przekwitł

i wicher porywa suche płatki

tworząc nad dachami klucz kwiecistych łabędzi

itd.

Pozdrawiam Cię.
Bardzo Cie lubię a ten wiersz który podajesz w Blogu "Przemijanie" jest po prostu przypomnieniem mi tych którzy przeminęli ale wciąż żyją we mnie - w mej pamięci.
A Ty jak wspominasz swoich dziadków?
Podziel się tym jeśli chcesz w swoim blogu. Czy czujesz się ich "reinkarnacją"?
Bo ja w pewien sposób tak jak to już wyżej troszkę napisałem.

W życiu poznałem religię Hinduską, Buddyjską, Chrześcijańską w wielu różnych wspólnotach i Kościołach od Mormonów poprzez Mary Beker Eddy,
pl.wikipedia.org/wiki/Mary_Baker_Eddy, Kościoły Zielonoświątkowe, Baptystyczne, Prawosławie i Katolicyzm, Adwentyzm itd. Dwadzieścia lat szukałem Chrześcijaństwa i nie znalazłem. Znalazłem za to coś co dziś nie nazywa się Chrześcijaństwem a nim jest. Znalazłem miłość i współczucie do Człowieka. Wiele mi brakuje by być w pełni miłującym i w pełni współczującym ale uczę się ;Mam zadanie do wykanania .Wszak we mnie żyją Ci którzy powierzyli mi ów zarodek życia który im też dany był na początku. Bo kiedyś ten początek ludzkiej drogi zaczął się ...to było bardzo, bardzo dawno temu. Moi przodkowie sięgają daleko w czasy o których wspominają prastare księgi wszystkich religii świata...
No i tak za dużo o sobie napisałem.
PS.
U nas piękne słońce. Woda bardzo ciepła w jeziorach. Uwielbiam się kompać. Mam już zatkane jedno ucho od wody bo lubię nurkować . Ale jak poskaczę na jednej nodze to się z czasem odetka :)Ja uwielbiam wodę. A ty?

no ale już lecę ...

a.

-
2010/07/05 11:41:28
@Aharon: Piszesz, ze poznales w zyciu rozne religie, ale gdyby tak bylo, to nie pisalbys, ze jestes inarnacja swoich dziadkow. Podstawowa idea reinkarnacji polega na tym, ze karma po smierci jednej osoby wnika w druga, ktora dopiero sie rodzi, a nie juz zyje. Jak mialaby zyc bez karmy? To absolutnie niemozliwe. Tak wiec scisle rzecz biorac to niemozliwe, by karma Twoich dziadkow, ktorych znales osobiscie, zyla w Tobie. Twoich przodkow, ktorych nie poznales - to jest mozliwe, ale NIGDY osob, ktore znales.
Ja uwazam, ze urodzilam sie w tej czescie swiata (Europa Srodkowa) po raz pierwszy, mentalnosc, tradycje i kultura tego rejonu Europy jest mi bardzo obca, czesto niezrozumiala i mimo ze ja poznaje, to wiezi wielkiej emocjonalnej nie czuje. Mam nadzieje, ze po smierci odrodze sie gdzie indziej.
Wybacz, ale nie chce pisac tu teraz o moich dziadkach czy o sobie. Takze o reinkarnacji nie chce tu juz wiecej pisac, bo to zbyt osobiste i mniej poparte wiedza o roznych religiach (bo jestem areligjna), a bardziej przeczuciem, intuicja i wiara.
Wode uwielbiam, wychowalam sie wsrod jezior, no i musialabym znow wrocic do watku reinkarnacyjnego, by napisac wiecej, zwlaszcza o stosunku do morza, ktory rzutuje na moje obecne zycie odrobine.
Wiec pozdrawiam Cie tymczasem i nie napisze nic wiecej :)