visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Za co lubię londyńskie muzea?

V&A - wewnetrzny dziedziniec

Victoria & Albert Museum - wewnętrzny dziedziniec

Co najbardziej lubię w londyńskich muzeach? Przede wszystkim to, że są za darmo. Mogę codziennie chodzić na ekspozycje stałe (a czasem i okresowe) i nikt nigdy nie będzie wymagał ode mnie choćby pensa. Podobny luksus pamiętam tylko z Sydney. W większości muzeów nowojorskich, paryskich, berlińskich czy madryckich bilet wstępu na stałą wystawę (nie okresową!) kosztuje całkiem dużo. Paryż oferuje wprawdzie darmową pierwszą niedzielę miesiąca, ale tłumy są z reguły tak duże, że odbiera to całą przyjemność zwiedzania. A ja lubię chodzić spokojnie między salami, zgubić się czasem, odkryć cudowne dzieło w salce, która zdawała się taka niepozorna, a nie przepychać się łokciami do "bardzo znanego obrazu" i zamiast skrzypienia drewnianej podłogi słyszeć pstrykanie aparatów fotograficznych.

V&A

fragment jednej z sal "średniowiecznych"

Lubię w tutejszych muzeach, że są dla ludzi. Nikt nie chodzi za tobą i nie upomina, by nie robić zdjęć czy nie podchodzić za blisko, co zdarzało mi się nagminnie w Berlinie, gdzie pilnujący sali potrafią powiedzieć zwiedzającemu, że ogląda obrazy w niewłaściwej kolejności (sic!). Nikt nie patrzy srogim wzrokiem, gdy mówi się za głośno, śmieje sie, gdy przebiegnie się przez salę pędem szukając kolejnej. Wszędzie rozstawione są ławki i kanapy, na których można przysiąść. Można rozsiąść się przed obrazem z notatnikiem i ołówkiem czy kredkami i rysować, że nie wspomnę już o rozstawieniu własnych sztalug. Pracownicy pomagają chętnie i są bardzo kompetentni. W odpowiednich godzinach organizowane są w każdym większym muzeum wycieczki z przewodnikiem (oczywiście darmowe), można więc dowiedzieć się więcej niż to, co napisane obok dzieł sztuki czy w planie muzeum. Pomoce audio są znakomite, można poznać historię dzieła, tło historyczne, społeczne, życie artysty, posłuchać nagranych dźwięków, które przy odrobinie wyobraźni pozwolą przenieść się w czasy artysty. Oczywiście mile widziane są psy pomagające niewidomych w poruszaniu się po muzeum, dla niepełnosprawnych dostępne są wózki, laski, aparaty słuchowe i wszelkie materiały z powiększonym drukiem.

V&A

Co jeszcze lubię? Najlepsze na świecie sklepy i księgarnie muzealne. Nigdzie nie widziałam tak doskonałego asortymentu co w muzeach londyńskich. Długo by wymieniać, co można znaleźć w tych sklepach - od oczywistych rzeczy, czyli kartek pocztowych, przyborów papierniczych i magnesów po biżuterię, zabawki, instrumenty muzyczne, stroje (np. inspirowane baletem rosyjskim z okazji wystawy o tym w Victoria & Albert Museum), przedmioty użytkowe (nawet niewielkie meble)... Małe muzea mają tylko jeden sklep, większe najczęściej przynajmniej dwa, plus księgarnię, a dodatkowo jeszcze jeden niewielki sklepik poświęcony tylko wystawie okresowej. Kawiarnie i restauracje to norma - najciekawsza jest chyba ta w Tate Modern na najwyższym piętrze budynku z widokiem na Londyn i Tamizę. Tate Modern ma też najlepszą chyba księgarnię ze wszystkich muzeów, w których byłam, a w niej także regał z filmami dvd o artystach (dokumenty i filmy fabularne) - znakomity pomysł, by zebrać je razem!

V&A

V&A - lozko z XVI wieku

Łoże z XVI wieku

V&A

fragment jednej z sal z ceramiką - w jednej sali są cztery rzędy takich gablot

V&A

Ale najbardziej lubię w muzeach londyńskich same dzieła sztuki. Z reguły muzea mają kolekcje tak przebogate, że nie sposób wyeksponować wszystkiego (wiele instytucji deklaruje, że przynajmniej połowę eksponatów trzyma w ukryciu i pokazuje wyłącznie na indywidualną prośbę lub organizuje okresowe wystawy - tak było z fotografiami XIX-wiecznymi British Library, których biblioteka ma kilkadziesiąt tysięcy). To, co znajduje się na wystawie stałej zaprezentowane jest z reguły doskonale, ale bez zbytniego szumu. Widać często szacunek do kultury rodzimej większy niż do obcej. W V&A Rossetti zajmuje zaszczytne miejsce na tle tle fortepianu zaprojektowanego przez Burne-Jonesa, a gdzieś na bocznej ścianie wiszą Delacroix, Courbet, tacy tam malarze kontynentalni :) Dziś wybrałam się do Victoria & Albert, muzeum, które jest absolutnie moim ulubionym ze wszystkich, w których w życiu byłam. Spędziłam tam ponad pięć godzin i wychodząc zdziwiona byłam, że zaczynało robić się ciemno. Przecież dopiero co przyjechałam! Takiego zatracenia się nie doświadczyłam w żadnym muzeum, nigdy. Luwr dłuży się i nuży (w moim skromnym rankingu jest to najbardziej przereklamowane muzeum z tych, które miałam przyjemność odwiedzić), nowojorskie muzea czasem chwalą się swoimi dziełami niewspółmiernie do ich jakości (ale są wyjątki, np. mała ale imponująca secesyjna w dużej części Neue Galerie), Prado niewiele ma dla mnie ciekawego do zaoferowania (Centro de Arte Reina Sofia jest zdecydowanie lepsze), a muzea włoskie sprawiają wrażenie, jakby zatrzymały się w czasie kilkadziesiąt lat temu (tak mam je przynajmniej w pamięci). Najbardziej ze światowych muzeów lubię te niepozorne, omijane przez większość turystów, którzy zaliczają te większe, albo muzea w miastach, które znane są przeciętnemu turyście raczej z czegoś innego niż kolekcje dzieł sztuki. Uwielbiam brukselskie Musées Royaux des Beaux-Arts, bardzo podobało mi się paryskie muzeum poświęcone Gustavowi Moreau, Musée Albert-Kahn i Maison Européenne de la Photographie, zachwycona byłam Smithsonian Museum, a dokładniej Freer and Sackler Galleries w Waszyngtonie, bardzo lubię Martin Gropius Bau w Berlinie, dwa razy byłam w bardzo ciekawej Jehangir Gallery w Mumbai, którą gorąco poleca odwiedzającym Mumbai. Wiedeńskie muzea bardzo lubię ze względu na moje uwielbienia dla Klimta i Schielego, ale do niepozornych to one nie należą. Jeśli ktoś podróżuje na Antypody, to The Art Gallery of New South Wales w Sydney ma świetne wystawy i bardzo dobrą ekspozycję stałą. Nie byłam jeszcze w Holandii, ale wiem, że tam również znalazłabym miejsca, które bym polubiła.

V&A

Meble i przedmioty z najnowszych lat usytuowane są w sali wzdłuż ścian której ciągnie się wspaniała biblioteczka

V&A

Ale najbardziej lubię Victoria & Albert Museum w Londynie... Co to za muzeum? O tym kolejny wpis.

Wszystkie fotografie poza tymi przedstawiającymi łoże i wewnętrzny dziedziniec są mojego autorstwa.

czwartek, 14 października 2010, chihiro2
Tagi: sztuka Londyn

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/15 08:50:05
Na chwilę przeniosłam się znów do Londynu. Zawsze widzę to miasto tak jak podczas mojego pobytu, ze słoneczną, ale wietrzną pogodą. Odwiedziłam wtedy kilka muzeów, choć mam poczucie, że za wiele naraz, za dużo wrażeń w zbyt krótkim czasie, pragnienie odwiedzenia wielu miejsc wyszło mi trochę bokiem. Ale i tak mi się podobało! I chciałabym tam wrócić, jeszcze raz, na spokojnie. Choć akurat Victoria & Albert Museum podobało się nam najbardziej, nawet Oli, która generalnie za muzeami nie przepada i tam chyba spędziłyśmy najwięcej czasu. Za chwilowe przeniesienie się na londyńskie ulice, zdala od tej nieszczęsnej pracy, która od rana dała mi w kość - dziękuję!
-
2010/10/15 10:44:34
@Mandzuria: Zaraz przesniose Cie jeszcze bardziej :) W Londynie jest tak wiel ciekawych muzeow, duzych i malych, ze trudno ogarnac je wszystkie za jednym razem, trzeba sie ograniczyc, i wracac do tego miasta, wracac, wracac...
Mam nadzieje, ze pozniej w ciagu dnia Twoja praca bedzie znosniejsza. A wieczorem zaczyna sie weekend :) Usciski!
-
2010/10/15 10:56:06
Och, ja też się przeniosłam do Londynu i do jego muzeów, gdzie chodziłam nie tylko by oglądać ekspozycję, ale i książkę poczytać, i po prostu pomyśleć. Dobrze mi się też tam listy do Polski pisało.
-
2010/10/15 13:24:32
dzieki Tobie kocham Londyn, choc go (jeszcze) nigdy nie widzialam :)
obawiam sie, ze by mi roku nie starczylo, zeby spokojnie zwiedzic wszystkie muzea... a bede miala co najwyzej dwa tygodnie...
czekam niecierpliwie na opowiesc o Muzeum Wiktorii & Alberta
pozdrawiam
-
2010/10/15 15:30:23
@Grendella: Ach, no bo do muzeum chodzi sie nie tylko po to, by podziwiac dziela sztuki, wizyty w muzeum to po prostu czesc stylu zycia, wlasnie w takim wymiarze, w jakim Ty je odwiedzalas :)

@Kwiecienka: Musisz koniecznie nadrobic zaleglosci i wreszcie sie tu wybrac w takim razie! Masz racje, roku by nie starczylo :) Co mnie tylko cieszy :) Ale ja tez we wszystkich muzeach jeszcze nie bylam, jesienia i zima planuje sie w koncu wybrac do odnowionego Muzeum Zydowskiego, a takze do V&A Museum of Childhood, bo jeszcze tam nie bylam, oraz do wielce ciekawego Museum of Everything.
Tekst o V&A Museum juz jest :)
-
2010/10/16 13:34:31
Z tych mniej znanych w UK najbardziej lubie Pitt Rivers w Oxfordzie i Horniman w Forest Hill za ich swietne zbiory ciekawostek. Lubie tez Docklands i London Museum i Museum of Transport. Co do malych muzeow to John Soane, Muzeum Medycyny, muzea - domy czy to artystow czy pisarzy czy architektow.

W Nowym Jorku zachwicilo mnie Tenement Museum gdzie mozna przejsc przez mieszkania emigracji Zydowskiej i Wschodnioeuropejskiej, zobaczyc ja zyli, co robili i posluchac historii o mieszkancach.

V&A jest miejscem niesamowitym.
-
2010/10/16 19:55:15
O londyńskich muzeach słyszałam tylko same pozytywne opinie. W Londynie jeszcze nie byłam, ale właśnie te muzea stanowią dla mnie bodziec, żeby się tam wybrać. Na razie jednak kompletnie się zauroczyłam południem Europy, więc na północ mi jakoś nie po drodze. ;)
Pozdrawiam weekendowo!
-
2010/10/16 23:20:04
@Sneakymagpie: W Pitt Rivers chyba nigdy nie bylam, mimo ze przez dwa lata mieszkalam w Oxfordzie, szkoda. Horniman jest urocze! W Muzeum Medycyny widzialam kilka bardzo ciekawych wystaw, domy artystow tez uwielbiam. Musze sie wybrac do Museum of Everything niedlugo i do muzeum poswieconego pisarzowi Natsume Soseki, jakos dotychczas nie bylo mi po drodze, a to drugie ma dziwne godziny otwarcia.
Pamietam, ze polecalas mi to nowojorskie muzeum, niestety nie wybralam sie do niego, ale jeszcze to kiedys nadrobie.

@Ekolozkaa: Mam nadzieje, ze kiedys wybierzesz sie tez i do Londynu, jak juz zobaczysz na Poludniu wszystko, co chcialabys zobaczyc :)
-
Gość: Mag-ia, 128.86.185.23*
2012/01/20 22:32:14
Jestem w Londynie bardzo tymczasowo, ale na tyle długo, że mogę spokojnie wybierać miejsca, które odwiedzam. V&A jest cudowne. Ujęło mnie w nim, że można dotknąć kawałków drewna czy kamienia, z których zrobione są wystawione eksponaty. Kocham ich sklepiki. Jako nauczyciel, który uczy małe dzieciaki często wyposażam się tu w książeczki, gadżety itp, które bardzo inspirują mnie do pracy.
Osobiście jestem jednak najbardziej zakochana w Museum of London, polecam :)