visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Ból wykorzenienia: "Mornings in Jenin" - Susan Abulhawa

Często polecam Wam książki, ale rzadko namawiam naprawdę gorąco, byście coś przeczytali/przeczytały. Z "Mornings in Jenin" jest inaczej - proszę, błagam Was, sięgnijcie po tę powieść! Bez wahania mogę określić ją jako jedną z najbardziej poruszających, jakie przeczytałam w życiu. A przy tym niezmiernie ważną, bo ukazującą konflikt palestyńsko-izraelski wreszcie z nowej perspektywy, nie ze strony cierpiących Żydów, a Palestyńczyków, którym też dzieje się krzywda, a których głosy świat od dziesięcioleci skutecznie, jak do tej pory, zakłóca.

Susan Abulhawa pochodzi z Palestyny, jej rodzice byli uchodźcami z Jerozolimy. Urodziła się podczas sześciodniowej wojny w 1967, teraz mieszka w Stanach Zjednoczonych. Mimo iż tworzy opowieść fikcyjną, wszystkie historyczne wydarzenia zdarzyły się naprawdę. Znać jej olbrzymi ból i gniew na cierpienie, jakiego od lat doświadczają jej rodacy. Ale książka nie stawia za cel wywołanie litości u czytelnika (mimo iż ostatnie 75 stron dosłownie przepłakałam, a i wcześniej łzy płynęły mi obficie), miałam raczej wrażenie, że autorka chce zwrócić uwagę na Palestynę, że mówi: Wysłuchajcie i nas, my też mamy coś do powiedzenia. Żydzi nie mają monopolu na krzywdę.

Saga rodzinna, obejmująca cztery pokolenia palestyńskiej rodziny Abulheja, rozpoczyna się w 1948 roku, gdy jej członkowie zostają siłą wyrzuceni z wioski Ein Hod, w której mieszkali ich od wieków, i zmuszeni są do osiedlenia się w obozie dla uchodźców w Jenin. Czytelnik pozna losy nieskłonnego do kompromisów patriarchy rodu, jego dwóch synów Hasana i Darweesha, oraz ich dzieci i wnuków. Narratorką opowieści przez większą część książki jest Amal, córka Hasana i Dalii, siostra Yousefa i Ismaela, który mając rok zostaje porwany przez izraelskiego żołnierza i wychowywany jako David w wierze, iż jest Żydem. Opisywane losy to liczne przesiedlenia, życie pod ostrzałem Izraelczyków, znoszenie upokorzeń i bólu, którego nie można wyrazić. Lecz także poranki w ramionach ukochanego taty, palącego pachnącą miodowymi jabłkami fajkę i czytającego książki, sekretne liściki przemycane przez ukochanych, smak pierwszej przyjaźni, która przetrwa wszystko, cudowne spotkania po latach, to szczęście i bezgraniczna miłość. Przez łzy czytałam słowa Fatimy, bratowej głównej bohaterki: Amal, wierzę, że większość Amerykanów nie kocha tak jak my. Nie z powodu jakiegoś wrodzonego defektu czy wyższości. Żyją w bezpiecznym, płytkim świecie, który rzadko popycha emocje ku tym głębiom, jakie my zamieszkujemy. (...) Do nas strach przychodzi wtedy, gdy do innych przychodzi terror, gdyż uniewrażliwiliśmy się na karabiny wciąż skierowane w naszą stronę. A terror, jaki my poznajemy, jest czymś, czego niewielu ludzi Zachodu będzie w stanie kiedykolwiek doświadczyć. Okupacja izraelska wystawia nas od małego na skrajności naszych własnych emocji, aż nie potrafimy czuć niczego innego poza skrajnościami. Korzenie naszego żalu sięgają tak głęboko poczucia utraty, iż śmierć przyszła, by żyć z nami jak członek rodziny, który uszczęśliwia cię przez unikanie cię, ale który wciąż należy do rodziny. Nasz gniew jest wściekłością, której ludzie Zachodu nie są w stanie zrozumieć. Nasz smutek porusza kamienie do płaczu. Podobnie intensywny jest sposób, w jaki kochamy, Amal.

Nie sposób spojrzeć na swoje życie inaczej po lekturze tej powieści. Czymże jest utrata pracy, złe samopoczucie, nawet śmierć jednej ukochanej osoby, gdy na świecie żyją ludzie, którzy w ciągu paru godzin tracą dużą część rodziny, doświadczają okrucieństwa, jakiego nie da się opisać słowami i pozbawieni zostają w okamgnieniu korzeni. Gdzie znaleźć siłę, by żyć po takiej tragedii? Skąd mieć nadzieję, że warto budować rodzinę, kochać? Przeszłość tkwi jedynie w sercach, lecz gdy ludzie umierają, nie zostanie ślad po ich historii. W Jerozolimie na miejsce wielusetletnich domów palestyńskich Izraelczycy wybudowali nowe osiedla, obracając w pył tradycje palestyńskie, a inne przyjmując za swoje, począwszy od dziedzictwa narodowego a skończywszy na kuchni. Nawet korzenie Palestyńczyków zostały im odebrane. Niejednokrotnie ogarniał mnie wstyd, że jestem człowiekiem. Autorkę cechuje jednak rzadko spotykana mądrość i mimo bólu sprzeciwia się reagowaniu przemocą na przemoc. Porusza temat terroryzmu, także palestyńskiego, więc nie można jej zarzucić jednostronnego punktu widzenia. Rozumie, skąd bierze się cierpienie Izraelczyków i zdaje sobie sprawę, iż jest ono całkiem podobne do cierpienia Palestyńczyków. Szkoda tylko, że obie strony konfliktu nie są gotowe do spojrzenia tej prawdzie w oczy.

Jak można po lekturze tej powieści wyrzucić górę mokrych chusteczek i zabrać się za szykowanie kolacji? Miałam ochotę wyjść na ulicę i krzyczeć, ile sił w płucach. Ale powstrzymałam się, zajęłam się krojeniem warzyw. Trzeba wrócić do normalnych zachowań, bo o prawo do tej normalności Palestyńczycy (ale też Tybetańczycy, Kurdowie i wiele, wiele innych narodów) walczą, często w milczeniu, ponoszą klęskę i umierają bądź żyją z poczuciem takiej straty, jakiej najgorszemu wrogowi bym nie życzyła.

"Mornings in Jenin" przepełniona jest nie tylko wszelkimi odcieniami bólu, ale też liryką, poezją Rumiego (Rumi mnie ostatnio "prześladuje", aż sięgnęłam po jego wiersze stojące na półce, których nigdy wcześniej nie czytałam), czułością, nostalgią, cudem życia i miłości. To jedna z książek, które mają moc zmieniania sposobu, w jaki patrzymy na świat. Dociera do dna serca i powoduje, iż uświadamiany sobie odwieczną prawdę: człowiek może znieść więcej niż myśli, że jest w stanie.

PS. Uwielbiam wydania książek, które na końcu mają poradnik i zestaw pytań dla klubu książkowego oraz listę proponowanych lektur w danym temacie. To niezwykle pomocne, gdy ktoś chce zgłębić zagadnienie i nie polegać tylko na bibliografii podanej przez autorkę, która zamieściła samą poezję i pozycje non-fiction.

poniedziałek, 08 listopada 2010, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/11/08 15:20:31
Mam tę ksiązkę na mojej amazonowej liście, nie wiem już, czy znalazłam ją u Ciebie, czy też sama odszukałam po pobycie w Izraelu, po którym tak strasznie chciałam przeczytać jakąś książkę (ale jednak fikcję, a nie historyczną) o Palestynie. Bo nasz pobyt tam dał nam jednak obraz Izraela z Palestyńczykami, jako tymi "bardziej" pokrzywdzonymi (czy można w ogóle wartościować krzywdę?). A teraz, po Twojej recenzji, wiem, że po prostu musze ją przeczytać i najlepiej mieć od razu, nie szukac po bibliotekach (brytyjskiej, bo czekać na polską wersję w ogóle nie ma póki co sensu, tak mi się wydaje...). Więc jeśli uda mi się ziścić mój zamiar kupna kilku książek z amazonu, ta jest pierwsza w kolejce! Dziękuję za recenzję.
-
2010/11/08 15:26:41
@Mandzurio, gwarantuje, ze ta powiesc nie pozostawi Cie obojetna. Przeczytalam ja kilka dni temu i wciaz nie moge sie pozbierac. Takze uwazam, ze na polskie tlumaczenie nie ma co czekac, choc byloby milo, gdyby jedna ta powiesc sie w jez. polskim ukazala.
Ciekawe, co piszesz, o wrazeniach z Izraela. Zdawalo mi sie, ze tam raczej przedstawiany jest obraz Zydow, jako tych, ktorym sie ziemia nalezy (co nie znaczy oczywiscie, ze wszyscy tam tak mysla).
-
2010/11/08 15:41:35
Na naszej wycieczce mieszkaliśmy głównie na terenie Palestyny, wszędzie też mówiło się o palestyńskim getcie, które stworzył naród, który sam tyle w gettach wycierpiał, że powinien mieć więcej świadomości. Nie mieliśmy niestety wiele kontaktu z młodymi Żydami, a też przy pierwszym spotkaniu (poznaliśmy młodego mężczyznę), ciężko od razu pytać o tak drażliwe kwestie i choć miałam na to wielką ochotę, to uznałam, że byłoby to niegrzeczne...
-
2010/11/08 16:44:23
@Mandzuria: Mysle, ze slusznie robilas. Trudno stwierdzic, czy dla kogos jest to bardzo drazliwa kwestia czy tylko troszecze. No i niektorzy moga pytac o twoje stanowisko, a ciezko wypowiadac sie w tak skomplikowanych sprawach, zwlaszcza, gdy racja lezy po obu stronach i obie sa pokrzywdzone. A licytowanie sie, kto jest bardziej winny, jest chyba malo delikatne.
Pracowalam w mojej ostatniej pracy z Palestynczykiem z Ramallah, ktory nie zywil do nikogo nienawisci i podchodzil do calej sprawy ze spokojem, ale znac bylo, ze to spokoj wynikajacy z bezradnosci. Mowil mi, ze jest juz zmeczony cierpieniem, jego ojciec od siedmiu lat siedzial w wiezieniu, mimo ze nie wyrzadzil nikomu krzywdy i nie wiedzial, za co zostal aresztowany. Jak wielka byla jego radosc, gdy dowiedzial sie, ze ojca zwolniono i odeslano do domu! Natychmiast wzial 3-tygodniowy urlop, by pojechac do domu, lecz wrocil ze zgaszonym spojrzeniem: ojciec byl wrakiem czlowieka. Z tym chlopakiem rozmawialam czasem o drazliwych kwestiach, bo widzialam, ze chce o tym rozmawiac, jakby przez opowiesci o Ramallah byl blizej domu.
-
2010/11/08 18:59:28
Pod wpływem Twojej recenzji książka powędrowała do przechowalni. Cena trochę mnie zmroziła (67 zł 50 gr), ale skoro Ty twierdzisz, że warto, najprawdopodobniej się skuszę :)
Ja nie przepadam za pytaniami dla grup dyskusyjnych na końcu książki, ale w przypadku tej tematyki na pewno warto je przestudiować.
Dzięki za polecenie tej powieści!
-
2010/11/08 19:07:54
@Lirael: Horrendalna marza! Ja ksiazke mialam z biblioteki, ale juz w trakcie lektury kupilam wlasny egzemplarz na Amazonie za £7, co oznacza polowe ceny, ktora Ty podalas - a i tak uwazam, ze nie jest niska w porownaniu z tym, co zwykle place za ksiazki (£2-3).
Ja pytania lubie wlasnie do czytania, do zwrocenia mi uwagi na niektore szczegoly, choc czasem pewne pytania sa mocno szkolne i kojarza mi sie ze szkolnym odpytywaniem z lektury, zwracajacym zbytnia uwage na drobiazgi i wyszukiwaniem przykladow w tekscie. Ciekawsza jest lista polecanych ksiazek, z ktorych juz trzy dodalam na liste "do przeczytania" i z przyjemnoscia dostrzeglam, ze dwie inne polecane juz czytalam.
-
Gość: una invitada, *.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/11/08 19:29:23
ja wlasnie czekalam, az cos o tej ksiazce napiszesz. kilkanascie razy ja " przegladalam" na Amazonie. musze wiec kupic sobie pod choinke. a do Ciebie chihiro w srode kolejna przesylka poplynie i na pewno nie zmiesci sie w letter box, za co przepraszam.
-
2010/11/08 20:23:51
Nigdy o niej nie słyszałam, ale oczywiście po takiej zachęcie zamawiam:)
-
2010/11/08 21:05:14
No prosze, a tak wokol niej chodzilam w ksieganiach, kusila mnie ze stolikow...Moze poczekam na paperback, bedzie w lutym, wtedy kupie. A czytalas cos Zoe Ferraris? Ja mam jej The Night of the Mi'raj, i tak stoi na polce czekajac na zmilowanie, a ja ostatnio czytam ciagle polskich autorow...
-
2010/11/08 23:21:01
Najchętniej wstałabym i poszłabym do księgarni natychmiast kupic tę książkę. :)

Stanowczo za mało ciągle mówi i pisze się o Palestynie. Mimo ciągle podnoszących się głosów wśród działaczy czy artystów, ten temat paraliżuje zmowa milczenia i macki możnych tego świata. Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie wywiad z Ewą Jasiewicz w Wysokich Obcasach, która opowiadała o bezużyteczności instytucji humanitarnych i zachowaniu izraelskich żołnierzy : www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,7299141,Tania_w_utrzymaniu.html

Chętnie poznałabym kolejne pozycje książkowe w tym temacie, które sugerują wydawcy. Trochę lepiej orientuję się w filmach traktujacych o konflikcie palestyńsko-izraelskim. Kiedyś robiłam nawet listę tych filmów na blogu. Jeden z ciekawszych to "Private" Saverio Constanzo, który Ci kiedyś wysłałam.

Pozdrawiam serdecznie!
-
2010/11/09 11:10:22
@Invitada: Stanowczo za bardzo mnie rozpieszczasz! Dziekuje ogromnie z gory, bardzo jestem ciekawa, jaka niespodzianke mi szykujesz :)

@Padma: Cos mi mowi, ze sie nie zawiedziesz :)

@Dabarai: To juz jest paperback, tyle ze wiekszych rozmiarow. Cena okladkowa wynosi wprawdzie £12, ale na Amazonie sprzedaja ja po £7 z pensami. Nie slyszalam o Zoe Ferraris, ale juz sobie sprawdzilam i oczywiscie dodaje do listy. Dzieki za cynk :)

@Pyza: Tak, tak, zgadzam sie! Za malo sie mowi i pisze, choc tutaj wiecej, w Londynie jest diaspora palestynska i raczej nastroje sa mocno antyizraelskie.
O "Private" wciaz przymierzam sie, by napisac, zrobil na mnie wrazenie ten film, uwielbiam tego rodzaju filmy zreszta, jak wiesz. A temat Palestyny bede zglebiac.
Pozdrowienia!
-
2010/11/09 12:11:36
Dziękuję Chihiro za recenzję, książka już zamówiona :)

O Palestynie moim zdaniem mówi się dość dużo (porównując z Polską) w Londynie (np. dość częsty temat w Guardianie) i w Paryżu (właśnie zaczęła się tu świetna wystawa fotograficzna na temat), jest tu też diaspoa - i dobrze, bo o tym trzeba mówić! Mi temat cierpień zwykłych Palestyńczyków jest bardzo bliski, mam tam znajomych, pracowałam też przez 3 lata przy koordynacji programów humanitarnych w Palestynie właśnie (tzn. ja byłam w Londynie, programy w Palestynie - raz prawie tam dojechałam, niestety mnie nie wpuścili i zostałam w Kairze :(). To co przeżywa naród palestyński to jedna z największych światowych tragedii - niestety albo ignorowana albo chowana pod przykrywkę cynicznej polityki, terroryzmu i niesprawiedliwych uprzedzeń. Boil mnie to, jak w Polsce 'z metra' troszczy się o wolny Tybet, podczas gdy prawie totalnie ignoruje się Palestynę (gdzie moim zdaniem sytuacja jest tragiczniejsza - ale to może uprzedzenie wynikające z tego, że znam tamtejszą sytuację lepiej niż w Tybecie). Jeśli chodzi o książki to czytałam głównie non-fiction, z powieści znany jest mi tylko słynny 'Prisoner of Love' Jean Geneta, dlatego chętnie po 'Mornings in Jenin' sięgnę :)
-
2010/11/09 15:58:49
Chihiro, bardzo chetnie ci pozycze moj egzemplarz Night of the Mir'aj, mam w domu na polce, stoi i sie marnuje, tak przynajmniej sie biedactwo przewietrzy... A ty mi powiesz, czy warto czytac!
-
Gość: Iruszka, *.w83-203.abo.wanadoo.fr
2010/11/09 22:27:12
Przy najblizszej wizycie w bibliotece sprawdze, czy jest tam ta ksiazka. Bardzo chetnie ja przeczytam, tym bardziej, ze jeszcze jestem pod wrazeniem filmu "Drzewo cytrynowe" Les Citronniers (Etz Limon ; Lemon Tree), film francusko-niemiecko-izraelski zrealizowany przez Eran Riklis, ktory pokazuje konflikt izraelsko-palestynski z punktu widzenia zwyklej kobiety. Salma, bo tak sie ona nazywa, chce tylko spokojnie zyc i uprawiac swoj sad cytrynowy.
Gdy w wiadomosciach telewizyjnych widzimy ofiary kolejnego zamachu, to oczywiscie budzi to nasze przerazenie, wywowuje wscieklosc, ale to sa tylko migawki. Trzeba poznac ludzi tam zyjacych, zeby choc odrobine zrozumiec, co oni przezywaja.
-
2010/11/10 12:21:08
@Goraca: Bede sarkastyczna i odpowiem, ze w Londynie o wszystkim mowi sie duzo w porownaniu z Polska (co nie dotyczy Polski, rzecz jasna). Ignorancja Polakow az boli czasami (i nie mam tu na mysli tylko Palestyny), a wynika w duze mierze niestety z tak kulturowo homogenicznego spoleczenstwa i zamkniecia sie na inne.
Slusznie piszesz o narodzie palestynskim. Nie czytalam Geneta, ale zrobie to. Z Paryza pamietam demonstracje antyizraelska: chihiro.blox.pl/2009/01/Fotoreportaz-z-demonstracji-antyizraelskiej.html
W Londynie zas co roku szczegolowo przegladam program festiwalu kin palestynskiego. W tym roku niestety nie bylam na zadnym, a zaznaczylam sobie kilka ciekawych filmow. Chyba fundusze mi nie pozwolily skorzystac z niego, nie pamietam.

@Dabarai: Dziekuje Ci bardzo, odpisalam Ci na emaila :)

@Iruszka: O, ja "Drzewo cytrynowe" kieds wypozyczylam z biblioteki, ale nie mialam czasu obejrzec i oddalam z powrotem. Musze w takim razie wypozyczyc jeszcze raz - w koncu skoro za pierwszym razem ten film wzielam, to mnie czyms zainteresowal.
Mysle, ze problemem mediow jest, tak tez pisal Kapuscinski, brak hierarchii waznych i niewaznych wiadomosci. Tym samym tonem i w tm samym ciagu mowi sie o zamachach w Izraelu, trzesieniu ziemi w Chinach, drobnym, lokalnym skandalu politycznych i urodzinach jakiejs gwiazdki muzyki. Zbytnie skupienie sie na zyciu celebrytow i na swoich wlasnych, czesto trywialnych problemikach, zamazuje obraz szerszy, globalny. I najwazniejsze - ludzie sa przekonani, ze nie moga pomoc, ze nic nie zalezy od nich, a to nie do konca prawda.
-
2010/11/10 14:58:06
Chihiro, to nawet nie sarkazm, to (niestety!) prawda! Jestem po prawie 3-tygodniowym pobycie w Polsce (pierwszy raz tak długo od wielu lat!) i jestem przerażona - w polskich mediach prawie nie ma informacji ze świata (poza tymi, które jakoś bezpośrednio dotyczą Polski lub sensacyjnymi typu akcja ratunkowa górników w Chile). Argument jest taki, że 'ludzi to nie interesuje', ale jak do diaska przeciętny, nie znający języków Polak ma się zainteresować czymś, o czym nie wie i nie ma się za bardzo jak dowiedzieć! Czy zadaniem mediów nie jest informowanie społeczeństwa??

Mam też wrażenie, że jest w Polakach spore uprzedzenie (delikatnie mówiąc!) wobec krajów muzułmańskich... co niestety ma duże odzwierciedlenie w mediach. Pisałyśmy tu o Palestynie, ja pamiętam też moją złość, kiedy jakiś czas temu wszystkie najważniejsze media brytyjskie, francuskie i amerykańskie donosiły na pierwszych stronach o tragicznych powodziach w Pakistanie i spotkaniach ONZ w tej sprawie... a na polskich portalach żadnej wzmianki nie można było uświadczyć... Kończe już, bo to dla mnie wyjątkowo drażliwy temat ;) Pozdrawiam.
-
2010/11/10 15:26:37
@Goraca, dla mnie to tez jest bardzo drazliwy temat. Wczoraj nawet w rozmowe telefonicznej z mama zalilam sie, jak przeraza mnie szerzaca sie (w moim odczuciu) polska ksenofobia i islamofobia. Czytuje polska prase baaardzo sporadycznie, bardzo rzadko zagladam do komentarzy pod artykulami na stronie Polityki czy GW. Jednakze niemal zawsze ich lektura konczy sie ze lzami w oczach: tyle nienawisci nie spotykam nigdzie. Czytalam o zabojstwie Nigeryjczyka w Warszawie, o budowie meczetu, o nakazie zdjecia turbanu przez odwiedzajacego Polske sikha. I pod kazdym z tekstow pelne zajadlosci, podlosci komentarze czytelnikow obrzucajacych inwektywami kazdego, kto osmiela sie wyznawac inna religie, miec inny kolor skory czy obywatelstwo. Mam wrazenie, ze w tej kwestii w Polsce jest gorzej niz bylo przed laty.
I podobnie jak Ty odnosze wrazenie, ze media prezentuja glownie informacje nieistotne, ograniczone do polskiego podworka, powodujac jeszcze wiekszy egocentryzm odbiorcow i zludzenie, ze nic waznego nie dzieje sie na swiecie. Powodzie w Pakistanie... to byl temat dnia przez wiele tygodni, nawet teraz pisze i mowi sie o sytuacji po kataklizmie. W Polsce - cisza.
Pozdrawiam Cie cieplo!
-
2010/11/21 19:59:24
Szkoda że nie widzę jej w bibliotece w naszym języku :(
-
2010/11/22 12:29:06
@Szukamzyjepragne: Nie jestem pewna, ze ta ksiazka w ogole zostala przetlumaczona na jakikolwiek jezyk... Ale gdyby mi ktos zaproponowal tlumaczenie, wzielabym sie za nie natychmiast :)