visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
LFF: "Poetry" ("Poezja"), reż. Lee Chang-dong, 2010

Ten koreański film rywalizował w mijającym roku o Złotą Palmę w Cannes. Nagrody nie dostał (wyróżniono go jednak za scenariusz), ale cieszę się, że przegrał z innym azjatyckim filmem ("Uncle Boonmee who can recall his past lives" - "Wujek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia" - Apichatponga Weerasethakula, oczywiście o sile wiary buddyjskiej i reinkarnacji, w Londynie właśnie wchodzi do kin i już nie mogę się doczekać aż go obejrzę). Kino azjatyckie znów po chwilowej przerwie świeci triumfy. Bardzo mnie to cieszy, bo perełki, jakie produkuje się na tamtejszym kontynencie, należą do najczystszych.

Wybrałam się na "Poetry", bo wybaczyć sobie nie mogę, że przegapiłam poprzedni film Lee Chang-Donga, "Secret Sunshine", którego do dziś nie ma na dvd. Myślałam, że "Poetry" będzie kobiecym, wręcz babskim, filmem o poezji i umiłowaniu piękna w życiu. Nic bardziej mylnego. Na sali przeważali chyba mężczyźni i kolejny raz przekonuję się, że w kwestii kina arthouse (tak się tu określa produkcje niezależne, "ambitne") podział na kino męskie i kobiece nie istnieje. Film mnie zaskoczył. Zaskoczył dramatem, jaki reżyser przemycił między scenami, dramatem, który rozgrywał się za kulisami, za dobrotliwym uśmiechem babci, która wychowuje samotnie 15-letniego wnuczka, za pustym spojrzeniem owego chłopaka, za uprzejmymi ukłonami i lekką poezją.

Mija (w tej roli Yoon Jung-hee, znana z rewelacyjnego podobno "Mother" Bong Yoon-ho) wybiera się do lekarza, bo cierpi na niegroźne bóle ramienia i dostrzega, że zdarza jej się zapominać słów. Tego samego dnia dzielnicę, w której mieszka, obiega wiadomość, iż koleżanka z klasy jej wnuczka popełniła samobójstwo skacząc z mostu do rzeki. Mija początkowo nie przejmuje się wiadomością za bardzo, zapisuje się na zajęcia z poezji i próbuje, zgodnie z nauką profesora i poety w jednej osobie, zacząć bardziej świadomie patrzeć na otoczenie i przelać swoje uczucia na papier. Tymczasem wychodzi na jaw, że jej wnuczek wraz z piątką kolegów regularnie gwałcili koleżankę, aż ta zrozpaczona odebrała sobie życie. Ojcowie kolegów decydują się sprawę załatwić polubownie z matką dziewczynki i zapłacić jej pokaźną kwotę pieniędzy w zamian za nie rozgłaszanie powodu samobójstwa, o którym wie jeszcze jeden nauczyciel i lokalny policjant - nie można przecież pozwolić na zmarnowanie przyszłości chłopców, gdyby o sprawie wszyscy się dowiedzieli. Mija jest w rozterce: kocha wnuczka, rozpuszczonego bachora (delikatnie mówiąc), ale sympatyzuje z matką dziewczynki i przeżywa na swój sposób tragedię, nie może pojąć zachowania chłopców i ich ojców. Do tego dochodzi jeszcze jej brak weny twórczej i zaloty starszego mężczyzny po zawale, którym Mija opiekuje się dwa rzy w tygodniu, by dorobić do skromnej emerytury.

Reżyser w niebywały sposób odsłania kolejne warstwy dramatu, ukazując brak większych emocji i empatii u ojców nastoletnich gwałcicieli i konsternację Mijy, zagubionej w sytuacji, w której nikt nie pyta jej o zdanie. Matki chłopców nigdy nie są nawet wspomniane, więc Mija jest jedyną przedstawicielką płci pięknej w tym męskim świecie, urządzonym według beznamiętnych zasad. To zagubienie starszej kobiety wydało mi się najbardziej poruszające. Mija odsłania swoją bezradność nie tylko w kontaktach z mężczyznami, także w świecie poezji nie daje sobie rady. Na początku mówi z uśmiechem i dumą w głosie: Nauczyciele i starsza siostra mówili mi, że będę poetką, bo lubię kwiaty i często plotę bzdury. Z czasem jednak widzi, że wiele wysiłku kosztuje ją nabranie nowej perspektywy na otoczenie i dotarcie do głębi własnych uczuć i myśli, ubranie ich w słowa.

Dwie kwestie są według mnie alarmujące w społeczeństwie koreańskim, z tego, co mogłam zaobserwować w filmach, które widziałam z tego kraju i w książkach koreańskich autorów. Pierwsza z nich to częste wychowywanie dzieci przez dziadków. "Poetry" to kolejny film, w którym bohater nie zna swoich rodziców. Ojciec jest nieobecny (zmarł albo porzucił żonę z dzieckiem), matka zaś ciężko pracuje w innym mieście, w którym ma pracę. Dziecko spędza czas z dziadkami lub krewnymi, z którymi nie łączy go żadna więź. Ten model rodziny miałam okazję zaobserwować m.in. w "Treeless Mountain" i "The Way Home". Mam wrażenie, że nie sprzyja on pozytywnemu rozwojowi dziecka i nastolatka i owocuje często wytworzeniem postawy roszczeniowej w stosunku do świata u młodych ludzi. Drugą istotną kwestią jest przerażająca wręcz presja osiągnięcia sukcesu w życiu, konformizmu i skupienia na gromadzeniu dóbr materialnych. Nie pierwszy raz widzę tu stawianie przyszłości nastolatków (jakiej przyszłości?), którzy powinni rozumieć i ponieść konsekwencje swoich czynów, ponad etykę i sprawiedliwość. Presja społeczna i rodzinna bywa tak silna, iż młodzi ludzie wręcz zatracają zdolność myślenia za siebie, nie wiedzą na czym im zależy w życiu, realizują jak roboty marzenia ich rodziców - to wniosek, jaki nasuwa mi się po obcowaniu z koreańską kulturą współczesną, którą krytykują tak chętnie reżyserzy i pisarze.

"Poetry" zadaje wiele pytań o kwestie moralne, ale jest też - jak sam tytuł wskazuje - filmem z poezją w tle. Okazuje się, że poezją może być wszystko. Nie tylko to, co piękne i spokojne, ale też to, co niepokojące, brudne, przykre. Nie ma reguł jak pisać i jak dotrzeć do własnych uczuć, ale trzeba szukać. Nie wolno zobojętnieć na otoczenie, być ślepym wobec świata. Jednocześnie nazwanie własnych emocji pomaga je okiełznać i zaakceptować. To przepiękny morał, który ja wyczytałam z tego dramatu, który gorąco polecam, gdybyście mieli/miały okazję go obejrzeć. Naprawdę warto.

PS. W Londynie właśnie równocześnie zaczynają się coroczne festiwale kina rosyjskiego, koreańskiego, tureckiego i żydowskiego . Na tureckie filmy bardzo się cieszę - wreszcie zobaczę m.in, trylogię Semiha Kalpanoglu - w repretuarze kina rosyjskiego nic ciekawego nie znalazłam, a z koreańskich i żydowskich filmów chyba będę musiała zrezygnować. Nie mogę siedzieć cały czas w kinie! Jesień jest zdecydowanie najlepszą porą tutaj, by poznawać nowe filmy, tyle ciekawych projekcji niemalże w tym samym czasie...

piątek, 05 listopada 2010, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/11/05 12:57:15
Ten film został puszczony na warszawskim festiwalu, przynajmniej widniał w zapowiedziach. Na Cinergii go nie ma, ale może trafi i do nas? Oby! Bo na wydanie DVD raczej nie ma co liczyć, tak myślę. Piękna recenzja, bardzo jestem zachęcona do obejrzenia.
-
2010/11/05 15:35:17
Lubię koreańskie filmy, więc ten na pewno kiedyś obejrzę xD
Dzięki za recenzję i pozdrawiam!^^
-
2010/11/05 18:20:01
Ciekawa recenzja...a swoją drogą chciałabym powiadomić zainteresowanych o tym, że "Poetry" będzie można obejrzeć jeszcze w Polsce w ramach listopadowego 6. Festiwalu Filmy Świata.
-
Gość: zuza, *.cdma.centertel.pl
2010/11/05 21:51:02
Zachęciłaś mnie do obejrzenia filmu, mam nadzieję, że nadarzy się taka okazja. Myślę, że problemy poruszone w filmie są uniwersalne i występują wszędzie. Może nie identyczne zjawiska ale bardzo podobne opisywała nasza prasa. Przerażający jest stosunek młodych ludzi i nie tylko, do uczciwości i sprawiedliwości oraz ibrak szacunku dla innych ludzi. Takie słowo jak przyzwoitość i proste zasady, że pewnych rzeczy po prostu nie należy robić i mówić, chyba przestały funkcjonować.
-
2010/11/05 22:18:02
Wybieram się na "Wujka Boonmee..." od dwóch tygodni, niestety dotychczas wszystkie weekendy miałam zajęte, może w ten się uda. "Poetry" bardzo intrygujące, może kiedyś trafię na ten film. :)
I to prawda, kino kocha jesień. Widziałam ostatnio tyle ciekawych filmów, o których chciałabym napisac... A do tego tyle jest nagle do zobaczenia... Piękna pora roku! :)
-
2010/11/06 13:15:46
@Mandzuria: "Poezja" jest tez w programie warszawskiego 6. Festiwalu Filmy Swiata, wiec film interesuje poki co dystrybutorow festiwalowych, byc moze zainteresuje tez innych i wejdzie do kin. Co do dvd to mam wrazenie, ze zarowno w Polsce jak i w Anglii przewazaja koreanskie filmy akcji (podobno dobre, ale nie przepadam za gatunkiem) lub horrory, a szkoda, bo w dramatach Koreanczycy tez sa swietni.

@Owarinaiyume: Polecam goraco i pozdrawiam cieplo :)

@Ka.bu.ki: Wybierz sie koniecznie! A wiesz, ze Mija swoim usmiechem przypominala mi lekko nasza babcie olsztynska?

@Zuza: Nie sadze, zeby generalnie przyzwoitosc i te zasady przyzwoitosci przestaly funkcjonowac, nie uogolnialabym tak. Szczegolnie, ze to, co widze w filmach i o czym czytam na co dzien, to takze karygodne nastawieni doroslych albo starszych ludzi, czesto rowie amoralne. W filmie takze ojcowie bagatelizuja czyn chlopcow, nie oni sami (byc moze oni jakos to przezywaja po swojemu, pokazany zostal blizej tylko wnuczek Mijy). Natomiast dawniej nie bylo wcale lepiej, bylo nawet duzo, duzo gorzej, prawa czlowieka byly notorycznie lamane, o przyzwoitosci i uczciwosci w wielu krajach nie ma nawet co mowic. Mam wrazenie, ze ludzie jeszcze kilkadziesiat lat temu w codziennych kontaktach z innymi byli zdecydowanie bardziej bezwgledni i nietolerancyjni niz sa teraz.

@Pyza: Musimy porownac wrazenia! Pewnie Ty wybierzesz sie na to pierwsza :) W biezacym repertuarze interesuje mnie bardzo "Somewhere", "Another year", "Miral", "Of Gods and Men" - kiedy ja to obejrze? A gdybym chciala wszystko opisac, moj blog musialby zmienic sie w blog filmowy (bo oprocz festiwalowych i biezacych ogladam tez filmy na dvd). Ale cieszmy sie, gorzej gdy zupelnie nie ma co ogladac :)
-
Gość: zuza, *.cdma.centertel.pl
2010/11/07 10:47:31
Ja mam niestety inne doświadczenia a mogę porównywać oba okresy z racji dojrzalszego od was wieku. Myślę głównie o stosunkach w szkole, pracy i sąsiedzkich. Nie sięgałam do kwestii łamania praw człowieka w wymiarze politycznym natomiast mogę nazwać łamaniem praw człowieka do godnego życia to co się dzieje w pracy, szkole czy na ulicy a łamią te prawa nie rządzący ale zwykli, żyjący obok ludzie. Jest oczywiście mądra, wrażliwa i ciekawa świata młodzież ale uważam, że ona niestety nie przeważa. Opieram takie stwierdzenie nie tylko na własnych doświadczeniach ale także na doświadczeniach młodych, którzy mnie otaczają. Oczywiście nie odnosi się to głównie młodych ale ich najbardziej mi szkoda.
-
2010/11/07 14:34:40
@Zuza: Moze patrzysz na zjawisko lokalnie, w obrebie Polski. Ja mam spojrzenie szersze, globalne. Pewne kwestie ktore dawniej byly kontrowersyjne (niewolnictwo chociazby) przestalo istniec w wielu krajach (choc w niektorych wciaz jest praktykowane, nienazwane wprost). Patrze tez na moja ojczyzne z wyboru, Wielka Brytanie i stan, w jakim sie znajduje porownuje z tym, co mialo miejsce kilkadziesiat lat temu. I widze same pozytywne zmiany: tolerancje dla osob o innym kolorze skory, innej religii, orientacji seksualnej. Brak ostracyzmu dla innych modeli rodziny niz "tata+mama+dziecko", co jeszcze w ubieglym wieku bylo czesto nie do pomyslenia. Brak dyksryminacji wielu jednostek, ktore dawniej byly dyksryminowane. Usmiech na co dzien i chec niesienia pomocy. Jasne, ze nie u wszystkich tak jest, ale generalnie zmiany spoleczne spowodowaly ogromne zmiany na lepsze w ludzkiej mentalnosci i sposobie bycia.
W Polsce dawno nie bylam, a jak odwiedzam ten kraj, to zawsze pozostaje najwyzej kilka dni, wiec moje obserwacje sa dosc powierzchowne - ale tam faktycznie obserwuje zmiany na gorsze (i czytam o takich). Przykre.
-
2010/11/08 23:30:56
Ech, Wujek będzie musiał poczekac. Chwilowo przestali go grac, ale jestem przekonana, że jeszcze wróci do repertuaru moich ulubionych kin. A filmy, które wspominasz kojarzę - nie słyszałam jedynie o Another Year, ale już sprawdziłam i wiem dlaczego. :)
Miral leciał we włoskich kinach z racji premiery w Wenecji. Temat wydał się mi potraktowany trochę płytko, więc postanowiłam poczekac aż wyjdzie na DVD. Choc Schnabel jest ciekawym reżyserem... Rozważałam w ten weekend zobaczenie "Of Gods and Men", ale w końcu zostaliśmy w domu i poświęciłam się fantazjom kulinarnym...
Wybacz te gatki szmatki. Już doprowadzam się do porządku. :)
-
2010/11/09 11:18:56
@Pyza: U nas "Wujka..." tez beda grac krotko, wiec trzeba sie szykowac do seansu na zasadzie: gotowi do startu, trzy, dwa, jeden... :)
Alez to nie sa gadki szmatki, przypomnialo mi sie, ze jak nauczycielki w podstawowce ganily mnie i kolezanki za gadanie, a my oburzone glosno protestowalysmy przeciwko rozsadzeniu nas: "Ale psze pani, my na temat!" :)))
Moze tez poczekam na "Miral" na dvd, ostatnio moj portfel troszke ucierpial z powodu wydatkowo kinowych i teatralnych niestety. Za to doswiadczenia - bezcenne!