visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Najlepsze książki 2010 roku

Większość z Was już wybrała książki, które zrobiły na Was największe wrażenie w minionym roku. Dla mnie dopiero teraz nadszedł czas podsumowań. Ten rok okazał się bardziej owocny w lektury niż poprzedni. Co ciekawe, po raz pierwszy chyba przeczytałam wiele książek z rodzaju non-fiction (ale różnych gatunków), które generalnie urzekły/zafascynowały/wciągnęły równie mocno, co fikcja. Ten rok był także rokiem opowiadań, które lubię i czytam chętnie od zawsze. Nie udało mi się przeczytać żadnej książki po francusku (mimo postanowienia zeszłorocznego), a po niemiecku przeczytałam tylko jedną. Ogółem przeczytałam 64 książki, z tego 45 po angielsku. Jestem z tej liczby zadowolona, uważam zresztą, że liczy się jakość, a nie ilość. Dzięki pisaniu bloga w ciągu ostatnich kilku lat nauczyłam się czytać uważniej, krytyczniej i lepiej formułować moje myśli po lekturze. Wcale nie chciałabym czytać więcej, wolę mieć po dobrej książce nawet kilka dni przerwy, by spokojnie zastanowić się nad jej treścią czy stylem niż chwytać szybko kolejną pozycję. Nie klasyfikuję, jakiej literatury narodowej czytałam najwięcej, bo z każdym rokiem coraz wyraźniej widzę bezsens takiej klasyfikacji. Mogę jedynie określić, że najwięcej czytanych przeze mnie pisarzy zamieszkuje Stany Zjednoczone i/lub Wielką Brytanię, nieważne czy piszą o kraju zamieszkania, Chinach, Północnej Korei, Arabii Saudyjskiej czy Nigerii. Nie dzielę też literatury na tę pisaną przez mężczyzn i tę "kobiecą" (pisaną przez kobiety dla kobiet). Na mojej liście najlepszych książek panuje idealna równowaga, dokładnie połowa z nich napisana została przez kobiety, choć nigdy w życiu nie określiłabym żadnej z pozycji pogardliwie "babską literaturą".

Ze zdumieniem dostrzegłam przy układaniu najlepszej dziesiątki (trudny był wybór, trudny!), że o kilku książkach przez zwyczajne przeoczenie w ogóle tu nie napisałam, a zamierzałam! Chyba za długo o nich myślałam... Nadrobię to jeszcze w przyszłości.

Kolejność przypadkowa, książka na pierwszym miejscu nie jest lesza od tej na szóstym czy dziesiątym. No i tak naprawdę pozycji jest dwanaście.

1. Geraldine Brooks, "Nine Parts of Desire" - reportaże na temat muzułmanek żyjących na Bliskim Wschodzie, które poza tym, że są świetnie napisane, miały dla mnie duży walor edukacyjny

2. Sana Krasikov, "One More Year"Chimamanda Ngozi Adichie "The Thing Around Your Neck" i Leila Aboulela "Coloured Lights" - od wszystkich tych pań mogłabym uczyć się pisania opowiadań (nie mogłam się zdecydować wybrać tylko jeden zbiór)

3. Amin Maalouf, "On Identity" - chyba najważniejsza książka roku dla mnie, autor wyraża wszystkie moje przemyślenia i ubiera je w proste słowa, czyniąc całość przemyśleń na temat tożsamości bardzo przystępną. Mam wrażenie, że żadna inna książka nigdy nie skłoniła mnie do większych refleksji. Miałam ochotę wykrzykiwać podczas lektury co chwila: "Alleluja!".

4. Jeremy Paxman, "The English" - fantastyczna opowieść o tym, czym jest "angielskość". Czytając ją, cieszyłam się jak dziecko, że żyję tutaj, w Anglii, wśród ludzi ze wszystkimi ich wadami, zaletami i dziwactwami. Zwłaszcza za te małe, niegroźne dziwactwa tak uwielbiam Anglię i Anglików.

5.György Dragomán, "Biały król" - gorzka demitologizacja dzieciństwa w komunistycznym reżimie. Rewelacyjna lektura! Korzytając z okazji dziękuję gorąco Mandżurii za sprezentowanie mi tej książki.

6. Emmanuel Guibert, Frédéric Lemercier i Didier Lefèvre, "The Photographer" - autorzy wznieśli powieść graficzną i reportaż na nowy poziom, łącząc z mistrzostwem tekst, ilustracje i fotografie. Prawdziwa historia wyprawy francuskiego fotografa z Lekarzami bez Granic z Pakistanu do Afganistanu wciąga jak mało co. 

7. Barbara Demick, "Nothing to Envy" - reportaż idealny, niedościgniony wzór dla wielu dziennikarzy. Autorka ukazuje Północną Koreę i uciekinierów stamtąd w pasjonujący sposób. Słusznie książka uchodzi za najlepszy reportaż 2010 roku. Recenzja znajdzie się w kolejnym numerze Archipelagu.

8. Susan Abulhawa, "Mornings in Jenin" - chwytająca za serce saga rodziny palestyńskiej, obejmująca kilka pokoleń w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Debiut doskonały.

9. Jonathan Franzen, "Freedom" - wielka powieść amerykańska portretująca społeczeństwo amerykańskie w minionej dekadzie. Wrażenie robi kompleksowość zagadnienia i jednoczesne skupienie autora na szczególe, a także kłujące zachodni punkt widzenia przesłanie.

10. Wojciech Tochman, "Dzisiaj narysujemy śmierć" - absolutnie przejmująca opowieść o ludobójstwie w Rwandzie i o życiu po nim. Autor kolejny raz dał dowód swojej olbrzymiej wrażliwości i znakomitego stylu.

czwartek, 20 stycznia 2011, chihiro2

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/20 11:32:33
Twoja recenzja powieści Susan Abulhawa "Mornings in Jenin" zrobiła na mnie takie wrażenie, że książkę zamówiłam i lada dzień powinnam otrzymać. Już nie mogę się doczekać.
-
2011/01/20 11:33:32
Dzieki Twojej recenzji kupilam w grudniu "Mornings in Jenin", a przed chwila zamowilam na Amazon "Nine parts of desire" i "The English"! Dziekuje za pomysl na dobra lekture!
-
2011/01/20 13:55:52
Hej ;) Niedawno wysłałam komentarza z pytaniem o film ;) I nie wiem czy ominęłaś go przypadkiem czy celowo, ale jednak spróbuję jeszcze raz:

Cześć ;) Jestem świeżo po oglądnięciu filmu "Jestem miłością" i po oglądnięciu szukałam recenzji, dyskusji. Ze strony artystycznej film bardzo mi się podobał, jednakże mam bardzo duże problemy ze zrozumieniem po prostu o co chodziło. Szczególnie te ostatnie sceny nieźle namieszały mi w głowie. Dlaczego główna bohaterka musiała tak szybko się pakować, i ta ostatnia scena jakby pożegnania. Nie rozumiem i spokoju mi to nie daje. Możesz pomóc? ;)
-
2011/01/20 16:10:13
@Lirael: Mam nadzieję, że lektura Cię nie zawiedzie :)

@Reine_Marguerite: Nie ma za co, służę poradą :)

@Kasiulla: Zamierzałam odpowiedzieć później, ale równie dobrze mogę to zrobić tu i teraz. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem, czego można nie zrozumieć. Ja zakończenie rozumiem jako symboliczną i naprędką scenę zerwania z klanem rodzinnym, spalenie za soą mostów, pozostawienie wszystkiego, by nic, poza niezbędnymi kilkoma sztukami ubrania, z poprzedniego życia bohaterki nie ciążyło jej w nowym.
-
2011/01/20 19:28:15
Po przeczytaniu "Dziewcząt z Rijadu", "Miłości i jej następstw" oraz twojego wpisu na blogu, poszłam i wypożyczyłam "Nine parts of desire"... A poza tym kupiłam mnóstwo książek ostatnio o podobnej tematyce... Jejku. Kiedy ja to przeczytam...! :D
-
2011/01/20 20:06:26
"Nothing to Envy" jest rzeczywiście niesamowite, miałam okazję przeczytać fragment u znajomej (taaa, idę w gości i zamiast zabawiać gospodarzy rozmową, wertuję ich książki...), od tego czasu jestem coraz bliższa pożyczenia od niej tej książki.

Zainteresowałaś mnie "Dzisiaj narysujemy śmierć" Tochmana, chociaż na temat Rewandy już kilka książek czytałam, może chwilowo mam lekki przesyt, ale na pewno w przyszłości :) Z Tochmanem zawsze jestem zamotana, z jednej strony "Schodów się nie pali", które nie zrobiło na mnie większego wrażenia, a z drugiej "Jakbyś kamień jadła", pamiętam, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.

I jeszcze do poprzedniego wpisu o Bangladeszu, cudowny, zachwycający i Twój :) Naprawdę, nigdy nawet nie zahaczyłam o te rejony Azji, ale lubię, kiedy Twoje teksty stają się moimi oczami. Jakby to dziwnie nie brzmiało :)
-
2011/01/20 21:55:55
Dzięki Tobie miałam ogromną przyjemnośc przecytac Brooks i The Photographer, za co jeszcze raz Ci bardzo dziękuję. :) W moim rocznym zestawieniu pewnie obie by się znalazły. Rzecz w tym, że przegladając książki przeczytane w 2010 doszłam do wniosku, że dużo wśród nich było niewypałów, a mało perełek. Dlatego też zarzuciłam wybór najlepszych książek, postanawiając, że w 2011 będę je wybierac bardziej starannie.
Natomiast przeglądając listę filmów 2010 również z zaskoczeniem odkryłam, że o wielu ważnych pozycjach nie napisałam. :)
-
2011/01/20 22:02:18
Bardzo lubię takie listy jak Twoja, które składają się z książek, których nie czytałam. O niektórych słyszałam: Paxmana mam zamiar przeczytać, "Freedom" i "Morning in Jenin" wciąż figurują na szczycie listy do zamówienia, a w "Nothing to Envy" chciałam poczekać na polskie tłumaczenie, które widziałam gdzieś chyba w zapowiedziach, ale mam przeczucie, że jednak wcześniej ją zamówię. Przy okazji przypomina mi to, że doszła paczka od Ciebie - bardzo, bardzo dziękuję! Zakochałam się już w Shahu:)
-
2011/01/21 10:03:32
Bardzo zainteresowalo mnie "The English" Paxmana i na pewno zamowie te ksiazke na amazonie. Nie wiesz moze, czy powstala tego rodzaju praca o Francuzach (choc nie sadze, by udalo sie cala Francje zamknac w jednej ksiazce ;))? Poki co, jedyna pozycja na temat francuskosci na jaka trafilam byly zlosliwe wynurzenia Stephena Clarke'a...
-
2011/01/21 17:37:14
@Dabarai: Myślę dokładnie to samo patrząc na moje stosy i wieże z nieprzeczytanych książek... I wciąż dokładam nowe do listy "must read" albo "must have".

@Liritio: Północna Korea to mój "konik" ostatnimi czasy, pochłaniam wiedzę o niej łapczywie. Pisałam wcześniej o innej książce o tym kraju, wydanej przez W.A.B. i napisanej przez dwoje francuskich reporterów. Też uważam ją za znakomitą, jednak chyba "Nothing to Envy" jest lepsza.
Ja Tochmana czytałam także te dwie książki, o których piszesz. Obie zrobiły na nie wrażenie, choć "Jakbyś kamień jadła" zdecydowanie większe. O Rwandzie co jakiś czas mam ochotę poczytać, by przypomnieć sobie, jak okrutni potrafią być ludzie i zastanowić się, skąd bierze się w nich tyle zła...

@Pyza: U mnie wiele było perełek książkowych, filmowych także i zastanawiając się nad listą najlepszych filmów doszłam do wniosku, że nie potrafię jej stworzyć. Łatwiej mi pisać ogólnie, o tym, co było dla mnie w kinie ważne, niż skupić się na kilku filmach "naj". A o tych ważnych czasem tyle się myśli, tak się je przeżywa, że trudno ubrać to w słowa.

@Padma: Zgadza się, "Nothing to Envy" zostanie wydane chyba przez wyd. Czarne (ale mogę się mylić, jednak czasem sprawdzam ich zapowiedzi i jestem pod wrażeniem ich wyborów. Oklaski im się należą).
Cieszę się bardzo, że paczka przyszła, miałam Cię właśnie o to zapytać, bo coś mi za długo docierała. Bardzo mnie też cieszy, że Shah Ci się podoba :)

@Katasia_k: O Francuzach jest kilka książek, ja czytałam właściwie tylko "Almost French" (chihiro.blox.pl/2008/06/Almost-French-A-New-Life-in-Paris-Sarah-Turnbull.html ), ale na mojej półce stoi też "The Discovery of France" Grahama Robba (podobno doskonała). Robb wydał też niedawno, równie wysoko ocenianą przez krytyków książkę "Parisians. An Adventure History of Paris". Nie wiem jednak, na ile te książki podobne są do "The English". Przede wszystkim Paxman pisze o Anglikach jako Anglik, a te książki o Francji i Francuzach są pisane przez Australijkę i Brytyjczyka, więc perspektywa inna. Ale może Cię zainteresują :)
-
2011/01/21 18:05:33
Przybijam piątkę tylko przy jednej pozycji. Pozostałe są poza moim zasięgiem.
Tochman. Strzał w dziesiątkę!
I jeszcze Adichie budzi dobre, znajome skojarzenia.
Ale lista interesująca, choćby przyszło mi pozostać na Twoich omówieniach. To dużo.

Pozdrawiam!
ren
-
2011/01/21 22:21:48
Zaczęłam 'Nine parts of desire"! Wciąga jak nic. A pisze to osoba, która zwykle czyta tylko powieści.
-
2011/01/22 16:09:46
Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź! Przeczytałam Twoją recenzję Turnbull i już widzę, że to nie jest to, czego szukałam, za to z Grahamem Robbem, który opisuje Francję jako a vast encyclopedia of micro-civilizations (cytat za recenzją z "The New York Times"), a nie jako kulturowy monolit, trafiłaś w dziesiątkę. Koniecznie muszę go zamówić. Może lepiej zrozumiem to przedziwne miejsce, w którym wypadło mi mieszkać :)
-
2011/01/25 18:26:52
@Ren: Cieszę się, że Tobie Tochman także przypadł do gustu. Czy czytałaś "Córeńkę" albo/i "Bóg zapłać"? Pozdrawiam ciepło!

@Dabarai: Wiedziałam, że tak będzie! Nie wyobrażam sobie, by ktoś nie dał się wciągnąć w tę książkę :)

@Katasia: Ja też myślę, że może Robb to jest to czego szukasz, szczególnie, że interesuje Cię szersze spojrzenie na Francję, nie skupienie całej uwagi na Paryżu.
-
2011/01/30 12:06:36
Ojej, niestety to nie ja sprezentowałam Ci tę książkę! (Chyba, że zrobiłam to bezwiednie całkowicie, ale niestety w to wątpię).
Dopisałam sobie wszystkie książki, których jeszcze tam nie było na moją listę do przeczytania, bo żadnej z nich jeszcze nie znam.
Ściskam mocno!
-
2011/01/31 12:15:14
@Mandżuria: Niemożliwe, że to nie Ty! Jestem na 99% przekonana, że to Ty, dostałam ją na zeszłe urodziny i Twoje imię nierozerwalnie związało mi się z tą książką. Być może zrobiłaś to bezwiednie, pod wpływem jakiegoś impulsu, ale jest ten 1% niepewności, że może jednak dostałam ją od kogoś innego i popełniłam straszną gafę, zapominając o prawdziwym darczyńcy... Ale jak napisałam, niemal na 100% myślę, że to Ty :)
-
2011/01/31 14:10:08
Braki mam straszne, żadnej z tych książek nie czytałam, niektóre znam tylko z Twoich recenzji. Wszystkie wciągam na listę "must read", tylko że ona strasznie długa jest... Życia mi nie starczy żeby to wszysto przeczytać, ale postaram się:)
-
2011/02/02 11:42:22
@La_Polaquita: Nie braki, przeciez czytasz sporo, tylko co innego :) Nie da sie przeczytac wszystkiego, co same chcemy, co ktos poleca, o czym przeczytamy gdzies. Szkoda, ale moze z drugiej strony zdejmuje to presje, by wiecej czytac. W koncu to ma byc tez przyjemnosc, a nie zgryzota :)