visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Galeria Chihiro: ANIOŁY

Pyza zapytała ostatnio w swojej notce o ulubione obrazy jej czytelników. Rozmarzyłam się, bowiem takich ukochanych obrazów mam dziesiątki. Niektóre gromadzę w plikach komputerowych, inne w książkach drukowanych, większość skrywają czeluście internetu - nie mówiąc o muzeach i prywatnych kolekcjach. Nieważne jest dla mnie nazwisko malarza, epoka, w której tworzył, styl czy wartość dzieła. Zresztą wartość to rzecz tak względna, że nie trzeba o niej nawet wspominać. Obraz ma mnie przyciągać magią - niezwykłym gestem, rozmachem (rozumianym wielorako), świdrującym spojrzeniem postaci, niezwykłą perspektywą, linią, barwami. Zbierając kolekcję dzieł, którymi chciałabym się z Wami podzielić zaobserwowałam pewne cechy wspólne wielu z nich. Lubię bardzo różne malarstwo, ale zauważyłam, że szczególnie duża liczba dzieł, które podziwiam, jest w przygaszonych barwach, zwłaszcza szarościach, niebieskościach i brudnej bieli. Z drugiej strony uwielbiam kolorowe obrazy, które pokazują chinoiserie - do tego mam prawdziwą słabość. Pociągają mnie też obrazy, w których postaci zwrócone są do oglądającego tyłem i wyglądają przez okno... Sporo tego jest.

Zapoczątkowuję niniejszym nowy cykl: "Galeria Chihiro", w której co dwa tygodnie organizowana będzie nowa wystawa z obrazami na konkretny temat. 

Na dzisiejszej wystawie podziwiać można ANIOŁY. Postać anioła występuje w wielu religiach i najczęściej oznacza posłańca boskiego. W potocznym rozumieniu anioł dla wielu osób stanowi opiekuna, chroniącego przed niebezpieczeństwami. U moich dziadków wisiał w jednej z sypialni na ścianie obrazek przedstawiający kobiecego anioła rozkładającego dłonie nad dwojgiem dzieci przechodzących przez kładkę nad strumykiem. Gdy w dzieciństwie modliłam się przed snem u dziadków na wakacjach lubiłam patrzeć na ten obrazek i wyobrażać sobie, że taki piękny anioł czuwał będzie nade mną podczas snu. Nie bez powodu moją ulubioną modlitwą była "Aniele Boży, stróżu mój". Wizja posiadania własnego anioła zgodna jest natomiast z zoroastrianizmem, którego wyznawcy wierzą, iż każdy posiada swojego własnego opiekuna-anioła, zwanego fravashi.

Na lekcjach religii uczyłam się, że anioł nie ma płci. To kłóciło się z wizją znajomego obrazka, a także z wieloma obrazami, które widziałam potem. Aniołki kilkuletnie i nagie często malowano pod postacią chłopców, natomiast dorosłe anioły najczęściej były kobietami. Podobno w Biblii (podobno, bo nie czytałam całej) o żadnym aniele nie jest napisane, jakoby miał skrzydła, jednakże już od średniowiecza na wszystkich chyba obrazach anioły odróżnić można od ludzi właśnie po skrzydłach.

Ciekawe są statystyki dotyczące wiary w anioły w Stanach Zjednoczonych przeprowadzone w ostatnich kilku latach. Więcej osób wierzy w anioły i demony (68%) niż w boga. Co więcej, w 2009 roku okazało się, że więcej osób wierzy w anioły (55%) niż w globalne ocieplenie (39%). 

W anioły nie wierzę, choć wierzę w pewnego rodzaju opiekunów duchowych, ale nimi mogą być także ludzie. W moich ulubionych obrazach do kwestii aniołów odnoszę się symbolicznie. 

Abbott Handerson Thayer - Angel

Abbott Handerson Thayer - Anioł
 
Ten obraz znajduje się w rewelacyjnym muzeum waszyngtońskim, Smithsonian American Art Museum, i upalnego dnia, gdy zwiedzaliśmy Waszyngton, był jak powiew świeżego powietrza. To najpiękniejszy, najczystszy anioł, jakiego widziałam. Nie ma dla mnie znaczenia choroba malarza, który cierpiał całe życie na zaburzenia afektywne dwubiegunowe (bipolar disorder), choć znawcy doszukują się genezy tego dzieła w chorobie artysty. Mnie zachwyca bladość tej anielicy, która patrzy jasno i odważnie, mimo że mam wrażenie, iż skrywa wielką nieśmiałość i lęk. Zachwyca mnie jest gest rozłożenia ramion, podniesionej głowy, jakby zdawała sobie sprawę, iż misja, jaką ma do spełnienia, stanowi nie lada wyzwanie...

Simberg - Ranny aniol

Hugo Simberg - Ranny Anioł

Nie mam ulubionego gatunku w malarstwie, ale przyciśnięta do muru, odparłabym, że jak magnes przyciągają mnie dzieła symbolistów. Simberg jest fińskim symbolistą, a "Ranny anioł" ogłoszony został przez Finów "obrazem narodowym". Ten obraz jest jednym z bardziej przejmujących, jakie znam. Oznacza dla mnie upadek wartości i niewinności w postaci anioła i zwycięstwo siły i agresji w postaci dwóch chłopców. Obaj wyglądają nieco jak wersja chavów angielskich (dresiarzy) z 1903 roku (wtedy został namalowany obraz). Chłopiec z prawej strony patrzy spode łba, jakby przekonany był o tym, że źle robi, ale nie ma wyjścia - tak został wychowany, w takim świecie żyje, że liczy się beczelność i mocne pięści. Chłopiec po lewej po prostu idzie, nie zastanawiając się nad tym, co czyni. Anioł zrezygnowany, poddaje się męce. Brakuje tylko, by chłopcy wlekli go za skrzydła. Miejsce z obrazu to autentyczny park Eläintarha w Helsinkach, woda w tle to zatoka Töölönlahti. W owym parku podobno mieściło się wiele instytucji charytatywnych, a popularna intepretacja obrazu jest kompletnie odmienna od mojej. Powszechnie rozumie się, że chłopcy niosą rannego i niewidomego anioła do szkoły dla niewidomych dziewcząt, a przebiśniegi, które anioł trzyma w dłoni, symbolizują zaleczenie ran i odradzanie się. Sam malarz pytany był ponoć nie raz o znaczenie obrazu, ale zawsze unikał odpowiedzi, mówiąc, że pozostawia intepretację odbiorcy.

Jules Breton - The Pardon

Jules Breton - Ułaskawienie

Ułaskawienie to typowa forma pielgrzymki praktykowana przez katolików w Bretonii, zwykle między marcem a październikiem. Idzie się wówczas do grobów świętych lub miejsc poświęconym świętym. Celem takiej pielgrzymki jest uzyskanie odpustu, czyli darowanie przez Boga kary za grzechy. Le Pardon, czyli ułaskawienie, to wdzięczny temat w malarstwie i dość często przedstawiany przez dziewiętnastowiecznych francuskich artystów. Jules Breton był jednym z nich i wielokrotnie uwieczniał na płótnach pielgrzymki bretońskie. Bardzo wiele jego obrazów znajduje się w muzeach amerykańskich, ten powyżej widziałam w Santa Barbara Museum of Art. Urzekł mnie profil kobiety i jej wyprostowana sylwetka, mina pełna skupienia i przepiękny strój. Dlaczego wylądowała na wystawie o aniołach? Ja w niej widzę anioła, oświetlającego drogę zagubionym.


Picasso - Boy with a pipe

Pablo Picasso - Chłopiec z fajką

W chłopcu z fajką też widzę anioła, zblazowanego, zmęczonego swoją rolą. Anioł pewny jest swego uroku, daje dziewczynom nałożyć na głowę wianek z kwiatów, może usiąść w swobodnej pozie i nikt nie będzie miał mu tego za złe. Fajka to wyraz słabości, delikatnego pofolgowania kaprysom. Przewrotny anioł nawet skrzydła ma kwiatowe, namalowane (prawdziwe, zgodnie z tekstem piosenki Starego Dobrego Małżeństwa o "Bieszczadzkich aniołach", nosi w plecaku) i tak głównie przesiaduje na łące, marząc o niebieskich migdałach... :)

Fernand Khnopff - Portait of Gabrielle Braun

Fernand Khnopff - Portret Gabrielle Braun

Gabrielle Braun nie jest aniołem z prawdziwego zdarzenia, ale bardzo chciałaby nim być. Kokardy na rękawach jej sukienki mają przywodzić na myśl skrzydła anielskie, przejęta i nieco smutna mina porusza mnie, jakby dziewczynka za mało czułości doświadczyła od bliskich jej osób. Dziewczynka zapewne pochodziła z zamożnej rodziny, nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że Khnopff nieźle sobie liczył za malowanie portetów. Obrazy Khnopffa bardzo cenię, widziałam ich kilka w jednym z najlepszych muzeów świata, Musées royaux des Beaux-Arts w Brukseli, i cóż to za szczęście, że artysta rzucił studia prawnicze, które go nudziły, by poświęcić się malowaniu...

Montserrat Gudiol -

Montserrat Gudiol - nie znam tytułu

O autorce tego obrazu, hiszpańskiej malarce, nie wiem prawie nic, niewiele też można znaleźć w internecie. I to w internecie natknęłam się na jej prace o niezmiernie soczystych barwach. I od razu pomyślałam, jakie to musi być uczucie stawać dzień w dzień przed płótnem pokrytym coraz bardziej czerwienią? Jeśli chodzi o kolory, to Gudiol chyba sprawia wielką przyjemność zabawa z nimi, wiele jej dzieł jest zaledwie dwu-, trzykolorowych, choć jedna barwa występuje w wielu odcieniach. Ale miało być o aniołach. To pierwszy i ostatni anioł ukazany z drugą osobą, która zmęczoną głowę opiera na ramieniu swego opiekuna. Zresztą sam anioł też nie grzeszy energią, widać na jego twarzy smutek i wyczerpanie, jakby przeszedł ciężką chorobę i zstępował wręcz ze świata umarłych znów do świata żywych. Ostra czerwień wcale nie nadaje wrażenia energii i między tym kolorem a zgaszeniem dwojga postaci jest wyraźny dysonans. 

Na tym kończę wycieczkę po galerii. Zapraszam za dwa tygodnie na kolejną wystawę, której temat będzie niespodzianką.
piątek, 13 maja 2011, chihiro2

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/13 15:31:10
Chihiro, jaka fantastyczna seria powstanie, zwłaszcza, że po raz kolejny przekonuję się, że mamy bardzo, bardzo podobny gust malarski ;) przepiękne obrazy wybrałaś, niektórych nie znałam, a już je lubię ;)
-
2011/05/13 16:16:52
Bardzo podoba mi sie ten ostatni obraz - chetnie zobaczylabym go na zywo, zwlaszcza jesli jest duzych rozmiarow (wlasnie taki, zeby stworzyc cala czerwona sciane).
Chlopcow z aniolem odebralam podobnie jak Ty jako malych rzezimieszkow.
-
2011/05/13 20:43:43
Bardzo podoba mi się Twój zamiar stworzenia własnej galerii, (sam noszę się także z takim zamiarem, widzę że mnie uprzedziłaś ;) )
Ciekaw jestem Twoich ulubionych obrazów, a zwłaszcza ich interpretacji.

Piszesz, że lubisz malarstwo o "przygaszonych barwach, zwłaszcza szarościach, niebieskościach i brudnej bieli"? To może James Whistler albo Pierre Puvis de Chavannes? ". Oraz że pociągają Cię też obrazy, w których "postaci zwrócone są do oglądającego tyłem i wyglądają przez okno". To na pewno Caspar David Friedrich, (który, mimo że romantyk, to symbolistą także był niezrównanym).

Pozdrawiam
-
2011/05/13 21:40:42
Poruszyłaś mój ukochany temat, obok którego nie potrafię przejść obojętnie - anioły. Mam sporo przedstawień, ale też przeważnie to uskrzydlone kobiety albo amorki. Mojego jeszcze nikt nie namalował. Szukam i czekam. W przerwach studiuję... angelologię:)
-
2011/05/13 21:57:29
A propos obrazu Simberga "Ranny Anioł"
Kiedyś na blogu Hoko ukazał się wpis na jego temat:

hokopoko.net/angelologia

Być może także zainteresuje Cię to:

www.youtube.com/watch?v=GdZn7k5rZLQ&feature=relmfu

(chociaż nie wiem, czy to Twój rodzaj muzyki... chyba jednak nie ;) )
-
2011/05/13 22:02:48
@Kemotalamot: Ucieszył mnie Twój entuzjazm :) Gwarantuję Ci, że kolejne obrazy (nie wszystkie, ale jakieś na pewno) też Ci się spodobają.

@Katasia: Żałuję, że nie znam wymiarów tego obrazu, nawet tytułu się nie doszukałam.
Ciekawe, że i Ty podobnie odbierasz tych chłopców z obrazu Simberga...

@Logosviator: Och, ja Twoją galerię z przyjemnością obejrzę! Moje intepretacje są bardzo mało naukowe, za to zdecydowanie emocjonalne, ale tak właśnie odbieram sztukę. Nie trzeba wiedzieć o niej dużo, moim zdaniem, by ją czuć. Przeżywanie liczy się dla mnie najbardziej.

Trafiłeś w dziesiątkę z Friedrichem i Whistlerem, ale akurat u Whistlera pociągają mnie elementy japońskie i wciąż mam w pamięci jego cudowne dzieła i The Peacock Room, które widziałam w Smithsonian. Byłeś tam może?
Nie słyszałam nigdy o Pierre Puvis de Chavannesie, ale to co pokazuje mi internet niespecjalnie mnie przekonuje do niego, mimo że barwy obrazów są bardzo "moje" :)

@Książkowiec: Ach, co za zbieg okoliczności :) Sama o aniołach nie wiem wiele, nie kolekcjonuję figurek aniołów (ale znałam kiedyś parę osób, które to robiły) i anioł sam w sobie nie przyciąga mojej uwagi. Ale TE zrobiły na mnie wrażenie, nawet jeśli aniołami są bardzo niejednoznacznymi.
-
2011/05/13 22:10:22
@Logosie, jakie Ty cuda wynalazłeś! Bardzo ciekawa intepretacja Hoko, a właściwie kilka. I tu przypomniał mi się film "Niebo nad Berlinem"... Muzyka faktycznie nie moja, ale klip ciekawy, pokazuje zbiorową napaść, kojarzy mi się z powieścią norweskiego pisarza Tarjei Vesaasa "Nocne czuwanie". I ma w sobie też elementu vontrierowskiego, nie sądzisz? Dziękuję bardzo za te linki.
-
2011/05/13 22:10:41
podoba mi sie pomysl i inicjatywa. osobiście nie przepadam za aniolami w malarstwie, ale musze przyznać, że Ranny Anioł mnie powalił, jaki smutek z niego bije i spokój.
choć on sam nie daje mi spokoju ...
niesamowity, tak bardzo, że aż boli
-
2011/05/13 22:34:25
Galeria Chihiro to wspaniały pomysł! Wszystkie obrazy, które tu przedstawiłaś mnie też poruszyły, choć żadnego z nich wcześniej nie znałam. Zanim przeczytałam twoją interpretację obraz "ranny aniol" zrobił na mnie inne wrażenie, bliższe oficjalnej interpretacji. Chłopcy są prymitywni, to prawda, ale nie wydaje mi się że są źli. Ja to odczuwam tak, że pomagają aniołowi, albo chociaż chcą to zrobić, lecz nie wiedzą jak. A anioł pogrążony jest w jakimś własnym, wewnętrznym cierpieniu, do którego nikt nie może mieć dostępu. Smutne spojrzenie drugiego chłopca moim zdaniem wyraża bezradność.

Twoja interpretacja, a zwłaszcza zdanie "Brakuje tylko, by chłopcy wlekli go za skrzydła." skojarzyło mi się natomiast z jednym z opowiadań bengalskich, o których niedawno pisałam, niestety nie pamiętam, który z autorów je napisał (był to na pewno mężczyzna). Opowiada o biednych, bosonogich chłopcach z jakiejś zapomnianej przez bogów i ludzi wioski, którzy znajdują rannego sępa, ohydne, śmierdzące zwierzę (czyli przeciwieństwo anioła) i zamęczają go na śmierć ciągnąc za skrzydła właśnie.
-
Gość: zuza, public57988.cdma.centertel.pl
2011/05/14 07:43:58
Bardzo się cieszę z Twojej kolekcji bo już po pierwszej odsłonie widzę, że mogę znaleźć tu malarstwo, które nie zainteresuje. Rannego Anioła interpretowałabym trochę inaczej. Dla mnie chłopcy nie są oprawcami, mimo ponurej miny tego z tyłu, raczej jednak pomocnikami w nieszczęściu. Oprócz tego podoba mi się bardzo Chłopiec z fajką i w ogóle lubię Picassa z tego okresu ai bardzo para w czerwieni Monserrat Gudiel - ten obraz przyciąga wzrok i zostaje w pamięci.
A nawiązując do jednego z obrazów przedstawiających kobietę z Bretanii to bardzo lubię malarstwo związane z tym miejscem. W 2005 r. w Muzeum Narodowym była duża wystawa malarzy związanych z tym regionem, w tym również polskich przede wszystkim Władysława Śliwińskiego ale również wielu innych. Zobaczyłam wtedy dużo obrazów, które bardzo mi się spodobały i często do nich wracam.
Nie zbieram aniołów ale je lubię bo kojarzą mi się z dobrem i jeżeli trafiam na takiego, który mnie zachwyca to chcę go mieć. Jeden - ulubiony wisi w mojej wiejskiej kuchni, to płaskorzeźba. Jest młody i nieśmiały a rękach trzyma ptaki. Bardzo lubię kilkanaście, niedużych drewnianych aniołów w różnych sytuacjach i z różnymi akcesoriami, które czekają na jakieś wyeksponowanie.
-
2011/05/14 14:15:21
Cieszę się na serię, na pewno znajdę tu sporo także dla siebie. Z pokazanych przez Ciebie obrazów w tej pierwszej odsłonie najbardziej zachwycił mnie "Anioł" Abbotta Handersona Thayera - jest w nim coś, co uosaboa w moim odczuciu anielskość. Właśnie to jasne spojrzenie (niekoniecznie niewinne, bardziej naznaczone strachem bądź niepewnością - które teraz ustąpiły miejsca akceptacji i spokojowi, ale zdecydowanie i gotowe na wszystko bez zaciętości i agresji, jaka może towarzyszyć takiej gotowości), nadzieja i pogodzenie z losem, odwaga. Nie tak latwo ująć mi w słowa uczucia, które on wywołuje, ale jest to taka spokojna pewność, że co się nie stanie, będzie dobrze. I nie chodzi o pocieszenie, tylko taki kojący pokój z samym sobą właśnie.
A obrazek dzieci na kładce mam w małej wersji :)
Ściskam!

(Gdybym miała wybrać jeden jedyny obraz, który jest najbardziej mój, to byłby to "Wędrowiec ponad chmurami" Friedriecha, lubisz to dzieło?)
-
2011/05/15 00:56:26
Gratuluję świetnego pomysłu. Z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony Twojej galerii. Gdy tylko zobaczyłem, że tematem pierwszej notki z cyklu są anioły, od razu pomyślałem o rannym aniele Simberga. Nie jest on chyba jakoś specjalnie znany poza Finlandią, cieszę się więc, że o nim napisałaś. Ja po raz pierwszy widziałem go w katedrze w Tampere, gdzie jest on wykonany przez Simberga w technice fresku, razem z innym jego słynnym dziełem pt. "Ogród śmierci". W centralnym miejscu tego kościoła znajduje się natomiast nietypowe przedstawienie zmartwychwstania ludzi na końcu czasów, po bokach nawy pochód nagich chłopców z girlandami, a na sklepieniu namalowano... węża. Te wszystkie przedstawienia dosyć mnie zszokowały. Po dziś dzień jest to najdziwniejszy kościół, w jakim byłem. Kilka zdjęć zobaczyć można na wikipedii: en.wikipedia.org/wiki/Tampere_Cathedral
A te obrazy Simberga też bardzo lubię. "Ranny anioł" wciąż mnie zastanawia. Interpretacja nie jest jednoznaczna. Nigdy jednak nie odbierałem tych chłopców w sposób negatywny - raczej jako pomocników ratujących w pewnym sensie bożego posłańca.
-
2011/05/15 09:05:51
Miałam okazję zobaczyć obraz Simberga dwa miesiące temu w Helsinkach i na mnie też zrobił wielkie wrażenie.
Na ścianie za Gabrielle Braun jest smuga w kształcie skrzydeł - w każdym razie ja tak odczytuję tę plamę :) - więc anielskie skojarzenie z wszech miar słuszne. :)
Ja też niecierpliwie czekam na kolejne edycje Galerii Chihiro.
-
Gość: tymonsyl, acxx70.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/15 13:25:14
wspaniała galeria Chichiro!
ja od siebie dorzuciłabym"Krajobraz z Tobiaszem" Malczewskiego...
podpisuję się pod stwierdzeniem, że w odbiorze sztuki liczą się emocje, a nie wiedza na jej temat
z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony:-)
-
Gość: Joanna, iii130.internetdsl.tpnet.pl
2011/05/16 08:32:54
Chihiro to traktowanie pojęcia anielskości w sposób symboliczny i niedosłowny bardzo jest mi bliski. Też podoba mi sie ta niedookreśloność i tajemniczość całości zbioru, jaki pokazałaś - dla mnie nie ma tu ani jednoznaczności, ani naiwności, o co chyba łatwo w przypadku tego tematu. Dla mnie anielskość to jakość, którą można znaleźć w ludziach, zdarzeniach, rzeczach - trudno opisywalna i wyczuwalna intuicyjnie.

Zaintrygował mnie ostatni obraz - gdyby ktoś powiedział mi o zamiarze namalowania czegoś monochromatycznie czerwonego w tym podstawowym odcieniu czerwieni to małabym wątpliwości, czy uda się uzyskać tak melancholijny, zgaszony energetycznie obraz. Wpatruję się w niego i wpatruję - przyciąga też przez oszczędność form i ograniczenie do tego, co niezbędne.

Jestem też mile zaskoczona, że wybrałaś Picassa z jego chyba mniej znanego okresu!

A obrazek z aniołem i mostkiem - chyba wiem, o który chodzi, klasyka dzieciństwa:-) Chciało się wejść w ten las, sprawdzić co się w tym tajemniczym świecie dzieje... Jak pobudzająca wyobraźnię ilustracja do książki dla dzieci.

Dziękuję Ci za piękną galerię - pozdrowienia
-
2011/05/16 14:12:42
@Dea: "Ranny Anioł" ewidentnie działa na wiele osób...

@La_Polaquita: Bezradność chłopca - owszem. Dla mnie jest to bezradność takiego małego łobuza, który zdaje sobie sprawę, że źle robi, że jeszcze można się wycofać, ale presja rówieśników jest zbyt duża. Bywa czasem, że u chłopców występuje dwoiste zachowanie: w pojedynkę nawet muchy nie skrzywdzą, ale w grupie zamęczą kota bez mrugnięcia okiem.
Bardzo ciekawe skojarzenie z tym opowiadaniem bengalskim.

@Zuza: Odczytujesz "Rannego anioła" podobnie jak La_Polaquita, widzę po komentarzach, że reakcje na ten obraz są podzielone...
Obrazy o tematyce bretońskiej są dziwnie ciekawe, mnie zachwycają stroje tamtejszych kobiet, czerń sukni w połączeniu z bielą czepków. I krajobraz bardziej surowy niż np. z południa Francji.
Piękne masz anioły :) Ja za to mieszkam w Londynie na granicy dzielnic i jedna z nich nosi nazwę Angel :)

@Mandżuria: Nie wiem, czy wypada się przyznać, ale przyznam się: "Anioł" Thayera od razu skojarzył mi się z Tobą. Ta postać w jakiś sposób przypomina mi Ciebie, tę dobroć w oczach, jaką można u Ciebie wyczytać na twarzy. Z wielkim zainteresowaniem więc przeczytałam, co Ty widzisz w tym aniele :)))
Te obrazki z dziećmi na kładce kojarzę dwa, szukałam w internecie "mojego", ale znalazłam tylko jeden, inny, zaś tego mojego nie doszukałam się.
PS. Bardzo dobrze kojarzę "Wędrowca ponad chmurami", podoba mi się niezmiernie, choć wywołuje lekkie zawroty głowy i niewielki lęk - przez tę wysokość.
-
2011/05/16 14:21:42
@Snoopy: Co za zbieg okoliczności, że i Ty i Lirael widzieliście "Rannego anioła". Ten kościół w Tampere intryguje swoim designem i dziełami sztuki, bardzo mi się podoba, choć pewnie nie działa uspokajająco na dzieci... "Ogród śmierci" - niesamowity!

@Lirael: Chciałabym zobaczyć "Rannego anioła" na żywo, choć póki co do Helsinek się nie wybieram. Udał się wyjazd?
Ta plama wygląda mi na gołębia, ale wiadomo, że gołąb ma skrzydła, i coś mi też mówi, że Khnopff nieprzypadkowo go namalował...

@Tymonsyl: Malczewskiego całkiem lubię (będzie inny jego obraz na którejś wystawie), ale akurat "Krajobraz z Tobiaszem" na mnie osobiście nie działa.
Mam nadzieję, że następna wystawa Cię nie zawiedzie :)

@Joanna: Tak samo odczytuję anielskość - bez rozrzewnienia i infantylności.
Połączenie czerwieni i melancholii bardzo nietypowe i fascynujące, prawda? Ten obraz zmienia schematyczne myślenie o barwach i nastroju, jaki powodują.
Za Picassem nie przepadam, ale ten obraz bardzo lubię.
Jak już napisałam Mandżurii w internecie (galerii Google) krąży jeden obraz dzieci na kładce z aniołem, ale to nie jest ten "mój". Ten mój miał więcej słońca i anioł stał z lewej strony, na skraju polany. Niemniej jednak te obrazki, jak napisałaś, należą do klasyki.
Pozdrawiam ciepło!
-
2011/05/16 15:57:33
Ja widziałam rannego anioła w Helsinkach, w Ateneum: www.ateneum.fi/default.asp?docId=12532
Wyjazd był udany, a obraz Simberga w oryginale robi zdecydowanie większe wrażenie niż reprodukcje, co jest oczywiste. Przede wszystkim jest lżejszy w wyrazie i bardziej świetlisty. W każdym razie tak go zapamiętałam.
-
Gość: Joanna, iii130.internetdsl.tpnet.pl
2011/05/17 07:54:07
@Chihiro: właśnie, czerwony obraz to tak jak piszesz, łamanie schematów - byłam zdziwiona odcieniem własnej reakcji. To pokazuje, że jednak wiele jeszcze może zaskoczyć nawet w świecie opisanym przez zasady brane powszechnie za jedyne słuszne. Dało mi to przyznam do myślenia - w kontekście odbierania świata i ludzi, komunikacji z nimi. Ile takich ustalonych zasad i reguł mam w głowie i nie zastanawiam się, że można inaczej;-)

@Chihiro i Mandżuria: nie chyba się te obrazy aniołów z dziećmi zlały w jeden - "Anioł stróż 1" z tej strony to coś, co rzeczywiście znam z dzieciństwa. Znalazłam szukając z ciekawości i braku pewności, na ile to o czym mówię jest pamięcią, a na ile dopowiedzeniem wyobraźni:
http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.mannaz.pl/files/aniol_stroz_1.jpg&imgrefurl=http://www.mannaz.pl/%3Fanioly,8&usg=__MUcxXrENpa7ODT1JzJk0f1_GFEg=&h=342&w=255&sz=22&hl=pl&start=26&zoom=1&um=1&itbs=1&tbnid=hfjRywmvKaZ1OM:&tbnh=120&tbnw=89&prev=/search%3Fq%3Danio%25C5%2582%2Bstr%25C3%25B3%25C5%25BC%26start%3D20%26um%3D1%26hl%3Dpl%26sa%3DN%26rlz%3D1T4GGLL_plPL364PL364%26ndsp%3D20%26biw%3D1035%26bih%3D831%26tbm%3Disch&ei=FwfSTeuRCoPFswaunvWtCQ
-
Gość: Joanna, iii130.internetdsl.tpnet.pl
2011/05/17 07:58:57
W poprzednim komentarzu zgubiłam pierwszą literę i miało być oczywiście: "Mnie się chyba te obrazy (...)". :-)
-
Gość: mmadalena79, mail.spgm.com.cy
2011/05/17 11:29:35
Świetny pomysł Chichiro, czekam na następne galerie.
-
2011/05/17 14:03:48
Doskonały cykl! Z przyjemnością ujrzałam Simberga - tak jak piszesz, w Finlandii jest doskonale znany, ale poza nią chyba (?) wcale - ja się o nim dowiedziałam dzięki wyjazdom do Finlanii, wcześniej się nie zetknęłam.
-
2011/05/17 15:34:46
@Lirael: To muzeum wygląda wspaniale, chętnie bym je zwiedziła, widzę sporo ciekawych obrazów, które chciałabym na żywo zobaczyć, nie tylko Simberga... Dziękuję za link.

@Joanna: Bardzo słuszna uwaga o tym zaskoczeniu. Ile świat jeszcze kryje przed nami i ile możemy odkryć dzięki takim drobiazgom jak zwykły obraz...
Tak, tak, to TEN Anioł!!! Anioł Stróż 1 - jak widzę teraz źle zapamiętałam, że tam jest kładka. Na obrazku nie ma żadnej kładki, ona się pojawia w Aniele Stróżu 2. Dzięki, że znalazłaś ten obrazek :)

@Mmadalena: Dziękuję :)

@Anna Maria: Bardzo się cieszę, że tyle osób zna obraz Simberga, ja go odkryłam chyba w jakimś albumie, nawet nie pamiętam teraz dokładnie gdzie. Ale sztuka fińska w ogóle jest nieznana większości, nawet miłośnikom sztuki.

-
2011/05/17 16:13:56
O/T - wysłałam Ci @ na Gazetę.
-
2011/05/17 16:18:51
@Aniu, proszę, wyślij jeszcze raz - właśnie niechcący przed chwilą skasowałam Twój email, trafił do spamu i razem z innym spamem przepadł :(
-
2011/05/17 22:26:19
Kochana, ale mi zrobiłaś przyjemność tym komentarzem! Dziękuję :)
-
2011/05/18 10:45:37
@Mandżurio, cała przyjemność po mojej stronie, ja Cię postrzegam jako jedną z najlepszych osób, które znam (pełną dobrej energii i wewnętrznego dobra - trudno to dobro wytłumaczyć, ale je czuję), a mam nosa do ludzi :)