visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Podróż do Indii

Na większą część listopada i pierwsze dwa tygodnie grudnia zawieszam mój blog. Powodem jest wyprawa do Indii, która będzie mnie z pewnością wielkim przeżyciem. Zaraz po przyjeździe czekają nas w Delhi trzydniowe uroczystości weselne naszych znajomych - rodzina należy do bardzo zamożnych, panna młoda jest Induską mieszkającą na stałe w Londynie, pan młody - Grekiem. Jak na każdym ślubie indyjskim, także i na tym liczba gości będzie szacowana w setkach (R. mówiła kilka miesięcy temu o ok. 700 osobach...). Cieszę się, że w przeciwieństwie do ślubu bangladeskiego, w Indiach nieodzownym elementem wesela są tańce. I cieszę się, że dwa sari już mam.

Zaraz po ślubie lecimy na południe, do Kerali, gdzie na ustronnej plaży spędzimy niemal tydzień. Myśleliśmy o ponownym cało- albo dwudobowym rejsie po lagunach, o którym pisałam już tutaj, ale stanęło ostatecznie na wypoczynku typowo plażowym. Gucio ostatnie parę miesięcy pracował bardzo ciężko, wakacji nie mieliśmy od stycznia i potrzebujemy zwyczajnie się zrelaksować, chodzić na masaże i jogę, pływać w morzu i czytać pod palmami z kokosem w łapkach.

A po tych letnich dniach czeka mnie samą przygoda. Gucio wraca do Londynu (niestety nie może wziąć urlopu na dłużej), a ja na trzy tygodnie jadę sama na północ, do przepięknej krainy Himachal Pradesh. Ominę zupełnie bardzo turystyczną Dharamsalę i McLeod Ganj i północne rejony, a podróżować będę po wioskach na wschodzie stanu, w dolinach Kinnaur, Sangla i Spiti. Tego rejonu Indii zupełnie nie znam i chciałabym poznać najrzadziej odwiedzaną część Himachal Pradesh. Zabudowa jest tam drewniana, w górach i dolinach sporo jest wspaniałych buddyjskich klasztorów, które zamierzam zwiedzić. Te tereny to prawdziwe Himalaje, niektóre miejsca położone są na wys. 4500m n.p.m. Blisko stamtąd do Tybetu i krajobraz jest identyczny jak ten w zachodnim Tybecie. Planuję spacerować po dolinach (nie wspinać się po górach), przemieszczać się autobusami i pociągami (choć to tylko do Simli, gdzie czeka mnie podróż słynnym Simla toy train jedną z najpiękniejszych tras pociągowych w Indiach), próbować rozmawiać z ludźmi, czytać, mając przed sobą widoki górkie i wiele rozmyślać. Tego mi potrzeba. To moja pierwsza samotna podróż i nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo jestem podekscytowana. Szkoda, że będę tam tylko trzy tygodnie, ale w grudniu zaczyna się zima i później niektóre drogi odcinąją pewne wioski i doliny na kilka miesięcy, aż do kwietnia.

Próbkę tego, co mnie czeka na północy, można zobaczyć tutaj: http://www.contemporarynomad.com/kinnaur-and-sangla-valleys/ i tutaj: http://www.contemporarynomad.com/spiti-valley/ Aczkolwiek tak pięknych zdjęć nie potrafię robić. Nie mówiąc o tym, że autor był tam o innej porze roku niż ja będę.

Ki Monastery

Klasztor Ki, w dolinie Spiti, ostateczny cel mojej podróży, fot. wikimedia commons
środa, 26 października 2011, chihiro2

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Libreria, 150.254.105.19*
2011/10/26 16:59:33
bardzo sie ciesze, że odpoczniecie, żałuje jedynie, że nie będzie Ciebie na blogu, ale cos czuje, że po powrocie zasypiesz nas ilością postów o tych pięknych rejonach. juz sie nie mogę doczekać. Zazdroszcze samotnej podróży i jogi w tamtych rejonach.
bede z Tobą myslami.
-
2011/10/26 17:17:43
@Librerio, joga to będzie na południu, na ciepłych plażach, na północy to już spacery w porządnych butach (mam już upatrzone) i ciepłych bluzach i szalach :) Czy mogłabyś polecić coś na chorobę wysokościową? Idę do pielęgniarki podróżniczej w przyszłym tygodniu, ale czytałam, że na tę chorobę nic nie ma - trzeba w wolnym tempie wznosić się na wyższe tereny, dużo pić i samo przejdzie. A ja nie będę zdobywać szczytów, więc może mi to nie grozi - choć niektóre wioski będą wysoko. Co mówi Twoje doświadczenie?
-
2011/10/26 17:21:59
Ach, co za bajeczne plany wojażowe! Zwłaszcza, że Himachal Pradesh, podobnie jak Varanasi i Bodhgaya to trzy miejsca, z powodu których chciałabym kiedyś odwiedzić Indie.
Ogromnie się cieszę z Waszej podróży!:)
-
2011/10/26 17:34:55
Wyprawa zapowiada się wspaniale, życzę udanego wypoczynku i wielu niezapomnianych wrazeń.
-
2011/10/26 17:36:14
@Ka.bu.ki, Varanasi jest cudowne, może kiedyś o tym napiszę... Bodhgayę też bym chciała odwiedzić, ale stan, w którym to miasteczko się znajduje, Bihar, jest najbiedniejszy w całych Indiach i naprawdę niebezpiecznie jest tam podróżować. Zdarzają się często napady bandytów na pociągi, policja tam jest podobno najbardziej skorumpowana w całym kraju, pilegrzymi podróżni muszą się wciąż mieć na baczności. Samotna podróż tam jest wykluczona (a Bodhgaya była moim pierwszym pomysłem na samotną podróż, lecz przeraziłam się niebezpieczeństw, nie mówiąc o tym, że nie jest tam tak ładnie jak w Himalajach). Znalazłam sobie za to nowy rejon, który chcę kiedyś zobaczyć: Arunachal Pradesh - najmniej "odkryty" (przez turystów, rzecz jasna) stan, blisko Birmy, Bhutanu i Chin, tuż nad niebezpiecznym Nagaland. Można tam jednak jechać tylko na maksymalnie 10 dni, trzeba mieć rządowe pozwolenie, można odwiedzić tylko kilka miejsc i zawsze jechać z wycieczką - samotni podróżni nie dostaną pozwolenia. Ale kultura tamtejsza wydaje mi się fascynująca, przyroda piękna, a ludzie są podobno wspaniali. Tyle że to bardzo konfliktowy rejon, bo Chiny uważają go za część Tybetu i oficjalnie wciąż trwa konflikt o te rejony między Chinami a Indiami.
-
2011/10/26 17:37:20
@Anno Mario, dziękuję bardzo! Zapewne to, co sobie dam wymasować na południu, napnie się znowu od noszenia plecaka na północy :)
-
2011/10/26 17:48:11
Jak wspaniale się zapowiada u ciebie końcówka roku :) Szczęśliwej i owocnej podróży :) Szerokiej drogi!
-
2011/10/26 17:51:26
no to zycze udanej podrozy! moja kolezanka byla kiedys na hinduskim weselu i byla zachwycona :)
jesli sie da, to rob zdjecia - gdzie ja sobie Indie obejrze, jak nie u Ciebie?
do zobaczenia w grudniu!
-
2011/10/26 18:07:01
interesujące plany, wypocznijcie, napawajcie się widokami i przeżyjcie tylko te dobre wydarzenia no i do przeczytania w takim razie;)
-
Gość: matali, 173-161-183-22-philadelphia.hfc.comcastbusiness.net
2011/10/26 18:24:49
Życzę udanych wojaży i tylko miłych niespodzianek!

Co do choroby wysokościowej, to z tego co wiem jedynym sposobem jest wolna aklimatyzacja. Ostatnio doświadczyłam lekkich symptomów, gdy z poziomu morza polecialam do Denver (1600m n.p.m), a następnego dnia do miejscowości w Górach Skalistych położonej na wysokości 2667m n.p.m. Pierwszego dnia czułam się kiepsko, ale następnego dnia już było dobrze.
-
2011/10/26 18:51:11
Miłej podróży! ;) Na pewno będziesz szczęśliwa mogąc pooddychać tamtejszym powietrzem! ;)
-
2011/10/26 22:13:21
udanego i bezpiecznego odpoczynku. Mnie na mysl o samotnym podrozowaniu raczej ogarnęłaby panika niz ekscytacja, ale na szczescie kazdy ma inne potrzeby i sposob na przemierzanie swiata ;)
Baw sie swietnie i czekamy na relacje :)
-
2011/10/26 23:10:16
Z niecierpliwością będę czekała na powrót i relację :) A może uda się jednak jakieś fotki w trakcie wyprawy wrzucić ^-^. W końcu Indie to nie koniec świata ;) i internet też działa.
-
Gość: zuza, 79.162.244.*
2011/10/26 23:38:42
Będę z niecierpliwością czekać na Twój powrót, relacje i zdjęcia. Cóż za cudna wyprawa.
Życzę wspaniałej weselnej zabawy, miłego wypoczynku i wielu niezwykłych wrażeń z górskich wędrówek. Szczęśliwej podróży.
-
2011/10/26 23:41:58
Z jednej strony zazdroszczę tych Indii. Ale też chyba ja tam nigdy nie pojadę.
Boję się tłumu - źle to znoszę. Dla mnie już Londyn jest za "tłoczny".
W tym roku mój synek był w Indiach
włóćzył się samotnie po południu Indii
pisał dziennik podróży
wycieczki.polkobexim.pl/
tam jest o lagunach
wyglądają bajkowo

A na targu Spitafields była jedna fajna spódnica - osiołkowałam: kupić, nie kupić. Ale w końcu pomyślałam że będę w tym wyglądać jak dzidzia piernik.
Ale gdybym była młodsza ...
-
Gość: ronja, 46.204.25.112.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/10/27 00:16:46
Zazdroszczę. A najbardziej - bycia gościem na indyjskim weselu ( takim kolorowym, roztańczonym i rozśpiewanym jak np. w filmie Miry Nair "Monsunowe wesele" ).
Życzę pięknej i szczęśliwej podróży !
-
2011/10/27 01:17:37
@The_book, wielkie dzięki, nie ma to jak odrobina ekscytacji pod koniec roku :)

@Kwiecieńko, oczywiście, że zdjęcia będę robić, jak to by było - nie robić? Ale nie wiem, na ile będę chciała chronić prywatność innych, więc nie wiem, co tu pokażę. Małe sprostowanie - ja będę na indyjskim weselu, nie hinduskim (wolę nie używać tego określenia, bo ono nie jest jednoznaczne). Byłam na bangladeskim, indyjskie jest nieco podobne, tyle że radośniejsze i weselsze.

@Chiaro, odpocząć to odpoczniemy na pewno, ja wszędzie potrafię wypoczywać, byleby coś się działo, byle było inaczej niż to, co znam z najbliższego otoczenia. Dziękuję za życzenia.

@Matali, dziękuję za rady, właśnie tak czytałam - wolna aklimatyzacja (a w moim przypadku będzie wolna, tych szczytów ze zdjęcia nie zamierzam zdobywać) jest jedynym środkiem, by poradzić sobie ze zmęczeniem i bólami głowy.

@Matyldo, na pewno :) Dziękuję!

@Peek-a-boo, serio? Nie kusiło Cię nigdy samotnie wybyć w świat? Ja tylko obawiam się, że wszystko będę musiała sama tam na północy załatwiać - no i będę musiała, a czasem mi się zwyczajnie w podróży nie chce, od tego mam Gucia. A tym razem będę sobie sterem, żaglem, okrętem, czy jak tam mówią.

@Szukamzyjepragne, nawet do głowy by mi nie przyszło zaglądać do internetu w podróży! Po to jedzie się daleko, by mieć detoks, by poznawać otoczenie, a nie szperać w sieci. Zresztą Indie to nie koniec świata, ale północne wioski nawet zasięgu telefonicznego nie mają, że o internecie nie wspominając. Gorącej wody też tam w kranie nie ma, trzeba ja gotować i dostaje się w wiadrach. Więc w sensie kontaktu z resztą świata to jest koniec świata :) I o to chodzi :)

@Zuzo, dziękuję ogromnie! Ta wyprawa była kompromisem - ciągnęło mnie do Tybetu, ale te wioski nawet ciekawiej się zapowiadają. A południe to raj, już tam byłam, więc wiem. Ślub indyjski to też dla mnie spełnienie marzeń o ślubach, których chciałabym być świadkiem.

@Ningo, och, a ja Indie uwielbiam! To jeden z "moich" krajów, nie znam chyba innego kraju, w którym człowiek dowiedziałby się tyle o sobie. A jak spojrzysz na zdjęcie, to tłumów tam nie ma - Indie oferują wszystko dla każdego, kojarzenie ich tylko z tłumami to straszne uproszczenie.
Na południu Indii też byłam, już raz dwa miesiące spędziłam w Indiach. Ale południe to pełen komfort, wygoda i raj, nawet te najmniej rajskie warunki są wspaniałe w porównaniu z północą. Dziękuję za link do bloga Twojego syna - w wielu miejscach byłam, wiele rozpoznaję, wiele widziałam, i na południu i w różnych miastach w innych rejonach. Ja laguny widziałam nieco inne, bo widać ze zdjęć, że Twój syn był na kilkugodzinnej wycieczce, ja byłam całą dobę ze spaniem na statku - wtedy ogląda się inne rejony. Wszystkie takie zdjęcia przywołują cudowne wspomnienia, a Twój syn robi piękne zdjęcia :)
Szkoda, że nie kupiłaś spódnicy. Kto by się przejmował wyglądem, samopoczucie się liczy :)

@Ronja, "Monsunowe wesele" to jeden z moich ukochanych filmów od jakichś ośmiu lat, pamiętam, że jak pierwszy raz widziałam go w kinie w Sydney, oniemiałam. A tydzień później poszłam jeszcze raz. I kupiłam od razu płytę z muzyką. Próbkę takiego wesela miałam w Bangladeszu, ale prawdziwa kopia będzie w Delhi - zwłaszcza, że akcja filmu też rozgrywa się w Delhi. Dziękuję za życzenia :)
-
2011/10/27 03:58:13
Chihiro, Twoja samotna podroz zapowiada sie fantastycznie (choc plaza z kokosem i wesele na pewno rowniez okaza sie wielka frajda ;) ). Niezapomnianych wrazen! Bede niecierpliwie wygladac Twojej relacji.
-
2011/10/27 06:19:03
O, to już brzmi bardzo konkretnie :) Chihiro, napisz mi na gazetowego maila, kiedy chciałabyś się spotkać. Na przełomie listopada i grudnia będziemy na festiwalu filmowym na Goa, ale mam nadzieję, że się nie miniemy :)
-
Gość: una invitada, cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
2011/10/27 08:03:56
chihiro; moje zdanie na temat samotnego podrozowania znasz. cos wspanialego i nie zamienilabym tego na tlum znajomych. ty bedziesz w Indiach, ja w Maroku i Turcji w tym samym czasie. wroc pelna wrazen i pozytywnych emocji. pozdrawiam.
-
Gość: Tsun_am, ahmed.wolterskluwer.pl
2011/10/27 09:15:26
Szerokiej drogi.
-
2011/10/27 10:16:19
Powodzenia i czekam na relację, jako że sama wybieram się do Indii za jakieś pół roku :)
-
2011/10/27 10:38:32
@Katasiu, a ja wyglądam relacji z Szanghaju :) Mam nadzieję, że dobrze Ci tam :)

@Asiaya, dziś później napiszę emaila. Czytałam o tym festiwalu, fajnie się zapowiada. Myślę, że się nie miniemy, na przełomie miesięcy będę w górach.

@Invitado, znam i stawiam Ciebie za przykład, że można przez lata podróżować samotnie po różnych krajach i mieć się świetnie. Cudowna podróż Ci się szykuje, Tobie również życzę wiele wrażeń i samych przyjemnych niespodzianek :) Ściskam!

@Tsun_am, dziękuję :)

@0meredith, co za zbieg okoliczności, dokąd się wybierasz?
-
2011/10/27 12:37:12
Czytam od dawna, ale rzadko piszę.
Wspaniale :) Jestem ciekawa Twoich odczuć w sprawie podróżowania w pojedynkę. Bo to, że nie musi być samotne, jest do wyobrażenia...
Powodzenia :))
-
Gość: una invitada, cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
2011/10/27 13:42:12
chihiro; ja mysle, ze ten czas, kiedy bedziesz zdana tylko na siebie, bedzie czasem wyjatkowym dla Ciebie. i uwierz, spotkasz i poznasz wiecej ludzi, niz wtedy, kiedy bedziesz z Guciem.samotne podrozowanie, to jest poznawanie i odkrywanie samego siebie w roznych sytuacjach i warunkach.to akceptowanie swych wad i odkrywanie zalet. no i to okres, kiedy masz ogrom czasu na medytowanie, myslenie, patrzenie i nikt tego spokoju Ci nie zmaci.daj mi znac po powrocie, czy nie mialam racji:)
-
2011/10/27 13:50:53
@Gusiook, od bardzo dawna miałam ochotę pojechać gdzieś sama i teraz nadarza się okazja - też jestem bardzo ciekawa, jak to będzie :)

@Invitado, wiesz, w Indiach nawet jak byłam z Guciem obcy ludzie byli bardzo opiekuńczy wobec nas. Podobnie, a nawet jeszcze intensywniej, opiekowano się nami w Bangladeszu. Teraz pewnie też na tę opiekuńczość będę mogła bardziej liczyć jako kobieta i to podróżująca sama. A że mam niebywałe szczęście do dobrych, przyjaznych ludzi, to myślę, że dużo życzliwości mnie spotka. A ten czas, w którym będę podróżować we własnym tempie, jest bezcenny. Choć trzy tygodnie to mało, trzeba było wypuścić się na dłużej, teraz myślę... Dam Ci oczywiście znać po powrocie, jakie są moje przemyślenia na temat takiej podróży :)
-
2011/10/27 23:50:48
Wspaniale! Będę czekała na wspomnienia z 'Monsunowego wesela' i Twojej podróży. Akurat wczoraj mówiłam mężowi, że chciałabym pojechać do Tybetu sama, bez niego i dzieci, że potrzebuję takiej podróży i mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda :)
A co do choroby wysokościowej to w peruwiańskich Andach oczywiście żuje się kokę, na pewno Indusi mają swoje zioła (ciekawa jestem jakie) ponadto w każdej aptece można dostać jakieś tabletki. Jednak szczerze to jeśli możesz podróżować stopniowo i dać szansę na adaptację organizmowi.
Myśmy z 0m npm wylądowali na 3000 mnp i nie pomogło nic, dopiero na drugi dzień mogliśmy normalnie funkcjonować, natomiast poźniej przemieszczaliśmy się powoli do 5,500m żując kokę:) i poza kilkoma momentami, zwłaszcza przy wysiłku fizycznym, było znośnie.
Powodzenia, trzymam kciuki za Twoją wyprawę i ze zniecierpliwieniem będę czekała na relacje!
-
Gość: goraca, mol92-1-82-67-218-128.fbx.proxad.net
2011/10/28 14:01:37
Chihiro, oj jak Ci zazdroszcze takiej podrozy - a chyba zwlaszcza tej samotnej czesci :) (ja sama podrozowalam jedynie przez tydzien po poludniowym Egipcie, ale bylo to jedno z wartosciowszych doswiadczen w zyciu). Chlon, odkrywaj, medytuj - a pozniej podziel sie z nami wrazeniami :)

Jesli chodzi o chorobe wysokosciowa, to najlepsza jest powolna aklimatyzacja, duuuuzo wody oraz zasada "walk high, sleep low" (staraj sie jesli to mozliwe spac na nizszych wysokosciach niz sie wspinalas w danym dniu). Wydaje sie, ze nie porywajac sie na szczyty i sama wyznaczajac sobie trase, nie powinnas miec z tym problemow. Jest specyfik zapobiegajacy chorobie wysokosciowej - w Polsce nazywa sie Diuramid, w UK to chyba Diurex. Ja osobiscie mialam go ze soba na Kilimandzaro (bo tam tempo zmieniania wysokosci jest przeczy wszelkim normom i wiele osob ma problemy - wiekszosc wlasnie z tego powodu nie wchodzi na szczyt) i bralam profilaktycznie tabletke dziennie - i zadnych problemow nie mialam, nawet bolu glowy - ale to jest kwestia bardzo indywidualna. W kazdym badz razie wydaje mi sie, ze w Twoim przypadku nie ma potrzeby faszerowania sie lekami, ale moze na wypadek zlej reakcji na wysokosc mozesz sie zaopatrzyc... Trzymam kciuki :)
-
2011/10/28 16:45:22
@Mała Mi, coś w tym jest, że człowiek musi raz na jakiś czas pojechać sam w podróż, skonfrontować siebie ze sobą i otoczeniem daleko od domu. Myślę, że każdy by na tym skorzystał, ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę.
O koce słyszałam, w niektórych indyjskich miastach można łatwo dostać marihuanę (która chyba takiego efektu jak koka nie ma), ale w żadnym wypadku nie można jej kupować - kary za posiadanie są straszliwe. O ziołach indyjskich nic nie słyszałam, wszędzie zaleca się stopniową aklimatyzację i w wyjątkowo koszmarnych stanach te tabletki, o których pisze Gorąca (brał je mój kolega, który niedawno pojechał na wyprawę motocyklową po Himachal Pradesh).
Dzięki za trzymanie kciuków!

@Gorąca, jak to było podróżować samej po południowym Egipcie? Myślę, że ja bym nie chciała sama podróżować po muzułmańskim kraju, mężczyźni mogą być dość natrętni z mojego doświadczenia. Jak to znosiłaś?
Dziękuję za rady, właśnie takie czytałam, a kolega obiecał dać mi paczkę Diamoxu na wszelki wypadek - tak się te tabletki nazywają w UK (Diurex to lek na zatrzymywanie wody) :) Podobno bardzo mu pomogły na początku, gdy ból głowy rozsadzał łeb. Ja też wierzę w swoją wytrzymałość, organizm mam silny i zdrowy, na nic poważnego na co dzień nie narzekam, no i nie będę się przeciążać. Wspinałaś się na Kilimandżaro?
Pozdrawiam ciepło!
-
Gość: bez_nazwy, host-78-148-126-92.as13285.net
2011/10/29 01:47:32
Chihiro, mam nadzieję, że jeszcze zdążę, zanim wyruszysz, życzyć Ci niezwykłych odkryć w tej pierwszej samotnej podróży życia! Spotykaj dobrych ludzi, do których masz- jak sama mówisz- i tak szczęście, i niech Cię prowadzą dobre wiatry! Myślami będę z Tobą! Odzywałam się mało ostatnio, podczytuję nieregularnie z nadmiaru obowiązków, więc pewnie, jak już się już wyciszą moje zobowiązania za parę tygodni, będę nadrabiać Twoje stare posty i tęsknić za nowymi! Sama podróżuję mało i na pewno nie do tak odległych miejsc (z wielu różnych powodów), ale uwielbiam przemierzać te swoje małe drogi samotnie. Myślę, że ma się wtedy bardziej wyczulone zmysły. I mogę sobie jedynie wyobrażać jak percepcja świata rozszerza się podczas takiej podróży jak Twoja. Trzymam wielkie kciuki!
-
2011/10/29 11:54:07
wspaniały plan:) i oczywiście zazdroszczę, zwłaszcza, że Indie w wersji single planuję od dawna, ale najwcześniej uda się być może za rok, jak Pola podrośnie. chłoń i czekam na relacje!
-
2011/10/30 16:19:12
@Bez_nazwy, hej, jak dawno Cię tu nie było! Mam nadzieję, że produktywnie spędzasz czas i realizujesz swoje plany :) Dziękuję bardzo za wszelkie życzenia, mam nadzieję, że się spełnią. Poczyniłam już przygotowania, kupiłam drobne prezenty dla spotkanych dzieci i nastawiam się na mnóstwo wrażen :) Pozdrawiam ciepło!

@Aga_blue, trzymam kciuki, by udało Ci się zrealizować marzenie o samotnej podróży po Indiach (choć w Indiach mało gdzie jest się naprawdę samemu, co dobrze zresztą wiesz).
-
Gość: bez_nazwy, host-78-144-147-1.as13285.net
2011/10/30 23:29:46
Chihiro, jak się cieszę, że zdążyłam zanim wyruszyłaś w podróż! Dziękuję za dobre słowa - kończę w tej chwili pięcioletni projekt mojego życia (może opowiem o tym kiedyś), który bardzo wyrwał mnie z rzeczywistości. Dlatego przez ostatnie tygodnie musiałam sobie ograniczać wszelkie przyjemności - a Twój blog zdecydowanie do takich moich guilty pleasures należy:) Przede mną ostatnie dni, więc zbieram ostatnie strzępy twórczej energii:) Jestem pewna, że wszystko się spełni podczas Twojej podróży - to oczekiwane i to, co przyjdzie zupełnie niespodziewanie! O, i jak dobrze usłyszeć, że pomyślałaś także o drobiazgach dla dzieci - pewnie będą wniebowzięte, kiedy staniesz im na drodze! Jeszcze raz wirtualnie ściskam na drogę, kiedy przyjdzie już czas w nią wyruszyć!
-
2011/11/03 10:05:24
Z opóźnieniem trafiam na ten wpis, ale mam wrażenie, że jeszcze nie pojechałaś i zdążę z moim "Szerokiej drogi!" Zdjęcie jest piękne i mam nadzieję, że ta podróż będzie Twoim spełnieniem marzeń i że nic przykrego Cię nie spotka.
Swoją drogą wyjeżdżamy akurat w tym samym czasie, tylko ja bardziej na południowy wschód (i z ciut mniejszym zapałem;). Będę mieć mniej zaległości blogowych po wyjeździe. Zatem jeszcze raz: bon bon voyage !
-
2011/11/03 16:50:41
@Bez_nazwy, mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy i o wszystkim będziesz mogła mi osobiście opowiedzieć :) - ale tak czy inaczej ciekawa jestem tego projektu. Mam nadzieję, że koniec Cię usatysfakcjonuje - życzę jak najwięcej weny twórczej i otwartego umysłu, oby Ci się szybko i dobrze myślało.
Prezenty dla dzieci to mus, byłam w sytuacjach, gdy wypadało dać prezent, a byłam z pustymi rękami i nie zapomnę tego zażenowania. Tym razem poczytałam, co dobrze jest zabierać jako prezenty w te rejony, a czego lepiej nie dawać, więc jestem przygotowana.
Ściskam i życzę udanego końca projektu!

@Czaro, ja też mam nadzieję, że ta podróż będzie spełnieniem marzeń i liczę, że będzie pełna tylko pozytywnych niespodzianek.
Życzę Tobie również wspaniałej podróży, wielu wrażeń, energii i radości w poznawaniu jeszcze nieodkrytych przez Ciebie rejonów. Zapału też życzę, zresztą myślę, że jeszcze się u Ciebie pojawi :) Do poczytania po powrocie, bon voyage!
-
2011/11/09 15:44:51
Pewnie już wyruszyłaś, no to teraz czas na mnie ;) Nie będziemy tak daleko od siebie, pomyślę więc o Tobie :) Zatem do przeczytania po powrotach!