visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Rok wspaniałości - 2012 w literaturze

Trudniej mi ostatnio napisać recenzje książek, które przeczytałam, za to zdecydowanie łatwiej opisywać, na co warto czekać w 2012 roku, jeśli chodzi o literaturę. Pisałam już o książkach o tematyce islamskiej, ten wpis poświęcony będzie mojemu subiektywnemu wyborowi lektur ważnych, wartościowych i/lub takich, na które ja czekam. Dodatkowo przypomnę osobom, które planują podróż do Londynu lub mieszkają w Londynie na stałe, jakie wydarzenia warto wpisać sobie do kalendarza. Opieram się na różnych źródłach - newsletterach, które dostaję od wydawnictw, artykułach prasowych i programach instytucji kulturalnych, w których bywam.

Wydarzenia:

Pod koniec lutego będzie miał miejsce festiwal Space for Thought organizowany przez London School of Economics. Tematem przewodnim jest "Relating Cultures". Pisałam o nim więcej tutaj.


Nadine Gordimer ze swym psem przed domem w Johannesburgu, fot. strona Guardiana

14 marca wybieram się na spotkanie z Nadine Gordimer, która przyjedzie do Londynu promować swoją najnowszą powieść "No Time Like the Present" o miłości mieszanej pary w RPA okresu po apartheidzie. 88-letnia pisarka wciąż jest podobno w dobrej formie, ale nie podróżuje zbyt wiele, dlatego taka okazja do spotkania noblistki może się już dla mnie nie powtórzyć.

Man Asian Lit 1

Kilka dni temu ogłoszona została krótka lista autorów nominowanych do Man Asian Literary Prize, nagrody, którą bardzo cenię, o czym pisałam nie raz. Dotychczas zawsze nominowano pięciu pisarzy, w tym roku jest ich siedmiu, co świadczy zapewne o ich wysokim poziomie. 15 marca w Hongkongu ogłoszony zostanie zwycięzca tej prestiżowej nagrody. Nominowani są: Jamil Ahmad z Pakistanu za "The Wandering Falcon" (moja recenzja tej książki wkrótce), Rahul Bhattacharya z Indii za "The Sly Company of People Who Care", Amitav Ghosh z Indii za "River of Smoke", Jahnavi Barua z Indii za "Rebirth", Kyung-sook Shin z Korei Południowej za "Please Look After Mom", Yan Lianke z Chin za "Dream of Ding Village" i Banana Yoshimoto z Japonii za "The Lake". 

Man Asian Lit 2

22 marca być może wybiorę się na spotkanie dwóch nigeryjskich pisarek, o których zaczyna być głośno. Noo Saro-Wiwa podbija brytyjskich krytyków i czytelników (czytałam świetne recenzje) dziennikiem z podróży do rodzinnej Nigerii wymieszanym z fikcją o wdzięcznym tytule "Looking for Transwonderland", zaś Chibundu Onuzo kreśli historię miłosną między obywatelami krańcowo odmiennych klas społecznych Lagos w powieści "The Spider King's Daughter".

  

Ogłoszono też krótką listę książek nominowanych do tzw. Arabskiego Bookera, czyli International Prize for Arabic Fiction. Nagroda przyznana zostanie 27 marca po raz piąty. Zwycięzca otrzymuje 60 tys. dolarów i gwarancję druku jego książki w języku angielskim. Nominowani są w tym roku dwaj egipscy pisarze: Ezzedine Choukri Fishere i Nasser Iraq, dwaj z Libanu: Jabbour Douaihy i Rabee Jaber, Bashir Mufti z Algierii i Habib Selmi z Tunezji. Tłumaczenia powieści na angielski niestety nie następują jednak szybko. Bahaa Taher, autor powieści "Sunset Oasis", pierwszy laureat nagrody, doczekał się publikacji książki w Wielkiej Brytanii dopiero w 2009 roku. W kwietniu ukaże się książka zdobywcy nagrody z 2009, Youssefa Ziedana pt. "Azazeel". Na publikację czekają jeszcze Abdo Khal, Mohammed Achnaari i Raja Alem.


Luty to co roku czas dwutygodniowego festiwalu literatury żydowskiej. The Jewish Book Week to celebracja pisarstwa żydowskiego, niezależnie od kraju pochodzenia pisarzy i ich korzeni. Spodziewać się będzie można spotkań z Evą Hoffman (wszystkim od lat polecam jej rewelacyjną książkę "Zagubione w przekładzie"), Jonathanem Safranem Foerem, Shalomem Auslanderem, Etgarem Keretem, Howardem Jacobsonem, Claudem Lanzmannem, Elim Amirem, Umberto Eco, Alainem de Bottonem i ponad setką innych pisarzy. W kwietniu będzie miał miejsce The London Book Fair, doroczne targi książki, lecz zwyczajnie nie są one otwarte dla publiczności, a dla wydawców, pisarzy i osób z branży książkowej. Gościem honorowym w tym roku będą Chiny i z tej okazji przyjedzie do Londynu ok. 150 pisarzy chińskich. Liczę na ciekawe spotkania nie na targach, ale może w innych instytucjach. W maju odbędzie się festiwal literatury azjatyckiej, o czym pisałam tutajW czerwcu będzie miał miejsce doroczny króciutki festiwal World Literature Weekend, organizowany przez London Review of Books. W lipcu w Southbank, jak co roku, wielkie wydarzenie - London Literature Festival. Programy tych dwóch nie są niestety jeszcze znane.


23 kwietnia czeka nas kolejna edycja World Book Night, czyli Światowej Nocy Książek. Podobnie jak w ubiegłym roku i w tym przewidziana jest wielka akcja rozdawania książek, która cieszyła się olbrzymim sukcesem. Listę 25 książek, które będzie można upolować i/lub rozdać można obejrzeć tutaj. Wciąż jeszcze można zapisać się, by zostać honorowym ofiarodawcą - w tym roku zmniejszono o połowę liczbę książek, które każdy ofiarodawca dostawał; 48 egzemplarzy okazało się zbyt dużą liczbę do rozdania. Stany Zjednoczone poszły za przykładem Wielkiej Brytanii i zorganizują u siebie akcję na wzór tej brytyjskiej.

W kwietniu też Londyn przeżyje Olimpiadę Kulturalną Shakespearefest. W teatrze The Globe zaprezentowane zostanie 37 sztuk w 37 językach, po czym wielkie uroczystości przeniosą się poza stolicę do większych i mniejszych miast, miasteczek i wsi. BBC2 zapowiedziało też telewizyjne ekranizacje wielu szekspirowskich sztuk


W dniu moich urodzin 7 lutego przypada też rocznica dwusetnych urodzin wielkiego angielskiego pisarza Charlesa Dickensa. Nie czytałam żadnej jego powieści, lecz wydawnictwa brytyjskie robią wszystko, by takie oporne jednostki jak ja przekonać, że warto sięgnąć po dzieła twórcy "Olivera Twista". Wychodzą nowe, piękne wydania powieści, cudnie opakowane biografie, muzea prześcigają się w organizowaniu wystaw poświęconych pisarzowi (o jednej z nich ciekawie pisała niedawno Padma). Rok 2012 będzie dla telewizji brytyjskiej rokiem ekranizacji jego książek - w styczniu na dobry początek na BBC pokazywany będzie "The Mystery of Edwin Drood", jeśli się nie mylę jedna z mniej znanych opowieści Dickensa. Oczywiście spodziewanych jest dużo, dużo więcej filmów i programów poświęconych mu.


Helen Mirren w "The Door"

A skoro już jestem przy filmach, to warto zwrócić uwagę na interesujące ekranizacje innych książek. Ponieważ w weekend widziałam brawurową grę aktorską Klausa Marii Brandauera w "Colonel Redl" Istvána Szabó przypomniało mi się, że na ten rok zapowiedziana jest premiera filmu  Węgra pt. "The Door" ("Zamknięte drzwi") według powieści Magdy Szabó - w roli głównej wystąpi Helen Mirren, mogę więc liczyć, że film pojawi się dość prędko w londyńskich kinach.


"NBCQ: Patience (After Sebald)"

Za kilkanaście dni moje lokalne kino, należące do sieci kin niezależnych, pokazujących raczej mainstreamowe, lecz zaliczane do "ambitnych" filmy, wypuści "NBCQ: Patience (After Sebald)" Granta Gee - esej filmowy o pejzażach, sztuce, historii, życiu i utracie, analizujący twórczość W.G. Maxa Sebalda, szczególnie skupiając się na terenach wschodniej Anglii, które stanowią tło powieści "The Rings of Saturn".


17 lutego do kin wejdzie film na podstawie powieści Jonathana Safrana Foera "Extremely Loud and Incredibly Close" ("Strasznie głośno, niesamowicie blisko"). Na 7 sierpnia zaplanowana jest premiera "Anny Kareniny" z Keirą Knightley w roli Anny i Jude Law w roli Wrońskiego. Rosyjską prowincję udawać będzie, ciekawe czy skutecznie, Oxfordshire. Jesień to co roku czas, moim zdaniem, najciekawszych imprez filmowych i premier. Zapowiadana jest premiera "On the Road" według powieści Jacka Kerouaca w reżyserii Francisa Forda Coppoli. 21 grudnia do kina wejdzie "Life of Pi" w reżyserii Anga Lee, a pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia - "Wielki Gatsby" Baza Luhrmanna z Leonardo di Caprio jako Gatsbym i Carey Mulligan jako Jay i Daisy. Nie podobała mi się ekranizacja z Redfordem i Farrow, liczę, że ta będzie lepsza. Cieszę się też na premierę obyczajowego filmu na podstawie powieści Lisy See "Snow Flower and the Secret Fan", aczkolwiek nie spodziewam się rewelacji, mimo że to film Wayne'a Wanga.

Poza tym w 2012 roku przypada setna rocznica urodzin Lawrence'a Durrella, co pozwala mieć nadzieję na ciekawe programy telewizyjne czy wystawy. 


Ciekawą wystawą dla bibliofilów będzie zapewne majowa ekspozycja "British Literature and Place" w londyńskiej British Library. Biblioteka posiada w swej kolekcji tysiące, jak nie miliony rękopisów, pierwszych wydań powieści i ksiąg o wszelkim charakterze. Na wystawie będzie można podziwiać takie perełki jak pierwsze, ręcznie spisane i ilustrowane wydanie "Alicji w Krainie Czarów", notesy Williama Blake'a, rękopisy JG Ballarda, nie zamieszczony w powieści rozdział "O czym szumią wierzby", dziecięcą gazetkę, jaką mała Virginia Stephen (później Woolf) napisała kiedyś w wolnym czasie, w której opisała rodzinne wakacje do latarni, oraz rękopisy sióstr Brontë, w tym "Jane Eyre".

Premiery książkowe

Co roku, kiedy mam cichą nadzieję, że wydawcy nie będą choć przez kilka miesięcy wydawać nic ciekawego, a pisarze zajmą się czym innym, byle nie pisaniem, co pozwoliłoby mi (i zapewne setkom innych czytelników) przeczytać wreszcie te piętrzące się stosy książek, które już zalegają stoliki nocne (a u mnie też podłogę po obu stronach kominka), przekonuję się, że nadzieja matką głupich.

Na jakie książki czekam lub uważam za istotne?


Wkrótce premierę będzie miała kontynuacja wspaniałej powieści graficznej "Fun Home" Alice Bechdel, o której pisałam tutaj, pt. "Are You My Mother?", będąca autobiograficzną relacją związku, jaki pisarkę łączy z jej matką.


Wciąż mam w pamięci znakomitą książkę Edmunda White'a o Paryżu, którą polecam każdemu - nieważne, czy wybiera się do tego miasta czy nie. W styczniu ukaże się kolejna powieść amerykańskiego pisarza pt. "Jack Holmes and His Friend", w której czytelnik śledził będzie romantyczne przygody bohatera od lat 60. do 80. ubiegłego wieku, poprzez emancypację gejów, pojawienie się AIDS i jego seksualne życie zdominowane przez to, czego nie może mieć: heteroseksualnego przyjaciela Willa.


W lutym ukaże się książka, o której już teraz jest bardzo głośno. Oksfordzki historyk Faramerz Dabhoiwala jest autorem "The Origins of Sex", będącej jego debiutem. Przekonuje w niej, że pierwsza rewolucja seksualna w kręgu kultury zachodniej miała miejsce między 1600 a 1800, kiedy to przestano postrzegać seks jako sprawę publiczną, a uznano, iż należy do sfery prywatności. Książki zapewne nie przeczytam, ale jako że na Wyspach premiery ważnych dzieł literackich, zwłaszcza naukowych lub popularno-naukowych, są niemal zawsze połączone z ciekawymi programami telewizyjnymi, promującymi książki, liczę na ciekawy serial o seksie w latach 1600-1800. 


Tego samego miesiąca pojawi się "Hope: A Tragedy" Shaloma Auslandera, na którą czekam, odkąd skończyłam czytać "Foreskin's Lament" (pisałam o niej tutaj) - najśmieszniejszą książkę, którą kiedykolwiek dane mi było poznać. "Hope: A Tragedy" również dotyczyć będzie żydowskości w Stanach Zjednoczonych i nie mogę się doczekać, aż wpadnie w moje ręce.


Warto wspomnieć o książce, na którą fani brytyjskiego pisarza, trzykrotnie nominowanego do Bookera Timothy'ego Mo, czekają od ponad 10 lat i w kwietniu wreszcie się doczekają, a ja wraz z nimi. Mo znany jest z trafnego portretowania chińskich imigrantów w Wielkiej Brytanii w latach 80. za sprawą powieści takich jak "Sour Sweet" czy "The Monkey King". Długo oczekiwana, o epickim charakterze książka pt. "Pure" osadzona będzie w południowej Tajlandii, a za bohaterów będzie miała oksfordzkich profesorów, jak również muzułmańskich fanatyków.


Toni Morisson i jej dom, który jakiś czas temu był wystawiony na sprzedaż

W maju czeka nas kilka ciekawych premier. Wielce oczekiwana nowa powieść Toni Morrison pt. "Home" opowiadać będzie o czarnoskórym weteranie wojny w Korei, który zmierzyć się musi z rasizmem Ameryki lat 50. ubiegłego wieku i nienawiści do samego siebie, by uratować siostrę i odnaleźć własne korzenie, tkwiące na amerykańskim południu, w Georgii.


W tym samym miesiącu ukaże się także dalszy ciąg nagrodzonej Bookerem "W komnatach Wolf Hall" Hilary Mantel pt. "Bring Up the Bodies". Powieść ma być krótsza i bardziej skupiona na głównej postaci, którą tym razem będzie Anne Boleyn. 


Mnie jednak bardziej interesuje nowa powieść Paula Theroux pt. "The Lower River", opowiadająca o mężczyźnie, rozczarowanym życiem w Massachusetts po tym jak zostawiła go żona, i powracającym do Malawi, gdzie przed lat nauczał w ramach Korpusu Pokoju i gdzie był szczęśliwy. W Malawi widzi jednak, że kraj przeszedł metamorfozę i nie jest już tym, czym był kiedyś. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że będzie to częściowo autobiograficzna refleksja, sporo o swym rozczarowaniu Malawi po latach Theroux pisał już bowiem w "Dark Star Safari".

   

Z kręgu azjatyckiego ciekawi mnie najnowsza powieść Geling Yan "The Flowers of War" o masakrze z Nanjing, na podstawie której już powstał film w reżyserii Zhanga Yimou (ciekawe, czy będzie lepszy od "The City of Life and Death") i "Life Here After: New Writing on the Japanese Earthquake" - antologia tekstów młodych japońskich pisarzy na temat wpływu, jaki trzęsienie ziemi z zeszłego roku miało na różne aspekty japońskiego społeczeństwa (premiera książki planowana jest na marzec).


Z zimnej Norwegii chciałabym przeczytać "A Death in the Family" Karla Ove Knausgaarda - monumentalną powieść o sile przeszłości, drobnych i mniej drobnych walkach, jakie staczamy co dzień z samymi sobą i światem, oczywiście z dysfunkcyjną rodziną w tle. Książka porównywana jest przez krytyków w różnych krajach do Prousta, tyle że z norweskim krajobrazem.


W czerwcu wyglądać można nowej powieści Maria Vargasa Llosy pt. "The Dream of the Celt" o irlandzkim poecie-patriocie, Rogerze Casemencie, oraz powieści Terry'ego Pratchetta "The Long Earth", nad którą pisarz rozmyślał podobno przez ostatnie 20 lat - powieść będzie dotyczyła paralelnych światów, między którymi będzie można swobodnie się przemieszczać. Sporym wydarzeniem może być też zapowiedziana na czerwiec nowa książka Naomi Wolf "Vagina" - historia kobiecej seksualności i jej postrzegania. 

   

Mnie interesują jednak bardziej powieści: Tima Parksa "The Server" o dziewczynie, która udaje się do buddyjskiego ośrodka medytacji, Julie Otsuki "The Buddha in the Attic" o imigrantce z Japonii w San Francisco i realizowaniu "American Dream" (to już było wałkowane milion razy, ale podoba mi się okładka powieści i wstępne recenzje są świetne) oraz Eliasa Khoury'ego "As Though She Were Sleeping" o młodej Libance zamężnej z Palestyńczykiem, która od problemów ucieka w sen, gdzie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość mieszają się i życie jest piękniejsze.


Zadie Smith, fot. znaleziona w internetowych zasobach

Wrzesień zapewne ucieszy fanów twórczości Zadie Smith, wówczas bowiem ukaże się jej najnowsza powieść, na którą czytelnicy czekali aż siedem lat. "NW" opisywać będzie losy czworga przyjaciół z osiedla z północno-zachodnim Londynie, począwszy od czasów szkolnych po dorosłość. Wciąż będą mieszkać w tej samej dzielnicy (a raczej w obrębie tego samego kodu pocztowego), jednak ich ścieżki życiowe różnić się będą od siebie kolosalnie. Bardzo mnie ta powieść interesuje.


Nie interesuje mnie natomiast nowa powieść Howarda Jacobsona, zdobywcy Bookera sprzed dwóch lat, pt. "Zoo Time", która będzie kontynuacją "The Finkler Question" i analizować będzie zagadnienia miłości, pożądania, utraty i w której mocno oberwie się podobno przemysłowi wydawniczemu, więc pewnie będzie się o niej mówić i pisać. Podobnie jakoś mało entuzjastycznie podchodzę do najnowszej książki Salmana Rushdiego pt. "Joseph Anton", która skoncentrowana będzie na fatwie, jaką przed laty rzucono na pisarza.


W październiku oczekiwać można nowego zbioru opowiadań Margaret Atwood, ale mnie interesuje premiera grudniowa. Pojawi się wówczas na rynku powieść uznawana przez niektórych za najwspanialszą powieść turecką (Orhan Pamuk wychwala ją pod niebiosa, a z pewnością nie jest jedynym). Obszerna na ok. 400 stron historia upadku arystokratycznej rodziny po rozpadzie Cesarstwa Ottomańskiego, przypominająca podobno nieco "Buddenbrooków" i "Geparda", autorstwa Ahmeta Hamdiego Tanpinara nosić będzie angielski tytuł "The Time Regulation Institute". Była już wydana kiedyś w Stanach Zjednoczonych, na Wyspach Brytyjskich chyba jednak nigdy się nie ukazała, a i w USA jest nie do dostania, planowane jest więc oczarowanie miłośników prozy tureckiej (być może w nowym tłumaczeniu, ale o tym nic mi nie wiadomo).

***

To z pewnością nie wszystkie wydarzenia, w których zechcę wziąć udział, czy lista książek, na które warto czekać. Nie pamiętam, bym w ubiegłych latach tak zwracała uwagę na zapowiedzi, mam wrażenie, że w tym roku jest ich wyjątkowo dużo i są wyjątkowo ciekawe. Na pewno jednak wydawcy i organizatorzy spotkań zaskoczą mnie nie raz.

wtorek, 17 stycznia 2012, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/17 20:46:11
Dużo tych wspaniałości. To naprawdę Helen Mirren, tam na tym zdjęciu ?!
-
2012/01/17 20:50:06
@Tommy Knocker, a to zaledwie maleńki procent (w przypadku książek to raczej część promila) tego, co jest planowane.
To naprawdę Helen Mirren :)
-
2012/01/17 21:08:46
Nie mogę się nadziwić jak bardzo polskie okładki różnią się od zagranicznych. Czasem i u nas znajdzie się jakaś perełka, jednak jest to kropla normalności w morzu bezguścia i kiczu... Ach, gdyby i u nas w księgarniach można by zobaczyć takie okładki jak "Pure" czy "Looking for Transwonderland"...
Odnośnie Dickensa, to zrobiłam swoje własne wyzwanie na jego rocznicę i nadrobię zaległości:) Za to nową książka Smith mnie zaskoczyłaś! Ale to się pewnie naczekam na tłumaczenie.
-
2012/01/17 21:47:36
Na szybko, gdyz pisze na iPadzie - beauty Myth byla pierwsza ksiazka Naomi Wolf, wydana w 1991 roku.
-
2012/01/17 21:49:47
@Kornwalio, mnie się bardzo podobają okładki Czarnego, WAB też ma niezłe, Karakter ma świetne, a z resztą jest różnie. Ale zgadzam się, że tu jest większa różnorodność, w dodatku faktura okładek jest bardzo urozmaicona - bywają wypukłe litery czy motywy, szorstki, chropowaty papier itp. A i projektantów okładek jest chyba multum.

Jakie zapowiedzi na rok 2012 zauważyłaś w Polsce? Nie mam o tym pojęcia, a masochistycznie poszerzyłabym sobie listę książek do przeczytania.
-
2012/01/17 21:51:58
@Anno Mario, masz rację, zaraz poprawiam! Nie wiem, czemu podałam tę książkę zamiast nowej pt. "Vagina"!
-
2012/01/17 22:21:09
Ojej! Całe mnóstwo świetnych wiadomości literackich i filmowych. Najbardziej ucieszyła mnie zapowiedź nowej powieści Zadie Smith - nic o niej jeszcze nie słyszałem. Podobnie nowa rzecz Alison Bechdel - "Fun Home" jest genialny, chętnie przeczytam kontynuację. Poza tym trzeba się będzie wziąć za "The Door" (którą nabyłem już dawno, ale jeszcze nie zajrzałem) skoro ma być ekranizacja - i to w takiej obsadzie. Czeka też na mnie "Kwestia Finklera" - zanim nastanie "Zoo time". Wielkie dzięki za te informacje!
-
2012/01/17 23:04:10
@Snoopy, mnie też bardzo cieszy nowa powieść Smith :) Wyobrażam ją sobie jako bardzo londyńską i bardzo "na czasie", tak jak "Białe zęby" były "na czasie" te 12 lat temu.
Cieszę się, że i Tobie "Fun Home" tak się podobał, ja się spodziewam podobnych emocji po nowej książce Bechdel. "The Door" pochłoniesz migiem, gwarantuję :) Co do "Finklera" to mnie nieco wymęczył w pewnych momentach, ale nie na wszystkich tak działa.
-
2012/01/18 08:32:54
chihiro- mało kupuję nowości, ale czekam na Irvinga Stone'a, McCarthy'ego i opowiadania Woolf (więc to też nie nowości). No i masę reportaży z Czarnego, okazuje się że ten ich cykl jest warty uwag niemalże w całości, choćby zapowiedzi "Sezon maczet" czy "Ameksyka".
-
2012/01/18 10:04:20
Jesteś sadystką, Chihiro!;D a ja masochistycznie przeczytałam tekst od pierwszego akapitu po ostatni, by na końcu głęboko westchnąć. Mnóstwo tu ciekawych zapowiedzi! Dodatkowo, jako że ostatni rok głównie przesiedziałam w literaturze (około-)japońskiej i ochota wezbrała we mnie, by "przenieść się" czytelniczo w inne zakątki (nie tylko) Azji, tytuły, które podałaś, z sporej mierze sobie zanotuję i spróbuję do nich dotrzeć.

Że azjatyccy laureaci Man Asian Literary Prize mnie interesują, to wiesz. A dalej - w iście chaotycznej kolejności ;) - uwagę moją zwracają: Edmund White "Jack Holmes and His Friend" (nowy dla mnie pisarz), Paul Theroux "The Lower Rover", Gelling Yan "The Flowers of War" i antologia "Life Here After", Julie Otsuka "The Buddha in the Attic" (rzeczywiście, okładka przyciąga wzrok!), ta norweska powieść Karla Ove Knausgaarda też intryguje. Shakeapearefest natomiast przywodzi mi na myśl letni Festiwal Szekspirowski organizowany od bardzo wielu lat w Trójmieście - co roku mam ochotę w nim uczestniczyć, byłam tylko raz;) nie czytałam wszystkiego, co spod pióra Shakespeare'a wyszło, ale mam do niego ogromny sentyment, a swego czasu go uwielbiałam (i nie ze względu na "Romea i Julię" - tej sztuki akurat nie czytałam).

Nie wiem, ile z tego uda mi się zdobyć, przeczytać, niemniej, dziękuję za ściągę;)

Pozdrawiam!:)
-
2012/01/18 10:54:37
Ależ zestawienie! Ilość festiwali powalająca! :)
Zdecydowanie w moim zestawieniu numerem jeden byłaby książka Paula Theroux. Ja czeka na marcowe, polskie wydanie "Starym Ekspresem Patagońskim. Pociągiem przez Ameryki", ale jeszcze na jesienną, nową książkę Joanny Bator i książkę również z marca Lidii Ostałowskiej "Cygan to Cygan" - to moi faworyci na rok 2012.
Co do okładek to zgadzam się z Kornwalią - zasadniczo kiepsko. Lubię okładki "Czarnego", W.A.B., ale też z Carta Blanca - serię Bieguny - za cudowną fakturę. Dotyka ma znaczenie :)
Serdeczności :)
-
2012/01/18 11:02:38
@Kornwalio, o tak, cykl reportaży Czarnego jest znakomity! Bardzo wszechstronny, zwracają uwagę na wielu autorów z rożnych krajów i różne rejony geograficzne, różną problematykę. Polecam stamtąd "Dziewięć żywotów" Dalrymple'a, niedawno pisałam o tej książce, i kilka innych książek, które znam i czytałam (albo nie, ale mam przeczucie, że sa dobre). Sporo jednak jest mi nieznanych. Ha! I sprawdzając zapowiedzi Czarnego natknęłam się na książkę Barbary Demick, która u nas wyjdzie wiosną, a o której nie wiedziałam. Demick napisała rewelacyjny reportaż o Korei Północnej, o którym pisałam też przynajmniej rok temu, a jej nowa książka będzie dotyczyć Sarajeva.

@Litera-tour, ano jestem, przykro mi :) (Choć nie, wcale mi nie przykro, dobrze budzić radość, że tyle wspaniałości nas czeka). Ja właśnie zaniedbałam jakoś Chiny i Japonię w zeszłym roku, tak mi się wydaje, a skupiłam się na Indiach, w tym roku postaram się to odwrócić - choć jeszcze parę "ważnych" indyjskich książek czeka.
White'a nic jeszcze nie czytałam poza "Flaneurem", ale "A Boy's Own Story" to chyba jego najpopularniejsza powieść. Te inne, które wymieniasz, postaram się kiedyś przeczytać, pewnie nie w tym roku, przynajmniej nie wszystkie.
Ze sztuk Szekspira (też nie znam wszystkim, a to, co czytałam, czytałam jeszcze w czasach szkolnych) najbardziej podobało mi się "Wiele hałasu o nic", pamiętam, że czytałam to zauroczona filmem z Emmą Thompson. Film "Romeo i Julia" z di Caprio też bardzo mi się wtedy podobał i uważam do dziś, że jest świetny, jeśli komuś nie chce się czytać dramatu.
Pozdrawiam ciepło :)
-
2012/01/18 11:16:11
@The_book, a to nie są wszystkie festiwale, pisałam tylko o tych najciekawszych i londyńskich. Generalnie w Wielkiej Brytanii jest więcej festiwali literackich niż dni w roku, w stolicy nawet wiele dzielnic ma swoje własne, z lokalnymi pisarzami (którzy czasem są też międzynarodowi, jak np. Zadie Smith - każdy gdzieś mieszka w końcu :)).
Ja byłam zachwycona "Starym Ekspresem Patagońskim", choć książka nie doczekała się recenzji na moim blogu, więc polecam Ci gorąco. Podobnie jak "Dark Star Safari", ale to wyjdzie w Polsce dopiero w 2013. Po Bator muszę sięgnąć, czytałam tylko "Japoński wachlarz", ale marzą mi się "Piaskowa góra" i "Chmurdalia".
Nie kojarzyłam Carta Blanca, zerknęłam czym prędzej - bardzo ładne okładki z serii podróżniczej. Szkoda jedynie, że na stronie wydawnictwa trzeba kliknąć na konkretną pozycję, by poznać autora, nie jest to napisane na stronie z listą książek. Ale to drobiazg, nie dotyczy okładek :)
Pozdrawiam serdecznie!
-
Gość: madag123, *.threembb.co.uk
2012/01/18 11:32:40
Chihiro, dzieki za ten wspanialy wybor wydarzen kulturalnych i
dodam tylko, ze na Shakespearefest bedzie takze wystawiany Makbet po polsku: od 8 do 10 maja (Teatr z Opola).
pozdrawiam
-
2012/01/18 12:45:39
Aż strach się zagłębiać. Chcę obejrzeć dosłownie wszystkie filmy, o których wspomniałaś, i przeczytać większość książek, o których napisałaś. Coś strasznego! ;)
A tak zupełnie poważnie, to bardzo czekam na nową książkę Theroux (choć nie przeczytałam ich aż tak wiele, ale jego styl pisania bardzo mi odpowiada) i powieść graficzną Alice Bechdel. Chętnie przeczytałabym też "A Death in the Family" Karla Ove Knausgaarda. Bardzo chcę również poznać książki Edmunda White'a. Mam nadzieję, że szybko pojawi się wersja na kindle'a.

-
2012/01/18 12:52:18
Doskonały wybór. Dodam, że ja też od lat już polecam książkę Evy Hoffman:-)
Rok dickensowki zaczął się tak naprawdę już pod koniec zeszłego, świetną adaptacją Great Expectations, będzie też niedługo wersja kinowa z Heleną Bonham Carter i Ralph'em Fiennes. Mnóstwo też ciekawych programów na BBC4. U nas w Hampshire też obchody, bo wszak urodził się w Portsmouth, gdzie jest też jego muzeum, ale zeby naprawdę zanurzyć się w atmosferze dickensowskiej, polecam odwiedzić Rochester w Kent - warto. Tajemnica Edwina Drooda była mniej udaną adaptacją - książka jest nie tyle mniej znana, co mniej czytana, z prostego względu - Dickens zmarł w trakcie jej pisania, i zdążył napisać ok. połowy. Sama jestem fanką Dickensa a na Kindle można kupić wszystkie jego dzieła za...99 pensów! Planuję post o obchodach, skupiając się na tym, co poza Londynem - zresztą zainspirowałaś mnie, by napisać o festiwalach literackich poza Londynem, bo zarówno ten w Oksfordzie, jak i Hay-on-Wye są równie duże (jeśli nie większe) i ze sławami równego formatu, co te londyńskie.
The Beauty Myth czytałam i polecam, a Vaginę na pewno też przeczytam.
-
2012/01/18 13:40:55
@Madag, oczywiście wśród 37 języków nie mogłoby zabraknąć polskiego :) Pozdrawiam ciepło!

@Joan, dokładnie, aż strach się zagłębiać. A książki na półkach czekają... Kindle w tym roku zawojuje Wielką Brytanią, pod choinką gadżet znalazło ok. 1.3mln Brytyjczyków i to był naczęściej kupowany prezent w zeszłym roku. Myślę, że można liczyć, iż wszystkie wymienione przeze mnie książki wraz z premierą drukowaną będą miały premierę Kindle'ową. Nie wiem tylko, na ile Kindle sprawdza się w przypadku powieści graficznych, testowałaś?

@Anno Mario, moim zdaniem książka Hoffman powinna być jak najszybciej wznowiona po polsku, bo wydano ją wiele lat temu i chyba nie można jej dostać w księgarniach.
Świetnie, że się tak dobrze orientujesz, jeśli chodzi o Dickensa. Ja mieszkam w okolicy, w której Dickens mieszkał i pisał, z sześciu jego domów niektóre tylko się zachowały, w jednym jest muzeum - 5 minut spacerkiem ode mnie, ale nigdy tam nie zaszłam. Tak, klasyka jest tania jak barszcza na Kindle'u, i tak powinno być :)
Napisz koniecznie o festiwalach pozalondyńskich, ja się skupiłam na moim mieście, ale przecież jest jeszcze ponad 300 festiwali, które mają miejsce poza nim. W moim odczuciu najlepszy ze wszystkich festiwali brytyjskich jest ten w Edynburgu - najwięcej najciekawszych pisarzy i spotkań. Festiwal w Oksfordzie nigdy mnie nie kusił i od lat jest krytykowany za to, że więcej na nim celebrytów i sław kucharskich niż prawdziwych pisarzy. Do Hay planuję się wybrać, ale nie na festiwal, który oczywiście uchodzi za wspaniały. Bardziej jednak od dwóch lat interesuje mnie festiwal w Bath, wspierany jest silnie przez magazyn "Prospect" i zawsze wynajduję interesujące spotkania, na które chętnie bym poszła, gdyby nie koszty z tym związane.
Będę oczekiwać twojej recenzji "Vaginy" w tym roku (albo w przyszłym) :)
-
2012/01/18 13:48:19
W tym roku w Oksfordzie będzie m.in. jedna z moich ulubionych pisarek, Anne Tyler, oraz Rachel Cusk, też zapewne Ci znana, dlatego kusi mnie, by tam się wybrać.
Do Hay planujemy się wybrać w czasie festwialu w ramach wyjazdu weekendowego, Andy obiecuje, że mnie zabierze - zawsze chciałam zobaczyć samo miasteczko, pełne specjalistycznych księgarni:-) Nie zaczęłam jednak jeszcze tego organizować, a powinnam.
-
2012/01/18 14:05:13
@Anno Mario, znam obydwie pisarki, Anne Tyler chyba będzie też w Londynie, obiło mi się o uszy, że gdzieś widziałam zapowiedź spotkania z nią, ale nie wiem gdzie. Kiedyś bardzo dużo czytałam Tyler, ale nic już nie pamiętam (pamiętam jednak, że wydawana była w polskiej serii Salamandra), aż dziwne, ale taka amnezja mnie ogarnęła jak z powieściami Davida Lodge'a.
Tak, do Hay trzeba planować wyjazd wcześniej. Wiadomo, że tam nie ma takiej bazy pensjonatowej jak w większym mieście. Nic dziwnego, że część osób, które przyjeżdżają na festiwal, sypiają w namiotach. A księgarnie też kuszą, kuszą... jednak muszę się tam wybrać z większym molem książkowym niż Guciem, bo on nie zniósłby całych dni spędzanych na szperaniu między regałami :)
-
2012/01/18 19:03:34
Oczywiście zazdroszczę tylu fantastycznych wydarzeń - chociaż ... moja kuzynka mieszka w Bath, może się kiedyś wybiorę trafiając akurat na festiwal? :)

A'propos roku Dickensa, to w Polsce ten rok jest rokiem ks. Piotra Skargi, Janusza Korczaka, Józefa Ignacego Kraszewskiego - na pewno najpłodniejszego pisarza polskiego, a kto wie, czy nie na większą skalę. W sieci już w zeszłym roku inicjatywą "oddolną" powstał Projekt Kraszewski z pięknym planem 200 recenzji na 200-lecie. Szkoda tylko, że władze zapomniały o jeszcze jednym wielkim jubilacie - Bolesławie Prusie.

Z wymienionych przez Ciebie filmów ja czekam na "Życie Pi" - bardzo jestem ciekawa ekranizacji tak szczególnej powieści. Z książek cieszy mnie kontynuacja "Wolf Hall" (ciekawe, kiedy będzie w Polsce?) i zainteresowały mnie te historie rodzinne - norweska i turecka. A, i zastanawia mnie, z czego wynika tak późna premiera Llosy (chociaż raz mamy coś wcześniej;) ) ? Z powodu głównego bohatera?
-
Gość: zuza, *.cdma.centertel.pl
2012/01/18 19:31:39
Zawsze z przyjemnością czytam o planowanych wydarzeniach kulturalnych a w szczególności o zapowiedziach książkowych również tych polskich, chociaż ciągle jeszcze nie można porównywać oferty z np. brytyjską.
Większym problemem niż oferta jest dla mnie znalezienie czasu chociażby dla tych najlepszych pozycji. I tak np. stosiki książkowe rosną a ja już zamawiam kolejne pozycje, z których większość utworzy kolejne stosiki.
Dickensa "przerobiłam" zresztą z przyjemnością we wczesnej bardzo młodości i jego czas dla mnie jako czytelniczki minął, wciąga mnie już zupełnie inna literatura.
Bardzo chciałabym aby dotarł do nas esej filmowy o twórczości Sebalda bo niezwykle cenię jego książki w tym wydane jako ostatnie "Pierścienie Saturna". Może to wynika z dojrzałości ale tematyka przemijania jest mi bardzo bliska. Mam również nadzieję, że będę miała okazję obejrzenia ekranizacji "W drodze" Kerouaca. Książkę czytałam dawno ale pamiętam, że budziła emocje, muszę sięgnąć po nią ponownie przed filmem.
Chyba do tej pory nie wydawano u nas Edmunda White"a , ja się z nim ze zetknęłam, może tak się działo ze względu na tematykę. W tym roku mają się ukazać jego trzy książki więc będę miała okazję poznać tego wybitnego amerykańskiego pisarza. Ma nawet podobno przyjechać do Polski.
Z. Smith pewnie wkrótce ukaże się i u nas bo poprzednie wychodziły dość szybko po angielskich wydaniach a u mnie "Jak zmieniałam zdanie" czeka jeszcze w jednym ze stosików. Podobnie jak czekają "Marzenia Celta" Llosy, którego kolejna książka "Listy do młodego pisarza" wydane będą bodajże w lutym. Na stosiku również "Kwestia Finklera".
Stosiki rosną m.in. z powodu moich aktualnych czytelniczych zapędów w kierunku biografii i dzienników czyli po prawie tysiącu stronach o Miłoszu, zaczęłam wspomnienia J.Hartwig ("Zawsze powroty" i "Dzienniki"), czeka III tom Iwaszkiewicza i zaraz przyślą II tom Dzienników Mrożka.
Ja raczej nie narzekam na ofertę książkową bo nawet jeżeli z mniejszym lub większym opóźnieniem to wiele ciekawych nowości do nas też dociera, żeby jeszcze można było wydłużyć dzień.


-
2012/01/18 21:42:15
Ja w takim razie już czekam na: nową Toni Morrison, nową Margaret Atwood i "Wielkiego Gatsby'ego" w wersji Baza Luhrmanna! Zainteresowałaś mnie również Tanpinarem - widzę, że sporo z jego książek ukazało się po francusku i są dostępne na amazonie.
-
2012/01/19 10:36:51
"Instytut Regulacji Zegarów" Tanpinara jest już na polskich półkach księgarskich, nawet w radiu przed północą były czytane fragmenty.
Zapowiedzi polskich wydawców nie zawsze są dalekosiężne, czasem tylko na kilka miesięcy. Ja czekam na Sebalda - "Wojna powietrzna i literatura".
-
Gość: una invitada, *.18-2.cable.virginmedia.com
2012/01/19 10:50:22
Zacznę od góry:)
książka Jamila Ahmada może i by mnie zainteresowała tematycznie, ale nie wiem dlaczego wydaje mi się, że będzie to kalka książki Mirzy Waheeda "The Collaborator". Okładka do złudzenia przypomina książkę Waheeda i trochę mnie to zniechęciło, ale ciekawa jestem Twojej o niej opinii.
książka Rahula Bhattacharya jest kiepska( dla mnie). widziałam go zresztą na Book Festival podpisującego książki, pan sprawiał miłe wrażenie, ale książka wrażenia żadnego na mnie nie zrobiła.
chcę kupić Tahera, Ziedana, ale to za jakiś czas.
książki proponowane na World Book Night są takie sobie. może takie jest moje odczucie, bo mieszkam w UK i tytuły, które są proponowane mogę kupić w każdym charity shopie za grosze. ale akcja jest świetna.
Dickensowski rok mocno popieram i cieszę się z niego i w maju, kiedy zawitam do Londynu na pewno chcę iść na wystawę, o której pisała padma.a gdybyś chihiro jeszcze o czymś dickensowskim się dowiedziała, nastawiam uszu:)
z pozostałych książek zainteresowały mnie książki S.Auslandera, którego nie znam i K.O.Knausgaarda.a Mantele, Jacobsony to raczej nie, bo "The Finkler Question" jest jedną z nudniejszych książek, jaką przeczytałam w tamtym roku.
i poza tym kiedy tak czytałam o pochwałach tego co w Londynie chciałam krzyknąć, a co z festiwalem w Edynburgu, który jest jednak największym literackim wydarzeniem na świecie:))), ale w sumie każdy chwali swoje:) i ma prawo.
chihiro byłabym wdzięczna za linka do programu festiwalu majowego, jeśli będziesz już coś wiedzieć.pozdrawiam.
-
2012/01/19 11:50:54
@Maniaczytania, festiwal w Bath już wkrótce, na początku marca, musiałabyś się pośpieszyć z planowaniem: www.bathlitfest.org.uk/
O Projekcie Kraszewski sporo było na blogach, wiele osób czytało z tej okazji jego powieści. Mnie one nie interesują, kiedyś zaczęłam "Starą baśń", będąc jeszcze w liceum, ale nie przebrnęłam. Jakoś ciężko mi się zmusić do tak starej literatury, pisanej dość archaicznym językiem. Za to "Lalka" Prusa była jedną z moich ulubionych lektur szkolnych :) Nie świętuje się jego urodzin?
Z czego może wynikać późna premiera Vargasa Llosy? Myślę, że z ogólnego małego zainteresowania lit. inną niż anglojęzyczna. Wokół Nagrody Nobla poza tym nie ma prawie żadnego szumu, Le Clezio przeszedł bez ech, tak jak Herta Mueller czy Vargas Llosa. Nie wszystkie ich książki są tłumaczone, mało kto je czyta. Akurat "Ogród tuż za rogiem" ukazał się wcześniej na Wyspach i przeczytałam tę książkę jeszcze zanim wyszła ona po polsku, ale to wyjątek. W Polsce chyba można dostać większość książek Le Clezio i Mueller, tutaj - znikomą liczbę (i nie ma pędu, by więcej tłumaczyć, one nie mają świetnych recenzji). Zainteresowanie jest Bookerem.

@Zuzo, wydaje mi się, że w ogóle trudno te oferty porównywać, bo przecież większość książek tutaj zapowiadanych, wydawanych, pisana jest w jęz. angielskim. Można też narzekać, że nie wszystkie nowości, jakie ukazują się w Polsce, wychodzą w Wielkiej Brytanii i są tłumaczone na angielski. Siłą rzeczy tutejszy rynek jest większy, bo czyta więcej osób, no i mnóstwo pisarzy na całym świecie pisze po angielsku, przez co nie trzeba ich tłumaczyć.
Kerouaca starałam się czytać podczas podróży po USA, ale mi nie podeszła. Po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że szkoda mojego czasu, skoro lektura nie sprawiała żadnej przyjemności. Nie wiem naprawdę, o co tyle hałasu, czemu ta książka jest taka znana.
Sprawdziłam na biblionetce, że wydano po polsku "Zucha" Edmunda White'a (to jest "A Boy's Own Story", jego najsłynniejsza powieść).
Stosiki rosną i u mnie, nie ma co się tym przejmować - choć ja się czasem głupio przejmuję, tzn. rośnie u mnie głód czytania, którego nie mogę w pełni zaspokoić. Ale żeby mnie to martwiło to nie :)
Na ofertę książkową nie wyobrażam sobie narzekać. Czasem czytam, jak ktoś pisze, że trudno wyłowić dobrą książkę z nawału miernoty, ale nie zgadzam się. Wydaje się bardzo dużo bardzo dobrej literatury, w każdym chyba kraju europejskim. Trzeba mieć tylko szeroko otwarte oczy i chcieć poszerzać swoje horyzonty.

@Katasiu, jak napisała Nutta Tanpinara wydano już po polsku, więc jak Ci francuski nie podejdzie, to możesz sięgnąć po wersję polską :)

@Nutto, wspaniała wiadomość z tym Tanpinarem, bardzo Ci dziękuję :) Ciekawa jestem, czy recenzje są dobre i czy książka naprawdę da się równać z tymi, które Europejczycy mieli okazję poznać wcześniej.
Czarne ma baaardzo dalekosiężne zapowiedzi, to jest jedyne chyba wydawnictwo, które na swojej stronie internetowej podaje, co zamierza wydać nawet w 2014!
Sebalda mam kilka książek na półce, ale po niemiecku, a w tym języku ostatnio przeczytałam tak mało, prawie nic, że obawiam się sięgnąć po oryginały.
-
2012/01/19 12:08:15
@Invitado, Ahmed nie może być kalką Waheeda, bo on tę książkę napisał już 40 lat temu i ona tyle lat podobno przeleżała w szufladzie. Dopiero teraz ktoś go przekonał, że warto ją wydać. Nie czytałam "The Collaborator", ale byłam kiedyś na spotkaniu z autorem (i Tahmimą Anam) i z opisów jego własnych, jak teraz sobie przypominam, brzmiało to jak coś zupełnie innego niż "The Wandering Falcon". Ale błędem wydawców moim zdaniem jest stworzenie podobnych okładek - obie ładne, ale łudząco podobne, mimo innej kolorystyki.
Bhattacharyi czytałam ciekawy artykuł w Observerze, o domu, w którym mieszkał w Mumbai, i tak się po raz pierwszy dowiedziałam o tym pisarzu. Fajnie to było napisane i pomyślałam, że książka może być niezła. Za to nie czytałam Naipaula (choć zamierzam parę książek), więc nie wiem, na ile porównania są słuszne.

Zgadzam się co do World Book Night. Wolalałbym, by rozdawano książki mniej chętnie czytane, mnie popularne, ale o ile dobrze się orientuję to społeczeństwo decydowało w tym roku, jakie książki mają być na liście. No i te książki mają zachęcać do czytania osoby, które na co dzień nie czytają, tak mi się wydaje, więc nie mogą być zbyt trudne czy mało przystępne. Chyba mają być dla osób, które myślą: "Widziałam "The Room" w księgarniach, mówiła o niej moja koleżanka z pracy, w bibliotece polecała mi ją bibliotekarka, a teraz dostaję ją na World Book Night, więc przeczytam".

A propos Dickensa jest jeszcze zapowiadanych kilka wystaw, poza tą w Museum of London. Teraz jest wystawa w British Library ("A Hankering After Ghosts: Charles Dickens and the Supernatural"), sporo imprez w Charles Dickens Museum: www.dickensmuseum.com/all-events/overview/, ale więcej nie mogę znaleźć.

Z Auslandera myślę, że być się uśmiała :) "The Finkler Question" też mnie nużył, Jacobson ma chyba skłonność do dłużyzn, nie porwała mnie ta książka i zraziłam się do autora.

Invitado, ten wpis jest celowo o Londynie, to podkreśliłam na samym wstępie :) Mogłabym wspomnieć o innych festiwalach i imprezach, ale wtedy tekst rozrósłby się do gigantycznych rozmiarów, a programów nie znam. Zresztą tyle dziewczyn-blogowiczek mieszka poza Londynem, że niech każda pisze, co ma u siebie. W komentarzu do Anny Marii natomiast napisałam, że uważam festiwal w Edynburgu za najlepszą brytyjską imprezę literacką, bez wątpienia.

Jak będę znać program festiwalu majowego, dam na pewno znać. Zapowiedzi można przeczytać w newsletterze Asia House: www.asiahouse.org/net/Documents/ah10128.pdf
-
2012/01/19 12:20:05
Nie czytałam całej powieści graficznej jeszcze, ale owszem, testowałam. Moim zdaniem, akurat tego typu książki czy komiksy lepiej jest czytać na papierze. Na Kindle'u nie ma kolorów, więc tracą na tym barwne plansze. To pierwsza sprawa. Druga - ograniczenia związane z wielkością ekranu. Można oglądać całą planszę niepodzieloną, na jednym ekranie, ale wówczas w większości przypadków jest ona nieczytelna, bo pomniejszona. Z kolei można powiększyć planszę i oglądać wtedy ją odwracając czytnik bokiem (mam na myśli ten dłuższy bok), ale wtedy - no tak - nie widzi się całej planszy, tylko jej wycinek. Co nie musi przeszkadzać, ale może.

Abstrahując już od tych kwestii, dodam jeszcze, że traktuję powieści graficzne bardziej jak albumy niż książki do czytania i w tym sensie zdecydowanie wolę je w wersji drukowanej, papierowej, która pozwala najczęściej na pełne przedstawienie koloru i całe to "obcowanie" z papierem, które tak lubię, a które staje się jeszcze ważniejsze przy oglądaniu reprodukcji, rysunków itp.
-
2012/01/19 12:30:17
Jamila Ahmada chętnie przeczytam, tylko chodziło mi o okładkę, która jest prawie taka sama jak Waheeda.
za dickensowe informacje dziękuję:)
ja mam limit, jedna książka na tydzień o ile jest tania. ostatnio za 60p kupiłam Wild Swans i to jest okazja:)
-
2012/01/19 15:59:45
@Joan_Johnson, masz absolutnie rację, plansze trudniej czytać na małym, bądź co bądź, Kindle'u. Wiele powieści graficznych jest czarno-białych, ale nawet one tracą, jak nie można całych stron wyświetlić w odpowiednim rozmiarze. iPad mógłby być lepszy, choć pewnie też nie idealny. Takie książki najlepiej traktować jak albumy i czytać w druku.

@Invitado, no dziwię się tym okładkom, jakby nastał nowy trend w przedstawianiu lit. pakistańskiej - pokazać surowy krajobraz i samotną jednostkę.
Dobry limit sobie narzuciłaś. Niektórzy mają też taki: jedna książka kupiona na jedną przeczytaną, albo jedna kupiona = jedna oddana. Ja się jednak pozbywać książek nie lubię, olbrzymia większość tych, które teraz mam, chciałabym zatrzymać.
-
2012/01/19 19:21:37
Oj, na tegoroczny festiwal do Bath to ja się na pewno nie załapię, może w przyszłym roku?

I niestety - nie ma hucznych obchodów urodzin Prusa, wielka szkoda.

Akurat jeśli chodzi o Vargas Llosę to jego popularność w Polsce nie jest w ogóle związana z Noblem. On był bardzo popularny na długo przedtem, jak zresztą wielu twórców z kręgu latynoskiego (ciekawe, z czego to u nas wynika - z tęsknoty za słońcem?).

Ale czytałam gdzieś, że w Anglii do dziś są jakieś kontrowersje związane z głównym bohaterem "Marzenie Celta" - w końcu był chyba pierwszym tak głośno krytykującym wyzysk i zapędy kolonialne Imperium Brytyjskiego.
-
2012/01/19 21:13:24
okładki "nie naszych" tłumaczeń są śliczne! dzięki za przewodnik!
-
2012/01/20 14:20:49
@Manio, na pewno festiwal nie ucieknie, za rok jest kolejna edycja :)
Czyżby zapomniano o Prusie?
Hmm, mam swoją teorię odnośnie lit. południowoamerykańskiej, a związana jest ona z kompatybilnością, moim zdaniem, jęz. hiszpańskiego i polskiego. Hiszpańskie teksty, takie eksperymentalne, jakie pisał często np. Cortazar, świetnie brzmią po polsku, zresztą on miał doskonałą tłumaczkę, Zofię Chądzyńską. Po angielsku to brzmi jak grafomania, nie da się tworzyć takich neologizmów, tak zmiękczać słów i zamieniać szyk zdań. Nigdy nie było w Wielkiej Brytanii boomu na lit. z Ameryki Płd. i wydaje mi się, że to właśnie kwestia języka. No i Brytyjczycy chyba zawsze woleli po prostu kawał dobrej historii (czyt. opowieść) zamiast powieści mocno eksperymentalnych - tzn, tu też się zdarzały eksperymenty, ale to rzadkie wyjątki. Ani Francuzi (Queneau, Robbe-Grillet, Perec) ani Latynosi nigdy nie byli czytani na taką skalę jak w Polsce.
O kontrowersjach związanych z bohaterem "Marzenia Celta" nie czytałam i nie słyszałam, bardzo możliwe, że są.

@Montgomerry, prawda, dla mnie każde wyjście do księgarni to jak wizyta w muzeum niemal, okładki są na ogół cudne, nawet jak nie kupuję to podziwiam i głaszczę ciekawe faktury :)
-
2012/01/20 16:36:25
Chihiro - co do Prusa, to nie wiadomo do końca, czy zapomniano, czy pominięto celowo...

A co do latynoskiej literatury, to przecież nie jest ona też do końca tylko i wyłącznie eksperymentalna. Dzisiaj bardziej eksperymentują chyba Francuzi, Latynosi piszą ciekawe opowieści (choćby bardzo popularny ostatnio Zafon) z innego kręgu kulturowego, takie też bliżej natury ;), naturalistyczne bardzo, ale często również z elementami "magicznymi".
A o kontrowersjach z Casementem to poczytaj koniecznie, bo to bardzo ciekawa historia jest - Irlandczyk głoszący niepodległość od Wielkiej Brytanii, skazany na śmierć, był w Kongo w tym samym czasie, co Polak ;) - Joseph Conrad ( to po tej wyprawie powstało "Jądro ciemności"). Casement jako pierwszy głośno mówił o wyzyskiwaniu tubylców, o ich traktowaniu gorzej od zwierząt - nie było to na rękę Anglikom, oj nie...
-
2012/01/20 16:42:42
@Manio, ooo, pominięto celowo? Dlaczego? Wyczuwam, że są jakieś kontrowersje wokół osoby Prusa, o jakich nie mam pojęcia...

Prawda, nie cała latynoska literatura jest eksperymentalna, święta racja. Te "niemagiczne" powieści jakoś nie miały się tak źle tutaj, jak te z nurtu realizmu magicznego. W ostatnich latach głośno było o Bolano, wciąż widuję w kawiarniach i autobusach ludzi (ciekawe, że oromną większość stanowią mężczyźni) z powieściami Bolano, głównie "2666". No i Clarice Lispektor, uchodząca za największą pisarkę brazylijską (która miała ukraińskie żydowskie korzenie), nie wiem, czy coś jej wydano po polsku...
Oj, Anglicy bardzo nie lubili, gdy ktoś sprzeciwiał się podbojom Imperium w niewłaściwym czasie, nie dziwię się, że Casement popadł w niełaskę. Choć z drugiej strony Brytyjczycy pierwsi zdelegalizowali niewolnictwo, mimo że tracili na tym grube pieniądze i wpływy... No ale sprawa Irlandii boli bardziej, podobnie jak płn. Irlandii.
-
2012/01/20 18:35:46
Ha! Tego chyba nie wie nikt, w każdym razie gafa jak nic, bo w końcu to okrągła 100 rocznica jego śmierci w tym roku!

Zainteresowałaś mnie tą Clarice Lispektor - chyba rzeczywiście nic jej po polsku nie wydano, co dziwne, bo ja bym stawiała na to, że ona polskie korzenie ma, a nie ukraińskie :) - w końcu Podole historycznie, a i chyba w 1920r. polskie było.

Wiesz, może właśnie dzięki Casementowi między innymi tak szybko znieśli to niewolnictwo? A generalnie co do Anglików i ich patrzenia na kolonie - bardzo interesująca pod tym względem była dla mnie lektura "Mapy miłości" Ahdaf Soueif . Czytałaś może?
-
2012/01/20 20:18:45
@Manio, zrobiłam błąd w nazwisku - Lispector. O niej w Wielkiej Brytanii zrobiło się głośno dopiero jakieś trzy lata temu, bo wyszła jej biografia i ten sam człowiek, zdaje się, przetłumaczył kilka jej książek. Wcześniej nic nie było o niej wiadomo, a po portugalsku nie każdy czyta. Podole mogło być w 1920 polskie, ale z tego, co czytałam, jej rodzice mówili w domu po ukraińsku. Generalnie ten rejon miał burzliwe dzieje i jej rodzice właśnie od pogromów uciekali. W każdym razie coś jej kiedyś przeczytam.

Niewolnictwo zniesiono na wiele lat przed urodzeniem Casementa, on urodził się w 1864, a niewolnictwo zdelegalizowano w 1807. W 1833 Wielka Brytania była pierwszym krajem na świecie, który uwolnił wszystkich swoich niewolników. Stało się to za sprawą Williama Wilberforce'a, troszkę pisałam o tym w recenzji tej książki: chihiro.blox.pl/2011/09/Ksiazka-ktora-zmienia-wszystkich-Half-the-Sky-How.html

"Mapę miłości" posiadam, nawet z autografem autorki, ale jeszcze jej nie przeczytałam. Podobnie jak "Small Island" ("Wysepkę"), która też czeka na półce na dogodny moment.
-
2012/01/21 09:42:02
Hmm, u siebie znieśli, co nie przeszkadzało im dalej mieć niewolników w koloniach - pokrętna moralność trochę ;)

A "Mapę miłości" przeczytaj, przyznam, że zmieniło mi się po niej moje spojrzenie na Egipcjan, którym bardzo kibicowałam w czasie rewolucji ostatniej. Książka rozgrywa się w dwóch planach czasowych, ciekawe jest zwłaszcza to z przełomu 1899 i 1900 roku - porównanie Anglików i Egipcjan - oj, nie wypadło na korzyść "białego człowieka".
-
2012/01/21 11:59:45
@Manio, nie, źle rozumiesz! W Wielkiej Brytanii nie było niewolników, oni znieśli niewolnictwo we wszystkich koloniach w 1807! To tam uwolniono wszystkich niewolników, to właśnie było spektakularne i stanowiło przykład dla innych jeśli chodzi o nowoczesne rozumienie praw człowieka, zwłaszcza prawa do wolności.

"Mapę miłości" przeczytam na pewno.
-
2012/01/21 12:52:48
Chihiro - możliwe, że coś pokręciłam :) No ale przed Wielką Brytanią była chyba jeszcze Francja, czy nie?. Ale, że tak powiem, pewnie było tak, że prawo sobie, a wielkie kompanie sobie i stąd ten wyzysk "tubylców" , który skończył się dopiero w XX wieku, a i czy tak naprawdę do końca? Nadal przecież mówi się o "ukrytym niewolnictwie" i to jest smutne i przerażające...
-
2012/01/21 13:47:07
@Manio, nie, Francja zniosła niewolnictwo ostatecznie dużo później. Pod koniec XVIII w. zniesiono ją we Francji, ale w 1802 znów wprowadzono, a Napoleon osobiście zalegalizował ją we wszystkich koliniach karaibskich, gdzie wykorzystywano niewolników do uprawy trzciny cukrowej. Ostatecznie w koloniach Francja zniosła niewolnictwo w 1848 roku, w tym samym roku co Dania. Rok wcześniej niewolnictwo zniosła Szwecja - polegam na informacjach z dokładnej rozpiski tu: en.wikipedia.org/wiki/Abolition_of_slavery_timeline
Wyzysk jeszcze trwał przez jakiś czas i trwa nadal - bo czasem głodowe płace są pewną formą niewolnictwa, choć w teorii mało kto kogo zmusza do pracy. Obecnie w UK są niewolnicy, o tym się pisze i mówi. Setki bogatych Brytyjczyków arabskiego pochodzenia bądź Arabów mają pomoc domową, której nie płacą, której z domu nie wypuszczają, którą wykorzystują seksualnie i traktują gorzej niż dawniej traktowano niewolników. To jest głośna sprawa w Wielkiej Brytanii od wielu lat, niektórym udaje się uciec i stąd o tym w ogóle wiadomo. Był nawet w zeszłym roku głośny serial oparty na faktach o Sudance, która pracowała dla zamożnej saudyjskiej chyba rodziny w Londynie i przeżyła koszmar.
-
2012/01/24 20:13:28
Przeczytałam z zapartym niemal tchem i moja wishlista wydłużyła się o kolejne tytuły - ale to sama radość! Zazdroszczę też perspektywy spotkań z ciekawymi pisarzami. Ja ostatnio wybierałam się na spotkanie z Małgorzatą Szejnert, ale nic z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że i mnie uda się załapać na jakieś ciekawe spotkania w tym roku :) Pozdrawiam gorąco i dzięki za imponujące wprowadzenie w świat nowości!
-
2012/01/25 13:24:12
@Mandżurio, takie są skutki czytania tego rodzaju tekstów, niekończące się listy książek do przeczytania :) Moja lista też wzbogaciła się o parę pozycji podczas researchu i pisania tej notki.
Szkoda, że nie udało Ci się spotkać z Szejnert, może jeszcze nadarzy się okazja?
Ściskam!