visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Amerykańskie księgarnie - serce społeczności

Podróżując po Stanach Zjednoczonych nie ma się pewności, że po przyjeździe do obranego z góry celu będzie co zjeść albo że motel będzie wyglądał należycie. Można natomiast liczyć, że w każdym mijanym miasteczku znajduje się księgarnia, w której pracują ludzie z pasją. Moim ulubionym fotograficznym obiektem na trasie od Seattle po Los Angeles, a potem do Savannah i znów na północ do Nowego Jorku, stały się przybytki książki. Małe, wciśnięte między pralnię samoobsługową i typowy diner, albo duże, niezależne, szczycące się byciem centrum lokalnej społeczności. Nigdzie nie widziałam, by książki były traktowane po macoszemu. W miasteczkach, którymi pogardza Barnes & Noble, niemal zawsze trafi się miejsce z duszą. 

Przyporządkowałam zwiedzone (tak, tak, ja księgarnie zwiedzam) przeze mnie księgarnie do kilku grup. Dziś opowiem o kilku księgarniach, stanowiących...

Serce społeczności

1) Takim określeniem nazywam księgarnię, która najczęściej jest jedyną w miasteczku. Otwarta często do późna, kusząca ciekawą wystawą lub nazwą, zarządzana jest przez osobę, która już od progu wita wstępujących z szerokim uśmiechem i ciepłym słowem. Taka jest Books'n'Bears w oregońskiej miejscowości Florence. Usytuowana nad rzeką, nieopodal świetnego baru, w którym całe ściany i sufit ozdobione są flagami najróżniejszych straży pożarnych całego kraju, z zewnątrz wygląda dość infantylnie, jak tekturowa atrapa w pastelach. W środku z kątów zerkają najprzeróżniejszej maści... pluszowe niedźwiedzie. Czają się na półkach, siedzą między książkami, odpoczywają na fotelach i krzesłach. Nowe i stare, tanie i bardzo wartościowe - wszystkie na sprzedaż. Tak jak książki, nowe i używane. 

Florence 3

Florence 2

Florence 1

2) Księgarnia w Mendocino w Kalifornii, małym, artystycznym, cudnym miasteczku, o którym pisałam tutaj. Jak każda szanująca się księgarnia także i ta urządza spotkania z pisarzami - lokalnymi i przyjezdnymi, posiada swojego księgarnianego kota (kubki z kotem można nawet kupić na miejscu i przez ich stronę internetową). Prowadzi też akcję charytatywną "Book Angels Program" - pracownicy zbierają imiona dzieci z okolicy, które potrzebują wsparcia, wraz z językiem, którym mówią jako pierwszym oraz listą zainteresowań, po czym wywieszają te dane na specjalnej tablicy. Każdy klient księgarni może wybrać sobie jedno dziecko, dla którego kupi książkę/-i. Wolontariusze potem opakowują ją ładnie i dostarczają dzieciom. Księgarnia posiada też własny manifest: Wierzymy w książkę. Wierzymy w uciszenie hałasu i słuchanie opowieści. Wierzymy w dalekie podróże odbywane między stronami książek. Wierzymy w dotykanie słów, bazgrolenie na marginesach i zaginanie rogów. Wierzymy w otaczanie się książkami dawno przeczytanymi i książkami jeszcze nie czytanymi, w odwiedzanie naszych młodszych "ja" za każdym razem, gdy bierzemy ulubioną pozycję z półki. Wierzymy w pięciolatków piszących swe imiona wielkimi literami na skrzydełkach okładki. Wierzymy w stawanie się kimś innym na czterysta stron. Wierzymy w wyłączanie ekranów i odłączanie się od sieci raz na jakiś czas. Wierzymy w spotkania z autorami, czytanie przypisów, sprawdzanie słów i wyszukiwanie odniesień. Wierzymy w sadzanie naszych dzieci na kolanach i wspólne przekręcanie stron. Wierzymy w stawanie ramię w ramię w przyjemnej ciszy z innymi przed dobrą półką z książkami. Wierzymy w rozmowy twarzą w twarz z przyjaciółmi i nieznajomymi w alejkach dobrej księgarni. Wierzymy, że razem: czytelnicy, pisarze, książki i księgarnie, możemy uczynić cuda. Jeśli wierzysz, proszę dołącz do nas: RATUJ ŚWIAT. KUP KSIĄŻKĘ

Czyż to nie wzruszający manifest?

Mendocino 1

Mendocino 2

Mendocino 3

3) "The Book" Gift Shop w Savannah w Georgii. Gdyby nie powieść Johna Berendta "Północ w ogrodzie dobra i zła" ta księgarnia nie miałaby racji bytu. Nie jest prawdziwym sercem społeczności, miejscowi kupują książki raczej gdzie indziej, ale sądzę, że każdy turysta prędzej czy później zajrzy do niej, zwabiony sławą książki i filmu. Księgarnia mieści się w uroczym (jak wszystkie w okolicy) budynku na placu, na którym ulokowany jest też dom bohatera "Północy...". Można tu dostać wszystko, co kojarzy się z dziełem: figurki bird girl, książki (wszelkie wydania, podpisane przez autora i nie), płyty, zdjęcia, lokalnego wyrobu dżemy i nalewki. 

Savannah 1

Savannah 2

4) Northtown Books w Arcacie, miasteczku uniwersyteckim na północy Kalifornii, rzuca się chyba każdemu w oczy. Budynek nie jest imponujący, rzekłabym, że jest wręcz brzydki i przypomina polskie księgarnie z lat 80. Wewnątrz zwyczajnie ustawione regały, krzesła i fotele, na których można przysiąść z książką. Nic specjalnego. Czemu więc wspominam o tej księgarni? Urzekły mnie dwie rzeczy. Pierwsza: wystawa. Przyciągnęła mój wzrok momentalnie, a to dlatego, że znajdowały się na niej wyłącznie książki w żółtych okładkach. Wyobrażam sobie, jaką uciechę mają ci, co je układają. Druga rzecz: znakomicie ułożone książki, bardzo jasno podzielone na kategorie. Zachwycił mnie zwłaszcza regał "multikulturalny" dla dzieci z półeczkami bilingwalnymi, a w ramach tychże: hiszpański/angielski, chiński/angielski i kilka innych. Cóż, księgarnia znajduje się w końcu w Kalifornii :)

Arcata 1

Arcata 2

Arcata 3

5) Mieszkańcy Clarksdale w stanie Mississippi żyją bluesem, nie książkami. To kolebka tego gatunku, który płynie w żyłach miasta. Tu każdy róg ulicy, każdy budynek pulsuje energią sławnych muzyków. To tu trafiliśmy na coroczny festiwal bluesa, na który zjeżdżają się miłośnicy tej muzyki z całego kraju. Koncertu słuchaliśmy w "szopie" należącej do Morgana Freemana, a ja pałaszowałam tam kanapkę ze smażonymi, zielonymi pomidorami. Ale miało być o książkach... W mieście nie ma de facto księgarni, ale jest sklep Miss Del's General Store, w którym można kupić wszystko. Taki lokalny sklepik z mydłem i powidłem - tradycyjnym rzemiosłem, orzechami pekanowymi, kosmetykami ekologicznymi, starociami szumnie nazywanymi w USA antykami, kwiatami doniczkowymi oraz książkami. Jak głosił napis w sklepie: "Specjalizujemy się w sprzedaży tych rzeczy, których każdy z nas potrzebuje więcej w swoim życiu". Spora część książek dotyczyła kuchni Południa, z której mieszkańcy są wyjątkowo dumni, atrakcji turystycznych rejonu i organicznego ogrodnictwa, ale znalazło się też miejsce na beletrystykę. Staroświecki sklepik, ale widać, że prawdziwe serce społeczności. 

Clarksdale 2

Clarksdale 1
piątek, 24 lutego 2012, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/24 11:51:10
Świetne miejsca, oby przetrwały.
-
2012/02/24 12:07:26
Strasznie klimatyczne, a najlepsza ta z kwiatkami. No i miśki - prawie moja rodzina ;)
-
2012/02/24 12:34:51
Chihiro, jak ja ci zazdroszczę tych podróży;). Mi na razie pozostaje podróżowanie "od strony do strony". Manifest mnie zachwycił!
-
2012/02/24 15:49:26
Moje serce skradła ta w Mendocino, nawet sobie ich poszukałam, bo oczywiście chciałam zobaczyć tego kota :) Czarnulka, szkoda, że już odeszła.
-
2012/02/24 16:10:50
@Anno Mario, myślę, że niektóre na pewno przetrwają. Np. ta w Mendocino musi, miasteczko jest b. literackie, więc zapotrzebowanie na taką księgarnię jest.

@Bibliomisiek, :)

@Pani_la_mome, amerykańską podróż odbyłam już trzy lata temu, ale tak mnie naszło, by napisać parę słów o tamtejszych księgarniach :)

@Kornwalio, och, nie doszukałam się tej informacji! Może sprawią sobie tam nowego kota?
-
2012/02/24 16:54:01
Wspaniały post! Część z tych książek z "żółtej wystawy" mamy w bibliotece, w której pracuje. Miło było zobaczyć znajome tytuły. Bardzo podoba mi się pomysł z książkami w sklepie z mydłem i powidłem. Znam kawiarnię, gdzie oprócz dobrej kawy, można kupić książki dla dzieci. Część leży na stolikach, dla zachęty ;)
-
2012/02/24 18:34:30
Books'n'Bears zdecydowanie mi się podoba :)
-
2012/02/24 22:38:04
No proszę, jednak są w Stanach niesamowite księgarnie, tylko oczywiście nie tu, gdzie jestem ;) Środkowa Pensylwania nie ma kompletnie żadnych księgarń oprócz Barnes & Noble, za wyjątkiem jednej naprawdę fantastycznej księgarni w State College (używane książki, dobre ceny, bardzo duży wybór), mieście uniwersyteckim (Tak, miasto uniwersyteckie ma tylko tę jedną księgarnię + B&N!) - a nawet ona ma "wolne" od bodajże zeszłej wiosny, bo zmienili miejsce na inne, które musieli odremontowywać i mają ponownie się otworzyć w marcu. Więc czekam. A tak poza tym to bida z nędzą, inaczej się nie da tego określić. Na pewno ciężko o księgarnie będące sercem społeczności. Ale planujemy z mężem i znajomymi prędzej czy później zacząć się zapuszczać do innych stanów, a wówczas skomponuję specjalny szlak księgarniany, który będzie miał duży wpływ na to, gdzie się wybierzemy :D
-
2012/02/24 23:35:40
Masz racje faktycznie wszystkie amerykanskie ksiegarnie sa wypieszczone, czy to prywatne czy sieciówki, w miescie malym czy duzym. A czy często odwiedzane przez mieszkańcow to juz inna bajka ;)
-
2012/02/26 23:01:28
@Wspólnabiblioteczko, no proszę, jaki świat jest mały, skoro część tych książek znasz i macie je w bibliotece :) Księgarnio-kawiarnie są wcale nie takim rzadkim zjawiskiem w Europie, ale ze Stanów, muszę przyznać, nie kojarzę ani jednej (za to byłam w sklepie z muzyką klasyczną i kawiarnią w jednym, w Berkeley, blisko uniwersytetu, świetne miejsce).

@Tommyknocker, mnie także :)

@Pani Katarzyno, są, są, wiele ich jest :) Nie byłam w Pensylwanii, szkoda, że jest tak źle jak mówisz. Ale sama zauważyłam, że w dużych miastach mieszkańcy cenią wielki wybór, a taki może zapewnić przede wszystkim Amazon (z którego zapewne dużo korzystają też mieszkający na prowincji) i Barnes & Noble. Często czynsze w dużych miastach są b. wysokie i widywałam takie wielkie księgarnie-supermarkety na obrzeżach, razem z innymi wielkimi sklepami, jak Walmart, Office Depot, outletami i centrum restauracyjnym. Charakteru takie miejsca nie mają za grosz, ale dla wielu ludzi wygodnie jest kupować wszystko w jednym miejscu. Mnie to w USA przerażało, że w wielu dużych miastach nie ma zwyczaju chodzenia po ulicach na spacery czy robienia zakupów w małych niezależnych sklepikach (tak jest na prowincji często), ale jeździ się poza miasto na zakupy.
A wracając do miasta uniwersyteckiego, to byłam bardzo rozczarowana Bostonem, księgarni jak na lekarstwo, a przecież tak wielu studentów i wybitnych naukowców tam mieszka.
Dokąd planujecie się wybrać?

@Peek-a-boo, no właśnie, czytałam, że księgarniom w USA wiedzie się coraz gorzej, ale w przeciwieństwie do UK, gdzie najgorzej mają się sieciówki, w USA gorzej na kryzysie wychodzą niezależne księgarnie, zwłaszcza w dużych miastach.
-
2012/02/28 01:18:08
Sama jeszcze nie wiem gdzie, ale najpewniej zaczniemy od najbliższych okolic, być może tych chłodniejszych, czyli New York, New Jersey, Connecticut. Bardzo chciałabym też wyruszyć na wschód aż do stanów Oregon i Washington, bo znajomi, którzy tam byli latem bardzo zachwalali przyrodę w tych rejonach. Wycieczki jednak nie nastąpią na pewno w tym roku, chyba że do tych najbliższych stanów.

Wydaje się, że z tymi zakupami, to nie tylko tak jest w dużych miastach, ale i w tych mniejszych. Przecież kiedy my z mężem się gdzieś wybieramy, to łapiemy się na tym, że oprócz galerii sklepowych i restauracji, to nie ma za bardzo gdzie pójść... Czasem w miastach są jakieś parki... Albo raczej 'parczki'. Ale czekamy na lepszą pogodę, żeby spędzać więcej czasu na łonie natury, bo lasy z ich florą i fauną są tutaj naprawdę wyjątkowe.
-
2012/02/28 11:41:54
@Pani Katarzyno, Kalifornia i Oregon to moje ulubione stany amerykańskie (poza Georgią, która jednak jest zupełnie inna w charakterze, co oczywiste). Ja też zachwalam przyrodę na zachodnim wybrzeżu, plaże oregońskie są fantastyczne. Gdy my tam byliśmy było jeszcze chłodno, w Oregonie jeszcze nie dało się pływać w oceanie (w Kalifornii już tak) i tamtejsze wybrzeże często przypominało mi plaże skandynawskie. Ach, chciałabym jeszcze raz kiedyś przejechać zachodnim wybrzeżem z północy na południe...

Pójść to faktycznie w wielu miastach nie ma gdzie, chyba że podjechać :) Czasem przecież nawet chodników nie ma, nie da się chodzić. Mnie śmieszyło określenie "loitering", widziane na różnych znakach "No loitering", w okolicach, gdzie trudno spacerować i prawdopodobnie założenie jest takie, że jeśli ktoś decyduje się pieszo tam poruszać, to musi to być podejrzane.
-
2012/02/28 16:39:14
kuzynka P. mieszkała kilka lat w Utah i tam pracowała może nie w księgarni ale w bibliotece, właśnie stanowiącej takie serce lokalnej społeczności. Ileż oni tam fajnych akcji organizowali! Pozdrawiam;)
-
2012/02/28 16:46:24
@Chiaro, o bibliotekach amerykańskich wiele nie wiem, poza tym, że w ostatnich latach przeżywają straszny kryzys. Ale jestem pewna, że ichnie akcje były/są świetne. Ja w swojej bibliotece też mam mnóstwo różnych akcji, kilka klubów książkowych, spotkania z autorami, zajęcia dla dzieci, różne kursy, warsztaty literackie itd. To tutaj normalka.