visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
"China Witness. Voices from a Silent Generation" - Xinran

Chińczykom nie jest łatwo szczerze mówić, co naprawdę myślą i czują - twierdzi Xinran we wstępie. I dodaje: A jednak to jest dokładnie to, co chciałam zarejestrować: emocjonalne reakcje na dramatyczne zmiany, jakie zaszły w ostatnim wieku. Chciałam, by moi rozmówcy dali świadectwo chińskiej historii. Xinran, od 1997 roku mieszkająca w Londynie chińska pisarka, pracowała przez 20 lat jako dziennikarka w Chinach, prowadząc jako pierwsza osoba w tym kraju program radiowy, do którego ludzie dzwonili i opowiadali o swoim życiu lub pytali o różne kwestie na antenie na żywo. Sama przeszła wiele, ale boi się o tym mówić. Spotkałam ją w styczniu i przeprowadziłam wywiad dla następnego numeru Archipelagu, przeczytawszy uprzednio wszystkie jej książki (poza "Miss Chopsticks", powieścią). "China Witness. Voices from a Silent Generation" jest szczególna - niedostępna w Chinach, gdyż opowiada o sprawach, które są dla rządu niewygodne. Xinran przemierzyła Chiny wzdłuż i wszerz, by znaleźć ciekawych rozmówców, którzy opowiedziliby jej swoje dzieje. Pojechała na zachód aż do byłego więzienia w Shihezi w pobliżu Urumczi, a na południu dotarła do Xingyi. 

Rozmówcy Xinran pochodzą z pokolenia rodziców autorki, wywodzą się z różnych klas społecznych, środowisk i mają różny status w społeczeństwie. Opowiadają o trudach życia za panowania Mao Zedonga i drobnych radościach dnia codziennego. Xinran ciągnie ich za język, mówią więc także o uczuciach, o miłości, niejednokrotnie płaczą przy niej ze wzruszenia. Muszę przyznać, że na spotkaniu autorka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie: jest niebywale ciepłą kobietą i nie dziwię się, że potrafi stworzyć atmosferę sprzyjającą zwierzeniom. Xinran poznaje, a czytelnik wraz z nią, losy więźniów zsyłanych do Shihezi, na pustynię Gobi, by tam budować drogi, mosty i zamieniać piaszczyste tereny w żyzne pola do uprawy bawełny, ryżu i kukurydzy. Rozmawia z panią pilot, urodzoną w Stanach Zjednoczonych, dowódcą Czerwonej Armii, która przeżyła Rewolucję Kulturalną i po przejściu na emeryturę odnalazła prawdziwą miłość (fragmenty 160 listów miłosnych, jakie wymieniła ze swym przyszłym mężem znajdują się w książce). Wzruszająca jest historia Yao Popo, kobiety sprzedającej zioła na ulicy, którą Xinran poznała przypadkiem. Wszystkich swych (kilkunastu) rozmówców autorka pytała o trzy najszczęśliwsze i najtrudniejsze chwile w życiu. Niebywała determinacja i ciężkie życie - a żaden z jej rozmówców nie narzeka otwarcie - szokują. Yao Popo wyznała, że jedną z najtrudniejszych rzeczy było dla niej wychowanie siedmiorga dzieci w pokoiku mierzącym 12 metrów kwadratowych i ciągły brak jedzenia. O braku pożywienia i przejmujących zimach mówili wszyscy. Jedna z kobiet ogrzewała się własnymi warkoczami, większość latami cierpiała potworny głód. A przy tym ciarki przechodzą, gdy czyta się, że istnieje w Chinach powiedzenie: "Śmiej się z biednych, ale nie śmiej się z prostytutek" - panuje społeczne przyzwolenie na wyśmiewanie cudzej biedy, a biedni, jak pisze Xinran, są na samym dole drabiny społecznej. Zdaniem autorki przez kilkadziesiąt lat rządów Mao oficjalnie powiedzenie przestało istnieć, lecz w ostatnich latach (książka została wydana w 2008) przybrało na sile.

Fascynujące są różne anegdotki, elementy kultury różnych rejonów czy lokalne powiedzonka. Była prostytutka, w mocno podeszłym wieku, gdy Xinran ją poznała, opowiadała: W tamtych czasach [prawdopodobnie lata 30.] jeśli mężczyzna chciał wejść do jednego ze sławnych domów publicznych, musiał zaimprowizować dwuwiersz poezji klasycznej, bazujący na wersie podanym przez ochroniarza przy bramie; nie wpuścili go zanim nie wymyślił dobrego dwuwiersza. Pseudonimy prostytutek, lista win i menu w domu publicznym mocno wykorzystywały metafory z poezji dynastii Tang i Song, więc mężczyźni musieli znać się na poezji, by wiedzieć, co oznaczają te wszystkie nazwy! Czy to nie brzmi niesamowicie? Z wielką przyjemnością czytałam też o sztuce wyrabiania tradycyjnych chińskich lampionów, o tradycji picia herbaty w herbaciarniach i całym stylu życia, który się na tym opierał. 

Ugo Betti, włoski sędzia i pisarz, którego Xinran cytuje, powiedział: "Wspomnienia są jak kamienie; czas i dystans niszczą je niczym kwas". Zaskoczyło mnie, jak wiele pamiętają ci starsi ludzie. Być może nie mogąc nigdy mówić szczerze o swym życiu (wiele osób dziwi się nawet, kogo interesują ich wynurzenia) zakonserwowali je w sobie, zatopili w formalinie historii i dziś ostrożnie wydobywają na światło dzienne. Czy ośmielają się oceniać negatywnie tamte czasy i wydarzenia? Nieszczególnie, zwłaszcza ludzie na wsiach bardzo chwalą Mao za jego dokonania, za wprowadzenie równości w społeczeństwo, dystrybucję ziemi, budowę domów w miastach, zapewnienie darmowej edukacji i służby zdrowia. Chińczycy generalnie bardzo ostrożni są w ocenach, co niejednokrotnie zauważyłam w osobistych rozmowach, a także w filmach i książkach. Nawet ci, co wycierpieli najwięcej, uważają się za szczęściarzy. Jak refren przewija się tekst: "Należymy do pokolenia mającego dużo szczęścia". Niektórzy tłumaczą, że przeszli tak wiele, a jednak żyją, doczekali lepszych czasów. Zrobiła na mnie wrażenie ta perspektywa dostrzegania we wszystkim jasnych stron. Jeden z byłych więźniów politycznych powiedział jednak Xinran, co postrzegam za przestrogę odnośnie przyszłości chińskiego narodu: Jiang Zemin [były polityk i generalny sekretarz Partii Komunistycznej w latach 1989-2002] powiedział: Jeśli wyprostujesz Partię, Partia może umrzeć; ale jeśli nie wyprostujesz Partii, naród umrze.

"China Witness" to poważna książka, w wielu aspektach historycznych bardzo drobiazgowa, licząca ponad 400 zapisanych niewielkimi literkami stron. Czyta się ją wolno, opowieści nie płyną jak rwąca rzeka, czasem trzeba się przez nie przedzierać. Lecz rezultat jest satysfakcjonujący. Miałam wrażenie, że poświęcając czas na lekturę obdarzyłam rozmówców wybranych przez Xinran szacunkiem, pozwoliłam im opowiedzieć mi o sprawach, o których nigdy nikomu nie mówili. Pochylałam się nad słowami akrobatów chińskich, potomków bandytów na Jedwabnym Szlaku, kobiety, naprawiającej buty na ulicy od 28 lat, która nie mając domu (żyje pod schodami jednego z budynków) zdołała jednak wysłać wszystkie dzieci na dobre chińskie uniwersytety. Nawet jeśli za kilka lat nie będę pamiętać żadnej konkretnej postaci z książki (istnieje takie ryzyko), zostanie mi w pamięci podziw dla wytrwałości Chińczyków i umiejętności znoszenia trudów egzystencji. 

wtorek, 28 lutego 2012, chihiro2

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/28 17:55:46
Bardzo ciekawa książka, szkoda tylko, że nie wydana w Polsce. Dziękuję, że wrzuciłaś kilka cytatów, rzeczywiście czytanie o życiu ludzi w tak innej od naszej kulturze może być fascynujące. A co do ostrożności. Wprawdzie nie miałam okazji rozmawiać z wieloma Chińczykami, ale też mogę powiedzieć, że są bardzo ostrożni. Zresztą ja też bardzo ostrożnie dobieram słowa odpowiadając na pytania co myślę na przykład o komunizmie i czy jeszcze pamiętam tamte czasy i czy mogę powiedzieć, że teraz jest lepiej.
-
2012/02/28 18:59:40
Wspaniale, że przeprowadziłaś z autorką - już nie mogę się go doczekać. Chętnie bym przeczytała tę książkę, mam nadzieję, że przetłumaczą ją na polski. Na razie będę musiała poszukać czegoś innego na temat Chin. Kiedyś czytałam dwie książki o życiu chrześcijan we współczesnych Chinach i teraz chciałabym się więcej dowiedzieć o sytuacji w Chinach, o ludziach tam żyjących itd. - w szerszym kontekście.
-
2012/02/28 19:18:13
@Wspolna biblioteczko, czy mi się wydaje, czy Ty mieszkasz w USA? Jeśli tak, to na pewno możesz tam tę książkę dostać. Ja czytam całkiem sporo lit. chińskiej, a może raczej - czytałam, bo w zeszłym roku jakoś niewiele jej było, mimo że półki w moich regałach uginają się pod książkami chińskimi.
Co do ostrożności to pamiętam moją koleżankę ze studiów, Chinkę, która każdą wypowiedź zaczynała od słów: "Nie wiem, czy to dobrze czy źle...". To podobno bardzo chińskie.

@Karolino, wywiad będzie długaśny, właśnie skończyłam tłumaczyć go na jęz. polski. Na temat Chin, jeśli chcesz poczytać ludzkie historie, ciekawa wydaje się książką "Prowadzący umarłych" Liao Yiwu, wydana przez Czarne. Mam ją, ale jeszcze nie przeczytałam. Za to z książek Xinran WAB wydał "Dobre kobiety z Chin" (to jedyna pozycja tej autorki dostępna po polsku), polecam - wprawdzie pisałam o tej książce jakieś cztery lata temu tutaj i wtedy lektura jej mnie rozczarowała, ale teraz przeczytałam ponownie, do wywiadu, i moje spojrzenie na nią było lepsze - więcej się dowiedziałam i zrozumiałam w ciągu czterech lat, by inaczej ją oceniać. Tak więc dziś polecam :)
-
2012/02/28 19:42:18
Dzięki za te tytuły. Widzę, że obydwie książki są dostępne w gliwickich bibliotekach, więc na pewno przeczytam. :)
-
2012/02/28 23:49:28
Chihiro, dzięki za przedstawienie tej książki. Interesują mnie Chiny, a z tego co widzę autorce udaje się dzięki kilkunastu rozmowom przedstawić bardzo ciekawy obraz dawnych Chin i tych obecnych.
Katuję od pewnego czasu ponad siedemsetstronicową powieść "Twarde prawo karmy" Mo Yana, której akcja toczy się od początku Rewolucji Kulturalnej do końca dwudziestego wieku i tu również pojawia się pewien sentyment do Mao - książka skłania do refleksji, że rewolucjoniści niezależnie od wszystkich dokonanych zbrodni mieli przynajmniej jakieś ideały, a dzisiejsi chińscy decydenci wieżą tylko w pieniądze i stołki.
-
2012/02/29 00:15:09
@Karolino, to świetnie, ciekawa jestem, jakie będą Twoje wrażenia :)

@Katasiu, Mo Yana mam "Krainę wódki" i "Big Breasts & Wide Hips", obie ponoć świetne, więc z radością przeczytam. Wielu Chińczyków ma do Mao sentyment, uważając właśnie, że on cele miał słuszne, ale nie wyszło mu ich osiągnięcie (przynajmniej nie do końca). No a młode pokolenie generalnie nie ma pojęcia o Rewolucji Kulturalnej, nie uczy się o błędach, jakie popełniono za rządów Mao i właściwie każdy pisarz chiński, jakiego słyszałam na żywo (Xinran, Bi Feiyu, Jung Chang) mówi, że młodzi Chińczycy nie mają pojęcia o chińskiej historii XX wieku. Ja tam myślę, że korupcja i walka o władzę była i wtedy i jest teraz.
-
2012/02/29 01:03:34
Xinran nie jest powszechnie znana w Chinach. Mlode pokolenie nie pamieta jej radiowych programow,w ktorych skupiala sie na kobietach (stad moje zainteresowanie jej ksiazkami) i ich wyjatkowo trudnej sytuacji za czasow Wielkiego Mao.
Przecietnemu Chinczykowi nie jest latwo, ale zadziwia niesamowicie pozytywne podejscie do zycia szczegolnie tych najbiedniejszych, pracujacych najciezej.

Zastanawiam sie co zrobic by przeczytac wspomniana przez Ciebie ksiazke. Mozesz mi ja wyslac?
-
2012/02/29 16:30:00
@Duo.na, to prawda, Xinran kojarzą najlepiej osoby w jej wieku, tak mi się wydaje, młodsi skupieni są już na innych sprawach i nawet jeśli ktoś pamięta jej programy, to nie wraca do nich pamięcią.
Mnie to zawsze w tym narodzie zadziwia i wzbudza mój wielki respekt - brak lęku przed ciężką pracą i pozytywne myślenie. Wiele można się od Chińczyków nauczyć w tej kwestii.

Oczywiście, że mogę Ci tę książkę wysłać, prześlij mi swój adres na chihiro2@gazeta.pl
-
2012/02/29 20:25:40
Właśnie słucham podobnej w wydźwięku książki o Chinach Zakazane wrota Tiziano Terzani.
Nie wiedziałam, że w dawnych Chinach bardzo popularnym zajęciem była hodowla świerszczy :) ( obecnie chyba również), a także tzw. podniebne "koncerty" latających gołębi. Niestety ( przynajmniej na podstawie tej książki i lat 70tych oraz 80tych) totalna inwigilacja własnego społeczeństwa dalej istnieje w Chinach.
-
2012/02/29 20:44:01
@Szukamzyjepragne, chciałabym przeczytać też tę książkę Terzaniego. O świerszczach pisał cudownie w "Koniec jest moim początkiem", jakie domki im budowano i jak noszono je w kieszeniach. Wspaniałe!
Tak, inwigilacja dalej ma miejsce, Xinran mówiła mi, że na chińskim Facebooku (Renren) ludzie mają obowiązek rejestrować się swoim imieniem i nazwiskiem i podawać nr dowodów tożsamości. Ludzie nie donoszą tak na siebie, jak za czasów Mao, ale wciąż trzeba nieco uważać do się mówi i jak.
-
2012/02/29 22:52:13
Na pewno sięgnę jeszcze po inną jego książkę, czy też audiobooka. Może będzie to akurat ten tytuł, o którym piszesz. :)
-
2012/03/01 02:11:28
No proszę, na wishlistach miałam już "Miss Chopsticks", więc nie zaszkodziło mi dorzucić i tę pozycję, bardzo mnie zaintrygowała. To mi też przypomina, że muszę kiedyś usiąść z kawką i przeczytać Twoje wpisy otagowane 'Chiny', bo na pewno w tym "temacie" wiele jest do odkrycia poza książkami, w których ostatnio trochę siedzę.
-
2012/03/01 09:49:39
Jesli chodzi o wspomniana przez Ciebie inwigilacje, scisla kontrola kont internetowych na forach czy wspomnianym chinskim facebooku ma miejsce od tego roku, bo wladze sie zorientowaly, ze anonimowo ludzie chetniej wypowiadaja niepochlebne opinie, a skoro sa anonimowi, to trudniej takich gagatkow wytropic.
Co ciekawe, obowiazek rejestrowania dokladnych danych personalnych na forach itp zostal jakis czas temu wprowadzony w Korei Pln (niestety nie pamietam doklanie kiedy). Jak wykazaly badania aktywnosc spolecznosci internetowej spadla az o 80%!
-
2012/03/01 10:04:04
Oh, wpis moj zjadlo.. a moze to wspomniana chinska kontrola niedopuscila do jego publikacji:))
W odniesieniu do wspomnianej przez Ciebie inwigilacji, od tego roku zostal wprowadzony obowiazek rejestracji pelnym imieniem i nazwiskiem plus inne dane personale do forow i facebooka. Wladze zorientowaly sie, ze anonimowo, ludzie chetniej wypowiadaja swoje niepochlebne opinie, a skoro sa anonimowi, to trudniej takich gagatkow wytropic.
co ciekawe, identyczny obowiazek wprowadzania szczegolowych danych personalnych przy rejestracji na fora internetowe zostal wprowadzony jakis czas temu w Korei Pld (niestety nie pamietam kiedy dokladnie). Badania wykazaly, ze aktywnosc spolecznosci internetowej spadla o 80%!!!
-
2012/03/01 11:29:41
@Szukamzyjepragne, ja mam jeszcze kilka innych, też je przeczytam z przyjemnością :)

@Pani Katarzynko, akurat "Miss Chopsticks" to jedyna książka, której nie miałam i nie czytałam, ale Xinran musiała to wyczuć jakimś szóstym zmysłem, bo przyniosła na spotkanie właśnie ją i mi ją podarowała :) Zobaczymy, jak będzie z powieścią. Na razie mogę stwierdzić, że wszystkie jej non-fiction książki czyta się ja powieści, są niesamowite. Bardzo polecam "Sky Burial", na mnie zrobiła wielkie wrażenie, oraz "Message from an Unknown Chinese Mother" - dziesiątki rozmów z kobietami, historii kobiet, które zmuszone były swoje nowonarodzone córeczki zabić lub oddać do adopcji. Autorka założyła fundację The Mother's Bridge of Love, która tworzy "most" między dziećmi chińskiego pochodzenia zaadoptowanymi przez zachodnich rodziców a kulturą chińską. Ta książka stanowi odpowiedź na pytanie, jaki te dzieci (praktycznie wyłącznie dziewczynki, ona chyba nie spotkała żadnego chłopca) często zadają "Dlaczego moja chińska mama mnie nie chciała?". Bardzo poruszające i otwierające oczy na mnóstwo spraw.
W tym roku zamierzam czytać więcej lit. chińskiej, bo dotychczas czytałam sporo jeszcze przed prowadzeniem tego bloga, a potem sporadycznie (więcej zbierałam).

@Duo.na, nie zżarło, tylko mam moderację komentarzy i może czasem troszkę potrwać, zanim siądę przed komputerem i zaakceptuję komentarz :) Aaa, nie wiedziałam, że to taki nowy obowiązek. Renren się rozrasta, ludzie chętnie anonimowo pisali, co myślą, a teraz muszą uważać.
A wiesz, że na blogach niemieckich trzeba podać swój prawdziwy adres (nie internetowy, pocztowy)? Koleżanka Polka, która mieszka w Niemczech i prowadzi bloga książkowego, powiedziała mi o tym. Szokujące! Ja to odbieram jako naruszenie prywatności. Jedna rzecz to imię i nazwisko, druga - adres pocztowy.
-
Gość: Oka, staticline18486.toya.net.pl
2012/03/01 19:18:05
Dziękuję za polecenie, mój egzemplarz jest w drodze:) Dla jeśli ktoś chciałby kupić, jest do zamówienia na stronie empiku, ok 40PLN, więc na takie gabaryty raczej niedrogo. Już nie mogę się doczekać lektury:)
-
2012/03/01 19:55:27
@Oka, ta książka ma różne gabaryty - jest duża w wersji w twardej okładce i miękkiej, i jest też w mniejszym wydaniu w miękkiej okładce (z innym "obrazkiem"). Nie jest szczególnie droga, zważywszy, że długo ją się czyta.