visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Do poczytania w roku węża

W Japonii szał na gadżety z wężem - wszak nadchodzący rok 25, czyli po naszemu 2013, będzie Rokiem Węża. Wszyscy w amoku kupują papeterię, notesiki, naklejki, ozdoby, zawieszki do telefonów, pokrowce na iPhone'y, słodycze opakowane w papier z wizerunkiem wesołego węża i wszystko, co wężowe, a ja szykuję się do podróży. Już w niedzielę będę podziwiała świątynie Angkor Wat. Sylwestra świętować będziemy w gronie przyjaciół na ustronnej plaży na wyspie, na którą można się dostać łódką z Sihanoukville na południu Kambodży. Nasze domki na drzewach, do których wchodzi się po drabince, nie mają drzwi i całej ściany, dlatego dniem i nocą roztaczać się będzie niczym niezmącony widok na morze... Ostatnie dwa dni podróży spędzimy w Ho Chi Minh City, dokąd popłyniemy Mekongiem - i niebywale cieszę się na przekraczanie granicą drogą rzeczną :) Padmo, dzięki za sugestię! W drodze powrotnej mamy nadzieję wyskoczyć na parę godzin do Seulu, choćby na zakupy kosmetyczne.

Tymczasem życzę tym z Was, które/którzy obchodzą Boże Narodzenie, Wesołych Świąt, a tym, które/którzy nie obchodzą - wspaniałego odpoczynku i cudownych dni spędzonych tak, jak lubicie najbardziej. I szczęśliwej końcówki starego oraz udanego początku nowego roku. Do poczytania w Roku Węża!

piątek, 21 grudnia 2012, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/12/21 09:04:33
Chihiro, wspaniałego wypoczynku i mnóstwa wrażeń Wam życzę!! Tylko nie strasz nas, że wracasz dopiero po 10 lutego!! ;)
-
2012/12/21 09:21:33
@Asiu, dziękuję bardzo! Nie straszę, dla Japończyków nowy rok zaczyna się 1 stycznia :)
-
2012/12/21 09:26:00
I spróbuję jeszcze raz po kilku drobnych poprawkach:

Wspaniałe plany! :) Dziękuję za życzenia i moc serdeczności także dla Ciebie i twoich bliskich. Ja planuję Święta spędzić w mym domku na wsi w towarzystwie bliskich i przeuroczych Muflonów :) pozdrawiam serdecznie i dobrego Roku Węża :)
-
2012/12/21 09:28:28
@The_book, wielkie dzięki! Twoje plany też wspaniałe, zapewne spędzisz Święta bardzo przyjemnie i ciepło :) Pomyślnego Roku Węża!
-
2012/12/21 09:31:43
Cieszę się! W Pradze byłam na bieżąco, jeśli chodzi o chiński Nowy Rok, bo to był jedyny dzień w roku, kiedy nasz warzywniak prowadzony przez Wietnamczyków był zamknięty :)
-
2012/12/21 09:37:09
@Asiu, ja też w Londynie wiedziałam, kiedy Chińczycy świętują, bo to były megauroczystości. Tutaj nawet Chinatown nie ma, trzeba by do Jokohamy pojechać.
-
2012/12/21 10:34:39
Znaczy, że 2013 r. to mój rok. Jestem wężem według chińskiego horoskopu.
Udanych świątecznych wakacji życzę. :)
-
2012/12/21 10:54:04
@Matyldo_ab, dziękuję :) W takim razie dla Ciebie szczególne życzenia wszelkiej pomyślności i wiatru w żagle :) A propos decyzji, jaką miałaś podjąć - jaki rezultat?
-
Gość: karolina, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/12/21 11:36:39
Zapowiada się wspaniale :) Udanej podróży i szczęścia w Nowym Roku :)
-
2012/12/21 12:05:47
W takim razie pięknej podróży!!! Przywieź jakieś zdjęcia, które będziesz mogła nam pokazać. :-)
-
2012/12/21 13:28:00
Długo myślałam, wzięłam pod uwagę wiele czynników i podjęłam decyzję. Podziękuję za propozycję, nie chcę brać na siebie pewnej odpowiedzialności, bo to olbrzymie wyzwanie. Nie czuję się na siłach, brak mi przygotowania i doświadczenia. Nie chcę być na tzw. świeczniku i w pewnym momencie złapać się na myśli, że to totalna pomyłka, że nie czuję się dobrze, że praca przerasta moje możliwości. Czasem trzeba zrezygnować z oferty, bo ważniejsze jest poczucie własnej wartości i zdrowie. A ta propozycja - z racji miejsca, w którym pracuję - byłaby dla mnie olbrzymim wyzwaniem i obciążeniem psychicznym, nie zniosłabym krytycznych spojrzeń, poniżania mnie, ani tym bardziej pomawiania o pokuszenie się o stanowisko tylko dlatego, że będą większe pieniądze. Prawda jest taka, że propozycja dotyczy stanowiska dla osób mających pewne doświadczenie, a nie dla takich jak ja. I dobrze mi z tym, że podjęłam taką, a nie inną decyzję. ;)
-
2012/12/21 13:32:50
Dużo tego i owego. I wszystkiego potrzebnego. :D
-
2012/12/21 14:47:47
Wspaniałej podróży i niezapomnianych wrażeń oraz wszystkiego najlepsze w Nowym Roku!
Przypomniałaś mi, że Rok Węża to mój rok czyli i ja muszę się zaopatrzyć w jakiegoś małego talizmana :)
-
2012/12/21 17:33:50
Jestem wężem według chińskiego horoskopu i mam nadzieję, że przyszły rok pod tym patronatem będzie szczęśliwy. Czego życzę sobie i tu obecnym:-)
Na razie za dobrą monetę weźmy, że przeżyliśmy koniec świata.
-
2012/12/22 07:45:30
Chihiro, życzę dużo odpoczynku i wspaniałej wyprawy! I wszystkiego naj w roku węża.
-
2012/12/22 12:11:55
Chihiro widzę, że kierunek Kambodża, Wietnam itp to bardzo "modne" ostatnio miejsca na wypoczynek!! Przyjemności Wam życzę... i rozkosznych widoków w domkach bez ścian:)
-
2012/12/22 14:00:15
Niestety, nie zdążyłam odpisać na Twojego maila przed Twoim wyjazdem, ale moja odpowiedź będzie czekała na Ciebie, jak wrócisz :) Mam nadzieję, że podróż będzie wspaniała! A Rok Węża zapowiada się wspaniale, mam nadzieję, że taki będzie dla nas wszystkich :) Jestem jakoś przywiązana do chińskiego zodiaku (zdecydowanie identyfikuję się z moim znakiem, czyli Tygrysem - charakterystyka się zgadza, to samo w przypadku mojego ukochanego - Bawół), więc zawsze mnie interesuje, jaki będzie teraz rok i co on też mi może przynieść, w sensie ogólnej tendencji, nie wydarzeń jako takich :)
Ściskam bardzo mocno!
-
2012/12/23 19:54:40
Asiaya ma rację, może i Nowy Rok zaczyna się 1 stycznie, ale Rok Węża dopiero 10 lutego - stąd też mam nadzieję, że jednak pojawisz się na blogu wcześniej;)

Udanej wyprawy, aktywnego wypoczynku, a w nadchodzącym roku jak najwięcej zdrowia i radości!:)
-
2012/12/27 06:02:50
W piękną podróż się wybieracie. Angkor Wat i Siam Reap w Kambodży to miejsca niezwykłe. Jeśli mogę ci coś poradzić (i nie jest za późno) proponuję spędzić pod Angkor Wat co najmniej trzy dni (w przeciwnym razie możecie żałować, że jesteście tak krótko (Angkor to zaledwie jedna świątynia z całego kompleksu obiektów kultu rozsianych na powierzchni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych (najpiękniejsza - i to nie tylko moim zdaniem - jest oddalona o 25 km od Angkor światynia Banteay Srei, zwana "klejnotem sztuki khmerskiej", magiczna zwłaszcza o świcie, kiedy nie ma jeszcze tłumu turystów, których należy - jeśli się tylko da - unikać, wybierając odpowiednie pory do zwiedzania poszczególnych świątyń).
W samym Sieam Reap mają przepysznie jedzenie (polecam restaurację Khmer Kitchen). Warto również zobaczyć - jeśli tylko będziecie mieli czas - położone nieopodal pływające wioski, ale jedynie w kameralnym towarzystwie (czyli własnym i przewodnika - właściciela łódki ;) )
Skoro będziecie płynąć Mekongiem w kierunku delty, to może uda się Wam trafić - już w Wietnamie - na pływające targi, które odbywają się pod Cn Th.
H Chí Minh jest bardzo ciekawym miastem (wolę nadal nazywać go Sajgonem), ze wspaniałym kompleksem buddyjskich świątyń (wg mnie o wiele tam przyjemniej, niż w samej stolicy - Hanoi).

Życzę udanej podróży i szczęśliwego przywitania Nowego Roku, który oby nie był dla nasz wszystkich gorszy od mijającego.
-
2012/12/28 14:22:49
Noo, ja też mam węża - w kieszeni... ;)
Pozdrawiam
-
2013/01/08 04:14:20
@Karolina, Dragonfly, dziękuję bardzo! Zdjęć zrobionych co niemiara, wspomnienia zostaną piękne :)

@Matyldo, doskonale Cię rozumiem. Najważniejsze, moim zdaniem, to podejmować decyzję zgodnie ze swoim sercem, słuchać intuicji, ale też odrobinę rozumu. Wprawdzie nie mogę sobie wyobrazić, jaka pozycja wiązałaby się z narażaniem się na poniżanie (dlaczego ktoś chciałby Cię poniżać???!!!), ale wierzę, że nie będziesz żałowała, że nie zdecydowałaś się na tak trudne wyzwanie, które obciążyłoby Cię psychicznie, a co za tym idzie - także zapewne fizycznie.

@Bazyl, Malami, Tsun_am, Dabarai, dziękuję i wszystkiego najlepszego dla Was!

@Mandżurio, podróż była ze wszech miar wspaniała - pełna wrażeń, w olbrzymiej większości pozytywnych, wzruszeń, poruszeń, raczej nierelaksująca (ale ja nie relaksu szukam w podróży, a czegoś wręcz przeciwnego), niezapomniana.
Ja się nie znam na chińskim horoskopie, choć oczywiście wiem, że jestem Kozą, Owcą czy Baranem (różne tłumaczenia różnie to nazywają). Na mój rok jeszcze muszę ciut poczekać :)

@Litero, oficjalnie, według chińskiego horoskopu tak, Rok Węża zaczyna się w lutym, ale Japończycy mieszają to w praktyce, tak powiedziała mi moja koleżanka japońska, i Węże czują, że ich rok zaczął się 1 stycznia :)

@Logosie, nie zaglądałam do bloxa w podróży, więc dopiero teraz, po powrocie przeczytałam Twój komentarz. Oczywiście na Angkor Wat przeznaczyliśmy trzy dni - inaczej to byłoby nie do zniesienia. Widzieliśmy bardzo dużo, byliśmy też w Banteay Srei, ale nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Bayon czy Ta Prohm. Kierowaliśmy się trochę porami dnia na pewne świątynie, ale uważam, że wschód słońca w Angkor jest przeceniany - nie rozumiem, czemu wtedy są tam takie tłumy. Lepiej ta świątynia prezentuje się tuż po wschodzie, między 7 a 8 rano, kiedy większość turystów ucieka, by obejrzeć coś innego. My zostaliśmy tam ze trzy godziny, od ok. 5 rano do trochę ponad 8 i nie żałuję.
Mam swoje ulubione restauracje w Siem Reap, nie byłam w Khmer Kitchen, ale wegetariańska Chamkar jest absolutnie wybitna! Podobnie jak pobliska, o podobnej nazwie, serwująca nie tylko wegetariańskie dania.
Nie pływaliśmy specjalnie po Tonle Sap, ale płynęliśmy łodzią cały dzień z Siem Reap do Battambang - fantastyczna podróż, bardzo przypominała mi rejsy łódkami w Bangladeszu - domostwa na brzegach rzeki i jeziora wyglądały niemal identycznie.
Mekongiem w końcu nie płynęliśmy, nie mieliśmy tyle czasu, a woleliśmy spędzić dłużej w HCMC, dlatego wzięliśmy nocny autobus z Sihanoukville do HCMC. Zresztą Mekongiem można dopłynąć tylko do granicy, potem trzeba wziąć autobus i woleliśmy nie spędzić na podróży aż tyle czasu. Mnie HCMC zauroczyło, chciałabym zobaczyć więcej Wietnamu... Miasto jest niebywale dynamiczne, buzujące energią, pod niektórymi względami lepiej rozwinięte niż Warszawa, baaardzi przyjemne do spacerów.

Wspaniałego Nowego Roku! Dla mnie każdy nowy rok lepszy jest od poprzedniego, mam nadzieję, że tak będzie też z 2013 - i dla Ciebie również.

@Inwentaryzacjo krotochwil, może warto zacząć walczyć z takim wężem? :)
-
2013/01/08 04:19:26
@Moni-libri, czy ja wiem, czy modne? Wśród ludzi na Zachodzie te kraje były modne jakieś 10 lat temu, teraz przeważają w Kambodży turyści z Chin i Korei (całe tłumy!). Polaków też trochę jest, bo to tanie kraje, a Polacy są generalnie biedni i jadą tam, gdzie tanio - jakoś nie widzę mnóstwa polskich turystów w Japonii, ale do tanich Indii już każdego stać na wyjazd. Poza tym w Kambodży i Wietnamie ludzie przyjaźni, kuchnia mistrzowska, kultura bogata i arcyciekawa, przyroda iście rajska, po krajach podróżuje się wygodnie (właściwie mam doświadczenie tylko z podróżowania po Kambodży, ale wiem, że po Wietnamie też łatwo się przemieszcza) - czego chcieć więcej? Z modą to chyba ma niewiele wspólnego.
Widoki z domku były absolutnie zachwycające, jak i cała podróż zresztą :)
-
Gość: moni-libri, *.adsl.inetia.pl
2013/01/08 07:13:14
Chihiro masz jakieś dziwne informacje z tymi biednymi Polakami - ja zauważam coś innego. Może w bogactwa nie opływa, ale z drugiej strony oszczędny też nie jest, nie myśli też o przyszłości, i żyjąc chwilą to, co ma wyda na przyjemności. Stawiałabym jednak na modę. Polak będzie raczej szedł za stadem (baranów) niż uwidaczniał indywidualizm (chociaż i tacy się zdarzają).
Cieszę się, że wyjazd udany - no, ale nie mogło być inaczej;)
A Wietnam faktycznie taniutki.
-
2013/01/08 07:45:19
@Moni, w porównaniu z obywatelami wielu krajów zachodnich Polacy są biedni, średnie zarobki są niewysokie, a pensja minimalna jest taka sama jak średnia pensja w Wietnamie. Większość Polaków nie ma z czego oszczędzać, życie jest zbyt drogie. To nie są dziwne informacje, to informacje czerpane od znajomych i rodziny, którzy żyją w Polsce. Znajdź mi Polaka, który podróżuje przez dwa miesiące po Japonii (gdzie tani hotel oznacza wydanie min. 100$ za noc, a przejazd pociągiem do Kioto i z powrotem kosztuje 300 funtów). Tymczasem po Indiach tak długo podróżować niemal każdy może.
-
Gość: moni-libri, *.adsl.inetia.pl
2013/01/08 08:56:39
chcesz? znajduję na zawołanie :) mam wśród znajomych Polaka, który podróżuje - nie tylko po Japonii - po całym świecie non stop:) Mieszka w moim malutkim, biednym mieście. Widać można.
A co do oszczędności - cóż, znam takich Polaków, którzy mieliby z czego oszczędzać na przyszłość swoją i dzieci, których naprodukowali w nadmiarze, ale wolą bawić się życiem czerpiąc z niego jedynie prymitywne wartości. Może i ich nie byłoby stać na wycieczkę do Japonii ale zapewne do innych, tańszych krajów i owszem. Ale to każdego wybór.
-
2013/01/08 09:30:15
@Moni, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Nie zamierzam się z Tobą kłócić, bo oczywiście wiesz lepiej :) To, że znasz zamożnych Polaków (ja też znam) nie znaczy, że średnia pensja nie jest żałośnie niska i większość ludzi nie narzeka na zarobki. Poza tym ja staram się nie oceniać niczyich wyborów życiowych i decyzji jakie podejmują odnośnie oszczędzania czy wydawania pieniędzy na rozrywkę. Czy dane wartości czerpane z hedonizmu (a może to tylko zwykła zabawa?) są prymitywne czy nie, też moim zdaniem nie podlega dyskusji. Nie mnie to osądzać, ale Ty osądzaj, jeśli chcesz.
-
Gość: moni-libri, *.adsl.inetia.pl
2013/01/08 09:34:51
kto jak kto, ale ja najlepiej nie wiem:) zamożni Polacy? znasz, bo ja nie. Znam ludzi, którzy nie trwonią pieniędzy ...
-
2013/01/08 09:42:10
@Moni, tak, znam zamożnych (definiując zamożność jako zarabianie powyżej 5 razy średniej pensji). O trwonieniu pieniędzy też nie mogę się wypowiadać, wiadomo, że ludzie zarabiający 20tys. zł miesięcznie wydają pensję inaczej niż ci zarabiający 2tys.
-
2013/01/08 19:31:11
Gratuluję udanej wycieczki. Bardzo jestem ciekaw Twoich wrażeń z podróży - zwłaszcza z Kambodży. Zazdroszczę rejsu łodzią z Siem Reap do Battambang (zapewne widziałaś wtedy wiele z tej nieturystycznej Kambodży - czyli to, jaki ten kraj jest naprawdę).
Mnie Banteay Srei zauroczyło - może dlatego, że byłem tam o świcie, światło było boskie (nie tylko do oglądania, ale i do robienia zdjęć), a strażnicy pozwolili mi wejść na wewnętrzne dziedzińce świątyni i zobaczyć wszystkie te rzeźby i płaskorzeźby z bliska.
Ale Ta Prohm, a zwłaszcza Bayon również zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Sama Angkor Wat - rozumie się samo przez się, że też.
Ten wschód słońca nad Angkor jest oczywiście przereklamowany i to jest taki typowy turystyczny spęd, lecz mimo wszystko warto tam być o tej porze (bo rzeczywiście, jeśli pogoda, atmosfera, układ chmur i słońca dopisze, to widok może być nieziemski), by zaraz potem zwiedzić którąś ze świątyń (w czasie, gdy tłumy wracają, by zjeść gdzieś śniadania). No, ale to już wiesz sama :)

Mnie również podobał się Sajgon - bardzo dobrze się czułem w tym mieście. Zaskoczyła mnie jego nowoczesność (ale w tym dobrym znaczeniu), która jednak nie zabiła tradycyjnego autentyzmu miasta (podobały mi się zwłaszcza buddyjskie świątynie).

Pozdrawiam
-
2013/01/09 01:40:46
@Logosie, widziałam troszkę tej nieturystycznej Kambodży, bo ja lubię poruszać się transportem publicznym (żadne autokary czy wynajęte samochody przewożące turystów z miejsca na miejsca, w czym gustują turyści ze Wschodu, nie wchodzą w grę), no i lubię chodzić bocznymi uliczkami, zaglądać do bram, sklepików, na rynki nieturystyczne. Lubię łazić tam, gdzie chodzą mieszkańcy, zaglądać nie do wiosek na jakiejś trasie turystycznej, ale tych bocznych, przy których nikt się nie zatrzymuje, do świątyń, których nie ma na mapie w Lonely Planet, do szkół (zwłaszcza do szkół!).

Co do światła to miałam wrażenie, że ono generalnie jest wspaniałe w Kambodży, tak w Siem Reap, jak i na południu, na wyspie Koh Ta Kiev, na której spędziliśmy fantastyczne cztery dni (nie na Koh Rong, jak pisałam wcześniej, coś mi się pomyliło wtedy), a także w dużych miastach. To po części, tak sądzę, zasługa wysokich temperatur, wilgotności, ale też kurzu w powietrzu, którzy nadaje ciekawą poświątę.

Liczba turystów w Siem Reap mnie zaskoczyła! Wiedziałam oczywiście, że to turystyczne miejsce, ale żeby aż tak?! I to większość turystów z Chin i Korei, strasznie głośnych, niegrzecznych, stąpających sobie nawzajem (i mnie także) po stopach, byle tylko pstryknąć zdjęcie jak najszybciej (z tłumem innych turystów-rodaków w tle) i ruszyć dalej, klimatyzowanym autobusem najlepiej. Turystyka masowa w najgorszym znaczeniu tego słowa. Nasłuchałam się też narzekań od Kambodżan na tych wschodnich turystów...

Mnie również zaskoczyła nowoczesność Sajgonu, w niektórych aspektach to miasto wydało mi się nowocześniejsze niż Warszawa i o wiele bardziej przyjazne oraz chyba wygodniejsze do życia. Przy Sajgonie Phnom Penh to backwater, cicha, spokojna wieś. Dynamika Sajgonu fascynuje, a przy tym, jak piszesz, wciąż można odnaleźć całe połacie "starego Sajgonu" - te cudowne świątynie, na terenie których czułam się jak w bajce (wystąpimy nawet w wietnamskiej telewizji, w programie o prezentach dla dzieci, jakie dorośli dają dzieciom z okazji nowego roku - ekipa telewizyjna nakręciła z nami, za naszą zgodą oczywiście, parę odgrywanych scenek), te straganiki uliczne, przy których można zjeść pyszności (dla mnie niestety często nie do przełknięcia ze względu na mięso), stare, podupadające kamienice i wille... Fantastyczne miasto!