visit tracker on tumblr

Blog > Komentarze do wpisu
Nowy rok, nowy początek

Ostatnio mocno zaniedbałam bloga i o ile z początku miałam pewne wyrzuty sumienia, że powinnam pisać, to po ponad miesiącu przerwy stwiedzam, że świetnie mi się żyje bez bloga. W moim życiu dzieje się więcej niż jestem w stanie ogarnąć i mogę bez wahania powiedzieć, że moje życie to pasmo mniejszych i większych radości. Z przyjemnością chodzę do pracy i wracam do domu z radością. Uwielbiam moje wolne dni, wypełnione tym wszystkim, co robią zwykli ludzie: czytają, oglądają filmy, chodzą na zakupy, sprzątają, poświęcają czas partnerowi, spotykają się z przyjaciółmi. Po raz pierwszy od bardzo dawna zaczynam zaprzyjaźniać się z nie tylko z kobietami, ale także z mężczyznami, oczywiście japońskimi. Cieszy mnie niesamowity wgląd w kulturę japońską nie poprzez lektury czy filmy, ale przede wszystkim przez kontakty z Japończykami, których zasypuję różnymi pytaniami i którzy z przyjemnością się przede mną otwierają. Na moich oczach upada wiele mitów wokół Japończyków, stereotypy zostają obalone, otwierają się drzwi do fascynujących światów, o jakich nie czytałam.

A przy tym nie mam najmniejszej ochoty na pisanie tu o tym. Mój blog z założenia miał służyć moim potrzebom. Pragnęłam uporządkować wrażenia po lekturach, filmach, wystawach, podróżach, zebrać myśli, nauczyć się precyzyjniej je wyrażać i zebrać w ryzy swoje obserwacje i przemyślenia. Moje potrzeby zostały już zaspokojone, teraz nastawiam się na przeżywanie, a nie na przeżuwanie pisemne tych przeżyć i poddawanie ich komentarzom. Dzięki blogowi nawiązałam wiele cennych przyjaźni, które - wierzę - trwać będą nawet jeśli nie będę pisać. Nie wiem, czy do pisania jeszcze wrócę. W tej chwili nie jest mi ono potrzebne, szkoda mi na nie czasu,  który mogę spożytkować w inny, ciekawszy sposób. 

Dziękuję wszystkim z Was, którzy czytaliście moje zapiski i wdawaliście się w rozmowy ze mną. Było to dla mnie cenne doświadczenie, niezmiernie satysfakcjonujące. Ale czas pójść naprzód i rozwijać się na innych polach. 

wtorek, 19 lutego 2013, chihiro2

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/02/19 03:36:54
Powodzenia :) Fajnie było czytać twój blog. Mam nadzieję, że kiedyś wrócisz do pisania.
-
2013/02/19 04:20:19
Chihiro, doskonale Cię rozumiem, aczkolwiek będzie mi bardzo, bardzo brakowało Twojego bloga, którego czytam już od nie wiem, ilu lat! Mam nadzieję, że go nie zamkniesz na trzy spusty. Może kiedyś zapragniesz się podzielić wrażeniami po jakiejś lekturze czy filmie, nawet, jeśli miałoby to być raz na rok. I też się cieszę, że udało nam się spotkać w realu, mam nadzieję na powtórkę kiedyś.
Kiedyś rozmawiałyśmy z Lilithin o tym, że z tą aktywnością blogową jest wprost proporcjonalnie niż się wszystkim zdaje - im jej więcej na blogu, tym mniej w realu, a im mniej kogoś wirtualnie, znaczy, że dopiero się DZIEJE w jego/jej analogowym świcie :)
Dziękuję, ale się nie żegnam, bo mam nadzieję, że będziemy w kontakcie!
-
2013/02/19 10:02:59
Chichiro, bardzo się cieszę, że czujesz, że żyjesz we właściwym czasie i we właściwym miejscu. Ale bardzo mi będzie Twoich wpisów brakowało, i mam nadzieję, że wcześniej czy później powrócisz do tego wirtualnego miejsca. Wszystkiego dobrego!
-
2013/02/19 10:28:20
Teraz już wiem, jak to jest, jak kramik zamyka osoba do której chętnie wpadało się na poczytajki :( Pozostaję z nadzieją. Wszystkiego dobrego :D
-
2013/02/19 10:59:17
Och, szkoda, ale doskonale rozumiem Twoje argumenty. Właściwie między innymi dlatego nie zrezygnowałam z Faceboka, bo są tam Twoje fotografie:) Dobrze, że gdzieś można jeszcze będzie podglądać Twoją japońską przygodę:) Najlepsze życzenia i powodzenia, odzywaj się czasem!
-
Gość: Kinga, *.cable-modem.tkk.net.pl
2013/02/19 11:06:10
Jak bardzo Twój blog poszerzył moje horyzonty myślowe, nie w sposób tego opisać. Nawet Twój ostatni post, mam nadzieję, że jednak nie ostatni, daje mi dużo energii oraz wiele pozytywnego myślenia do podjęcia i zrealizowania działań, które w pełni mnie usatysfakcjonują.
To mój pierwszy wpis na Twoim blogu. Dziękuję Ci zatem za poświęcenie swojego cennego czasu na pisanie go i dzielenie się swoimi myślami, wrażeniami, które były dla mnie wielką dawką inspiracji.
-
2013/02/19 11:11:24
Cieszę się bardzo z Twojej radości życia:) nota bene coraz więcej osób, które prowadzą blogi od lat, rezygnuje z pisania. Pozdrawiam serdecznie
-
Gość: MadebyAJ, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/02/19 11:25:42
Bardzo dziękuje za kilkuletnia przyjemność czytania Twojego bloga. Dla mnie to było okno na świat i tego chyba najbardziej będzie mi brakowało choć także kilka filmów i lektur dzięki Tobie z przyjemnością przeczytałam/ obejrzałam. Mam nadzieje ze jednak od czasu do czasu jakiś wpis sie tutaj jeszcze pojawi. Życzę powodzenia!
-
2013/02/19 11:44:44
Jak dobrze Cię rozumiem!!!!!! Przeżywam to samo, choć ciągle jeszcze planuję wrócić bo brakuje mi pisania. Ale szkoda mi trochę czasu i energii, wolę pożytkować ją na coś innego. Ściskam Cię mocno! Wiem, że pozostaniemy w kontakcie!:)
-
Gość: Eire, *.toya.net.pl
2013/02/19 13:13:53
Chciałabym Ci podziękować za miłe chwile spędzone nad lekturą Twojego bloga. Za reportaże z miejsc o których nigdzie indziej bym nie przeczytała i polecone lektury, o których trzeba wiedzieć, że istnieją zanim się po nie sięgnie. Życzę wszystkiego dobrego:)
-
2013/02/19 13:18:45
Kochana żyj i bądź szczęśliwa! Cieszę się, że tak dobrze się u Ciebie dzieje. Jednak jeśli kiedykolwiek zapragniesz coś opisać lub po prostu napisać to się nie krępuj, bo my tu na Ciebie czekamy :)

Wszystkiego dobrego! :* :)
-
2013/02/19 13:39:34
Szkoda, aczkolwiek rozumiem decyzję i cieszę się, że masz teraz taki dobry i intensywny pozablogowo czas. Mam nadzieję, że od czasu do czasu uraczysz nas znów jaką notką.
-
2013/02/19 14:45:37
Oh Chihiro, codziennie do Ciebie zaglądam ciekawa Twoich wrażeń - teraz nie dowiem się jakie masz spostrzeżenia i obserwacje:( Szkoda:( Nie będę cię namawiać na pisanie - musisz to czuć w sercu, a mi pozostaje pogodzić się z tym, że robisz, mam nadzieję, przerwę. Powodzenia!
-
2013/02/19 15:19:17
Bardzo dobrze się Ciebie czytało!
Pozdrawiam.
-
2013/02/19 19:34:54
Życzę Ci dużo szczęścia! Wspaniale, że odnalazłaś się w tej nowej rzeczywistości i że tak bardzo Cię fascynuje. Jak by nie było, prawdziwe przeżywanie i doświadczanie zawsze będzie mieć przewagę nad tym co wirtualne i życiem "na papierze". A może za jakiś czas, kiedy już ten bagaż doświadczeń mocno napęcznieje, dojrzejesz do ich opisania? Póki co życzę, żebyś nadal żyła tak intensywnie i cieszyła się tym :)
-
2013/02/19 20:18:29
Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytalam Twoje wpisy i na pewno bedzie mi ich brakowac. Rozumiem jednak Twoja decyzje i zycze Ci jeszcze wielu interesujacych i radosnych chwil w Japonii :)
Agnieszka
-
Gość: libreria, 150.254.104.*
2013/02/19 20:29:59
amen!
-
2013/02/19 22:13:09
Żyj tak jak lubisz. Blog ma być przyjemnością, a nie obowiązkiem. Jeśli czasem odczujesz potrzebę lub chęć, żeby się z nami podzielić jakąś nową radością, fascynacją lub odkryciem bardzo mnie ucieszysz. :)
-
2013/02/19 22:53:08
Chihiro, a to dopiero grom z jasnego nieba! O tobie zawsze sądziłam, że pisać będziesz zawsze, bo czuć było, że daje ci to duzo satysfakcji. A jednak cię rozumiem - czasem rzeczywiście życie bierze górę nad pisaniem i z różnych powodów człowiek czuje, że nie potrzebuje lub nie chce już dzielić się częscią siebie z innymi (albo po prostu szkoda mu na to czasu). W każdym razie szkoda - twój blog czytało się nieraz jak dobrą książkę. Nie zliczę lektur, które kupiłam w ciemno, tylko po przeczytaniu recenzji u ciebie, i zawsze był to strzał w dziesiątkę. Dzięki za wszystkie inspiracje muzyczne i filmowe. Twoje relacje z podróży to fascynacja sama w sobie, podobnie jak zdjęcia. Życzę ci mocno (o ile jest to twoim marzeniem), żebyś może kiedyś zastąpiła pisanie bloga pisaniem książek. Żebym Cię mogła kiedyś jeszcze przeczytac, jak nie tutaj, to na papierze:).

Pozdrawiam cię gorąco i naprawdę bardzo się cieszę, że tak dobrze ciekawie i radośnie ci się teraz żyje. Wygląda na to, że w Japonii naprawdę kwitniesz. Serdeczne uściski i do poczytania gdzieś kiedyś, mam nadzieję!
-
Gość: anka garibe svietlana, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/19 23:29:55
Szkoda. Dziękuję, że przez lata mogłam dzięki Tobie obcować z najlepszymi dziełami kultur świata, poszerzać świadomość, uczyć się przełamywania instynktów rasowo-plemiennych w sobie, odnajdywać perły w niespodziewanych miejscach, doznać nie wiem ilu olśnień - i tak jak chyba wszyscy Twoi czytelnicy, mam ogromną nadzieję, że jednak zobaczymy dalszy ciąg. Uściski.
-
2013/02/20 02:31:50
No cóż, trudno. W każdym razie wielkie dzięki za bloga. Szczególnie dziękuję za przybliżenie tzw. "literatury świata".

Mam nadzieję, że będziesz jeszcze kiedyś zamieszczać notki (szczególnie recenzje przeczytanych książek). A jeśli brak Ci czasu, to mam sugestię: daruj sobie odpisywanie na komentarze i moderowanie wypowiedzi (pod niektórymi zauważyłem ich naprawdę masę, niektóre nic nie wnoszące lub nie na temat), tylko - jeśli przeczytasz kiedyś coś ciekawego, to po prostu zamieść notkę. Albo załóż drugiego bloga (np. Chichiro2-książki), w którym nie będzie możliwości dodawania komentarze, a Ty będziesz wyłącznie "na gorąco" zamieszczać recenzje przeczytanych książek. Bez żadnej grafiki itp. bajerów. Wyłącznie Twoje recenzje w postaci czystego tekstu (coś w rodzaju rozbudowanego Tweetera). Takiego minimalistycznego mikro-bloga można prowadzić nawet z telefonu komórkowego. Znajomy prowadził takiego text-bloga (recenzje gier komputerowych), napisanie jednej zajmowało mi ok. 15-30 minut z komórki. To oczywiście tylko moja sugestia. :)
PS. Jeśli chcesz zrezygnować z prowadzenia tego bloga, to go proszę nie kasuj z sieci, bo tu jest masa ciekawych rzeczy, do których ludzie lubią wracać.

Pozdrawiam i dzięki jeszcze raz!
-
2013/02/20 12:22:26
Dziękuję za dotychczasową obecność.
Zadowolenia z nowych działań:)
-
2013/02/20 14:07:24
Jeśli już nie potrzebujesz pisać, to tego nie rób. Jeśli jednak wrócisz do bloga, to z przyjemnością będę zaglądać.
Powodzenia!
-
2013/02/20 16:21:50
jeśli nie będzie wpisów na blogu, to czy będzie Archipelag; dzięki czytaniu Twoich tekstów trafiłam na wiele lektur, które nigdy by do mnie dotarły ; Dziękuję:))
-
2013/02/20 19:50:30
Z jednej strony rozumiem, z drugiej - trochę szkoda. Jak zawsze. Ale tak jest w życiu: pojawiamy się, by za chwilę zniknąć. Najważniejsze, że w danej chwili byliśmy. Pomniejszych blogów miałam kilka, dwa - takie "dłuższe" czasowo. Wtedy jeszcze nie o książkach. Miałam też wielu wówczas blogowych znajomych. Ale czas minął, blogi zamknęłam, poszłam przed siebie. Z tamtych znajomych pozostało naprawdę niewielu. Nie mam żalu, że zniknęli - to przecież ja zamknęłam "kafejkę", w której się spotykaliśmy. Mam też nadzieję, że oni nie mają żalu do mnie. Potrzebowaliśmy się, ale wtedy. Na pewnym etapie naszego życia nasze drogi się przecięły, a później poszły w innych kierunkach. Wspominam ich ciepło.

Do zobaczenia, Chihiro. W innym miejscu i czasie. Może na FB zostaniemy dłużej, może uda się kiedyś spotkać na żywo... Powodzenia!:)
-
2013/02/20 22:58:59
Droga Chihiro, tak czułam, że jak zaczniesz tę pracę, to na bloga nie starczy czasu/serca... Pamiętam jak mówiłaś, że zaczęłaś pisać bloga nudząc się w pracy ;) Ale cieszę się, bo mam wrażenie, że teraz żyjesz pełną piersią, może blog to był tylko ersatz tego co Cię teraz spotyka? Życzę Ci cudownych wrażeń i wspaniałych przyjaźni, daj czasem znać co u Ciebie
czara
-
2013/02/21 00:30:13
przykro mi bardzo, ale rozumiem... moze chociaz na jakies zdjecia od czasu czasu mozemy liczyc? ;)

cudownie, ze jestes szczesliwa - trzymam kciuki, zeby tak juz zostalo!

pozdrawiam i rowniez dziekuje, ze sie z nami tym wszystkim dzielilas
-
2013/02/21 12:15:48
a ja rozumiem takie uczucie...mnie dopadło dwa razy i kto wie, być może jeszcze dopadnie a być może nie...najważniejsze, to nie zmuszać się do niczego...czasem człowiek czuje, że chwilowo nie ma na coś ochoty a czasem, że w danej kwestii nic już (tak mu się też może tylko wydawać) do powiedzenia/napisania nie ma.
Może jeszcze kiedyś wrócisz do pisania? Pozdrawiam;)
-
2013/02/21 20:52:11
W takim razie: wszystkiego dobrego na bezblogowej drodze życia :)
-
Gość: M, *.croy.cable.virginmedia.com
2013/02/21 23:06:09
Twoje opisy i zdjęcia Londynu spowodowały, że 2 lata temu pojechałam do Londynu na wakacje. Zakochałam się w mieście od pierwszego wejrzenia, a od pół roku... mieszkam w Londynie!
Bardzo lubię Twój blog, ale rozumiem decyzję. Pozdrawiam serdecznie :-) Gosia
-
2013/02/22 06:38:06
Najważniejsze dla mnie, to że dzięki blogom udało nam się poznać i mam nadzieję, że odejście z blogosfery, czy to na zawsze, czy na jakiś czas, na naszą znajomość nie wpłynie :) Rozumiem Cię i cieszę się, że tyle dzieje się wspaniałych rzeczy wokół Ciebie, nie wspominając o pojawiających się ludziach. Za bloga dziękuję, czytanie go było zawsze dla mnie niebagatelną przyjemnością i na pewno będę trochę tęsknić... Powodzenia we wszystkim! :)
-
2013/02/23 10:31:19
Jesteś pozytywnym i doskonałym zjawiskiem w dziedzinie prowadzenia bloga. Żal okrutny, ale ciesze sie ze chcesz doświadczać świata, kontaktując sie z nim bezpośrednio.
Serdeczności śle i powodzenia życzę. Czekać Cie tutaj bede.
-
Gość: Greta, *.devs.futuro.pl
2013/02/23 21:07:20
Wielka szkoda,że kończysz pisać!Dzięki Twojemu blogowi odbywałam podróże,literackie,muzyczne i kulturowe,na jakie nie mam szans w realu.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
-
Gość: lisbonstory, *.icpnet.pl
2013/02/24 21:01:06
chihiro, piekne dzieki za wszystkie wpisy, morze inspiracji literackich i filmowych- nie raz będę wracać do Twoich starych zapisków..zawsze żałowalam, że nigdy nie udalo mi się spotkać w realu osoby o tak szerokich horyzontach jak Twoje..dzieki za Theroux, Tabucci'ego i wielu innych..pomyślności!
-
Gość: cl-chlor, *.enel.pl
2013/02/25 13:28:44
Witaj! Szkoda. Było miło zaglądać tutaj i dowiadywać się co słychać w Wielkim Świecie. Wszem i wobec wychwalałam Cię jako jedną z Młodych, Mądrych, Wykształconych kobiet które odkryłam w necie. Wszystkiego dobrego. Aldona
-
2013/02/26 17:13:27
Dziękuję za Twoje towarzystwo "blogowe" i kilka ciekawych z Tobą rozmów, choć, jak pamiętamy nie wszystkie one przebiegały lekko, łatwo i przyjemnie ;) Zawsze ceniłem Twoje zaciekawienie światem, bogactwo zainteresowań i łatwość pisania ;)
Szkoda, że nic nie napisałaś ze swojej ostatniej podróży do Kambodży i Wietnamu. Chętnie bym przypomniał sobie tamte strony, widziane tym razem Twoimi oczami - i dzięki Twojej wrażliwości.

Ale to w sumie przykre, że tak raptownie potrafimy odciąć się od ludzi, z którymi - bądź co bądź - weszliśmy w bliższe relacje, z którymi zawiązaliśmy znajomości, może nawet przyjaźnie... Bo to wygląda tak, jakby nam oni byli potrzebni tylko na chwilę i tylko w do tego, by realizować nasz egoistyczny cel (prowadzenie bloga, jak sama napisałaś, miało służyć tylko Twoim potrzebom). Może jednak dobrze byłoby w tym wszystkim zachować pewien złoty środek?

Polecam w tym kontekście (wirtualnych przyjaźni) dyskusję jaka wywiazała się pod moim wpisem o "Sali samobójców":

wizjalokalna.wordpress.com/2011/11/21/zabojcza-samotnosc-w-sieci-o-filmie-jana-komasy-sala-samobojcow/

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę,
S.
-
2013/02/26 21:24:43
Kochana,
i ja dziękuję za wszystkie Twoje przemyślenia, impresje, drobności i wielkości z życia - wszystkie skarby z Twojego świata. I życzę cudownego przeżywania!

Ściskam Cię najcieplejszym z możliwym uścisków! :-)
-
2013/02/27 00:46:50
Dziękuję Wam bardzo za wszystkie ciepłe komentarze! Jeśli kiedyś zabraknie mi pisania - nie ma problemu, by do niego powrócić :) Cieszę się, że wiele osób mnie rozumie. Niektóre z Was same straciły zapał do pisania, nad czym ubolewałam, gdy to dostrzegłam, ale teraz sama jestem w tej sytuacji, gdy czuję, że pisanie bloga byłoby po prostu lokowaniem energii w kompletnie niewłaściwe medium komunikacji z ludźmi. Nie generalnie niewłaściwe, ale niewłaściwe dla mnie na tym akurat etapie życia.

@Asiaya, jest chyba dokładnie tak, jak wniosek, jaki wyciągnęłaś z Lilithin - gdy dzieje się naprawdę dużo, człowiek nie ma potrzeby ze wszystkiego zdawać relacji, nawet przed samym sobą. Przez całą szkołę podstawową i średnią pisałam pamiętniki - pomogły mi zebrać emocje, zrozumieć siebie lepiej (ale także wtedy, gdy działo się naprawdę dużo w moim życiu, mierziła mnie samej sobie narzucona konieczność zapisywania tego). Po skończeniu szkoły pamiętniki poszły w kąt i nigdy później nie miałam potrzeby opisywania moich uczuć. Opracowałam to na własny użytek do perfekcji i narzędzie przestało być potrzebne.

@xyz123459, wiesz, dla mnie komentarze nigdy nie były wyłącznie komentarzami - prowadziłam tu długie rozmowy, często cenniejsze niż moje wpisy. Dlatego dla mnie sugestia "Daruj sobie odpisywanie na komentarze" jest nie do przyjęcia. Szanuję moich czytelników i jeśli ktoś poświęcił kilka minut by napisać komentarz (a niektórzy robili to regularnie) to zwykłą nieuprzejmością byłoby nie podziękować za niego.

@Logosviator, ależ ja się od ludzi nie odcinam! Skąd ta myśl? Przecież napisałam, ile cennych przyjaźni nawiązałam i że one przetrwają. Mnóstwo dziewczyn poznanych przez bloga miałam przyjemność poznać osobiście - to są tak istotne znajomości, że zamknięcie mojego bloga nie stanowi żadnej przeszkody, by te przyjaźnie podtrzymywać.
A co do egoizmu - wybacz, ale jestem zdania, że pisanie bloga i nadzieja, że mamy do spełnienia jakąś misję wobec innych, jest dla mnie szalonym przejawem wielkiego egoizmu. A może egocentryzmu. Mój blog był skromniutki - i piszę to bez fałszywej kokieterii - i nie miał do spełnienia żadnej misji, poza tą, którą postawiłam sobie sama sobie. A to też nie misja, a raczej parę celów, o których napisałam w notce.

Dyskusji nie przeczytam, bo szkoda mi na to czasu. Jeśli nie mam czasu i ochoty napisać choćby jednego tekstu o Kambodży (ku uciesze innych, bo dla mnie to niepotrzebne), to tym bardziej nie mam czasu i ochoty czytać nic nie wnoszących dla mnie cudzych dyskusji. Szczególnie, że mnie przypadek czysto wirtualnych przyjaźni nie dotyczy, te znajomości, które były dla mnie cenne, zawsze starałam się przenieść na grunt pozawirtualny. Logosie, naprawdę bardzo mało wiesz o moich relacjach z innymi i oceniasz to tylko przez pryzmat bloga, a blog to naprawdę maleńkie i marginalne pole moich kontaktów z ludźmi.
A to, że w naszym życiu pewne znajomości są na chwilę, to absolutnie normalne zjawisko.

*
Wiele osób wie, że aktywniejsza jestem na FB, tam wciąż publikuję moje liczne zdjęcia i dzielę się ulotnymi myślami, wrażeniami, obserwacjami. Dziękuję Wam za zainteresowanie.
-
2013/02/27 23:37:29
Chihiro, wyobrażam sobie, z jaką reprymendą bym się spotkał z Twojej strony, gdybym w którymś z momentów (intensywnego, bądź co bądź - i trwającego wiele lat) prowadzenia przez Ciebie bloga, zarzucił Ci, że: "pisanie bloga (jest) po prostu lokowaniem energii w kompletnie niewłaściwe medium komunikacji z ludźmi" (Twoje własne słowa z komentarza powyżej ;) )

Trudno mi jest też uwierzyć w szczerość tego wyznania: "blog to naprawdę maleńkie i marginalne pole moich kontaktów z ludźmi." Sama wiesz ile temu blogowi poświęcałaś czasu i energii - więc na pewno nie było to pole "maleńkie" i "marginalne".

Nie wiem dlaczego tak obcesowo piszesz, że nie zamierzasz tracić czasu na czytanie czyichś dyskusji (ja przecież Ciebie - ani nikogo innego - nie zmuszam do czytania tej dyskusji - to była tylko sugestia z mojej strony). I na marginesie: a skąd możesz wiedzieć, że nic nie wniosłoby dla Ciebie przeczytanie tych dyskusji (wg mnie, to jest nic innego jak - z założenia - zlekceważenie ludzi, którzy w tamtej dyskusji wzięli udział - i tego co powiedzieli).

Ja nie pisałem o tym, że tworzenie bloga powinno być "misją" (choć sama w słowie o sobie napisałaś, że masz wiele pomysłów na "naprawienie świata" ;) ). Chciałem zaznaczyć to, że oprócz tego, że pisanie bloga służy nam samym (w różny sposób), to jest to również forma komunikowania się ze światem, innymi ludźmi; także forma publicystyki, popularyzacji tego, czym się interesujemy, co jest naszą pasją; dalej: swoistą "reklamą" i propagowaniem wartości, które wyznajemy - tego, co uważamy, że jest słuszne i godne naszego poparcia... etc.
Sprowadzanie tego wszystkiego tylko do swoich egoistycznych potrzeb (ot, choćby narcyzm, kompensacja, dowartościowanie się...) jest spłycaniem pobudek dla jakich ludzie uprawiają tę formę twórczości (bo to jest jednak twórczość... abstrahując od jej poziomu i wartości, które są różne).

Pozdrawiam




-
Gość: ShyJa, *.bb.sky.com
2013/02/28 00:18:19
Kochana Chihiro, nie jestem zaskoczona Twoja decyzja, Twoje zycie nabralo niesamowitego tempa, i nawet sie ciesze. Nie miej wyrzutow sumienia, zyj, bierz z niego ile sie da, obserwuj, smiej sie i placz, pracuj i odpoczywaj. Blog sobie tu bedzie drzemal, uspiona kopalnia wiedzy wszelakiej. Mnie osobiscie sie wydaje, ze kiedys do pisania powrocisz, to w Tobie zyje.

Ja z nostalgia wspominam moje blogowanie, wspaniala przygoda, tym bardziej, ze z wielu osobami, tak jak z Toba udalo sie spotkac "w realu" i zaprzyjaznic. Dalas mi gory inspiracji, poszerzalas moje horyzonty nie tylko jako blogerka, ale i jako przyjaciolka. Cudownie miec kogos takiego ;)

Rozbawil mnie jeden z komentarzy powyzej. Zdalam sobie sprawe, ze tez tak mialam; podobnie jak ktos komentujacy przede mna wyrobilam sobie swego czasu nawyk i niektore ksiazki kupowalam w ciemno po przeczytaniu Twojej recenzji. Nie zawsze bylo to latwe- dzieki temu mam duzo gwiazdek na ebayu. Lektura zawsze byla trafiona :)

Jak juz pisalam Ci wczesniej mniej tu interesujaco w Londynie bez Ciebie, ale w sumie sama rzadko bywam teraz... Zycze Ci kochana Chihiro wszystkiego dobrego, tyle dobrego, ze az nie moge powymieniac, bo lista by byla za dluga:) Bedziemy, oczywiscie w kontakcie. xxxxxxxxxx ShyJa
-
2013/02/28 20:47:39
Rozumiem Cię, bo u mnie też pewien zastój. Pisze mniej, jak na razie biorę tylko udział w Wyzwaniu52. Widocznie co ma być, to będzie. Wszystko jest po coś, wierzę w to:)
-
2013/03/03 14:58:11
Doskonale rozumiem, tylko błagam nie zamykaj, niektóre posty o Londynie i Himalajach są ponadczasowe, konta na FB nie mam więc dziękuję i pozdrawiam
-
Gość: Ernest Lindberg, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/03/16 13:55:39
Z prawdziwą przyjemnością czytałem twoje wpisy. Blog wbrew założeniom nie służył jedynie tobie, ogromne wrażenie zrobiły na mnie twoje relacje z Japonii. Powodzenia !
-
2013/03/17 16:47:49
Chihiro, rozumiem Cię w zupełności, a jednak trochę szkoda. Byłaś nieocenionym źródłem inspiracji czytelniczych i na pewno będzie mi brakować Twoich recenzji.
-
Gość: Agata, *.dynamic.chello.pl
2013/03/17 22:26:37
Witaj Chichiro!

Mam tylko jedno pytanie.. czy nadal będzie się ukazywał Archipelag?

pozdrawiam serdecznie, Agata
-
Gość: boga, *.222.140-35.ip4.alfazone.pl
2013/03/20 20:27:58
brawo Chihiro <3
próbuję kierować się podobnymi refleksjami w podążaniu przez życie, dziękuję za kopalnię inspiracji... trafiłam tu przez Miłość do Japonii... a skorzystalam z wielu innych ciekawych wiadomości... niektóre wykorzystałam, m.in. w popularyzowaniu ambitnego kina. Dziękuję i życzę nieustającego powodzenia...
-
2013/03/21 20:55:42
A ja w tym miejscu chciałam Ci podziękować za czas jaki poświęciłaś temu miejscu i nam czytelnikom odpowiadając na nasze komentarze. Ja swojego bloga zamknęłam już spory czas temu, chociaż nie skasowałam, bo być może kiedyś zechcę znów zacząć pisać, tylko że to na razie nie jest właśnie "ten" etap życia, więc rozumiem doskonale to, o czym piszesz.
W Tokio będę mieszkać od sierpnia. Pewnie odezwę się po przylocie. Jeśli będziesz miała czas na spotkanie, to ja chętnie bym Cię poznała osobiście. :)
-
2013/04/03 16:58:21
Mam nadzieje ze będziemy jeszcze czytać twoje wpisy..
-
Gość: mi., *.bb.sky.com
2013/04/12 14:26:55
hej Chihiro! chwilke mnie nie było na twoim blogu...akurat jak napisałaś, że teraz czas na nowe doświadczenie. Tak, jak najbardziej tak. Choć tęskno będzie za twoimi wpisami, dzieki którym tajemnicza Japonia byłaby bardziej namacalna. Mogę powiedzieć, że połykałam twoje wpisy nieustannie przez kilka dni, jak przeprowadziłam sie z chicago w okolice londynu. Mnóstwo informacji, które były niesamowicie cenne. Dziękuje bardzo. Jak również dzięki za inne inspiracje, za twój czas, za myśli. Nieocenione. Powodzenia i niech Azja zachwyca a szczęście sprzyja. I może kiedyś jak wejde do księgarni... to zobaczę Japonie twoimi oczami i słowami:) ścisk ponad oceaniczny!