| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Autorka
Autorka pisuje do:
Autorkę można też znaleźć
Chihiro2@gazeta.pl
Czytam
Filmy
Gazety
Instytucje
Książki
Wyzwania czytelnicze
Tagi

visit tracker on tumblr

środa, 18 marca 2009
Romantyczny Paryż dla miłośników kawy i Amelii

Nie, nie zamierzam zabrać Was na spacer do kawiarni, w której pracowała Amelia z filmu z jej imieniem w tytule. Tej kawiarni nie widziałam, ale podobno nie wyróżnia się niczym specjalnym. Chcę Wam natomiast pokazać część miasta, która również pojawiła się w tym słodkim filmie, mianowicie Canal St-Martin. Powstał w 1825, by statki mogły na skróty płynąć przez Paryż a dziś stanowi świetną okolicę do spacerów. Wiosną i latem rosnące po obu stronach drzewa przydają kanałowi uroku, zimą niestety aż tak urokliwie nie jest, ale wciąż uważam, że wśród tych mostów kryje się jakaś magia. Wzdłuż kanału i w uliczkach odchodzących od głównych quai de Valmy i quai de Jemmapes mieści się wiele znakomitych kawiarni i barów. W La Marine spokojnie można przesiedzieć nad kawą i książką całe popołudnie, wieczorem w La Patache czy Chez Prune napić się typowego francuskiego alkoholu suze, który nie wszędzie mozna dostać, ale który szczególnie sobie upodobałam. To, co mi się tam  wyjątkowo podoba to fakt, że prawie nie ma przy kanale turystów, którzy wybierają bardziej znane okolice. Owszem, niektórzy zaglądają, by zrobić zdjęcie słynnemu acz niepozornemu Hôtel du Nord (rozsławionemu przez film Marcela Carné z lat czterdziestych), ale szybko uciekają stamtąd, bo cóż, Canal St-Martin to miejsce będące kwintesencją slow-life'u, a nie zabytkiem, który trzeba zaliczyć podczas wizyty w Paryżu.

Rząd kolorowych sklepików zachęca do odwiedzin. W Antoine & Lili zaspokoimy nasze pragnienie koloru, w sklepikach z ubrankami i zabawkami dla dzieci można łatwo wydać fortunę, tak samo zresztą jak w małej, ale ze znakomitym wyborem albumów o sztuce, księgarni Artazar (specjalizującej się w albumach z modą, ilustracją, graphic design i fotografią). W okolicy jest też wybór małych niezależnych butików z odjechaną biżuterią, dość szalonym wyborem ubrań i akcesoriów, ale jest też kilka uznanych marek, jak Agnes b. Nie ma zadęcia i szpanerstwa, tu się mieszka i imprezuje dość spokojnie, bez presji pokazania się. Przy ładnej pogodzie, wiosną, latem i wczesną jesienią przesiaduje się z książką i winem, albo przyjaciółmi i winem (wino obowiązkowe!) na murkach ciągnących się wzdłuż kanału. Gdy ma się ochotę na film, idąc dziesięć minut dalej na północ trafi się do dwóch kin z sieci mk2. Pragnienie obcowania ze sztuką nowoczesną zaspokoi 104, atelier i galerie artystów, otwarte parę miesięcy temu. Blisko Republique jest mały park, gdzie spacerują rodzice z dziećmi, wzdłuż kanału Paryżanie uprawiają jogging, inni jeżdżą na rolkach, przyjemnie jest też jedzić tą okolicą rowerem. O tym, że to rejon przede wszystkim do mieszkania świadczą liczne przedszkola, w tym niemiecko-francuskie i chińsko-francuskie, i szkoły.

Na ścianie jednego z budynków uliczni artyści prezentują swoje graffiti albo informują o różnego rodzaju shows. Dla mnie ten rejon to kwintesencja paryskiego bezpretensjonalnego trybu życia. Dobre sklepy, boulangerie, obowiązkowe nastrojowe kawiarnie, ale urządzone tak, że praktycznie nie różnią się zbytnio od siebie, odrobina przyrody i tradycji. Nie trzeba wielkich pieniędzy - ba, w ogóle nie potrzeba pieniędzy, by dobrze spędzić tu czas. Wystarczy usiąść nad kanałem, spacerować po mostach, bawić się w misie-patysie i można się przekonać, czy zostało w nas coś z dziecka, które nie potrzebuje wielu zewnętrznych bodzców i drogich zabawek, by mieć the time of their life :)

Tagi: Paryż
13:36, chihiro2 , Francja
Link Komentarze (47) »
czwartek, 05 marca 2009
Dla tych, co lubią cmentarze

...Paryż ma wiele do zaoferowania. Gdy w parkach irytują biegające wszędzie dzieci i grupki głośnej młodzieży spokój zapewnią paryskie cmentarze. Najpiękniejszy i najbardziej romantyczny jest Père Lachaise, wielkie miasto umarłych. Tu pochowanych jest wiele sławnych osobistości - Chopin, Balzac, Delacroix, Proust, Morrison, Piaf, Wilde, Asturias i wiele innych. Często jednak te groby, do których pielgrzymują turyści są niepozorne, trzeba ich szukać między innymi, znacznie bardziej okazałymi. Zapewne dla Francuzów nazwiska wykute na imponujących nagrobkach ozdobionych rzezbami są lepiej rozpoznawalne, dla mnie po prostu stanowiły cudnie brzmiące słowa. Ale to przed tymi grobowcami rodzinnymi zatrzymywałam sie najdłużej, i to im pstrykałam niezliczoną ilość zdjęć. Ciekawe są groby pokazujące kawałek historii, jak groby Kurdów należących do Partii Demokratycznej czy cały zakątek z grobami żołnierzy, walczącymi w I wojnie światowej, o których pisałam tutaj.

Cmentarz Père Lachaise jest najczęściej odwiedzanym cmentarzem na świecie, ale ponieważ jest tak rozległy, można wcale tego nie odczuć. My byliśmy tam 11. listopada i mimo iż tego dnia trzeba się liczyć z większą ilością zwiedzających (zwłaszcza, że była to także sobota), niektóre alejki były puste. Może wynika to z tego, iż turystom zależy na szybkim obejrzeniu kilku najważniejszych grobów, zrobieniu sobie zdjęć na ich tle (zawsze wydawało mi się to dość dziwne) i oddaleniu się bez żadnej głębszej refleksji. A tymczasem miejsce to nadaje się idealnie na romantyczny spacer, zadumę nad 'vanitas vanitatum, et omnia vanitas', obracaniu się w pył i równie wzniosłym egzystencjalnym rozważaniom.

Nie mam nabożnego stosunka do cmentarzy. W dzieciństwie często jezdziłam z babcią na piękny cmentarz w Mrągowie, gdzie pochowani byli jacyś jej przodkowie. Babcia porządkowała grób, a ja siadałam na wielkim kamieniu i czytałam jedząc zabrany z domu prowiant. Do dziś pamiętam głównie czerwonego pomidora, który uparcie zsuwał się z kamienia na ziemię... Teraz podoba mi się, jak cmentarze traktują Anglicy. Tam wiele miejskich kościółków ma płyty nagrobne w przykościelnym ogródku, często stoją tam ławki, na których pracownicy okolicznych biur przysiadają w ciągu dnia, by zjeść lunch i odprężyć się. Oczywiście to nie są cmentarze, na których jeszcze chowa się zmarłych, to raczej cząstka historii miasta w mieście. Ale przecież życie i śmierć są ze sobą nieodłącznie związane i nie rozumiem, jak można traktować cmentarz jako miejsce, które odwiedza się wyłącznie po to, by odwiedzić konkretne groby. E.milia w jednym z komentarzy napisała, że dla niej kościoły są nie tylko świątyniami, ale także muzeami, ja analogicznie spaceruję po cmentarzach jak po parkach. Wśród nagrobków nastrój jest trochę bardziej wzniosły, umysł wyciszony, ustawione gdzieniegdzie ławeczki zachęcają, by przysiąść z książką.

poniedziałek, 02 marca 2009
Najromantyczniejsze kino w Paryżu

Ten tytuł zdecydowanie należy się kinu La Pagode, które mieści się w Siódmej Dzielnicy przy 57bis rue de Babylone. Na początku XX wieku manager luksusowego domu handlowego Bon Marché kazał wybudować na ziemi graniczącej z jego rezydencją japońską pagodę dla swojej żony, która wielbiła wszystko co japońskie i chińskie. Sprowadzono specjalne drewno z Japonii, architekt starał się jak mógł, a efekty jego pracy okazały się nadzwyczaj imponujące. W pagodzie urządzano eleganckie przyjęcia i bale. Małżeństwo wkrótce jednak rozpadło się i budynek zaczęto wynajmować na imprezy. W latach 30-tych przekształcono go na kino. Szklane okna przyciemniono drewnianymi panelami i dobudowano mały budyneczek w ogrodzie służący jako kinowe lobby. W latach 50-tych i 60-tych w kinie pokazywano filmy, które wypadły już z obiegu. Kilkanaście lat pózniej La Pagode stało się tzw. art movie theatre, gdzie publiczność mogła rozkoszować się filmami o wysokiem poziomie artystycznym. W latach 80-tych zaczęto w Paryżu budować multipleksy i La Pagode przechodziłoby kryzys wśród publiczności nie przepadającej za kurzem, stęchłym zapachem i niską jakością obrazu gdyby nie niezależny producent filmowy Gaumont , który zbudował drugą salę kinową i zmodernizował lobby. Zlikwidowano mur okalający kino, dzięki czemu dziś można podziwiać piękny ogródek i kino z ulicy. Ulepszono program kinowy, odrestaurowano budynek i seanse w La Pagode znów cieszyły się powodzeniem. W latach 90-tych kinu zagrażał upadek, jako że producent zdecydował się je sprzedać, a nowy właściciel zamierzał zamienić kino na restaurację. Na szczęście Ministerstwo Kultury postanowiło uznać kino za zabytek i nakazało właścicielowi pozostać przy funkcji budynku jako kina.  

W Paryżu wiele jest kin w pełni poświęconych starym filmom, poza tymi specjalizującymi się w filmach niezależnych i niekomercyjnych. Można wciąż oglądać filmy z braćmi Marx, filmy nieme, słodkie musicale z lat 50-tych. Mimo że taniej jest wypożyczyć stary film na dvd lub nawet go kupić, na puste sale podobno tego typu kina nie narzekają. La Pagode pokazuje obecnie współcześnie kręcone filmy, raczej te komercyjne niż niszowe. Oglądaliśmy tam "Slumdog Millionaire", którego nie można nazwać filmem artystycznym. Jednak sam budynek z jego historią powoduje, że seans kinowy tam jest czymś specjalnym. To nie bezpłciowy moloch z rozwrzeszczaną młodzieżą i zapachem popcornu, ale miejsce z klasą, dokąd przychodzi się, by spędzić czas w miłym otoczeniu. Na sali praktycznie same eleganckie damy i panowie, jak przystało na jedną z najzamożniejszych dzielnic Paryża (mimo że cena biletu kinowego jest niższa niż w sieci multipleksów z filmami artystycznymi MK2 - tak, jest coś takiego). Jeżeli ktoś z Was będzie miał kiedyś ochotę wybrać się do kina w Paryżu, polecam właśnie La Pagode ze względu na zupełnie nietypowe otoczenie. Zwłaszcza latem może być bardzo przyjemnie usiąść przed seansem czy po nim na ławeczce w malutkim ogródku i podziwiać delikatne zdobienia pagody.

Tagi: Paryż
09:29, chihiro2 , Francja
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 23 lutego 2009
Paris, je t'aime!

Zbliża się wielkimi krokami czas wyjazdu z Paryża. Kończy się jeden etap w życiu, zaczyna nowy. Paryż był cudowną przygodą, lepszej nie mogłabym sobie wymarzyć. Mimo że nie wszystko w tym mieście mi odpowiada (do poziomu agresji i złości wielu mieszkańców nie mogłabym nigdy przywyknąć, skąd w ludziach tyle frustracji?) i wiele rzeczy nawet po kilku miesiącach mieszkania tutaj wciąż wywołuje we mnie zdziwienie, to jednak pokochałam Paryż. Mission accomplished :) Założyłam sobie, że nie dam się, że otworzę się na to miasto, że postaram się przymknąć oczy na niedostatki i znajdę swoje kąciki, swoje miejsce tutaj. Udało się, mam swoje ukochane zakątki, z językiem sobie jakoś tam, raz lepiej raz gorzej, radzę (daleko mi do płynności i bezbłędnej konwersacji, ale życie jest za krótkie, by przejmować się każdym błędem), orientuję się, gdzie są które dzielnice, byłam w większości z nich i odwiedziłam nawet miejsca, do których większość turystów nie zagląda. Widziałam Paryż z wielu perspektyw - turystycznej, zabytkowej, kulturalnej, melancholijnej, biednej, etnicznej, przemieszanej kulturowo. Tutaj spotkało mnie wiele dobrego od ludzi - np. pomogłam raz pewnej starszej Marokance w niesieniu zakupów do jej mieszkania i nim się zorientowałam, już siedziałam u niej pijąc pyszną kawę i rozmawiając o jej dorosłych dzieciach i zmarłym mężu. Czy ja naprawdę wyglądam tak niewinnie, że kobieta nie wahała się po pięciominutowej pogawędce gościć mnie u siebie? Szczerze mnie to wzruszyło. Wtorkowe spotkania z przyjaciółmi zapamiętam na zawsze, bez znajomych osób pobyt tu nie byłby taki sam. Będę darzyć wielkim sentymentem moją szkołę, cudowną nauczycielkę i lekcje wypełnione smiechem. W Paryżu nauczyłam się zwracać baczniejszą uwagę na otoczenie, przyglądać się architekturze, przypatrywać ludziom, nauczyłam się 'flaneurować'. Przy okazji zauważyłam, że nie mają racji ci, którzy twierdzą, że więcej da się załatwić nieuprzejmością i zrobieniem awantury - także w Paryżu uśmiechem można zdziałać cuda.

Na zakończenie wpisów o Paryżu postanowiłam sporządzić listę najromantyczniejszych, moim zdaniem, miejsc w tym Mieście Świateł. Niektóre są dobrze znane, inne mniej, wszystkie warto zobaczyć. Mnie się marzy teraz wycieczka do Paryża pózną wiosną, by zobaczyć kwitnące, zielone drzewa, więcej ciepła i życia miejskiego. Skoro potrafiłam zakochać się w tym mieście jesienią i paskudną zimą, ciekawa jestem, jak moje serce przepadnie tu piękną porą... Oczywiście na pierwszym miejscu najromantyczniejszych miejsc musi znalezć się moje ukochane Marais, ale ponieważ pisałam już o tej dzielnicy tak dużo, przyszła pora na inne zakątki.

Na pierwszy ogień idzie więc Montmartre. Najwyższy punkt w mieście, dawna mekka artystów malarzy. W weekendy niestety zapchane turystami, w tygodniu bardzo przyjemne i w niektórych uliczkach zupełnie puste. Nad licznymi alejkami góruje bazylika Sacré-Coeur, przed którą pełno odpoczywających turystów, ulicznych grajków i niestety zwykłych naciągaczy, czasem dość agresywnych i niegrzecznych. Kilka uliczek prowadzących do bazyliki to szczyt lukrowanego kiczu ze swoimi kawiarniami, sklepikami z pocztówkami i ryneczkiem, na którym współcześni malarze liczą zapewne (a może są bardziej pragmatyczni?) na znalezienie dobrego marszanda.Wystarczy jednak oddalić się od tego zgiełku i urzeknie nas spokój i bezpretensjonalne piękno tej dzielnicy. Można tu godzinami nieśpiesznie spacerować, podziwiać widoki na Paryż z góry licznych schodów, którymi często trzeba wspinać się, by dotrzeć na górę ulicy.

Nie trzeba wiedzieć, że tu w Bateau-Lavoir, studiu, w którym Picasso namalował słynne "Panny z Awinionu", narodził się kubizm. Można nie być świadomym faktu, że w 1930 roku premiera "Złotego wieku" Buñuela w tutejszym kinie Studio 28 wywołała zamieszki. Mijając liczne bistra zbędna jest wiedza, że to tu narodził się koncept tego przybytku, gdy w początkach XIX wieku rosyjscy żołnierze wołali do kelnerów "bistro!". Duch malarzy rozsiewa swój czar nad Montmartre. Spacerując labiryntem uliczek zdaje nam się, że już widzieliśmy gdzieś te miejsca. Prawda - tę okolicę malowali Toulouse-Lautrec i Utrillo, Renoir i Dufy, a Brassaï i Atget fotografowali atmosferę dzielnicy na długo, zanim zawitali do niej turyści.

Gdy zmęczy nas spacer po krętych uliczkach dobrze jest coś zjeść. Okoliczne bary i restauracje kuszą tylko z zewnątrz, jedzenie raczej nie jest godne polecenia (chyba że się dobrze poszuka i ucieknie od tłumów), nastawione na turystów, którzy zachodzą tu tylko raz i skłonni są przepłacać, by zjeść na Montmartre. Gdy pogoda dopisuje, dobrze jest kupić kanapkę i zasiąść na schodach upajając się widokiem kamieni, po których stąpał niejeden sławny artysta. Szczególnie uroczo Montmartre wygląda w słońcu, latarnie rzucają cienie, domy wydają się bardziej kolorowe niż są w rzeczywistości i zrujnowane kamienice nie rażą, a czarują niedzisiejszym urokiem. Romantyczne Montmartre można oglądać w pojedynkę, ale najprzyjemniej jest z ukochaną osobą, całusy z widokiem całego miasta w tle smakują wyjątkowo słodko.

Tagi: Paryż
10:45, chihiro2 , Francja
Link Komentarze (18) »
środa, 18 lutego 2009
Oczy Paryża

Tyle w Paryżu pięknych okien, a tak mało ludzi podnosi głowy wysoko, by je dostrzec. Zaskakuje mnie czasem, jak wiele osób ogranicza swoje pole widzenia do śledzenia, czy na chodniku nie leży psia kupa i do tego, co wokół, nie unosząc wzroku ponad parter czy ewentualnie pierwsze piętro domów. A tyle piękna kryje się wyżej! Okna z kolorowymi okiennicami i bez nich, z przepięknymi starymi malunkami wokół nich, mozaikami kolorowymi, misternie rzezbionymi żeliwnymi balkonikami, na których czasem mieszkańcy trzymają całe drzewka. Czasem malutkie okienka do mieszkań na poddaszu mieszczą się w dachach i przystaję, zastanawiając się, czy mieszka w tych tycich facjatkach jakiś poeta cierpiący na brak weny twórczej i wyglądający nocą do księżyca w tęsknocie za swoją muzą... Zawsze marzę, by móc unieść się w powietrze i zajrzeć dyskretnie do wnętrza, albo przybrać czapkę niewidkę i fruwać sobie po Paryża oglądając mieszkania. Coś czuję, że nigdy by mi się to nie znudziło i że z niechęcią lądowałabym na ziemi...

To tylko kilka z mojej całkiem bogatej kolekcji zdjęć okien paryskich, więcej można obejrzeć tutaj.

Okno na Île Saint-Louis

Okna w Mouzaïa

Okno w Marais

Okno na rue Mouffetard

Okno w Marais

Okno w La Vilette

Okno w Quartier Latin

Okno w Marais

Okna w Montmartre

Okno w Osiemnastej Dzielnicy

Okno w Piątej Dzielnicy

Okno w Dziesiątej Dzielnicy

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5